To koniec czy początek?

Katastroficzne wizje końca świata czy diametralnej zmiany tego, co znajome, towarzyszą nam właściwie od zawsze. Człowiek w swojej naturze ma wpisaną tendencję do przeczuwania końca i nie potrafi się oprzeć, żeby go sobie nie wyobrażać. Można podać na to wiele literackich przykładów z każdego czasu, ale warto zwrócić uwagę na wzrost tego typu literatury we współczesności. Czy nasz koniec jest bliski?

Tytuł: Na linii świata
Autor: Manuela Gretkowska
Wydawnictwo: Znak
Nowości

 

Wasze komputery nie przejdą tego etapu, doszły do kresu. Ludzkość też. Zaczynacie się cofać. Wasze systemy polityczne obracają się przeciwko wam. Zniszczona natura jest przeciwko wam. Czeka was chaos głupoty, przemoc i zniszczenie. Nie uciekniecie na inną planetę, nie zbudujecie nowego ładu. Jedynym wyjściem jest ewolucja, alternatywą powtórka, ludzka bestia.

 

Jest to historia o studentce psychologii, Nataszy, która dorabia na portalu erotycznym. Po krótko zarysowanej sytuacji widać, że nie sprawia jej to żadnej przyjemności poza kontaktem z pewnym geniuszem, programistą z Doliny Krzemowej. Nie rozbiera się przed nim, rozmawiają. W jednej z takich rozmów pada propozycja kontraktu. Natasza wyjeżdża do USA, żeby pracować, a ostatecznie dzieją się tam rzeczy, które przerastają jej najśmielsze wyobrażenia.

Gretkowska opisuje świat współczesny, nasz świat, w którym nagle zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Coś, co do tej pory zdawało się pod kontrolą ludzką, wymyka się spod niej, staje się czymś nieprzewidywalnym i nieodgadnionym. Kieruje wszystkim. Technologia, sieć, fizyka kwantowa. Coś, co (szczerze mówiąc) jest mi kompletnie obce, a w tym wszystkim niesamowicie intrygujące. Czasami musiałam skupiać się, czytać fragmenty po dwa razy, żeby cokolwiek z tego zrozumieć. Ostatecznie wszystko poszło tak daleko, że już trudno było objąć to umysłem, który przywykł do racjonalnego wyjaśniania świata.

W pewnym momencie trzeba odejść od zdrowego rozsądku i sięgnąć głębiej. Zobaczyć, że może istnieje coś poza naszym zewnętrznym światem, wszystkimi wymyślonymi systemami i wierzeniami. Może jest coś, co pozwoli nam przetrwać?

Przeczucie, że dotarliśmy do pewnego kresu, do wyczerpania, powoli ujawnia się coraz bardziej. Wizje tego, że dalej może być tylko gorzej, że czeka nas katastrofa, mogą przyprawić o gęsią skórkę, ale także skłonić do refleksji nad tym, jak to wszystko wygląda, czy naprawdę jest tak źle i co możemy zrobić, żeby to naprawić. Gretkowska nie podaje gotowego przepisu, ale z różnych aluzji wynika, co jest w tym wszystkim najważniejsze.

 

Życie jest najważniejsze. I cholernie mi się podoba, bo jego zasadą jest: żyj jak najdłużej. Nic innego, żadnych religijnych bzdur i wartości. Wartością życia jest życie.

 

Ten cytat podoba mi się najbardziej. Myślę, że nie muszę rozwodzić się nad stylem Gretkowskiej. To, w jaki sposób buduje narrację, jest fenomenalne: budowanie zdań, dobieranie słów i metafory to uczta dla miłośników dobrego języka. Jedyną sprawą, która kłóciła się z moim poczuciem estetyki, były epizody molestowania w początkowej fazie fabuły. Wydawało mi się to przerysowane i niepotrzebne, ale rozumiem, że może tak po prostu musiało być, żeby dobrze oddać całościową wymowę powieści. Mnie to jednak nie przekonuje.

Mam jedną radę – czytajmy książki, które traktują o katastrofie, wyczerpaniu się naszej cywilizacji. Nie po to, żeby się bać, wierzyć w te opisy czy przygotowywać na najgorsze. Myślę, że zawarta jest w nich istotna diagnoza naszego tu i teraz; możemy przyjrzeć się nam trochę z oddalenia, krytycznym okiem. Każdemu jest to potrzebne, żeby przypomnieć, co jest w życiu i w naszym świecie najważniejsze.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia