Ostatni list

Życie jest skomplikowane, niejednoznaczne, pełne zagadek i zwrotów akcji. Jest na nie tylko jeden sposób: kochaj odważnie. Ostatni list od kochanka uświadomi ci, po co żyjesz. Jeśli szukasz odpowiedzi na pytanie, dlaczego Jojo Moyes i jej książki zniszczą ci życie, tutaj ją znajdziesz. 

Tytuł: Ostatni list od kochanka
Autor: Jojo Moyes
Wydawnictwo: Znak

książki dla kobiet

 

Wciąż brakuje mi czasu na Moyes. Do tego stopnia, że gdy po raz pięćdziesiąty spoglądam na wciąż nieruszoną, niemal tylko zbierającą kurz z półki nowość tej autorki, nachodzą mnie wyrzuty sumienia. „Dziewczyno, co ty robisz ze swoim życiem?!” – mówię do siebie w myślach, ale to nie pomaga. Przy sześćdziesiątym podejściu odkładam wszystko, kładę się na łóżku i zaczynam czytać. Nie ma już sześćdziesiątego pierwszego razu. Kończę lekturę tego samego dnia. A moje życie nie ma już sensu. 

Nie ma sensu, ponieważ sensem są właśnie te książki. Na polskim rynku pojawiło się już sześć wydanych przez Znak powieści Jojo Moyes, a czytelnikom – w tym i mnie – i tak mało. Chcą więcej i więcej. Więcej książek, więcej stylu Moyes, więcej życia, więcej miłości. Więcej odwagi! 

No właśnie – tej odwagi nam brakuje, choćbyśmy nie wiadomo co robili. Wydaje nam się, że odwagę mają tylko ci, którzy decydują się na ostateczności: samobójstwo, skok z ostatniego piętra wieżowca, lot na Księżyc, zamach, wojna… Nic bardziej mylnego! 

Jojo Moyes po raz kolejny opowiedziała historię, której chcemy słuchać, za którą chcemy podążać, którą chcemy poznawać od początku do końca… Autorka nie bez kozery nazywana jest nauczycielką życia. Każda powieść, która wyszła spod jej pióra, uczy nas życia za pomocą sugestywnych literackich obrazów. To one stają się odpowiedzialne za nasz uśmiech, za nasze łzy i najsilniejsze emocje, które przeżywamy. 

Nie inaczej jest z Ostatnim listem od kochanka. Nie skłamię, jeśli powiem, że czuję się przez Moyes zniszczona emocjonalnie. Za każdym razem, kiedy przewracam ostatnią kartkę jej książki, w jednej chwili staję się wrakiem człowieka. Ta kobieta jest mistrzynią wywoływania skrajnych emocji, przywoływania wspomnień (także tych bolesnych) i tworzenia niepowtarzalnej „bajkowej” (celowo w cudzysłowie, ponieważ Moyes bajek nie pisze) atmosfery. Mam wrażenie, że to jedna z tych autorek, które tak prędko nie znudzą się czytelnikom – niezależnie od wieku. Najwspanialsze jest to, że powieści Jojo są uniwersalne. Wartości, które w nich ukazuje, są wciąż aktualne, choć zmieniły się czasy (nie tylko w Ostatnim liście od kochanka mamy bowiem do czynienia z licznymi retrospekcjami) i zmienili się ludzie. 

Czytajcie Moyes, a wyjdzie wam to na dobre. Jeśli wydaje wam się, że wiecie o życiu już prawie wszystko i raczej nic nie jest w stanie was zaskoczyć, zerknijcie do jej książek. Co ja mówię… „Zerknijcie” to olbrzymie uproszczenie. Kiedy już zerkniecie, przepadniecie na dobre. Gwarantuję wam. Tylko wróćcie później, żeby podzielić się chociaż jednozdaniową opinią. Albo… napiszcie list. 

 

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia