Pierwszy pocałunek wieczności

Na zawsze razem

Istnieją osoby, które są dla nas szczególnie ważne. Każde rozstanie z nią wywołuje w nas nieprzyjemne uczucie pustki, samotności. Mamy wrażenie, że właśnie z tą osobą chcielibyśmy tworzyć swoją przyszłość… Nieważne, jak skomplikowane byłoby życie – warto ryzykować. W imię miłości. 

Tytuł: Na zawsze razem. Ella i Micha
Autor: Jessica Sorensen
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Ellę i Michę znamy już z Nie pozwól mi odejść. Gdy czytałam tę książkę, miałam wrażenie, że Sorensen pozostawiła mnie z wieloma pytaniami. Polubiłam tych bohaterów za ich prawdziwość. I choć często złościłam się na Ellę, w końcu się do niej przekonałam. Teraz już wiem, dlaczego czułam niedosyt – dlatego, że powinnam go czuć! Autorka przygotowała dla nas bowiem równie emocjonującą kontynuację – Na zawsze razem

Pierwsze pytanie, które nasunęło mi się po lekturze, to czy mogę już zacząć planować cudowne chwile z kolejną książką z serii, tym razem o Lili i Ethanie. Wydawałoby się, że tak, ale… czas pokaże. Sorensen jest nieprzewidywalna. Ta kobieta chce chyba rozerwać moje serce na strzępy. I może za to ją uwielbiam? 

Na zawsze razem pojawiła się w odpowiednim momencie. Przyznam, że na początku czułam się trochę zagubiona, gdyż poprzednią część czytałam w zeszłe wakacje, a tę dopiero teraz, czyli dokładnie rok później. Zdążyłam już co nieco pozapominać, ale na szczęście w toku czytania wszystko się zmieniło i kilka rozdziałów później wpadłam w tę historię po uszy. Ponownie.

Bardzo lubię powieści, w których mogę przeanalizować zachowania bohaterów, zanim ktoś zrobi to za mnie. W tym przypadku miałam duże pole do popisu. Co prawda autorka zadbała o stworzenie rzetelnego portretu psychologicznego i Elli, i Michy, ale udało mi się wysnuć własne wnioski, a następnie zestawiać ją z tymi odautorskimi. Jestem naprawdę wdzięczna Sorensen za to, że każda jej książka jest dopracowana pod każdym względem. To sprawia, że każdą jej książkę czytam w ciemno (tak jak Hoover i Forman) – czy to uzależnienie? Chyba tak, ale nie dbam o to. Uzależnienia od książek i autorów są uzasadnione. Nałóg nie wymaga leczenia odwykowego, więc czym tu się przejmować? 

Na zawsze razem to wspaniała kontynuacja Nie pozwól mi odejść. Cała historia jest na tyle wciągająca i angażująca, że nie można się od niej oderwać, a bohaterowie nie pozwalają nam od siebie odpocząć. Dużo się dzieje, ale wcale nie za dużo. Brak tu chaosu, wszystko jest logiczne i układa się w spójną całość. Tak jak wspomniałam w recenzji poprzedniej części, miałam nadzieję poczytać nieco więcej o drugiej „parze”, ale… znowu skończyło się na fragmentach przemyconych przy okazji, jakby na marginesie historii Elli i Michy. Dlatego właśnie na wszelki wypadek nie uznaję tego za wadę, mając nadzieję na ciąg dalszy. A jeśli go nie będzie… Oj, pani Jessico, porozmawiamy wtedy inaczej 🙂 

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia