Sztuka patosu

Przełęcz ocalonych

10 minut. Tyle trwała owacja na stojąco po projekcji Przełęczy ocalonych na zeszłorocznym Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji. Najnowszy film Mela Gibsona może być traktowany jako jego wielki powrót do Hollywood, które (wreszcie!) przebaczyło mu dawne skandale. Dzisiaj mówi się o nim używając takich słów jak „druga szansa”, „przebaczenie”, a aktor-reżyser pojawia się w mainstreamowych programach, by opowiadać o błędach przeszłości. W pierwszym po dziesięciu latach filmie sięgnął po lubiane przez siebie tematy – wojnę i chrześcijaństwo.


Tytuł:
Przełęcz ocalonych (Hacksaw Ridge)
Reżyser:  Mel Gibson
Scenariusz: Robert Schenkkan, Andrew Knight

II wojna światowa, trwają walki między Stanami Zjednoczonymi a Japonią. Desmond Doss, podobnie jak setki tysięcy innych żołnierzy, zgłasza się na ochotnika do amerykańskiej armii. Odmawia jednak sięgania po broń z powodów religijnych, zamiast tego zostając sanitariuszem. Przez niemal wszystkich traktowany jest jako tchórz i zdrajca narodu. Wkrótce zostaje wysłany na wyspę Okinawa, gdzie udowodni, jak bardzo się mylili w jego ocenie.

Przełęcz ocalonych to film na wskroś hollywoodzki. Scenariusz napisany jest od linijki i odhacza kolejne punkty obowiązkowe dla biografii bohatera. Schematyczna fabuła zawiera takie elementy jak: trudne dzieciństwo, dama wiernie czekająca, aż jej wybranek wróci z wojny czy chwile zwątpienia na polu walki. Oczywiście nie zabrakło także typowego dla amerykańskiego kina wojennego patosu.

Zdecydowanie lepsza jest druga połowa filmu. To w niej Mel Gibson udowadnia swoją reżyserską maestrię. Sceny bitewne to znakomicie zainscenizowany dramat rozrzucanych wnętrzności i odrywających się kończyn. Jest krwawo, realistycznie, a przede wszystkim czuć beznadzieję sytuacji, w jakiej znaleźli się żołnierze. W równym stopniu klimat grozy buduje sfera dźwiękowa, wyraźnie wyodrębniająca i intensyfikująca odgłosy wojennego chaosu.

Bardzo dobrze prowadzeni aktorzy wnoszą życie w nieco papierowe postaci. Obsadzony w głównej roli Andrew Garfield tworzy dotychczas najlepszą kreację w swojej karierze. Vince Vaughn pokazuje, że potrafi wyrwać się z szufladki aktora komediowego, a Teresa Palmer wnosi do filmu sporo bezpretensjonalnego uroku. Prawdziwą gwiazdą drugiego planu jest jednak Hugo Veaving. Wprawdzie rola ojca-alkoholika z traumą po I wojnie światowej to samograj, ale aktor w kilku scenach ociera się o wybitność. 

Przełęcz ocalonych spełniła swój plan minimum. Przyniosła Melowi Gibsonowi uznanie krytyków i widzów, zdejmując z niego piętno pariasa. Reżyser, zmuszony do pójścia na kompromis, ułagodził styl filmu, który swoją drapieżność odzyskuje w scenach batalistycznych. Dzięki reżyserii i pracy aktorów przewidywalny scenariusz zamienia się na ekranie w spektakl pełen emocji. To nie tylko połączenie kina (anty)wojennego i romansu, ale także udany christian film, będący hołdem dla religijnych wartości.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia