Ostatnia spowiedź, tom II

Książki Niny Reichter… Skusiłam się na nie, ponieważ zaintrygowały mnie dobre opinie czytelników oraz to, że autorka pochodzi z Polski. No i kolejny raz przekonałam się, że nasi rodacy nie są tacy źli, jak myślimy… Historia, choć banalna w swej oryginalności, przyciągnęła moją uwagę za sprawą dwóch braci. A raczej jednego z nich. Niestety, spodziewam się zakończenia, które nie będzie mi na rękę, ponieważ myślę, że gdyby miałoby być inaczej, coś powinno się zmienić pod koniec drugiego tomu.

 

Tytuł: Ostatnia spowiedź. Tom II
Cykl: Ostatnia spowiedź (tom II)
Autor: Nina Reichter
Wydawnictwo: Novae Res

 

Bo nigdy nie pozwolę wam patrzeć na mój upadek…

Pozycje te opowiadają historię Ally, pewnej Francuzki, która przez zwykły zbieg okoliczności w drodze na studia poznaje Bradina. Okazuje się on wokalistą popularnego niemieckiego zespołu. Dziewczyna oczywiście nic na ten temat nie wie, co moim zdaniem jest troszeczkę dziwne. Już od pierwszego spotkania czują do siebie dziwny pociąg, ale ona dość długa opiera się uczuciu. A ma ku temu powody, jednym z nich jest… Christoph, jej „chłopak”. Jednak Bradin nie poddaje się łatwo i chociaż to trudne zadanie, próbuje zyskać uczucie słodkiej Ally.

Odetchnij z ulgą, gdy nadejdzie kres Twojej walki, a zobaczysz, jak piękne jest to, co nazywają odpuszczeniem. Odetchnij, bo tu kończy się droga, którą nigdy nie wolno było Ci podążać.

Kiedy już pozornie mu się to udaje, do gry wkracza jego starszy brat Tom. Muszę przyznać, że on naprawdę mnie zauroczył. Wspaniały, męski, odrobinę arogancki, ale w głębi serca wrażliwy. Kiedy czytałam o tym, jak cierpiał, nie mogłam tego znieść.  Akcja znacznie rozkręca się w drugim tomie. Mam wrażenie, że Bradin, jak na 20-latka, zbyt pochopnie podejmuje ważne życiowe decyzje. Dlatego też dziwię się Ally, że się na to godzi. Wkurzyła mnie też na końcu książki, ponieważ dała Tomowi złudną nadzieję, a nic nie rani od niej bardziej.

Jeśli chcesz zmierzyć się z prawdą, podejdź do lustra i spójrz w swoje oczy, Tom.

Obie książki czytało się dość szybko, jednak momentami szło to trochę topornie, a niekiedy, przyznaję bez bicia, pomijałam zbędne według mnie opisy. Było ich zbyt dużo, co może szybko zniechęcić niewprawnego czytelnika. Dodatkowo główni bohaterzy, prócz Toma oczywiście, często irytowali mnie zbytnim użalaniem się nad sobą. Niemniej jednak efekt końcowy wypadł dobrze. Polecam osobom, które nie boją się długich tekstów. Och, byłabym zapomniała! Chyba największym plusem książek Niny są dodawane do niektórych scen tytuły piosenek. W takim momencie można bardziej wczuć się w sytuację, nucąc przy tym melodię. Bardzo mi to pomagało i przypominało mi to film, kiedy to w trakcie jakiejś romantycznej sceny w tle puszczany jest chwytliwy kawałek. Wydaje się to bardzo oryginalne i może dla niektórych niepotrzebne, jednakże dla osób kochających muzykę to świetny dodatek.

– Poza tym nie może cię nie zechcieć, w końcu jesteś moim bratem!
– Bratem gościa, który rządzi światem…

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia