Jutro będziemy szczęśliwi?

Życie pisze własne scenariusze, a my… czy chcemy, czy nie – musimy się do tego dostosować. A kiedy do pozornie poukładanego życia wkracza miłość, nic nie jest już takie, jak mogłoby się wydawać. 

Tytuł: Jutro będziemy szczęśliwi
Autor: Anna Dąbrowska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

 

Kiedy Ania Dąbrowska powiedziała mi, że napisała zimową książkę, od razu zapragnęłam ją przeczytać. Tak stałam się jej betareaderką (jak to się stało, że nikt nie pozwolił mi napisać rekomendacji, ja się pytam!). Dlatego gdy moja przygoda z Zuzą i Adamem się skończyły… nie wiedziałam, co powinnam ze sobą zrobić. Ta książka sprawiła, że coś się we mnie poprzestawiało. 

Historia Zuzy, która po trzech latach postanawia zmienić swoje życie, w pewnym sensie stała się moją historią i uświadomiła mi, że tak naprawdę każda z nas może odnaleźć w niej cząstkę siebie. Jutro będziemy szczęśliwi nie jest powieścią o niespełnionych marzeniach, ale właśnie o dążeniu do ich spełniania mimo wszystko. Dostarcza nam co prawda chwil wzruszenia, znajdziemy w niej nawet wątki sensacyjne, ale gdyby ich zabrakło, stałaby się zwyczajną opowiastką… No właśnie: o czym? O miłości? 

Książkę Ani Dąbrowskiej tylko pozornie możemy nazwać zwyczajną, taką, jakich wiele. Tak naprawdę wszystko w niej jest niezwykłe: autorka nie skupia się na stale powielanych motywach, by stworzyć coś nowego. Ona rzeczywiście to „coś nowego” stwarza. Wszystko, co pisze, jest w jakiś sposób inne niż to, co już czytaliśmy i czym kusi nas rynek książki. 

Kiedy zaczniecie czytać, może wam się wydawać, że nic nie może was zaskoczyć – ot, jakaś tam Zuza, jakiś tam sklep i jakieś tam biadolenie o miłości. Dopiero później, w miarę rozwoju akcji, zaczniecie dostrzegać to, czego na pierwszy rzut oka nie widać – potencjał tej historii. 

To nie jest powieść o nieszczęśliwej miłości i narzekaniu na niesprawiedliwość losu. To powieść o dziewczynie, która aby spełnić swoje marzenia, jest w stanie rzucić wszystko i pokazać wszystkim, na co ją stać. To też powieść o chłopaku, który – choć kiedyś popełnił błąd – zrobi wszystko, aby naprawić to, co zepsuł. Choćby nie wiadomo co. 

Jeśli szukacie książki idealnej na chłodne jesienne wieczory, sięgnijcie po Jutro będziemy szczęśliwi, a z pewnością się nie zawiedziecie. 

Jedyne, co mi się w niej nie podoba, to tytuł. Przekonuję się do niego i przekonuję, ale przekonać nie mogę. Mój mózg automatycznie wypiera wszystko, co zawiera w sobie wyraz „jutro”, dlatego przepraszam, ale do mnie nie przemawia. Ja jestem szczęśliwa dziś – i to jest najważniejsze. 

 

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia