Jeśli chcesz coś robić, po prostu rób to!

Pasja, przeszkody, intrygi… Życie… Kiedy los rzuca ci kłody pod nogi, trudno jest walczyć o marzenia. Mimo to warto, bo nawet los nie ma takiej mocy jak ludzkie samozaparcie. 

Tytuł: Uwertura
Autor: Adrianna Rozbicka
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Alicja jest tancerką. Kiedyś jej babcia zauważyła, że ma ogromny talent, i od tamtego czasu dziewczyna spełniała się w tym, co pokochała całym sercem – występowaniu na scenie. Niestety, pewnego razu ulega wypadkowi, a gdy trafia do szpitala, lekarze stawiają jednoznaczną diagnozę: nie będzie tańczyć. Ale co wiedzą lekarze, skoro Alicja podjęła inną decyzję? Po dwóch latach wybiera się na casting, aby móc wrócić do tańca. Czy jej powrót okaże się wielkim powrotem czy raczej zmaganiem się z samą sobą i przy okazji złośliwą producentką?

Życie nie oszczędza nikogo. Nawet jeśli wydaje nam się, że w końcu los zaczął się do nas uśmiechać i choć na chwilę możemy odpocząć od problemów… pojawiają się kolejne. To od nas zależy, jak sobie z tym poradzimy – czy uciekniemy, by zaszyć się w kącie i płakać, czy zaczniemy działać, by przezwyciężyć złą passę. 

Jeśli mowa o fabule – jest niesamowita. Dawno nie czytałam tak dobrej książki! Adrianna Rozbicka ukazała życie tancerki bez dyplomu, która jest znacznie lepsza niż „klasyczki”, ma ogromną świadomość ruchów i przede wszystkim zna się na tańcu jak nikt inny. To, że nie do końca zna francuskie terminy, nie świadczy o tym, że w czymkolwiek odbiega od poziomu pozostałych uczestniczek rewii, do której wszystkie są przygotowywane. Co mnie zaskoczyło – wciągnęłam się w tę historię do tego stopnia, że zapomniałam o bożym świecie i prawie spaliłam się podczas leżenia w pełnym słońcu. To chyba najlepsza rekomendacja? 

Żałuję tylko jednego – że nie jestem tancerką albo chociaż nie interesuję się tańcem. Myślę, że o wiele lepiej mogłabym się wczuć w te opisy, choć – przyznaję – i tak wzbudziły we mnie ogromne emocje. Autorka nie tylko stworzyła wizję tańca jako środka ekspresji i leku na całe zło, ale także dała z siebie wszystko w kwestii przedstawienia często skomplikowanych relacji międzyludzkich. Nie ocenia jednak żadnej ze stron, pozostawia ją czytelnikowi, który śledzi losy bohaterów z zapartym tchem, aby w końcu poznać rozwinięcie i dotrzeć do końca historii, choć doskonale wie, że ono rozerwie go na strzępy. 

Tak to właśnie jest z tą Uwerturą. Nie do końca wiem, co ma w sobie, że tak na mnie wpłynęła. Pochłonęłam ją w zastraszającym tempie i przyłapałam się na tym, że miałam ochotę zerknąć na ostatnią stronę i dowiedzieć się, jak to się skończy. Ostatecznie powstrzymałam się, bo nie chciałam przez głupotę psuć sobie przyjemności czytania, ale presja była ogromna. 

Początkowo w ogóle nie zdawałam sobie sprawy, że ta książka sprawi, że stanę się wrakiem człowieka. Byłam przekonana, że to kolejna lekka powieść na letnie popołudnia, tymczasem okazało się, że po przeczytaniu przez kilka dni nie mogłam wziąć do ręki innej książki, żeby nie opuszczać Alicji i historii, która we mnie wsiąknęła jak woda w gąbkę. Nieczęsto zdarzają mi się aż takie kace książkowe – byłam w szoku, że pozornie zwyczajna książka (podkreślam: polskiej autorki, gdyby ktoś należał do tej grupy ludzi, która uważa, że to, co polskie, nie jest dobre) okaże się taką świetną lekturą. 

Polecam wam Uwerturę najgoręcej, jak tylko potrafię. Zacznijcie czytać, a nie przestaniecie tak szybko. Tylko nie popełniajcie mojego błędu i nie zapominajcie o wszystkim, co dookoła. Prawdziwe lato już za nami, ale mimo wszystko uważajcie, żeby czytanie tej książki nie okazało się… uwerturą do koszmaru po spaleniu się w słońcu! 

ZyskiS-ka-3

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia