Turkusowa zima

Wypadki chodzą po ludziach. Po naprawdę wielu ludziach. Często są wynikiem błędów, które czasami potrafią całkowicie odmienić życie. Potem nie będzie już ono takie samo… Ale ile jest się w stanie wybaczyć czy nawet zapomnieć? A może wszystko, co się zdarzyło, to jedynie wypadki? Jeśli tak, to jak je naprawić?

 

Tytuł: Zima koloru turkusu
Cykl: Lato koloru wiśni (tom II)
Autor: Carina Bartsch
Wydawnictwo: Media Rodzina

Emely studiuje w Berlinie. Tak samo jak Elyas, który przez ostatnie miesiące doprowadzał ją do szału. Ale gdy wreszcie zdecydowała się zaufać chłopakowi o turkusowych oczach, ten zniknął. To samo stało się z Lucą – nieznajomym, z którym wymieniała e-maile. Gdy Elyas pojawia się na imprezie z okazji Haloween, wszystko dodatkowo komplikuje. Jednak to dopiero początek tego, co szykuje dla niej los. Dlaczego chłopak zachowuje się tak dziwnie? A może to Emely popełniła jakiś błąd?

Już od pierwszej strony zostałam wciągnięta w świat berlińskich studentów. Muszę przyznać, że autorka bardzo sprytnie sobie wszystko obmyśliła. Nie brakowało sprzecznych emocji i przeciwności losu. Można powiedzieć, że wszystko było jednym wielkim niewyjaśnionym wypadkiem, który prowadził do kolejnych, co wywoływało cierpienie obojga głównych postaci. Na jaw wyszła również wielka tajemnica, której szczerze powiedziawszy domyśliłam się już w pierwszym tomie. Ale i tak całość miała w sobie pewien urok i kompletnie mi to nie przeszkadzało. W końcu to nie kryminał.

Bohaterowie byli niezwykle barwni i ciekawi. Targała nimi cała gama różnych uczuć. Od smutku, przez radość, aż do nienawiści do samego siebie. Emely sprawiała wrażenie twardej i mającej cięty język. Ale to była tylko jej zewnętrzna powłoka, bo w środku zdawała się nieśmiała i delikatna. Lecz moim ulubieńcem w dalszym ciągu pozostał Elyas. Był intrygujący, wygadany, momentami również słodki. Najbardziej podobało mi się to, że nie potrafił odpuścić w staraniach o serce Emely. A za aroganckim dupkiem, którego czasami zgrywał, krył się zupełnie inny człowiek.

Wątek romantyczny był starannie dopracowany. Autorka nie oszczędziła nikogo. Uczucia, które łączyły Emely i Elyasa, były bardzo trudne i skomplikowane. Nienawiść stopniowo przeradzała się w głęboką więź, która dojrzewała w ich sercach przez lata. Nie brakowało ciągłych odrzuceń, braku zaufania, strachu o złamane serce. Ale mimo wszystko uważam, że to piękna relacja. To jest najszczersza miłość – mimo wszelkich zranień i zmarnowanych lat nigdy się nie skończyła, chociaż oni nie zawsze byli tego świadomi.

Podsumowując, Zima koloru turkusu to fascynująca historia o miłości usłanej trudnościami. Jest pełna emocji, świetnie wykreowanych bohaterów, a napisana została tak lekkim językiem, że aż nie można się było od niej oderwać. Inni mogą ją nazwać zwykłą powieścią, jednak ja dostrzegłam w niej pewien urok. Wszystkie uczucia były tak realistycznie opisane, że aż czułam chemię pomiędzy postaciami. Autorka naprawdę dobrze się spisała i jestem pod wielkim wrażeniem tej powieści. Już wiem, że to właśnie tego potrzebowałam – książki pełnej rozterek, cierpienia i skrajności. Gorąco polecam ją każdemu, szczególnie fanom New Adult. Zdecydowanie warto sięgnąć po ten cykl. Jest naprawdę genialny!

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia