Marzycielem powinno się być zawsze

Amelia

Czuliście się kiedyś inni? Większość z was pewnie bez zastanowienia odpowie, że tak. W końcu każdy jest wyjątkowy i na swój sposób specyficzny. Tylko wtedy pojawia się pytanie, jak z tą innością się czujecie. Jesteście z niej dumni? Czy może właśnie uważacie za przekleństwo, które tylko przeszkadza wam w życiu? Myślę jednak, że największy problem jest wtedy, gdy szukacie swojej drugiej połówki, a przez waszą nieprzeciętność wydaje się to trudne. Kto by nie chciał znaleźć swojego ukochanego czy ukochanej łatwo i bezproblemowo. Ale wszyscy wiemy, że miłość nie wybiera. Trzeba trafić na tę odpowiednią osobę, która zaakceptuje nas takimi, jakimi jesteśmy. 

 

Tytuł: Amelia

Reżyseria: Jean-Pierre Jeunet

 

Amelia od początku była wyjątkowa. Zamknięta w domu wraz ze swoimi dziwacznymi rodzicami nie miała zbyt dużo możliwości, by poznawać świat, a przede wszystkim innych ludzi. Jej problemy z płucami ograniczały ją na każdym kroku, a przynajmniej tak twierdził jej ojciec. Lecz to odosobnienie i pogoda ducha sprawiły, że Amelia wyrosła na niezwykłego dorosłego o bardzo dobrym sercu i niesamowicie wybujałej wyobraźni. A marzycielom powinno się pozwolić marzyć, jak to napisał Oliver Bowden.

Pierwszy raz usłyszałam o Amelii, gdy wysłuchałam jej przepięknego soundtracku. Chciałam dowiedzieć się, co to za niesamowita muzyka i do jakiego filmu została stworzona. Byłam przekonana, że to jakaś bardzo sławna produkcja, tymczasem okazało się, że w ogóle jej nie kojarzyłam. Od tego czasu wielokrotnie słyszałam o tej komedii romantycznej, a jej popularność znacznie wzrosła. Mimo że zajęło mi wiele lat, zanim nareszcie ją obejrzałam, wreszcie to zrobiłam i nie żałuję tego pod żadnym względem.

Sam pomysł jest całkowicie niekonwencjonalny. To komedia romantyczna, więc powinna podlegać pewnemu uroczemu schematowi, a Amelia zatarła wszelkie granice między tym, co wypada w takim filmie, a czego nie. Początkowo miałam mieszane uczucia. Nie oszukujmy się – obraz jest dziwaczny. Nie każdemu takie ujęcie może się spodobać. Jednak mnie w ostatecznym rozrachunku zaskoczyło, i to bardzo pozytywnie. Nie codziennie spotyka się narratora, który w nietypowy sposób opowiada historię. Nie mówi nam o tych ważnych rzeczach, tylko o tych małych, które dają szczęście. Jakie znaczenie ma, czy dwójka bohaterów spotka się czy nie, jeśli w tym czasie przyszedł list do sąsiadki Amelii? Brzmi absurdalnie, nieprawdaż? Ale dzięki temu możemy zauważyć małe rzeczy, wydarzenia, które poprawią nam humor. 

Sama fabuła jest po prostu przeurocza. Nie należę do osób ckliwych i romantycznych, jednak nawet nie mam co udawać, że ta opowieść mnie nie poruszyła. Tym bardziej że wątek romantyczny towarzyszy nam przez całą historię, ale tylko nas delikatnie dotyka, a nie uderza całą swoją słodyczą i przewidywalnością. Bardzo się wciągnęłam w tę historię, ale nie chciałam szybko poznawać zakończenia. Chciałam funkcjonować w tym stanie i postrzegać świat oczami Amelii, która zwracała uwagę na każdy najmniejszy szczegół, co dawało uwielbiane przeze mnie poczucie panoramiczności. Całe życie bohaterki oraz jej najbliższych zostało ujęte z całkiem innej perspektywy, przez co czułam się oczarowana. 

Amelia była… Po prostu brakuje mi słów. Jest jedną z najlepiej wykreowanych i przy tym najsympatyczniejszych bohaterek, jakie było mi dane poznać dzięki filmom. Jej postać zapamiętam na bardzo długo i będę uważać ją za inspirację w moim życiu. Po prostu uwielbiam ją i jej wyobraźnię. To jest tak dobra, empatyczna dziewczyna… Dzięki umiejętności obserwacji świata i zauważania szczegółów była w stanie pomóc prawie każdemu, dać przypadkowej osobie szczęście. Jak można takiego kogoś nie podziwiać? Dzielna i silna, ale przy tym krucha i pełna emocji – taka jest właśnie Amelia. Bardzo polubiłam również jej ojca. To niesztampowa postać z olbrzymią liczbą dziwnych przyzwyczajeń, która mimo pewnych zmian była im do końca wierna. Niestety, zawiodłam się na jednym bohaterze, chłopaku z marzeń Amelii – Ninie. Ktoś taki, jak ta dziewczyna, powinien zakochać się w kimś równie wyjątkowym. Nino miał to coś, ale jak dla mnie było to niewystarczające. Bardzo mało się o nim dowiadujemy.

Tematyka produkcji mnie urzekła. Ukazuje, jak ważne jest w życiu to, by robić małe rzeczy, ale wkładać w nie całe swoje serce. Wtedy z kilku małych wydarzeń i uczynków stworzy się coś wielkiego. Amelia pokazuje również, że zamykanie się w sobie i izolacja od życia może bardzo ograniczać, więc warto walczyć z głupimi uprzedzeniami. Nawet jeśli ma się nieokrzesaną wyobraźnię, jeszcze bardziej nieprzewidywalne pomysły i własne, odmienne spojrzenie na świat.

W filmie zagrała bardzo dobra obsada. Na każdym kroku trafia się na wyjątkowo utalentowanego aktora, lecz sama Audrey Tautou (Amelia) pobiła wszelkie moje oczekiwania. Cały czas była naturalna i przy tym idealnie wcielała się w rolę bohaterki. Potrafiła zagrać zarówno te emocjonalne, jak i codzienne fragmenty.

Amelia jest naprawdę nieprzeciętną produkcją, która zaskoczy niejednego zgorzkniałego człowieka. Dla idealistów i marzycieli to wyznacznik, dzięki któremu mogą znaleźć własną drogę i pokłady odwagi, o które sami by się nie podejrzewali. Bardzo zachęcam do obejrzenia tego filmu, a przede wszystkim do marzenia i spełniania tych marzeń.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia