Perełki filmowe

Piękna, słoneczna pogoda i wielkie wydarzenie sportowe, jakim są mistrzostwa świata w piłce nożnej, zniechęcają do wizyty w kinie. Warto jednak znaleźć przynajmniej dwie godziny w tygodniu i obejrzeć którąś z filmowych premier. W najnowszym odcinku Perełek filmowych przeczytacie o: filmie Romana Polańskiego, komediodramacie twórcy Zwariować ze szczęścia i wielkim, galaktycznym widowisku.

 

Dramat

 

 

 

 

Tytuł: Prawdziwa historia

Reżyseria: Roman Polański
Obsada: Emmanuelle Seigner, Eva Green, Vincent Perez
Data premiery: 11 maja 2018 r.

 

 

 

 

 

 

 

 

Delphine jest popularną francuską pisarką, która jednak od dłuższego czasu cierpi na brak weny. Pewnego dnia w trakcie podpisywania książek poznaje tajemniczą Elle. To spotkanie sprawia, że życie Delphine zaczyna zbaczać z wcześniej wytyczonego celu. Między kobietami rodzi się relacja, która z przyjaźni przechodzi w toksyczne uzależnienie. Delphine zaczyna tracić kontrolę nad swoim życiem, a to, co uważała za pewnik, traci swoje pierwotne znaczenie.

Prawdziwa historia nie należy do najlepszych dokonań Romana Polańskiego, dlatego wzbudziła w polskich widzach lekkie rozczarowanie. Nie powinniśmy jednak oczekiwać od uznanych twórców kręcenia samych arcydzieł. Najnowszy film Polańskiego to wciąż dobra pozycja w gatunku „thriller psychologiczny”.

Prawdziwa historia jest mniej teatralna niż ostatnie obrazy reżysera (np. Wenus w futrze), ale nie mniej intensywna. Polański sięgnął po znane w swojej twórczości motywy – ciemne zakamarki ludzkiej duszy, przekraczanie granic prywatności, ale naznaczył je sporą dozą ironii. Główne bohaterki kobiece są ciekawie skonstruowane, przede wszystkim Elle, postać bardzo tajemnicza, jednocześnie budząca zachwyt i niepokój. Reżyser umiejętnie tworzy grozę i poczucie osaczenia spowodowane przez zagrożenie, które Delphine sama wpuszcza do swojego domu. Pomagają mu w tym aktorki – Eva Green i Emmanuelle Seigner są świetne w swoich rolach i tworzą intrygujący duet.

 

 

Komedia/komediodramat

 

 

 

 

Tytuł: Ella i John

Reżyseria: Paolo Virzì
Obsada: Helen Mirren, Donald Sutherland, Christina Mckay
Data premiery: 25 maja 2018 r.

 

 

 

 

 

 

 

 

Tytułowi Ella i John to starsza para, rodzice dwójki dorosłych dzieci, dziadkowie. Małżeństwo, nie informując o tym nikogo, wyrusza w podróż starym RV „Leisure Seeker”. Wyprawa rozpoczyna się w Bostonie, a jej zwieńczeniem ma być dom Ernesta Hemingwaya w Key West. Podróż jeszcze bardziej ich do siebie zbliży.

Ella i John to debiut Paolo Virziego na amerykańskim podwórku. Ten włoski reżyser znany jest w Polsce przede wszystkim z komediodramatu Zwariować ze szczęścia. Jak i w tamtym filmie, tak i w tym mamy do czynienia z kinem drogi. Tym razem jest to nostalgiczna wyprawa starszych ludzi, którzy niejedno już w życiu przeżyli. Choć są różni, tworzą bardzo zgraną parę, która zna się jak łyse konie. Na wiarygodność ich relacji wpływa chemia między Helen Mirren i Donaldem Sutherlandem, potrafiącymi z najbardziej sztampowej sceny uczynić małą perełkę. Jak to zwykle w czasie podróży bywa, bohaterowie dowiadują się o sobie czegoś nowego, na jaw wychodzą także skrywane od lat sekrety. Film płynie jednak w lekkim tonie, sporo tu humoru i, pomimo zakończenia, optymizmu.

 

 

Film akcji/przygodowy

 

 

 

 

Tytuł: Han Solo: Gwiezdne wojny – historie

Reżyseria: Ron Howard
Obsada: Alden Ehrenreich, Woody Harrelson, Emilia Clarke
Data premiery: 25 maja 2018 r.

 

 

 

 

 

 

 

 

Han Solo jest outsiderem podróżującym przez galaktykę swoim statkiem. Podczas odważnych wypraw w głąb przestępczego półświatka spotyka Chewbaccę, swojego drugiego pilota. Poznaje też uzależnionego od hazardu Lando Calrissiana. Wyprawa ta ukształtuje go na jednego z najsłynniejszych bohaterów Gwiezdnych wojen.

Nad Hanem Solo od dawna wisi negatywna atmosfera. Kontrowersje wzbudziło odsunięcie ze stanowiska reżyserów (na trzy tygodnie przed zakończeniem zdjęć!) duetu Phil Lord i Christopher Miller. Pracę przejął po nich Ron Howard, który nakręcił większość materiału od nowa. Oznaczało to oczywiście spory wzrost kosztów produkcji. Jakby tego było mało, film okazał się finansowym rozczarowaniem, co oznacza, że nie przyniesie żadnego dochodu z wpływów z biletów.

Wbrew tym negatywnym faktom Han Solo jest produkcją godną polecenia. Ma w sobie magię Gwiezdnych wojen, którą rozbudza (prawie) każdy nowy film z tej serii. Połowa filmu to praktycznie ciągła akcja. Jest efektownie i efekciarsko, ale przede wszystkim – zabawnie i z polotem. Później akcja nieco zwalnia, żeby dopracować relacje między bohaterami. A te ogląda się dobrze dzięki aktorom, którzy włożyli w swoje role serce. Alden Ehrenreich stanął przed bardzo trudnym zadaniem i wywiązał się z niego dobrze. Nie skopiował stylu gry Harrisona Forda, starał się stworzyć własną interpretację postaci – młodszą, naiwniejszą, ale wciąż z szelmowskim urokiem. Świetny jest Donald Glover w roli Lando, który wnosi do filmu sporo humoru. Wszystko to, o dziwo, tworzy spójną i wartką opowieść, jakich nie ma obecnie wiele w multipleksach.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia