Trzeba walczyć mimo wszystko

Czasami nie mamy wyboru… Musimy walczyć mimo wszystko – zaciekle i do końca. Nie możemy sobie pozwolić choćby na chwilę zawahania, smutku i łez. Bo najczęściej w tej całej historii zwanej potocznie życiem nie chodzi tylko o nas. Chodzi również o nasze rodzinny, bliskich i ludzi, których jeszcze nie znamy, a oni w przyszłości zmienią całe nasze życie. Znacie to przerobione powiedzenie „tragedie chodzą po ludziach”? Na pewno; i właśnie z tego powodu najzwyklejszych ludzi spotyka coś strasznego, a oni nie dostaną nawet współczucia. Mogą tylko marzyć, że pewnego dnia przyjdą lepsze chwile, a oni otrzymają pomoc. I wiecie co? Pewnego dnia właśnie tak jest i to dla tych wydarzeń, przełomów w tragediach warto żyć.

Tytuł: Slammed
Cykl: Slammed (tom I)
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: YA!

Książki dla kobiet

Layken przeprowadza się do innego stanu, gdzie odtąd będzie jej nowe życie. Już sam ten fakt wydaje się przerażający, ale przecież ludzie przeprowadzają się z najróżniejszych powodów i często niosą one ze sobą radość. Jednak nie w tym przypadku… Dziewczyna porzuca swoje dawne życie i wspomnienia, które wiążą się z jej niedawno zmarłym ojcem. Problemy finansowe zmuszają ją, jej mamę i małego brata do spakowania walizek i wyjechania wiele kilometrów dalej. Lake nie jest zadowolona z tego faktu i nie wierzy, że może być jeszcze szczęśliwa, a na pewno nie tam, gdzie ma teraz zamieszkać. Jednak życie to jedna wielka ironia, więc młoda kobieta w ciągu pierwszych pięciu minut poznaje zabawnego, inteligentnego i przystojnego chłopaka, który w dodatku jest jej sąsiadem. Czy Layken przekona się do nowego miejsca zamieszkania? Czy da szansę tajemniczemu Willowi? I czy tragedie już na dobre o niej zapomniały? Pytań jest wiele, a odpowiedzi jeszcze więcej. 

Chyba nie muszę wam przedstawiać Colleen Hoover. Jest to pisarka, która zawładnęła sercami wszystkich nastolatków i młodych osób (przypuszczam, że tych starszych również). Wydawała książkę za książką, a każda z nich była podobno coraz lepsza, coraz bardziej niesamowita i sprawiająca, że łza kręciła się w oku. W całej tej sławie jej książek jakoś tak wyszło, że nigdy nie miałam okazji żadnej przeczytać. Przyznam się wam, że jakoś wybitnie ochoty też nie miałam. Niekoniecznie lubię czytać to, co akurat jest na świeczniku. Jednak kiedyś trzeba zapoznać się z kimś, kto zdobył tak wiele pozytywnych opinii. Podchodziłam do Slammed bardzo ostrożnie, gdyż miałam przeczucie, że nie jest to opowieść dla mnie. Nie myliłam się – powieść okazała się niesamowicie nudna i niedopracowana, żeby nie powiedzieć po prostu fatalna. 

Przede wszystkim styl samej pisarki jest tak banalny i w ogóle niecharakterystyczny, że aż nie mogłam uwierzyć. Spodziewałam się po niej czegoś bardzo dokładnego i na wysokim poziomie. Oczywiście nie oczekiwałam, że będzie to napisane poezją czy nie wiadomo jak skomplikowanym językiem. To nie jest tego typu książka, ale jednak wydaje mi się, że to powinno być coś lepszego. Czasami czułam się tak, jakby autorka mówiła do małego dziecka i łopatologicznie tłumaczyła każdy najmniejszy aspekt. Nie lubię takiego języka. Slammed nie jest przeznaczone dla dzieci. Na domieszkę tego zawiodłam się na samym pomyśle. Określę go jednym słowem – sztampowy, pod każdym względem. 

O fabule nie mam co pisać, bo tak naprawdę to zbytnio jej nie było. Była po prostu nudna i bardzo niepłynna. Jak wreszcie działo się coś ciekawszego, to było to niedokładnie opisane, przez co cały potencjał ulatywał jak powietrze z balona. I kwestia emocji. Czegoś nie mogę zrozumieć – wszyscy opowiadają, że powieści Hoover są tak bardzo wzruszające. Byłam przygotowana nawet na to, że polecą mi łzy, a raczej staram się sobie na to nie pozwalać przy czytaniu książek. Tymczasem mam tak duże odczucie, że wszystko, co istotne i emocjonalne, w tej książce zostało spłycone pod każdym, najmniejszym względem. Problemy w rzeczywistości ważne były traktowane jako błahe i szybko pomijane. Czasami zauważałam też to, że pisarka chciała się skupić na czymś istotniejszym, a i tak kończyła na typowym nastolatkowym problemie, których w książkach i zapewne w życiu kazdego z nas jest dużo. Jaki w tym wszystkim sens? 

Miałam nadzieję, że ostatecznie chociaż polubię Layken albo Willa. Niestety tak nie było. Lake okazała się rozpieszczonym bachorem, który uważa, że to wszyscy inni nie dbają o nią, nie zajmują się nią i w ogóle dla nich ona nie istnieje. Nie brała pod uwagę tego, że bliskie jej osoby tak samo jak ona muszą radzić sobie z problemami i tak samo jak ona potrzebują pomocy, a przy tym robią wszystko, by to właśnie jej pomóc. Jak można być takim egoistą? O Willu nie będę pisać dużo, bo po prostu nie przypadł mi do gustu i przy tym jego charakter w ogóle mi nie współgrał z tym, co przeżył. Na szczęście całą książkę choć trochę ratuje Eddie. To niesamowita dziewczyna – pełna pasji, o wielkim sercu, trudnej przeszłości i energii, którą rozdaje każdemu potrzebującemu, a przy tym wszystkim ekscentryczka, której nie da się nie polubić. 

Tak oto moje spotkanie z Colleen Hoover zakończyło się wielką katastrofą, a samo Slammed jest książką, której nikomu nie polecam. Nie zrozumcie mnie przy tym źle. Jeśli komuś się podoba, to nie ma w tym nic złego i jestem w stanie przyjąć, że niektóre aspekty powieści przypadły komuś do gustu. Zarazem nie przekreślam innych książek tej pisarki. Napisała ich tyle, że byłoby niesprawiedliwie ocenić jej twórczość akurat po tej jednej. Na pewno zrobię sobie przerwę na jakiś czas. Później dam jej drugą szansę. 

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia