„Konkurs na żonę”

Często omijam książki polskich autorów. Dlaczego? Tego nawet ja sama nie wiem, choć nieraz się nad tym zastanawiałam. Co mnie tak w nich odrzuca, dlaczego tak ciężko jest mi dać im szansę? Może gdzieś głęboko w mojej podświadomości kryje się chochlik, który co rusz podrzuca mi do umysłu te myśli. Twierdzi, że ma rację, że on się nigdy nie myli. Szepcze do ucha, że nie warto. 

 

Tytuł: Konkurs na żonę
Cykl: Konkurs na żonę (tom 1)
Autor: Beata Majewska
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Publicat

 

A prawda jest taka, że przez swoje złudne przekonanie mogłam ominąć książkę, którą pragnę wam dziś przedstawić. I już na początku chcę przyznać się, że zostałam przez nią bezprecedensowo wciągnięta i za żadne skarby nie mogłam się z niej wydostać aż do chwili, gdy przeczytałam ostatnie słowo podziękowań. O rany, nie spodziewałam się nawet, że tak się wciągnę! Gdybym ją ominęła, to nie wybaczyłabym sobie tego. 

Poznajemy Hugona Hajdukiewicza, młodego prawnika z Krakowa, który musi jak najszybciej zmienić stan cywilny, inaczej majątek zapisany mu przez jego wuja przypadnie komuś innemu. Warunkiem koniecznym jest ożenek i dziecko przed ukończeniem przez Hugona trzydziestego roku życia. A do tego momentu pozostało bardzo mało czasu. I tak rozpoczynają się poszukiwania idealnej kandydatki, takiej, która będzie wierna, inteligentna, skromna, oczytana. W trakcie poszukiwań Hugo razem ze swoim przyjacielem Adamem wpadają na genialny pomysł. Wprowadzają w życie plan pod kryptonimem „Żona”. 

I tym sposobem mężczyzna poznaje młodziutką, bo liczącą sobie jedynie 18 lat, nieśmiałą studentkę Łucję. Dziewczyna niczego się nie domyśla, jest zachwycona zainteresowaniem i urokiem niedawno poznanego mężczyzny. Akcja rozgrywa się bardzo szybko. Wszystko zmierza w dobrym kierunku, do czasu. Misternie przygotowany plan powoli zaczyna się walić i niespodziewanie wymyka się spod kontroli. 

Bardzo podobało mi się to, z jaką lekkością napisana jest ta książka. Sposób prowadzenia fabuły był istnym majstersztykiem. Autorka prowadziła narrację w interesujący sposób, odpowiednio dawkując czytelnikowi kolejne zwroty akcji. Widać, że pisarka przemyślała książkę od początku do końca. Były w niej momenty, gdy zaczynało delikatnie wiać nudą, a Majewska wychodziła z tego po mistrzowsku. Może wydawać się, że książka o takiej tematyce nie będzie jakoś szczególnie wciągająca. Jednak wszystko zależy od stylu i sposobu pisania autora. A pani Beata potrafi pisać niesamowicie ujmująco. 

Gdy skończyłam czytać Konkurs na żonę, dziękowałam Bogu i wydawnictwu Publicat, że wysłali do mnie również drugi tom, Bilet do szczęścia. Co prawda nie zaczęłam czytać tej książki od razu; przypominam, że wówczas była czwarta nad ranem, a ja cztery godziny później musiałam wstać, bo jechałam z babcią na zakupy. Ale uwierzcie mi, po tak satysfakcjonującej lekturze ciężko było mi zasnąć i nie myśleć o tym, co wydarzy się dalej. A już zdążyłam usłyszeć opinie, że drugi tom jest jeszcze lepszy od pierwszego. W takim razie sądzę, że to czas, by zacząć się bać. 

I teraz chcę wrócić do felernej strony 219. Autorka bardzo zgrabnie wplotła tam coś, co przyprawiło mnie dosłownie o zawał serca. Siedziałam na łóżku, otwierając usta jak rybka i gapiłam się jak głupia w to, co tam zobaczyłam. Zaczęłam błagać Boga i autorkę, aby to nie była prawda. Ale z drugiej strony wyczułam w tym zagraniu ogromny potencjał i przez kilka minut żałowałam, że autorka nie pociągnęła tego wątku dalej. Czułam, że z nim książka nabrałaby niezwykłej powagi, głębi, zyskałaby coś niezwykłego. Co prawda byłby to bardzo bolesny wątek, ale i piękny jednocześnie. 

Jednak nie mam żalu o to, że tak się nie stało. A szczerze mówiąc, to niesamowicie mi ulżyło, gdy okazało się to nieprawdą. To byłoby zbyt trudne do opisania, choć nie wątpię w umiejętności pani Beaty i sądzę, że spokojnie by sobie z tym poradziła. Jednak ciężko by mi się to czytało. 

Bardzo polubiłam bohaterów. Autorka wykreowała ich tak, że dosłownie nie mogłam oderwać od nich oczu. Cechy charakteru, które do nich dobrała, ich wygląd, zachowanie – to wszystko złożyło się na bohaterów, którzy byli jak z krwi i kości. Profil psychologiczny został tutaj ukazany w cudowny sposób, nic nie zostało pominięte, dzięki czemu bez problemu mogłam się postawić na miejscu nie tylko głównej pary, ale także i innych postaci. I to sprawiło, że bardziej wsiąknęłam w całą historię. Wsysałam ją w siebie jak gąbka wsysa wodę. Wiem, dziwne porównanie, ale doskonale oddaje to, jak się czułam. Czytanie tej książeczki było czystą przyjemnością, której z radością się oddałam. Poświęciłam jej nawet własny sen, chociaż bardziej pasuje tutaj stwierdzenie, że zostałam do tego zmuszona, bo od książki po prostu nie da się oderwać. No cóż, takie życie. 

I, szczerze mówiąc, nawet nie próbowałam się odrywać. Niebo za oknem coraz bardziej jaśniało, a ja tak się do niej przyssałam, że nawet nie zdałam sobie z tego sprawy. A nawet jeśli na siłę odłożyłabym powieść, to i tak bym nie zasnęła. Zbyt wiele myśli kotłowało się w mojej głowie i całkowicie odebrało mi potrzebę snu. 

Konkurs na żonę jest kolejną książką polskiej autorki, która pokazała mi, że cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie. Czyli, ujmując to w kilku zgrabnych słowach: to, że coś jest polskie, wcale nie oznacza, że jest gorsze. I nie można oceniać książek przez pryzmat ich pochodzenia. Bardzo cieszę się, że miałam możliwość przeczytania tego cudeńka i już nie mogę doczekać się, jak zakończy się ta słodko-gorzka historia. 

Jeśli lubicie czytać książki o miłości, okraszone dobrym humorem, tuzinem emocji i niebanalnymi bohaterami, to Konkurs na żonę jest właśnie dla ciebie! Uwierz mi, przeczytanie jej to czysta przyjemność. Nie pozostaje ci więc nic innego, jak sięgnąć po tę pozycję! I jeszcze jedno, okładka jest po prostu przepiękna!

 

Leave a comment



Maria

4 miesiące ago

Pani Beata jest jadną z moich ulubionych polskich autorek. Poczekaj aż przeczytasz Zdążyć z miłością – to dopiero majstersztyk

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia