Kuszące…

Nie kuś mnie

Odwrócona psychologia zakłada, że jeśli danej osobie coś wyperswadujemy, ta zachowa się zupełnie… odwrotnie. Kojarzycie technikę „nie myśl o różowym słoniu”? To teraz przedstawiam wam technikę „nie kuś mnie”. 

Tytuł: Lila i Ethan: Nie kuś mnie
Autor: Jessica Sorensen
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

 

Poznaliśmy już Ellę i Michę, czas na Lilę i Ethana – parę „tylko przyjaciół” (a może „aż przyjaciół”?).

Kiedy recenzowałam drugą część przygód Elli i Michy – Na zawsze razem – napisałam, że jeśli w końcu nie zostanie wydana osobna część o drugiej parze bohaterów (czyli właśnie Lili i Ethanie), porozmawiam sobie z nią inaczej. To był oczywiście żart, ale jak widać, podziałał. Oto mamy nową odsłonę historii. No to… zaczynajmy! 

Lila i Ethan bawili się w podchody. Każdy czytelnik wiedział, że coś się święci, a ci swoje. „Nie, to tylko przyjaciel”. No i wyszło szydło z worka! Jessica Sorensen postanowiła wreszcie pokazać nam co nieco z perspektywy tych dwojga. Punkt widzenia Lili i Ethana jest równie ważny jak punkt widzenia Elli i Michy w poprzednich powieściach. Ponownie mamy tu do czynienia z podziałem fabuły na opowieść Lili i opowieść Ethana, dzięki czemu możemy spojrzeć na świat  przedstawiony ich oczami, a jednocześnie obiektywnie ocenić relacje. 

Nie są to relacje łatwe. Jessica Sorensen o takich nie pisze, bo z reguły sielanka w powieściach się nie sprawdza. Lubimy, gdy bohater ma pod górkę, bo sami właśnie tak mamy. Każdy z nas często musi mierzyć się z różnymi przeciwnościami losu, kłopotami życia codziennego, a sielanka – jeśli się pojawia – nierzadko budzi wątpliwości co do swoich dobrych intencji: jest zbyt dobrze, żeby mogło być prawdziwie. Prawda? 

Lila, odkąd pamięta, musiała być idealna. Ethan z kolei był bardzo nieidealny i doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że na ideał nie zasługuje. Każde z nich żyło według ściśle wyznaczonych reguł, żadne nie przypuszczało, że coś może się zmienić. Kiedy ścieżki tych dwojga zaczynają się ze sobą krzyżować, zarówno Lila, jak i Ethan muszą to „przepracować”. Trudno bowiem wygrać z uczuciem tak silnym jak miłość. Zwłaszcza gdy ta przychodzi znienacka i zdaje się nie przyjmować odmowy… 

Jessica Sorensen przekonała nas, że potrafi tworzyć niepowtarzalne historie, które nieźle mieszają nam w głowach. Tym, w jaki sposób kreuje postacie, zauroczyła już niejednego! Wystarczy chwila, aby stały się one naszymi książkowymi przyjaciółmi, których losy z największą przyjemnością śledzilibyśmy bez końca.

Podobnie jak cykl o Elli i Michy zawrócił mi w głowie i sprawił, że z jeszcze większą niecierpliwością oczekiwałam na kolejne powieści autorki, tak Nie kuś mnie stało się dla mnie czymś w rodzaju książkowego katalizatora. Wyczekiwałam tej części tak długo, że gdy tylko mogłam ją w końcu przeczytać, nic mnie nie powstrzymało. Faktem jest, że ostatnio mój „stosik” książek do przeczytania robi się coraz wyższy i niedługo spadnie mi na głowę, ale ta nie mogła poczekać. A raczej – JA nie mogłam czekać. 

Jeśli przeczytaliście już Nie pozwól mi odejść Na zawsze razem, ta jest dla was lekturą obowiązkową. Jeśli jednak nie znacie cyklu o Elli i Michy – proponuję wam najpierw zapoznać się właśnie z nimi. Tej historii nie możecie przegapić. No i nie możecie przejść obok Jessiki Sorensen. Ta autorka pisze tak, że nawet największy twardziel w końcu zmięknie. Lila i Ethan: Nie kuś mnie tylko potwierdza to, co i tak dawno potwierdziły poprzednie książki autorki: kiedy już zaczniecie czytać, przepadniecie na dobre. 

No a tak przy okazji… zbliża się jesień w najbardziej depresyjnym wydaniu. Zasiądźcie więc w fotelu, weźcie do ręki kubek z gorącą czekoladą, przykryjcie się puszystym kocykiem i zaczytajcie w najnowszej powieści mistrzyni emocji! Nie będę Was już kusić, sami się skuście.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia