Kolejne danie Andrzeja Pilipiuka, ale czy smaczne?

Wilcze leże

Jako wierny fan naszego Wielkiego Grafomana z niecierpliwością czekałem na najnowszy zbiór opowiadań jego autorstwa. I w końcu ukazało się: Wilcze leże. Pełne niesamowitych opowieści, to, na które warto było czekać. Pod względem ocen wpasowuje się ono w średnią reszty zbiorów, a mianowicie – ocenę siedmiu gwiazdek. Moim zdaniem zasługuje jednak na dużo więcej. Dziewiąta już książka z cyklu Światy Pilipiuka pokazuje, że autor wciąż ma bardzo wiele do powiedzenia, co – jak sądzę – ogromnie cieszy nas wszystkich. Zapraszam do recenzji.

Tytuł: Wilcze leże
Autor: Andrzej Pilipiuk
Wydawnictwo: Fabryka Słów

Dziewiąty zbiór Andrzeja Pilipiuka to (o zgrozo!) dziewięć długich, sycących i szalenie wciągających opowiadań oraz jedna bardzo zabawna fraszka – o pewnej gdańskiej szafie chcącej zostać szlachcicem…

Na pierwsze „danie” zaserwowano nam Odległe krainy. Jest to kolejne opowiadanie z życia Roberta Storma i jak zawsze porywa już od pierwszych zdań. Czytamy w nim o starej kamienicy przeznaczonej do rozbiórki, w której bohater szuka antyków do swej ogromnej kolekcji. Jednak budynek kryje wiele tajemnic, a największą z nich jest zniknięcie kalekiego chłopca poruszającego się na wózku. W jaki sposób wyparował przykuty do wózka nastolatek, mieszkający na drugim piętrze w bloku bez windy?

Druga opowieść to też wizyta u znanego nam już od początku bohatera, doktora Skórzewskiego. Bohater trafia do małej zacofanej wsi, aby zbadać mieszkające tam dzieci. Nie wie jednak, że znalazł się w miejscu, w którym stare legendy są wciąż żywe. Czy odkryje tajemnice maleńkiej wsi pośrodku niczego?

Porzucając chronologię, pozwolę sobie teraz wspomnieć o opowiadaniu tytułowym. Wilcze leże to opowieść o młodej dziewczynie. Mieszka ona w okupowanej przez Niemców mieścinie. Wszyscy mieszkańcy to Żydzi. Wraz ze swoją rodziną ledwo wiąże koniec z końcem. Racheli żyje się ciężko, lecz stawia czoła codziennym wyzwaniom. Wszystko zmienia się, gdy Żydzi mieszkający w miasteczku zostają wywiezieni do obozu. Dziewczyna cudem unika złapania i ukrywa się w lesie. Przed śmiercią z zimna ratuje ją Fryderyk, syn miejscowego kierownika szkoły. Jednak kim naprawdę jest Fryderyk? Czy Rachela ma szansę na przeżycie?

Pozostałe opowiadania są tak samo wciągające i od książki nie można oderwać się ani na chwilę. Styl Pilipiuka jest bardzo przystępny i porwie każdego. Opowieści zaskakują i ukazują ogromny kunszt i mistrzostwo Wielkiego Grafomana. Utonąć we wspaniałych światach pomagają także proste, ale bardzo dobre ilustracje wykonane przez Pawła Zarębę. Gdyby porównać je z tymi umieszczonymi w poprzednich książkach Fabryki Słów, jakie miałem przyjemność recenzować – można dostrzec ogromną różnicę (oczywiście na plus) zarówno w wykonaniu, jak i nawiązaniu obrazu do treści opowieści.

Wilcze leże to kolejna doskonała książka Andrzeja Pilipiuka. Mimo że pewni bohaterowie pojawiają się tu nie po raz pierwszy, uważam, że poznawanie Światów Pilipiuka można spokojnie zacząć właśnie od dziewiątej w kolejności książki. Polecam ją każdemu miłośnikowi fantastyki oraz tym, którzy chcą się nimi stać. Fanom Wielkiego Grafomana Wilczego leża nie trzeba polecać, ponieważ na pewno już znajduje się na ich półkach. Lecz jeśli jesteś jednym z nich i nie czytałeś jeszcze najnowszego zbioru, to nie ma na co czekać.

Starzy ludzie powiadają, że gdy baba w ciąży zje kawałek mięsa zwierzęcia, które rozszarpały wilki, to może wilkołaka urodzić – dowodził ten ostatni. – Inni gadają, że to nawet niepotrzebne, wystarczy, coby kawałek żarzącego się węgla wpadł do kaszy lub mleka. Ech, to zabobon i ciemnota. Wilkołactwo ma się we krwi.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia