Tam, gdzie o niebie mówią

Nasze życie wydaje się bardzo rzeczywiste. Nie zastanawiamy się najczęściej nad tym, co nas otacza i co nie jest materialne. Bo po co? Mimo że większość z nas wyznaje jakąś religię, która jest nadnaturalna i nadaje sens naszemu życiu, to tak naprawdę mało kto skupia się na aspektach duchowych. Jak często zastanawiacie się, czy anioły istnieją? Już słyszę tę odpowiedź, że niezbyt często albo w ogóle. Przyznajmy się sami przed sobą – zapominamy o tej całej otoczce, w którą podobno wierzymy. A może to tam rozgrywają się rzeczy ciekawsze, a przy tym tragiczne, wzruszające i przede wszystkim prawdziwe. Nie chcielibyście się dowiedzieć, co się dzieje w niebie? 

 

TytułBramy Światłości, tom 1
Cykl: Zastępy Anielskie (tom 5)
 Autor: Maja Lidia Kossakowska
Wydawnictwo: Fabryka Słów

 

Pewnego dnia w progu domu Razjela pojawia się pewna Świetlista, która niesie ze sobą szokujące wieści. Są one tak zaskakujące, że archanioł nie jest w stanie sobie sam z nimi poradzić.  Mimo że w pierwszej chwili szuka rozwiązań i odpowiedzi na wiele zadanych pytań, nie wie, co można zrobić z całą tą sytuacją. W dodatku dochodzą do tego przeszłość i uczucia, które nigdy nie powinny się pojawić. Razjel opowiada o wszystkim Gabrielowi, który jest przerażony tym, co usłyszał. Pan odszedł wieki temu, a jeśli naprawdę można w Strefach Poza Czasem poczuć jego obecność, istnieją tylko dwie możliwości. Nie wiadomo, która jest gorsza. Archanioły decydują się to sprawdzić i w ten sposób wyrusza ekspedycja pod przywództwem Daimona. Jakie niebezpieczeństwa czekają na uczestników tej wyprawy? Dokąd dotrze i jakie będą jej konsekwencje? Będzie to coś wielkiego, co spowoduje, że świat Świetlistych i Demonów zmieni się w ułamku sekundy. 

Maja Lidia Kossakowska jest wybitną polską pisarką, która zasłynęła z wielu powieści. Słyszałam o niej naprawdę sporo (a raczej o jej książkach) i wszystkie opinie były zgodne – jej dzieła są fantastyczne. Jednak mimo tak pozytywnych wypowiedzi długie lata nie mogłam się zebrać, by przeczytać jej opowieści. Jakiś czas temu wpadł mi w ręce Zakon Krańca Świata i właśnie wtedy po raz pierwszy zapoznałam się z twórczością pisarki. Byłam urzeczona, dlatego z olbrzymią ochotą sięgnęłam po pierwszy tom Bram Światłości. Spodziewałam się podobnego poziomu, a zostałam zaskoczona, bo jest o wiele lepszy. Dotychczas myślałam, że to niemożliwe. Jak widać, autorka potrafi zaskakiwać. 

Styl Kossakowskiej jest po prostu fenomenalny. Książkę czyta się w zastraszająco szybkim tempie, mimo że należy do tak zwanych cegieł. Prawdę mówiąc, te strony znikały w zabójczym tempie. Gdy skończyłam czytać, byłam aż zaskoczona, że to już koniec. Jak tak można? Dlatego właśnie uważam, że największym plusem całej powieści jest język, jakim operuje pisarka. Wydaje się przyjemny, ale przy tym paradoksalnie skomplikowany i rozbudowany. Razem łączy się to w zgrabną całość, która pozwala czytelnikowi przenieść się do innego świata i zapomnieć, że ten rzeczywisty w ogóle istnieje. Sam styl wydaje się na tyle charakterystyczny, że jestem pewna, że wszędzie bym bez zawahania go rozpoznała. Taka właśnie powinna być każda powieść. 

Ale i tak wiem, że wszystkich najbardziej obchodzi fabuła… Jest niesamowita i po prostu nie mam na nią słów. Mogę tylko powiedzieć, że dzisiaj będę zachwalać wszystko i wszystkich, bo tak bardzo podobała mi się ta powieść. Opowiada wiele najróżniejszych historii, które dotyczą konkretnych osób. W jakiś niekoniecznie nam znany na początek sposób łączą się one i zaskakują. Każda taka historia jest unikatowa, więc podczas lektury na pewno nie doznamy nudy. I tak naprawdę nie wiadomo, do czego to wszystko prowadzi. Wszystko to zostało umieszczone w niezwykle rozbudowanym uniwersum. To już nie jest jakiś podrzędny świat, który ledwie co się trzyma dwóch zasad na krzyż. To świat, w którym każdy ma swoje zadanie, są zasady i ludzie czy istnienia, które je łamią. Nie ma przy tym miejsca na błędy w wyobrażeniu sobie mapy. Cała hierarchia aniołów została przeniesiona do tej opowieści, co sprawiło, że stała się ona wielowymiarowa i niekonwencjonalna. Wbrew pozorom aniołki wcale nie są takie grzeczne, jak mogłoby się wydawać. Ta oryginalność sprawiła, że Bramy Światłości to po prostu wyjątkowa książka. 

Autorka nie zawiodła też przy kreacji bohaterów. Sama nie wiem teraz, na którym konkretnym się skupić. Jest ich tak dużo, a przy tym każdy wydaje się tak niepowtarzalny… Czasami nagromadzenie zbyt wielkiej liczby postaci sprawia, że trudno odnaleźć się w fabule, ale w tym przypadku wcale tak nie było. Doskonale wiedziałam, kto, co i jak. Wielobarwność charakterów pozwoliła na spojrzenie na wszystko w pełnym wymiarze. Aczkolwiek chyba moją największą sympatię zyskał Daimon. To bohater nietuzinkowy, a przy tym niesamowicie sympatyczny. Ma swoje za uszami, ale jest bardzo dobrym aniołem, którego po prostu nie da się nie lubić. Okazał się wyśmienitym przyjacielem i kompanem podróży oraz Świetlistym, który uratuje każdego (i wyjątkowo zarozumiałym bucem, ale to pomińmy). Moją sympatię zyskał również Lucyfer, gdyż w tej książce łamie wszelkie schematy. Jest zmęczonym demonem, który kocha poezję i pragnie sprawiedliwości. Zapewniam was, że z takiego połączenia mogą wyjść naprawdę ciekawe sytuacje. 

Bramy Światłości zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Zdaję sobie sprawę, że pewnie mają sporo wad, ale nie chciałam ich widzieć. Wolę zwracać w tym przypadku uwagę na to, co pozytywne. Dlatego polecam wam tę książkę bez najmniejszego wahania, bo naprawdę już od bardzo dawna nie czytałam tak dobrej fantastyki. 

Możecie także przeczytać inne recenzje książki Bramy Światłości zamieszczone na naszej stronie: tu i tu.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia