Światło, które utraciliśmy

Bardzo dużo słyszałam o tej książce, a najwięcej na Instagramie. Polecali ją niemal wszyscy, a kiedy zobaczyłam ją w bibliotece, wiedziałam, że muszę ją wziąć. I wzięłam. I przeczytałam w niecałe dwa dni. A teraz zapraszam do krótkiej recenzji. 

Tytuł: Światło, które utraciliśmy
Autor: Jill Santopolo
Wydawnictwo: Otwarte

Lucy i Gabe poznali się 11 września 2001 roku, w dniu, który związał ich losy na zawsze. Miłość, która miała trwać zawsze, ale dla jednego z nich kariera była ważniejsza. Czy uda im się naprawić złamane serca i zapomnieć o sobie?

Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że ta książka aż tak porani moje i tak już biedne serduszko. Lucy jest kobietą, która ma jasno określone cele na przyszłość i robi wszystko, by je osiągnąć. Gabe natomiast jest osobą, która w 100% poświęca się swojej pasji, czyli fotografowaniu. Nic dziwnego, że zamierzał z tego właśnie zajęcia utrzymywać się w przyszłości. Ale czy warto było zrezygnować z tego uczucia, które ich łączyło, aby po latach pluć sobie w brodę z tego powodu?

O dziwo, bardzo się z nimi związałam. Szczególnie z Lucy, którą bardzo polubiłam. Wzbudziła ona również moje współczucie, ale niestety nie mogę wam zdradzić dlaczego. Wiele przeszła w swoim życiu i myślę, że zasługuje na to, aby naprawdę jej współczuć.

Dla niektórych fabuła książki może wydawać się banalna i niewarta uwagi, ale naprawdę warto przeczytać tą powieść. Autorka wciąga czytelnika do swojego świata przedstawionego, cholernie wzrusza, sprawia, że serce niejednokrotnie bije mocniej, a potem wypuszcza (a raczej: wyrzuca) z tej historii, aby taki czytelnik miał złamane serce i myśli zaprzątnięte losem tych dwojga młodych ludzi. Jak wspomniałam wyżej, pochłonęłam ją w niecałe dwa dni, a kiedy już ją skończyłam, dopadł mnie mini kac książkowy, który na szczęście szybko minął.

Nie żałuję ani minuty spędzonej nad czytaniem tej książki, a wręcz przeciwnie. Jest to powieść o pierwszej miłości, która nigdy nie przemija i jest w środku nas bez względu na to, co zrobimy i jak wielu partnerów będziemy mieć. Mogę wam uchylić jedynie rąbka tajemnicy, że zakończenie jest wzruszające, łamiące serce i po prostu myślimy o nim bardzo długo.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia