Najlepsze filmy 2017 roku

W 2017 roku obejrzałem około 135 filmów. Obok literatury to właśnie kino jest moją największą pasją. Były to filmy lepsze i gorsze, starsze i nowsze, obejrzane w sali kinowej, na festiwalach filmowych, w domu czy na ekranie telefonu. I choć wszyscy już zdążyliśmy zapomnieć o ubiegłym roku, to chciałbym do niego na chwilę powrócić, by przybliżyć te najlepsze, najbardziej wyjątkowe tytuły obejrzane przeze mnie w 2017 roku.

 

Stalker, reż. Andriej Tarkowski

Absolutnie wyjątkowy, ponadczasowy i nieustająco poruszający. Klasyczne już dzieło rosyjskiego twórcy to nie tylko oniryczna przypowieść pełna nawiązań i metafor, ale przede wszystkim przejmująca opowieść o śmierci, czasie i przemijaniu. Andriej Tarkowski stworzył dzieło przemyślane, dopracowane, a przy tym doskonałe w swej prostocie. Słowem – kompletne. Tak, Stalker wymaga odpowiedniego podejścia, ciągłego skupienia i zaangażowania, a sam w sobie może być wymagający. Jednak po skończonym seansie, zostawia nas z poczuciem oniemienia oraz myślą, że właśnie obcowaliśmy z czymś wyjątkowym, co zostanie w nas jeszcze na bardzo długo.

 

Dogville, reż. Lars von Trier

Dogville to trzygodzinny eksperyment formalny (a zarazem psychologiczny) nakręcony w pełni w jednym studiu, gdzie przy ascetycznej, niemalże nieistniejącej scenografii, wszystko opiera się na zasadzie umowności i symboliki. Jednak to przede wszystkim magnetyzujący, wybitny film o psychice i złożonej naturze człowieka. Przy pomocy charakterystycznych, niezwykle oszczędnych środków, reżyser mówi o relacjach międzyludzkich i tych pierwotnych, najgłębiej zakorzenionych w nas instynktach. Poruszający problematykę wyzysku, wpływu władzy na społeczeństwo, jest również niejako komentarzem do ówczesnej sytuacji panującej na świecie. Dogville prowokuje, wywołuje dyskusje i zmusza do myślenia, czyli robi to, co sztuka powinna robić.

 

Persona, reż. Ingmar Bergman

Subtelny, delikatny, zmysłowy. W jednym ze swoich najpiękniejszych filmów, Ingmar Bergman opowiada historię słynnej aktorki, która w trakcie przedstawienia teatralnego traci głos. Razem z osobistą pielęgniarką udają się do nadmorskiej rezydencji, gdzie w odosobnieniu obie spróbują zmierzyć się z własnymi słabościami i wewnętrznymi demonami. Szwedzki reżyser po raz kolejny udowadnia, że nie potrzeba wiele, by opowiedzieć przejmującą historię, która porusza i zmusza do refleksji. W wysublimowanym, onirycznym stylu kreśli przed nami urzekająco prostą historię o samotności, niezrozumieniu i „zakładaniu maski”, która w niebywałym stopniu przemawia oraz trafia do podświadomości i emocji widza.

 

Dusza i ciało, reż. Ildikó Enyedi

Kino niezależne prosto z Węgier. Oryginalne, niezwykle ciekawe połączenie onirycznej baśni i dramatu obyczajowego. Historia dwójki ludzi, dyrektora budapesztańskiej rzeźni oraz kontrolerki jakości, którym śnią się te same sny. Na co dzień introwertyczni i zamknięci w sobie, sprawiający wrażenie zagubionych i niepotrafiących odnaleźć się w otaczającej ich rzeczywistości, w świecie snów mogą choć na chwilę poczuć się swobodnie. Nietypowe, niejednoznaczne i niezwykle klimatyczne kino. Węgierska reżyserka bawi się gatunkami, eksperymentuje, gra z przyzwyczajeniami widza… A w efekcie tworzy film, który hipnotyzuje oraz urzeka bezpretensjonalnością i szczerością.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia