Aż wióry lecą

Andrzej Pilipiuk jest znany jako jeden z najbardziej płodnych pisarzy współczesnej polskiej fantastyki. Zajmuje miejsce na podium ścisłej czołówki najpoczytniejszych pisarzy w Polsce. Zresztą, nikogo nie powinno to dziwić. Sięgając po którąkolwiek z pozycji należących do szerokiego wachlarza jego dzieł, każdy znajdzie coś dla siebie. Autor ma bowiem na swoim koncie zarówno opowiadania krótkie, lekkie i przyjemne, okraszone ogromną dawką humoru, jak również opowiadania poważniejsze i bardziej ambitne, szczycące się złożonością i wielowątkowością.

Tytuł: Rzeźnik drzew
Autor: Andrzej Pilipiuk
Wydawnictwo: Fabryka Słów

Rzeźnik drzew jest swoistą hybrydą gatunkową. To zbiór dwunastu opowiadań, w których elementy fantastyki przeplatają się w niezwykły sposób z elementami horroru. Całość utrzymana jest w klimacie grozy i tajemniczości.

Pilipiuk od wielu lat zaskakuje nas swoimi konceptami, a Rzeźnik drzew jest osobniczą mieszanką tych najlepszych. Mamy tu do czynienia z terrorystami i rewolucjonistami. Po raz kolejny mamy okazję spotkać się ze starym znajomym – doktorem Skórzewskim – oraz poznać i przyjrzeć się od kuchni jakże rzadko spotykanemu i niewdzięcznemu fachowi rzeźnika drzew. Autor, mogący pochwalić się swym archeologicznym wykształceniem, nie omieszkał również przybliżyć nam nieco specyfiki owego zawodu.

W tej antologii po raz drugi zostało wydrukowane opowiadanie Czytając w ziemi, którego znajomością mogą pochwalić się ci, którzy czytali zbiór opowiadań różnych autorów Demony, wydany przez Fabrykę Słów w 2004 r. Na potrzeby autorskiego zbioru Pilipiuka, opowiadanie zostało poddane korekcie, w efekcie działającej zdecydowanie na niekorzyść powyższego tytułu. Zmianie została poddana końcówka opowiadania, co w konsekwencji dało nam finał mniej zaskakujący i pozbawiony sensacyjnego wydźwięku.

Na pierwszych kartach zbioru mamy do czynienia z krótkim, aczkolwiek bardzo wymownym opowiadaniem Szkolenie. Autor udowadnia tu, jak bardzo mylnym jest przekonanie, iż praca na cmentarzu to coś prostego. Ukazuje czytelnikowi, jak ważne, a zarazem niebezpieczne jest to zajęcie. Szkolenie wraz z opowiadaniem tytułowym przywołują na myśl i w znacznej mierze przypominają opowiadania o znanym i przez wszystkich uwielbianym Jakubie Wędrowyczu. Analogię można dostrzec zarówno w tematyce owych utworów – są one bowiem poświęcone walce ze Złem na cmentarzach – jak i w bardzo specyficznym, nieprzebierającym w środkach, absurdalnym humorze, z którego słynie Pilipiuk. Oba opowiadania są napisane lekkim stylem, dzięki czemu czyta się je z nieopisaną przyjemnością, a gawędziarski język, okraszony nutą obskurantyzmu, niesamowicie wciąga, co potęguje zatracenie się w lekturze. Choć wydaje mi się, że po Rzeźniku drzew, jako po tytułowym opowiadaniu, można by spodziewać się nieco bardziej złożonej i zaskakującej historii, wnoszącej coś do całości. Jest to jednak ot, przyjemne czytadełko, służące jako rozrywka dla zmęczonego codziennością człowieka.

W dalszej części zbioru spotykamy się ze znacznie ambitniejszymi opowiadaniami. Ich tematyka jest różnorodna, jednakże dla osób znających twórczość Pilipiuka nie powinna być żadnym zaskoczeniem. Mamy opowiastkę detektywistyczną, która skupia się na poszukiwaniu chińskiego przysmaku, który koniec końców okazuje się magiczny. W tle zaś wtóruje ponura rzeczywistość Polski doby totalitaryzmu (Operacja ,,Jajca”). Sprawa Filipowa, która – nawiasem mówiąc – nie przypadła mi do gustu i nużyła od pierwszych kart, jest opowieścią o ratowaniu carskiej Rosji przed zabójczą epidemią oraz o skutkach, jakie to wywołało.

W Buncie szewców autor wykorzystuje jeden z wyraźnie uwielbianych przez siebie motywów, jakim jest podróż w czasie, między wymiarami i światami. Zapoznaje nas z uciekinierem z innego uniwersum, starającego się za wszelką cenę odnaleźć drogę do domu. Poddasze natomiast z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom mroku, grozy i sił nadprzyrodzonych. Idealne do zaadaptowania poddasze, dawniej zamieszkiwane przez znanego artystę, wydaje się być wprost wymarzonym miejscem dla współczesnego grafika. Coś jednak wciąż niepokoi naszego bohatera – dziwne szuranie dochodzące zza ściany. Jego prywatne śledztwo przynosi zaskakujące rezultaty.

Na ostatnich kartach książki dochodzi wreszcie do spotkania z naszym dobrym znajomym, doktorem Pawłem Skórzewskim, z którym przenosimy się na Bliski Wschód (Ślad oliwy na piasku). Nasz uczony trafia na trop specyfiku, który może odmienić dzieje chorób na całym świecie. Co z tego wyniknie? Jak skończy się przygoda Skórzewskiego? O tym musicie przekonać się sami, sięgając po książkę.

Całość napisana jest w wyjątkowo przyjemny sposób, opowiadania w większości mają ciekawą fabułę. Pilipiukowi momentami zdarza się co prawda odrobinę przynudzać, nie trwa to jednak długo i czytelnik bardzo szybko znów zostaje wciągnięty w wir niezwykłej pomysłowości autora.

Opisywanie każdego opowiadania z osobna mija się z celem, zbiór jest tak różnorodny, że nie sposób znaleźć osobę, która nie natrafiłaby w nim na coś interesującego dla siebie, jednak z pewnością całość w szczególności przypadnie do gustu każdemu horrormaniakowi i przyprawi go o gęsią skórkę. Zadowolenie wzbudzi również w fanach klasycznej fantastyki, której elementy napotykamy niemal na każdej stronie książki oraz w entuzjastach twórczości Andrzeja Pilipiuka.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia