Kiedy pojawia się nowy żerca…

Żerca to już trzeci tom cyklu Kwiat paproci o przygodach Gosławy Brzózki. Jak w poprzednich częściach, tutaj także nie mogło zabraknąć słowiańskiego klimatu, obrządków w cyklicznym rytmie natury oraz nowych perypetii bohaterki. A co jest najlepsze? Że to jeszcze nie koniec.

Tytuł: Żerca
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: W.A.B.

W trzeciej części życie Gosi powoli wraca do normy po burzliwych i dramatycznych zdarzeniach nocy Kupały. Pomimo że sprawa z kwiatem paproci została zakończona, nie wszyscy bogowie chcą dać widzącej spokój. W Bielinach pojawia się nowy żerca – młody i przystojny chłopak, który zaprzyjaźnia się z Gosią. A poza tym, oczywiście, wraca Mieszko. Przed uczennicą szeptuchy oprócz dylematów sercowych stoją nowe wyzwania, którym musi sprostać. Zbliża się bowiem swaćba, a co za tym idzie – rytuał wieczoru panieńskiego. Jakby tego było mało, w okolicy pojawił się zabójca boginek i demonów, a Gosia ma coraz bardziej złe przeczucia.

Przy którejś z kolei części całego cyklu nie da się nie porównywać tytułów. Muszę przyznać, że jeszcze żadna z poprzednich książek nie była tak naładowana słowiańskim klimatem jak Żerca. Widać także dużą poprawę warsztatu pisarskiego, dzięki czemu bardzo dobrze czytało się całość. Czy jednak mogę powiedzieć, że jest to część, która najbardziej mi się podobała? Niekoniecznie. Nadal moim numerem jeden pozostaje część druga, czyli Noc Kupały. Od tego typu książek oczekuję przede wszystkim akcji, która porwie mnie bez reszty, która nie pozwoli mi się od niej oderwać. Tutaj tak nie było.

W każdej części mamy do czynienia z inną porą roku. W pierwszej była zima, w drugiej wiosna, w trzeciej lato, a co za tym idzie – związane z naturalną koleją rzeczy słowiańskie obrządki. Napięcie, które budowało się od pierwszej części, zostało rozładowane na końcu drugiego tomu w noc Kupały. Po tym nastał czas dość letni i spokojny, zakończony dożynkami. Jedynym elementem tajemnicy w tej części był zabójca oraz wizje Gosi, które (przyznam) bardzo intrygowały. Nie zdołało mnie to jednak pochłonąć tak jak zdarzenia z części drugiej.

Nie oznacza to, że Żerca nie przedstawia tym samym żadnych walorów. Ma ich dość sporo. Warto zwrócić uwagę chociażby na wprowadzenie nowych bohaterów oraz poszerzenie perspektywy. Bardzo ciekawe było pojawienie się elementu tak zwyczajnego, niezwiązanego z bogami czy gusłami, czyli koncertu, na który wybrali się Gosia i Witek. Chociaż przez chwilę można było poczuć, że jest się w normalnym, znanym świecie. Poza tym najlepszy spośród wątków jest moim zdaniem ten związany z wieczorem panieńskim. To, jak został przedstawiony i co się na nim działo, jest nie do opisania – tak bardzo ociekał magią i niesamowitością. Bardzo podobają mi się takie pierwotne klimaty i dzięki temu mogłam poczuć się przeniesiona w inny świat.

Nie mogłabym pominąć też wątku Mieszka i Gosi, w końcu jest jednym z głównych. Tym razem czułam się nim trochę przytłoczona, ale może dlatego, że nie do końca mi pasuje. Co prawda zakończenie książki było dość emocjonujące, ale poza tym można było raczej uświadczyć zwykłych, czułych scen w odniesieniu do tej dwójki. Zrobiło się bardzo naturalnie i swojsko. Co prawda był moment, w którym natrafili na przeszkodę, ale oczywiście udało im się ją pokonać.

Tym, co mi się w tym wszystkim podobało, jest element nadnaturalny. Moc Gosi bardzo mnie interesuje i żałuję, że tak rzadko i skąpo jest opisywana (właściwie tylko w momentach, kiedy ma wizje). Poza tym jednak elementów fantastycznych nie brakowało; można powiedzieć, że spotykały one Gosię na każdym kroku. Nie zabrakło również komicznych, zdarzeń, które przytrafiały się mało rozgarniętej bohaterce i które sprawiały, że uśmiechałam się pod nosem. Jak zwykle pod tym względem książka nie zawiodła.

Żerca jest dość przyzwoitą kontynuacją całego cyklu. Jak na część trzecią trzyma poziom, jest pod pewnymi względami lepszy od poprzednich części, ale brakowało mi w niej trochę budowania napięcia. Po czwartą część sięgnę głównie dlatego, że co zaczęłam, chcę skończyć, a na dodatek wydaje mi się, że przy jesiennym obrządku dziadów też nie zabraknie klimatu… Nie mogę jednak odmówić dramatyzmu ostatniemu rozdziałowi książki, a także pewnych smaczków, które pojawiły się w trakcie lektury, więc koniec końców mogę książkę polecić. Przeczuwam, że czwarta część będzie jeszcze lepsza.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia