Życie jest piękne!

Uwaga!!!
Jeśli ktoś powie ci,
że życie piękne jest,
a mówiąc to, wzruszon będzie,
na pograniczu drżenia głosu,
to zaopiekuj się nim,
bo on chyba, kurwa, przybył z kosmosu.

A. Poniedzielski, Dla duszy gram

Tytuł: Piękne życie
Autor: Shauna Niequist 
Wydawnictwo: Znak

 

Wiemy już, że przybyłam z kosmosu, bo tytuł mówi sam za siebie. Nie jestem wzruszona, na pograniczu drżenia głosu – to fakt – nie musicie się więc mną opiekować, ale postarajcie się przebrnąć przez tę recenzję. 

Piękne życie nie jest powieścią, ale biografią też nie. Może jest czymś w stylu pamiętnika, w którym Shauna Niequist pisze o sobie i swoim życiu, a jednocześnie zwraca się do nas, czytelników? Tyle że pamiętniki zwykle są prywatne. Może to zatem długi list od Shauny do nas? Albo autobiografia? A może zwykła książka utrzymana w pierwszoosobowej narracji, niepodlegająca klasyfikacji gatunkowej? Na pytanie, czym jest, nie ma jednej odpowiedzi. Jest ich tyle, ile czytelników. Moja odpowiedź brzmi: refleksja. A wasza? 

Jakiś czas temu odkryłam w sobie uwielbienie do wszelkiego rodzaju poradników czy autorskich wyznań, które mają służyć przekazaniu nam pewnych prawd i rad, zmotywowaniu do osiągania wyznaczonych sobie celów albo skłonieniu do przewartościowania naszego dotychczasowego życia. Piękne życie to jedna ze wspanialszych książek, jakie ostatnio przeczytałam. Będę do niej wracać tyle razy, ile razy będę potrzebowała. I jestem pewna, że wielu z tych, którzy tak jak ja mają już jej lekturę za sobą, przyzna mi rację.

Często bywa tak, że podejmujemy złe decyzje, ponosimy porażki i postępujemy nie tak, jak byśmy chcieli. Wydaje nam się, że inaczej się po prostu nie da… Robimy wszystko to, czego się od nas wymaga. Wkładamy w pracę wszystkie swoje siły, aby zadowolić innych i dobrze wypaść. Poświęcamy czas przeznaczony dla rodziny, przyjaciół i siebie, tłumacząc się, że musimy coś dokończyć… Czy tak można żyć? Shauna mówi: „nie!” i wy też powinniście. 

Shauna Niequist też chciała być idealna, na każde pytanie odpowiadała „tak” i żyła tak, jak kazali jej inni. Goniła za karierą, poroniła i wymiotowała z wyczerpania. Nie wiedziała, co powinna zrobić, aby uwolnić się od presji i żyć normalnie. Tym, co zmieniło jej sposób postrzegania świata, okazał się list od przyjaciółki, w którym znalazły się dwa krótkie zdania: „Stop, zatrzymaj się. Przemebluj swoje życie od podstaw”. Wtedy postanowiła działać. 

Pięknym życiu nie znajdziemy nudnych historii i suchych faktów, które mają nam wskazać to, co powinniśmy zmienić. Brak tu wypunktowanych zasad dobrego życia. Nie ma też gotowej recepty na szczęście. Sami będziemy musieli zastanowić się nad własnym życiem, zweryfikować priorytety i zacząć coś zmieniać. Piękne życie jest opowieścią o zwyczajnym życiu zwyczajnej kobiety, która poczuła, że nadszedł czas, aby przewartościować swoje życie, zrezygnować z bycia każdym i wszędzie, a także nauczyć się mówić „nie” wtedy, kiedy naprawdę chce powiedzieć „nie”. I odnalazła spokój. Odnalazła siebie, czas na odpoczynek, czas na spotkania przy stole i prawdziwe – piękne! – życie będące darem od Boga. 

Shauna przekazuje nam życiowe prawdy za pomocą opowiadania o sobie, swoich błędach i potrzebach. Dzięki Pięknemu życiu nauczycie się dostrzegać piękno tam, gdzie pozornie go nie ma; dowiecie się, jak rozmawiać z ludźmi i z Bogiem, a także jak uciec od chaosu i wiecznej presji, którą wywierają na nas wszyscy dookoła. 

Nauczymy się też myśleć – o sobie, o rodzinie, o przyjaciołach, o świecie i o Bogu – tak, aby czuć się w pełni sobą, czerpać z życia pełnymi garściami, spełniać marzenia i nie rezygnować przy tym z obowiązków i pracy. Bez zbędnej gadaniny. Po prostu. 

Ja mogę z czystym sumieniem i ręką na sercu powiedzieć, że Piękne życie zainspirowało mnie do zrobienia porządku w swoim życiu i przewartościowania go tak, abym dostrzegała jego piękno w każdym momencie, w każdym człowieku, w każdym kwiatku i każdym obowiązku. Uważam, że jest to lektura obowiązkowa dla wszystkich, nie tylko dla tych, którzy mają wrażenie, że życie przecieka im przez palce. Wystarczy, że przeczytacie. Reszta… zrobi się (prawie) sama. 

PS Pozwólcie, że nie napiszę nic o okładce. Czuję, że mogłabym się za bardzo rozpłynąć… Dodam tylko, że jako recenzentka otrzymałam od Wydawnictwa egzemplarz z obwolutą do kolorowania. Tak, dobrze widzicie. Z tego miejsca pragnę za to serdecznie podziękować. 

 

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia