Mroczny zaułek

Poszukiwaniom dobrych kryminałów nie ma końca. Zwykle kończy się na przeciętnej pozycji, która niczym nie różni się od pozostałych. Jest morderstwo, grupa policjantów lub agentów badających śledztwo i w końcu (prędzej czy później) rozwiązanie zagadki. A jak jest w przypadku książki Deavera, której tytuł wywołuje ciarki na plecach?

 

Tytuł: Pocałunek stali
Autor: Jeffery Deaver
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

 

Czy agenci zdążą złapać mordercę, zanim ten doprowadzi do coraz większych spustoszeń? Czy jeden człowiek może być zagrożeniem dla całego miasta?

 

Jeffery Deaver nie był znanym mi autorem, dopóki nie dowiedziałam się, że napisał słynną powieść Kolekcjoner kości. Okazała się ona sukcesem, w którym można po raz pierwszy spotkać bohaterów Lincolna Rhyme’a i Amelię Sachs. Nie wspominając już o ekranizacji tej powieści, która cieszy się dużą popularnością wśród koneserów dobrych filmów. Pocałunek stali to już dwunasta część przygód duetu Rhyme & Sachs. Szkoda, że przygodę z tym cyklem zaczęłam dopiero od końca, ale… nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło!

Muszę zaznaczyć, że mimo przykuwającej uwagę okładki jak zwykle przeszkadzały mi opinie innych osób zachęcające do jej przeczytania. Wiadomo, że są one w większości bardzo pochlebne i nawet kiedy książka nie jest zachwycająca, takie opinie potrafią zamącić w głowie. Obecnie jest to bardzo powszechny zabieg umieszczania cytatów polecających, lecz moim zdaniem zupełnie niepotrzebny. Dobra książka obroni się sama! Uruchomienie wyobraźni czytelnika nie potrzebuje podpowiedzi…

Początek książki jest bardzo obiecujący i zachęcający do dalszego czytania. Już na wstępie mamy kulminację wydarzeń. Niestety, momentami miałam wrażenie, że w natężeniu akcji następowało spowolnienie, czasami nużące. Po leniwym momencie przyszedł jednak czas na drastyczną zmianę z zaskakującą końcówką.

Sam pomysł na akcję był dość ciekawy. Makabryczne zdarzenie, w wyniku którego ginie mężczyzna wciągnięty do mechanizmu ruchomych rozpoczyna serię wydarzeń, którym przyjdzie zmierzyć się z detektywami. Amelia Sachs będąca świadkiem musi zdecydować, czy ratować życie mężczyzny czy udać się w pogoń za podejrzanym, którego śledziła. Kolejne niebezpieczne wypadki, w których morderca wykorzystuje technologię różnych urządzeń (samochody, sprzęt AGD, rozruszniki serca, windy), spędzają sen z powiek detektywom. Postać Linkolna Rhyme’a bardzo mnie zainteresowała. Jego sposób postrzegania pewnych kwestii i humor dostarczyły wielu interesujących momentów.

Oczywiście należy docenić fakt naprzemiennej narracji. Wykorzystanie głosu sprawcy nadaje powieści specyficzną mroczność i pomaga czytelnikowi lepiej wniknąć w umysł mordercy. Ciekawym aspektem jest poruszenie kwestii rozwoju technologii, który – jak się okazuje – może się okazać zgubny. Na przeciwległych szalkach wagi znaleźć możemy niewątpliwe zalety XXI wieku i ich zagrożenia.

Trudno mi się odnieść się do tego, jak ta część serii prezentuje się na tle innych, jednak biorąc pod uwagę fakt innych kryminałów/ thrillerów, uważam, że ta zdecydowanie uplasowała się w środku mojej listy ulubionych książek. Pocałunek stali to dobra lektura, która spełniła moje oczekiwania i zapewniła mi dobrą rozrywkę.

 

 

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia