Szaleństwo czy…?

Sen na jawie, a może obłęd? Czy łatwo jest oszaleć? Jakie emocje targają człowiekiem, który nie wie, co jest prawdą, a co fikcją? To wiele pytań, na które poznacie odpowiedź tylko wtedy, gdy sięgnięcie po egzemplarz Czerwieni obłędu.

 

Tytuł: Czerwień obłędu
Autor: Dawid Waszak
Wydawnictwo: Novae Res

 

Czerwień obłędu od początku przykuła moją uwagę. Było to na tyle silne uczucie, że w pierwszej chwili nie zwróciłam uwagi na szczegóły. Jakież było moje zdziwienie i poniekąd rozczarowanie, gdy otwierając przesyłkę, trzymałam w rękach książkę z zaledwie 175 stronami. Pomyślałam wtedy, że to niemożliwe, aby była to dobra lektura… I muszę przyznać, że się myliłam. Teraz po jej przeczytaniu myślę, że mogę pokusić się o jej porównanie do zwięzłych książek anglojęzycznych wydawnictwa Arrow Books, które bardzo mi się podobały. Dlaczego? To nie ilość świadczy o jakości! Myślę, że trzeba mieć duże pole wyobraźni, aby rozwinąć wydarzenia w zwięzły, ale i ciekawy sposób. Ograniczona do minimum liczba bohaterów sprawia, że lektura zdaje się nas przytłaczać, jednocześnie zasysając do środka. To bardzo szczególna forma, która zasługuje na uwagę.

Jarocin. Znacie to miejsce? To miejscowość, w której toczy się akcja Czerwieni obłędu, ale to zarazem początek cyklu. Narratorem jest główny bohater – Dorian. Wydaje się on bardzo specyficzną postacią. Nie cierpi swojej pracy, ale kocha swoją rodzinę. To właśnie dla nich poświęca się, codziennie wstając z łóżka, podążając do znienawidzonego miejsca. Dokładając do tego jego nienaturalne i wykraczające poza jego świadomość wizje, które nie wiadomo, czy są prawdziwe, akcja nabiera tempa. Co jest przyczyną jego stanu? To główne pytanie. Alkoholizm? Narkotyki? Choroba? Poza tym, moment, kiedy Dorian zaczął się dziwnie zachowywać również jest nam nieznany. To stało się dosłownie w mgnieniu oka. Tak po prostu, jak zmiana frontu atmosferycznego.

Narracja pierwszoosobowa wzmaga uczucie przywiązania do bohatera, przez co głębiej odczuwamy jego przeżycia. Jedynym minusem tej książki jest odczuwany przeze mnie niedosyt! I tu po raz drugi czułam się rozczarowana. Choć w pewnym stopniu w wielu aspektach otwarta furtka do świata wyobraźni czytelnika ma swoje zalety.

Czerwień obłędu to pierwsza książka Dawida Waszaka, którą miałam możliwość przeczytać i z pewnością nie ostatnia. Mam wrażenie, że polscy autorzy są wciąż nie do końca doceniani przez czytelników. Wydawnictwo Novae Res to dobry wybór, jeśli szukacie nowej polskiej literatury. Znajdziecie tu wielu ciekawych debiutantów, w tym Magdalenę Knedler.

Minimalizm emanujący z Czerwieni obłędu na długo pozostanie w moim umyśle. Dobrze, że szykuje się następna książka z serii Jarocin, bo inaczej można by oszaleć… Polecam!

Leave a comment



Aghat

2 dni ago

Dzięki za recenzję! Szukałam czegoś nowego do czytania. 175 stron to bardzo mało! Trzeba naprawdę dobrze wszystko zaplanować i ująć, aby taka książka dobrze wypadła. Idealna na wieczorną lekturę. W Novae Res własnie podoba mi się to, że jest tu tylu ciekawych polskich autorów. Wcześniej głównie czytałam zagraniczne tytuły, ale u nas naprawdę perełki można odkryć.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia