Wciąż to samo postanowienie

Kochani, zapewne pamiętacie mój zeszłoroczny artykuł dotyczący postanowień noworocznych (jeśli nie – proszę, przypomnijcie go sobie). Ten będzie się od niego różnił, ale będzie też nieco podobny. Podobieństwo polega na tym, że co roku mam wciąż to samo postanowienie. Różnice dostrzeżcie sami. Zabawmy się w „znajdź różnice” i wspólnie rozpocznijmy nowy, już 2018!, rok.

Jak już wspomniałam, co roku mam jedno (tak, tylko jedno) postanowienie noworoczne. Jest nim bycie szczęśliwą i spełnioną osobą. Wciąż je powtarzam i wciąż dążę do jego spełnienia. O dziwo, z każdym rokiem wychodzi mi to coraz lepiej. Owszem, w moim życiu – jak u każdego – pojawiają się wzloty i upadki. Te ostatnie, choć często bolesne, nie sprawiają jednak, że leżę na środku ulicy i płaczę z powodu zdartego kolana jak dziecko. To właśnie one okazują się najtrwalszym fundamentem mojego dorosłego i dojrzałego życia. Dzięki nim poznaję świat taki, jaki jest, spotykam na swojej drodze zarówno ludzi, którzy podadzą mi pomocną dłoń i wesprą ciepłym słowem, jak i ludzi, którzy nie zwróciwszy na mnie uwagi, potkną się o mnie i pomyślą wyłącznie o własnym bezpieczeństwie.

Kiedyś uważałam, że bycie szczęśliwym to przeżywanie wyłącznie tego, co dobre, doznawanie pozytywnych wrażeń i odnoszenie sukcesów; słowem: same najwspanialsze sytuacje, a co za tym idzie – emocje. Po pewnym czasie życie zweryfikowało moje postrzeganie szczęścia. W końcu w byciu szczęśliwym nie chodzi o to, aby wciąż dziko się śmiać, skakać z radości i oglądać świat przez różowe okulary. Dziki śmiech może i ma korzystny wpływ na naszą przeponę, ale dzięki niemu nie spełnimy marzeń; skakanie z radości czasami może nas zgubić; a różowe okulary tak naprawdę wyglądają dziecinnie i deformują wszystko to, na co patrzymy. 

Szczęście zwykle nie przychodzi do nas samo (chyba że szczęściem metonimicznie nazwiemy coś materialnego; w naszym przypadku może to być nowa książka!), musimy mu trochę pomóc. Tylko co to znaczy pomóc szczęściu? Czy skoro to czysta abstrakcja, możemy w ogóle mówić o jakimkolwiek pomaganiu? Owszem! Chodzi najzwyczajniej w świecie o to, jak reagujemy na pewne sytuacje. W zależności od naszej reakcji zmienia się sposób postrzegania i kategoryzowania. 

Dlaczego moim zdaniem bycie szczęśliwym to najważniejsze postanowienie, które powinniśmy zakodować sobie w głowie za każdym razem, gdy wspominamy o jakichkolwiek postanowieniach? Dlatego, że niezależnie od tego, ile innych postanowień wymyślimy i zapiszemy na jakiejkolwiek liście mającej nam o tym przypominać, i tak zawsze znajdziemy dobry powód do tego, żeby odłożyć je na później. A szczęście… Jego po prostu nie da się odłożyć na później. Z nim jest wręcz odwrotnie: chcielibyśmy je przyspieszyć, sprawić, żebyśmy byli szczęśliwi już teraz, natychmiast! 

Pozwólcie, że zacytuję to, co napisałam w zeszłorocznym artykule: Zaczynam i kończę rok z czystym kontem. Nie stawiam sobie wymagań nie do osiągnięcia, mierzę siły na zamiary i zamiary na siły, wierzę w siebie, ale jednocześnie jestem świadoma własnych słabości. 

Z tym fragmentem – według mnie będącym kwintesencją tego, co chcę wam przekazać – zostawiam was na cały obecny, najbliższy i każdy kolejny rok. Nigdy nie zapominajcie, że to wy decydujecie o własnym szczęściu, nie rodzina, nie przyjaciele, nie milion innych osób, tylko wy. I jako wy, a nie ktokolwiek inny, musicie przejść przez to życie z poczuciem szczęścia i spełnienia. Dlatego dbajcie o to i dążcie do wyznaczonych sobie celów rozsądnie. Nie potykajcie się o kolejne punkty swoich list z postanowieniami noworocznymi, bo wbrew pozorom nie o jakąś tam listę chodzi, chodzi o wasze życie – wcale nie nowe, po prostu życie. 

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia