W świecie, o którym zapomnieliśmy

Jesteśmy przyzwyczajeni do naszej codzienności. W końcu jest to coś znanego nam, coś, co daje nam bezpieczeństwo i możliwość dobrego samopoczucia. Często nawet nie zwracamy uwagi, że zachowujemy się ciągle tak samo i tak naprawdę lubimy to. Przecież nie ma w tym nic złego. Ale czy czasami nie byłoby dobrze spróbować czegoś nowego i zaryzykować? Iść za ciekawością? Świat jest piękny i kryje wiele tajemnic, które ktoś musi odkryć. Czemu właśnie nie ty?
 

Tytuł: Krudowie
Reżyser: Chris Sanders, Kirk De Micco
 
Krudowie to jaskiniowcy, którzy opanowali do perfekcji sztukę przetrwania. Mimo że już żadni sąsiedzi nie żyją, zjedzeni przez jakieś gady czy wykończeni przez epidemię, to ta rodzinka się  nie daje. Wychodzi z jaskini tylko w dzień i to na krótko. Jest to jedyne życie, które zna, a głowa całej rodziny uważa, że najlepsze z możliwych. Jednak pewnego dnia Eep postanawia na chwilę wyjść w nocy. Przyciągają ją iskierki ognia, które są dla niej całkowitą nowością. Wtedy też poznaje niesamowitego Guya. Chłopak ostrzega ją przed końcem świata. Dziewczyna w to nie wierzy, ale gdy pojawiają się znaki zwiastujące koniec, wszystko w życiu Krudów się zmienia. Czy tym razem przetrwają? Jakie tajemnice skrywa ich świat?
 
O Krudach w swoim czasie było bardzo głośno. Pamiętam, gdy w telewizji pojawiały się niezliczone reklamy, a każde dziecko chciało poznać tę zwariowaną rodzinkę. Mimo to nie zwróciłam większej uwagi na tę animację. Było w tamtym czasie o wiele więcej bajek, które mnie interesowały. Jednak teraz, gdy obejrzałam prawie wszystkie możliwe, wróciłam i do tej. Animacje to mój ulubiony gatunek filmowy. Uważam, że jest niedoceniany i niepotrzebnie spłycany. Może i są to opowiastki dla dzieci, ale niosą ze sobą wiele nauki i dostarczają jeszcze więcej rozrywki. Dla mnie to idealny rodzaj filmu. I ostatecznie chyba każdy go lubi – nawet jeśli temu przeczy. Dlatego cieszę się, że obejrzałam tę produkcję, i mam po niej bardzo dobre odczucia. 
 
Co do pomysłu… Nie oszukujmy się – motyw jaskiniowców jest bardzo popularny w naszej kulturze, a w kinematografii jest go pełno. Sądzę, że dlatego tak długo zwlekałam z obejrzeniem Krudów. Mimo tej sztampowości czuć w nich pewien powiew świeżości. Nie jest już to schematyczna historia, ale wykorzystanie starego motywu w niekonwencjonalny sposób, który nie raz zaskakuje. Bardzo mi się podoba to nowe ujęcie, choć czasami jest bardzo nielogiczne. 
 
Od pierwszych minut wciągnęłam się w tę opowieść i tak naprawdę nie mogłam przestać jej oglądać. Musiałam się dowiedzieć, jak to wszystko się skończy, jak potoczą się losy rodzinki. Fabuła jest niezwykle emocjonalna, czego w ogóle się nie spodziewałam, gdyż w większości bajek stawia się bardziej na rozrywkę i tylko w małym stopniu na silne emocje. Tutaj to wszystko było odwrócone. Raz się śmiałam, by zaraz drżeć o życie bohaterów. Czasami było mi tak przykro, że nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Chciałam wejść do tego świata i pozmieniać niektóre rzeczy tak, żeby wszyscy byli szczęśliwi. Żałowałam, że to niemożliwe. Tym bardziej że historia jest rozbudowana i wielokrotnie szokuje. Może jesteśmy w stanie przewidzieć ostateczne zakończenie, ale to, co dzieje się pomiędzy, jest po prostu nieprzewidywalne. 
 
Główna bohaterka – Eep – od początku wzbudziła moją sympatię. Okazała się załamaniem schematu standardowych głównych postaci, które irytują na każdym kroku. Była otwarta na doświadczenia, nie grała nie wiadomo kogo, tylko cały czas po prostu była sobą i nie zamierzała tego zmienić. Czasami chciało mi się śmiać, gdy nie miała żadnych ograniczeń, a jej zachowania nie dało się opisać. Kogoś takiego nie da się nie lubić. Zresztą sam Guy również okazał się ciekawą osobą, ale przy tym wyjątkowo tajemniczą, co jednak w ogóle mi nie przeszkadza, ponieważ chłopak straciłby wtedy tę swoją iskrę, która nadawała akcji historii. Niemniej ze wszystkich bohaterów najbardziej polubiłam Gruga, czyli ojca Eep. To, jak starał się ochronić rodzinę, oraz jego miłość urzekły mnie od początku. Zdobył cały mój szacunek i oddanie. 
 
Krudowie ukazują, jak ważna jest w życiu ciekawość świata, ale ostrzegają również przed nierozwagą i brakiem odpowiedzialności. Właśnie takich bajek potrzebują dzieci, a tym bardziej dorośli, którzy zapominają, co to znaczy żyć. Jasne, że trzeba na siebie uważać i nie robić głupot, ale nie można też całe życie siedzieć w skorupie i nawet nie próbować czegoś zmienić, czas przeżyć coś nowego. Czasami w grę wchodzi walka o przetrwanie, która w naszym świecie wydaje się już mało uniwersalna, jednak jeśli spojrzeć na to z innej strony, to nadal w dużej mierze nas dotyczy i moim zdaniem warto o tym pamiętać. W szczególności gdy ma się nadopiekuńczego ojca jak Eep. Ich relacja pokazuje, co znaczy w życiu prawdziwa miłość i ile można za nią oddać. Historia opisująca ich miłość jest niesamowicie wzruszająca. Czasami miałam ochotę płakać i przede wszystkim kibicowałam im na każdym kroku. 
 
Warstw wizualna animacji jest fantastyczna. Od początku do końca każdy najmniejszy szczegół został dopracowany i zachwyca. Otoczenie jest wielobarwne i przyciąga. Razem tworzy to przepiękną całość, którą można porównać z niesamowitym snem. Chciałabym choć na chwilę znaleźć się w tak niezwykłym świecie. 
 
Żałuję, że dopiero teraz obejrzałam Krudów. Myślę, że nieraz jeszcze do nich wrócę i zmuszę wszystkich moich znajomych do ich obejrzenia. Tymczasem was do tego serdecznie zachęcam. Jeśli tylko lubicie tego typu filmy, to ten na pewno przypadnie wam do gustu. 

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia