Jak żyć… i nie zwariować!

Od pewnego czasu cykl Oczami polonistki przestał mi wystarczać. Niby wszystko ładnie pięknie – masz, kobieto, swój wymarzony hobbystyczno-zawodowy cykl. A jednak. Czegoś mi tam brakuje. Fascynacji życiem! 

Postanowiłam, że zamiast pisać tylko o książkach i języku – podkreślam: tylko, nie zamierzam tego, broń Boże, porzucić! – powinnam też przemycić co nieco swojego, silnego od niedawna, choć pielęgnowanego od lat, zachłyśnięcia się naturą i wszystkim, co z zielenią i błękitem związane. Zieleń – trawa, drzewa – sprawia, że czuję się zrelaksowana i pozbawiona kłopotów, jakiekolwiek by one nie były. Błękit z kolei – nie tylko nieba – wyzwala we mnie niesamowite emocje i sprawia, że zakochuję się. W życiu, w ludziach, we wszystkim, co mnie otacza. Życie jest piękne! 

Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że nie jestem jedyną naturomaniaczką. Gdyby tak było – chyba nie miałabym żadnej siły przebicia w tłumie ludzi ją odrzucających. Na szczęście tak nie jest! Dziś bardzo wielu ludzi powraca do natury: po trochu ją dotyka, wącha, dostrzega niewielkie rzeczy skrywające się gdzieś pośród intensywnie pachnących i jaskrawych kwiatów; zaprzyjaźnia się z nią, aż w końcu nie wyobraża sobie życia bez tej podróży w czasie. Tak, podróży w czasie. Gdyż natura odkrywa w naszym życiu rolę powierniczki, przyjaciółki, która po kawałku pokazuje nam swoje fragmenty, abyśmy w końcu się w niej zakochali i zapomnieli o bożym świecie. 

To jest nam bardzo potrzebne. To odejście od miejskiego zgiełku, zatrzymanie się i dostrzeżenie tych pozornie nic nieznaczących, niewidocznych elementów. Tego, co zostało nam dane za nic. Nie musimy być milionerami, aby móc odpocząć nad jeziorem, wsłuchać się w kojący śpiew ptaków czy zapatrzeć się w niebo (nawet w pochmurne dni!). Mamy to na wyciągnięcie ręki. Dobrze, że coraz więcej ludzi zaczyna to dostrzegać. 

To nie jest moda XXI wieku, nie chodzi o żadne minimalistyczne wizje, które często niewiele mają wspólnego z rzeczywistym minimalizmem, ani o diety, od których rodzajów powoli głowa boli. To życie. Albo będziemy biec jak wszyscy, zatracając w sobie dziecięcą fascynację odkrywaniem go, albo staniemy w miejscu, przyjrzymy się i pomyślimy. Nie musimy być żadnym Rousseau, tworzyć wielkich i skomplikowanych filozofii. Bądźmy dziećmi natury! 

W związku z tym, że mój cykl nie obędzie się bez was, drodzy czytelnicy, chciałabym was poprosić o małą pomoc. A mianowicie – o napisanie kilku słów o waszym uwielbieniu natury (i nie tylko). Zależy mi na tym, aby pisać o tym, co sprawi, że z przyjemnością będziecie czytać kolejne teksty z cyklu naturalno-kulturalnego, dlatego liczę na to, że zechcecie go wesprzeć własnymi sugestiami. Serdecznie was do tego zachęcam! 

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia