KONKURS nr 1

konkurs

Drodzy czytelnicy, 

bardzo nam miło powitać Was pierwszego dnia naszej CZWARTEJ już rocznicy! Dokładnie 31 października 2013 roku nasza redakcja zaczęła istnieć jako skromna strona na Facebooku, żeby od marca 2014 roku móc zaistnieć na dobre. Od tamtego czasu udało nam się nawiązać współpracę z kilkudziesięcioma wydawnictwami, a także kilkoma księgarniami. Ponadto na swoim koncie mamy kilkadziesiąt patronackich powieści i kilkanaście rekomendacji do najróżniejszych książek. Czy te sukcesy byłyby możliwe, gdyby nie Wy, nasi najwspanialsi czytelnicy? 

Pierwszym konkursem, który Wam proponujemy, jest konkurs, w którym możecie wygrać aż trzy bardzo ciekawe książki! Wystarczy, że… 

opiszecie przygodę, która spotkała Was pewnego pięknego, jesiennego dnia…

Nagrodami są powieści zasponsorowane przez wydawnictwo Burda Książki! 

  • I miejsce – Modelka
  • II miejsce – Prawie siostry
  • III miejsce – Poza granicą lodu

Życzymy Wam powodzenia i sprzyjającej weny twórczej 🙂

Leave a comment



Aleksandra Szczepanik

3 tygodnie ago

Pewnego pięknego, jesiennego dnia
usłyszałam jak budzik nad jednym uchem mi gra.
Do drugiego szepnęła mi poduszka:
– Nie wstawaj dzisiaj z łóżka.
A kołdra przytulona i zaspana
zaplątyała się w moje kolana.
Z kuchni jednak kawa woła,
że do ekspresu wskoczyć gotowa.
Tym argumentem do mnie przemówiła,
więc z poscieli się oswobodziłam.
Wytrzepałam jej z głowy spanie
i schowałam głęboko w tapczanie.
Kawę wypiłam, śniadanie zjadłam
i na tapczanie wygodnie usiadłam.
Żeby pościel się nie wydostała
i znów na spanie mnie nie namawiała.
Za oknem był piękny jesienny dzień,
więc zaprosiłam na spacer swój cień.
Zbierał ze mną liście i kasztany,
choć wiatr próbował zabrać je w tany.
Chodziliśmy z cieniem aż do zmroku
dzielnie dotrzymując sobie kroku.
Do domu weszłam jednak sama.
Zdjęłam z siebie wierzchnie ubrania,
Załączyłam światło…nie działa.
Chyba elektrownia awarię miała.
Swiece więc nastrojowo zapaliłam
i po chwili bardzo się ucieszyłam.
Mój towarzysz wrócił ze spaceru – cień
i stwierdził z uśmiechem-to był piękny dzień.

Sylwia Waligóra

3 tygodnie ago

Pewnego jesiennego dnia, gdy słońce zdawałoby się być na ludzkość obrażone, a deszcz i lodowaty wiatr prześcigały się w rywalizacji o koronę najbardziej znienawidzonego zjawiska atmosferycznego, wybrałam się na wędrówkę do domku gospodarczego. Cel owej wyprawy był szczytny, a ofiara zmarznięcia na kość nie wydawała się być zbyt wysoką ceną – wszak segregacja śmieci i uwolnienie od nich domowych pieleszy warta jest poświęcenia!
Kroczyłam nieco niepewnyn krokiem po murawie podwórka tu i ówdzie upstrzonej mokrymi, nieco nadgniłymi liśćmi, aż w pewnym momencie podeszwy moich butów straciły przyczepność… Objuczona workami w melancholijnym beżowym kolorze, pełnymi wszelakiej maści odpadków, podjęłam okupioną nagłymi zrywami kończyn walkę o utrzymanie równowagi. Los mi sprzyjał – walkę zwyciężyłam!
Podniesiona na duchu pewniej ruszyłam ku drzwiom domku. Nagle, niewiadomo skąd, z wielkim rozpędem uderzył w moje łydki mój kundelek Nero… Tym razem walka o utrzymanie się na nogach była bezcelowa! Upadłam na twarz w zimne, mokre błocko, a zawartość worków na śmieci z wdziękiem wylądowała na mojej głowie i wszędzie dookoła…
Pewnego jesiennego dnia odbyłam masaż niemal wszystkich części ciała oraz nałożyłam maseczkę błotną – to był niezapomniany dzień!

Ewelina Łukawska

3 tygodnie ago

Pewnego pięknego, jesiennego dnia, gdy liście wirowały w zawrotnym tempie na wietrze, a kot schował się pod grzejnikiem, żebym przypadkiem nie chciała wziąć go na spacer, wybrałam się z córką na spacer. Chodziłyśmy naszymi utartymi ścieżkami, zbierając dary ziemi, dary jesieni. Miałyśmy już kieszenie pełne żołędzi, kasztanów i orzechów. Nagle usłyszałyśmy ciche miauczenie. Obydwie, ogromne fanki kociaków, stanęłyśmy jak wryte, poszukując skąd dobiega dźwięk. Po kilku chwilach odnalazłyśmy śliczną, maleńką rudą kulkę. Naszego nowego przyjaciela wzięłyśmy do domu, ogrzałyśmy i nakarmiłyśmy. Kociak został nazwany Orzeszkiem- na pamiątkę miejsca, gdzie został znaleziony, i stał się najlepszym przyjacielem mojej córeczki;) Jesień nie tylko przynosi piękno, ale też może przynieść przyjaźń;)

Bożena Trawa

3 tygodnie ago

Pewnego pięknego, jesiennego dnia postanowiłam skorzystać z tego że nie pada i poszłam z córeczką na spacer. Słoneczko świeciło, wiał lekki wiaterek, który poruszał liśćmi tymi na drzewach jak i tymi, które już spadły na ziemię. Córeczka biegała, zbierała kasztany, aż w końcu zrobiliśmy sobie bitwę na liście. Zabawa pewnie trwała by dłużej ale niespodziewanie zauważyłam jak idzie w naszym kierunku kilka dzików. Nie chcąc przestraszyć córki powiedziałam że już się zmęczyłyśmy i wracamy do domu na ciepłą herbatkę. Dopiero po chwili jak odeszłyśmy mała zauważyła dziki i woła do mnie „Mama wracamy, chce się pobawić z pieskami”. Przez całą drogę musiałam jej tłumaczyć że to złe pieski i trzeba od nich uciekać. Za to po powrocie do domu wyjęła wszystkie pluszowe pieski i tym razem ona mi tłumaczyła że one są dobre i każdy z nich lubi się bawić w co innego 🙂

Jola

2 tygodnie ago

Pewnego pięknego ,jesiennego poranka spotkałam cudownego jesiennego pana.W szarym płaszczu,pod wielkim czarnym parasolem spacerował sobie alejkami w parku.Nic by nie było w tym dziwnego,gdyby nie to,że pan wyglądał po prostu jak przybysz z innej planety.Taki odjechany facet z lat minionych.Usiadł pod wielkim kasztanem i zaczął recytować na głos mój ukochany wiersz mistrza Ildefonsa „Zaczarowana dorożka” Stanęłam obok i zapatrzyłam się jak ta'”zaczarowana gapa” na dziwnego pana.On podniósł oczy do góry,uśmiechnął się i rzekł-uczę się roli!!!!Poszłam dalej ,a ten uroczy obrazek widzę po dziś dzień zastanawiając się kogo ja wtedy w parku spotkałam

Magdalena Moruś

2 tygodnie ago

Pewnego pięknego, jesiennego, słonecznego dnia spotkałam miłość swojego życia. Rozpoczynał się nowy rok szkolny w nowej szkole. Nikogo nie znałam, pierwsza klasa i nagle zobaczyłam Go na korytarzu, przystojny chłopak z długimi włosami, ubrany w czarną ramoneskę . Szedł w moją stronę uśmiechnął się i… poszedł dalej. Tak przez miesiąc robił podchody, chodził za mną na przerwach, odprowadzał na przystanek, ale nie podchodził, nie rozmawiał tylko się uśmiechał. Aż pewnego październikowego dnia po zakończeniu Akademii z okazji Dnia Edukacji Narodowej (dodam tylko, że mój cichy wielbiciel grał w zespole rockowym na perkusji podczas tej Akademii) , kiedy razem z moją koleżanką z ławki szłyśmy na przystanek autobusowy w końcu odważył się podejść. Zaczęliśmy rozmawiać, umówiliśmy się do kina na film „Robin Hood książę złodziei” z Kevinem Costnerem. Tylko do dzisiaj pojąć nie mogę dlaczego patrzył się na mnie a nie na film. I od tego momentu byliśmy razem 18 lat – czasem ciężkich i smutnych, czasem radosnych i szczęśliwych. Poznałam w życiu co to miłość, zazdrość, zdrada. I już nie jesteśmy razem… śmierć przyszła i zabrała Go jesienną porą. A był wtedy, piękny, jesienny dzień. Jesień mi Go dała i jesień ni Go zabrała. Ale tak historia szczęśliwie się kończy i trwa do dzisiaj. Jesień chyba czuła się winna mojemu smutkowi, i podarowała mi nową dojrzałą, cierpliwą miłość – dała mi mojego Męża, a w listopadzie Cztery Razy Szczęście przeżywałam – bo Czterech Maluchów w listopadzie urodziłam ( i nie są to czworaczki).

Magdalena Flis

2 tygodnie ago

Pewnego pięknego jesiennego dnia ,pierwszego września 1999 roku po raz pierwszy spotkałam Annę Urban…Nasza znajomość rozwinęła się w przyjaźń, która pomimo zmiany miejsca zamieszkania, sytuacji rodzinnej I wielu innych perypetii życiowych przetrwała próbę czasu I trwa nadal,a kontakt,choć na co dzień wirtualny, utrzymujemy regularnie,a czasem nawet udaje nam sié spotkać 🙂
Anka,pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

Małgorzata Rolla

2 tygodnie ago

Pewnego pięknego, jesiennego dnia .. obudziło mnie słonko ostro zaglądające do pokoju więc szybko się ubrałam i poszłam podziwiać jesień na ławce przed domem. Liście szeleśiły obłednie więc wstałam i poszłam je podziwaić z bliska

Karolajna

2 tygodnie ago

Pewnego pięknego, jesiennego dnia… Obudziłam się wcześnie rano i stwierdziłam, że pogoda dopisuje, więc warto jakoś aktywnie spędzić ten dzień. Poszłam na spacer, ale okazało się, że jednak pogoda bywa podstępna. Złapał mnie deszcz i wróciłam zmoczona od stóp do głów. W takim razie postanowiłam, że lepszy będzie samochód niż piesze wycieczki. Okazało się, że tutaj też się pomyliłam. Przebiła mi się po drodze opona, musiałam główkować co zrobić, bo nie miałam ze sobą zapasowego. Wszystko się obróciło przeciwko mnie. Po powrocie do domu uznałam, że jednak nie powinnam dzisiaj wychodzić, lepiej porobić coś w domu. No to zrobiłam – ciasto, które totalnie mi nie wyszło i przesoliłam obiad. Zdarza się i tak, no trudno. Pewien piękny, jesienny dzień wcale nie był taki piękny jak mi się wcześniej wydawało. Jesienny? Jedynie to sprawdziło się w 100%, dzięki zmiennej pogodzie.

Dagmara Kowalewska

1 tydzień ago

Pewnego pięknego jesiennego dnia świętując moje 18 urodziny razem z dziewczynami postanowiłyśmy iść na inne urodzinki (chłopaka koleżanki). I tam ni z gruszki ni z pietruszki poznałam mojego obecnego męża. 18listopada będziemy świętować 16rocznicę poznania.
To był świetny jesienny dzień. 😉

Gosiak

6 dni ago

Pewnego pięknego, jesiennego dnia…. Ups, to nie ta bajka! Mimo to bardzo się cieszę, gdyż przy takim rozpoczęciu nigdy nie poznałabym mojego księcia 🙂
Był chłodny, deszczowy dzień jakich wiele o tej porze roku. Małgorzata chodziła wolno ulicami miasta, zastanawiając się nad tym jak wiele okrutnych chwil przygotowało jeszcze dla niej życie. Miała dosyć wszystkiego, dosyć rodziny, przyjaciół, uczelni, … i jego. Nie mogła zrozumieć jak po tylu latach mógł ją zostawić, nie robiły na nim wrażenia te wszystkie piękne chwile, które razem przeżyli? Odszedł tylko dlatego, że nie był gotowy na ślub? W wieku 29 lat… Mimo, że minęło już pół roku, w głębi serca nadal miała nadzieję, że może jeszcze nie wszystko stracone, może jeszcze pójdzie po rozum do głowy i przybiegnie z bukietem róż i zacznie ją przepraszać. Niestety dni mijały a Małgorzata pogrążała się w rozpaczy coraz to bardziej. Odechciało jej się żyć, codziennie mówiła sobie, że nie ma już dla kogo…
,,Do pełni szczęścia potrzebny mi jeszcze ten deszcz” – pomyślał omijając kałuża za kałużą Sebastian. Właśnie wracał ze spotkania z kumplem, miał nadzieję, że spotkanie pomoże mu zapomnieć o wydarzeniach sprzed roku, niestety ,,dobry kolega” tylko rozgrzebał ranę. Czy naprawdę musiał mu mówić, że Kaśka rzuciła swojego faceta? Kolesia, z którym przyłapał ją na zdradzie… W ich własnym mieszkaniu… Jego pierwsza w życiu delegacja i od razu taki finał, naprawdę trzeba mieć w życiu szczęście. ,,Mam dosyć tego dnia” – wyszeptał idąc przed siebie.
Małgorzata podniosła na chwilę głowę i zobaczyła znienawidzony przez siebie most w parku. Dlaczego tak ją drażnił? Nazywany był magicznym mostem zakochanych, pary wieszały na nim kłódki symbolizujące ich nierozerwalną miłość, które miały im zapewnić szczęśliwe życie razem. Westchnęła i postanowiła przejść po nim jak najszybciej będzie potrafiła. Nie unosząc do góry głowy zaczęła biec. Właśnie była dwa kroki od jego końca gdy zobaczyła przed sobą jakiegoś mężczyznę. Niestety było już za późno i oboje przewrócili się wprost na znajdującą się obok mostu ogromną kałużę.
– Uważaj jak chodzisz! – wrzasnęła wściekła Małgorzata.
– Jak ja chodzę? Przecież to Ty na mnie wbiegłaś! – odparł mężczyzna.
– Ehhh…. Wiem, bardzo pana przepraszam – odparła ze skruchą – O, nie! moja książka! – wyszeptała ze łzami w oczach dziewczyna. Nawet nie zauważyła jak książka, którą miała pod kurtkę wraz z nimi wpadła do kałuży, będąc w tym momencie całkowicie przemokniętą.
– Sebastian jestem. Podaj mi rękę pomogę Ci wstać. – Uśmiechnął się a Małgorzata zrobiła jak mówił. – Niestety wydaje mi się, że książki nie da się już uratować, jeżeli tylko pozwolisz kupię ci nową. – Powiedział trzymając w ręku książkę namokniętą niczym gąbka.
– Nie o to chodzi… To prezent od bardzo ważnej dla mnie osoby, od mojego narzeczonego… byłego…, byłego narzeczonego. – Wyjąkała dziewczyna.
– W takim razie powinnaś się cieszyć – Z uśmiechem odpowiedział Sebastian. – Jak widać masz chociaż jeden problem z głowy. Chciałbym zaprosić cię na gorącą czekoladę, myślę, że obojgu bardzo nam się przyda. A po drodze, jeżeli oczywiście pozwolisz, wejdziemy na chwilę do księgarni a ja odkupię ci zniszczoną książkę. Umowa stoi? – Sebastian sam był pod wrażeniem wypowiedzianych przez siebie słów, jednak dziewczyna wywarła na nim takie wrażenie, że nie potrafił postąpić inaczej.
– Umowa stoi. – Odrzekła Małgorzata, uśmiechając się przy tym i ocierając pozostałe jeszcze na policzkach łzy.
– Zaczekaj chwilę – Sebastian pochylił się nad nią. – Masz we włosach liście. Mnie się podobają, nie chcę jednak abyś była zła gdy zauważysz swoją ozdobę. – po czym delikatnie wyciągnął liście z jej mokrych już włosów.
– Dzięki, masz szczęście, że mi powiedziałeś. – Zaśmiała się. – To co idziemy? – Małgorzata od miesięcy nie czuła się w niczyim towarzystwie tak dobrze, jak w towarzystwie chłopaka, którego poznała pięć minut temu. Jej serce zaczęło szybciej bić. ,,Nie, to nie możliwe” pomyślała i wraz z Sebastianem skierowali swoje kroki ku księgarni.
Gdy byli już w środku, Sebastian zaczął przeszukiwać regały. – O już mam! – Wykrzyknął, pokazując dziewczynie swoją zdobycz.
– Wiesz co… już jej nie chcę. Może to dobry moment na odcięcie się od przeszłości. – Odpowiedziała niepewnie.
– Masz rację. W takim razie weźmy to. – Odrzekł wskazując na ,,Cień wiatru” – Będziesz miała po mnie pamiątkę – Dodał nieco niepewnie.
– W takim razie czemu nie. – Uśmiechnęła się.
Gdy tylko poszli do kawiarni, godziny mijały a oni opowiadali o sobie, swoich pasjach, marzeniach, nieustannie żartując. Oboje od wielu miesięcy nie spędzili tak wspaniałego dnia.
Było to ich pierwsze ale nie ostatnie spotkanie. Później nie potrafili wytrzymać bez siebie dnia. Zakochali się w sobie bez pamięci.
A teraz, po wielu latach od tego wydarzenia są już małżeństwem. Może most zakochanych faktycznie jest magiczny?

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia