Jaki jest twój cel?

Seria książek autorstwa Elle Kennedy Off-Campus co roku zaskakuje mnie coraz bardziej. Pamiętam, gdy bałam się lektury Układu (pierwszej części), a jednocześnie byłam nią podekscytowana. Sprzeczność? Owszem, ale tej autorce właśnie o to chodzi – żeby sprawić, że jej proza będzie sprzeczna, a zarazem… dziwnie wciągająca, wręcz wsysająca nas do jej świata. 

Tytuł: Cel
Autor: Elle Kennedy
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

 

To, że Elle Kennedy wciąż jest jedną z najchętniej czytanych autorek, wcale mnie nie dziwi. Odkąd sięgnęłam po Układ, a właściwie go przeczytałam, uważam, że książek napisanych pomysłowo od początku do końca jest naprawdę niewiele. Zwykle dzieje się tak, że gdy już mamy wrażenie, że akcja zaczyna przyspieszać, okazuje się, że to fałszywy alarm – i tak aż do ostatniej strony. Bywa też, że powieść od początku wydaje się czarno-biała, fabuła nawet nie ciekawi, a co tu mówić o wciąganiu! W przypadku serii Elle Kennedy jest tak, jak powinno być: początek jest niepozorny, rozwija się stopniowo, dzięki czemu mamy wrażenie dawkowanego napięcia, aż w końcu nadchodzi punkt kulminacyjny i… bum! Co za emocje, co za historia, co za bohaterowie! Trzy najważniejsze elementy wymienione, czas przejść do szczegółów. 

 

Emocje. Nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć, co się wydarzy na następnej stronie, a stron jest ponad 400, dlatego chyba nie muszę wyjaśniać, co mam na myśli. A może jednak? Otóż autorka nie pozwala nam odbiec od głównej osi fabularnej. To, co dzieje się w danym momencie, jest święte – od tego zależy ciąg dalszy i to, czy lektura okaże się spójna. W związku z takim zabiegiem emocje stają się nieodłącznym elementem lektury. Z każdym zdaniem, z każdym dialogiem zostajemy prowadzeni za rękę, aż w końcu nadchodzi moment, że nieświadomie ją puszczamy i biegniemy sami. Wiecie, o czym mówię? Przypuszczam, że większość z was miała choć raz w życiu takie poczucie, że SAMA tworzy jakąś opowieść. Jeśli chodzi o mnie – towarzyszy mi ono wciąż i wciąż podczas czytania książek Elle Kennedy (choć jest to nieco inna jego inna odmiana niż w przypadku mojej ulubionej autorki NA, czyli Colleen Hoover).

Historia. Doskonale wiedziałam, że Elle Kennedy nie oddaje w ręce czytelników byle czego. Jej powieści są dopracowane pod każdym względem. Dlatego też nie musiałam się martwić o to, że Cel nie spełni moich oczekiwań. Kennedy jest jedną z tych autorek, które potrafią przewidywać czytelniczy odbiór. I choć z pewnością znajdą się tacy, którzy uznają te książki (a może nawet całą serię…) za nieciekawą, istnieje też grono wiernych fanów, którzy będą je czytać w ciemno, bez konieczności zaglądania do opisu fabuły na okładce. Historie, które przedstawia Kennedy, mają w sobie to coś, co zachęca nas do lektury, a następnie angażują do tego stopnia, że wskakujemy do niej bez zastanowienia. Fakt, nie ukrywam, że są nieco schematyczne, w końcu w New Adult trudno odejść od szablonowości, są więc ona, nieśmiała, i on – nieziemsko przystojny… hokeista. To nie może skończyć się inaczej, jak tylko: unikaniem kontaktu, ale jednocześnie upartym szukaniem tego kontaktu; wypieraniem zakochania się, w końcu „jestem młoda i głupia, a on na pewno chce mnie wykorzystać”; powolnym zakochiwaniem się; aż w końcu… łóżkiem. Ale to łóżko nie jest ostatnim etapem. Po nim przychodzi czas na konkrety – związek, który od początku nie wchodził w grę (pod żadnym pozorem). Chodziło o dobrą zabawę. Okazało się, że można się dobrze bawić również w związku. 

Gdyby tylko tak wyglądały historie przedstawiane w książkach Kennedy, moglibyście stwierdzić, że nic w tym specjalnego. Wszystko komplikuje się wtedy, gdy przychodzi nam czytać tę opowieść w całości. Wówczas dochodzimy do wniosku, że całe to zamieszanie z miłością nie jest jakimś tam szablonem wziętym z innych książek NA – on jest pretekstem do opowiadania setki innych historii. Każda z nich ma nam coś do przekazania. Czy jesteśmy na to gotowi? Zresztą – gdyby nie niepowtarzalny styl autorki, można by rzucić książkę w kąt. Ale nie można. Bo po prostu nam się nie chce tego robić.

 

Bohaterowie. Już wiemy, że jest nieśmiała ona i nieziemsko przystojny on. Ale czy to wszystko? Bynajmniej. Chodzi o wykreowanie bohaterów. To, że są, prowadzą dialogi i dzielą się z nami swoimi przemyśleniami, jest tylko elementem, bez którego nie obędzie się żadna książka. Musi zatem istnieć coś, co wyróżnia akurat tę spośród wielu innych tego typu. Tym czymś jest nietypowe zestawianie cech i odautorska „manipulacja”. Polega to mniej więcej na ukazywaniu kontrastu, a następnie stopniowym eliminowaniu go. Skomplikowane? Wszelkie obawy i wątpliwości zostaną rozwiane, gdy zaczniecie „poznawać” bohaterów, przyglądać się ich cechom, analizować ich wypowiedzi. Mnie niezmiennie zaskakuje to, że Elle Kennedy nie ogranicza się do jednego czy dwóch sprawdzonych metod. Każda historia jest pisana od nowa, a jednak celowo zahacza o poprzednie (nie, książek nie trzeba czytać w ustalonej kolejności: UkładBłądPodbójCel, choć was do tego zachęcam!). Jaki jest efekt takiego zabiegu? Mamy wrażenie, że nie pisze tego jedna i ta sama autorka, a mimo to zachowujemy się, jakby tak było (bo tak jest). Skąd ten rozdźwięk – łatwo sobie uświadomimy, gdy zaczniemy zestawiać ze sobą poszczególne powieści. Okaże się, że są tak od siebie różne, że wciąż działają na nas tak samo, mimo że autorka nie posługuje się innym stylem ani nie zmienia konstrukcji żadnej z nich. Po prostu Kennedy po mistrzowsku tworzy charaktery postaci i wchodzi w ich role na tyle wiarygodnie, na ile tylko się da. Dzięki temu brniemy w te historie przez nie opowiadane, potrafimy doskonale sobie wyobrazić ich wygląd i momentalnie stać się obserwatorem zdarzeń (nawet tych najintymniejszych). Nie wiem, czy domyślacie się, o co mi tak naprawdę chodzi. Jeśli nie – to nawet bardzo dobrze, przynajmniej (mam nadzieję, że was do tego zachęciłam) przekonacie się sami, gdy po nie sięgniecie. Uwierzcie, te książki oddziałują na nasze zmysły i psychikę. Łatwo tego nie zauważyć, trudno tego nie odczuć. 

Sięgnijcie zarówno po trzy pozostałe części, jak i po najnowszą, czwartą – Cel. Gwarantuję, że przeżyjecie niesamowite emocje, styl autorki sprawi, że pokochacie przedstawione w nich historie, a bohaterowie ostatecznie okażą się waszymi najlepszymi przyjaciółmi, mimo że poznacie ich tylko… na papierze. 

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia