Warszawskie postapo

Podczas zagłady tylko nieliczni mieli szansę przetrwać. Najsprytniejsi? Najsilniejsi? Najmądrzejsi? A może tacy, którzy gdzieś po drodze mieli zwykłego farta i życie przez przypadek wręczyło im zwycięski los? Nikt nie wie, co zadecydowało o tym, że właśnie ci, a nie inni ludzie znaleźli się wśród ocalałych. Jedno jest za to pewne. Walka o przetrwanie dopiero się rozpoczęła.

Tytuł: Achromatopsja
Autor: Artur Chmielewski
Seria: Uniwersum Metro 2033
Wydawnictwo: Insignis

Mamy rok 2033. Warszawa. Liczba mieszkańców skurczyła się do garstki ocalałych, którzy w tej felernej chwili zeszli do podziemi metra. Jednak ich szanse wciąż są nikłe. Społeczność jest mocno (i zbrojnie) skonfliktowana. Nadzieję na ratunek daje im enigmatyczny komunikat wysłany przez nieznaną do tej pory grupę ludzi. Co trzeba zrobić? Oczywiście przekonać się naocznie, z kim mają do czynienia. Sprawa nie jest jednak prosta. Każdy krok poza podziemia to najkrótsza droga w objęcia śmierci. Grupa „chińskich ochotników” postanawia na przekór zdrowemu rozsądkowi zbadać temat. Szybko okazuje się, że niebezpieczeństwo nie kryje się tylko na zewnątrz…

Od dwudziestu lat życie jest nieustanną licytacją, w której los wciąż niestrudzenie podbija stawkę pochłaniającego wszystko codziennego koszmaru. Jednak tu, w ciemnych tunelach warszawskiego metra, udaje nam się przynajmniej utrzymać pozory normalności. I choć wiem, że to już koniec naszego świata, to rozłożony na raty jest łatwiejszy do zaakceptowania – oswojony i znajomy”.

Achromatopsja, zwana też całkowitą ślepotą barwną, to wada wzroku spowodowana chorobą siatkówki, objawiająca się dużą lub całkowitą niemożnością rozpoznawania barw. Wybranie tego słowa na tytuł powieści, której bohaterowie żyją w podziemiach, jest ciekawym zabiegiem, który dodatkowo pobudza ciekawość czytelnika.

Ale przede wszystkim… Warszawa. Nieważne czy ją lubisz, czy nie, w książce obecność polskiego miasta to ciekawy motyw. Zainteresuje ona zwłaszcza osoby, które znają jego plan i czytając powieść, będą mogły wyobrazić sobie określone miejsca czy dzielnice. Mnie najbardziej oczarowała Politechnika i cały związany z nią układ sił.

Bowiem polityka w powieści została oddana pomysłowo i hm…. przebiegle. Może nie jest to najlepsze określenie, ale bez wątpienia najdokładniej oddaje atmosferę sytuacji. W podziemiach bardziej niż wcześniej knucie jest narzędziem służącym do przetrwania, a jak to wspomniał autor, polityka dyskretnie wspierana przez karabiny stanowi wyjątkowo skuteczne narzędzie. Zaintrygował mnie ten wykreowany układ sił i nowe reguły rządzące postapokaliptycznym światem. Zwłaszcza zasady wyceny wartości, które z dnia na dzień przeobraziły się z wysublimowanych, na tak pierwotne, jak to tylko możliwe. Jesteś ekonomistą z trzema fakultetami i walizką pieniędzy? Nie potrzebujemy cię! Nie ukończyłeś szkoły podstawowej, za to umiesz rozrabiać cement i masz baniak benzyny? Takich nam trzeba!

Sama powieść podzielona została na dwie części. Pierwszą stanowi wyprawa w stronę nieznanego. I jest to naprawdę bardzo ciekawy fragment. Znajdziecie w nim wiele wciągających, a momentami brutalnych, opisów i porywającą, dynamiczną akcję. Mroczny klimat, atmosfera walki o przetrwanie i wzajemnych animozji to siła napędowa, która porywa czytelnika. Drugi tom jest kontynuacją wcześniej opisanej przygody i stanowi domknięcie wszystkich wątków. Pojawia się też nowa forma przekazu, raport. Niestety samo zakończenie może budzić pewne rozczarowanie, ale w żadnej sposób nie umniejsza to wartości historii.

Achromatopsja to moje drugie spotkanie z uniwersum Metro 2033 i muszę przyznać, że bardzo udane. Dużo lepsze od poprzedniego. To była druga szansa dla tego świata i gdyby skończyła się fiaskiem, nigdy więcej bym do niego nie wróciła. Okazało się, że autorowi udało się ponownie zaintrygować mnie przetrwaniem po apokalipsie. Jego książka jest pełna akcji, klimatu i wyjątkowej atmosfery. Chociaż pojawiają się tu przekleństwa, są ona na miejscu i wynikają z fabuły i przede wszystkim nie „zagłuszają” wydarzeń. Chociaż jest brutalnie, autor nie „rozlewa krwi” co drugą stronę, ale robi to z taktownym umiarem. I przede wszystkim, opowiada historię za pomocą ciekawych, sarkastycznych, dowcipnych i inteligentnych uwag. Jego spostrzeżenia na temat nowej i starej rzeczywistości raz bawią do łez, innym razem zmuszają do refleksji. I właśnie z tych powodów po książkę Achromatopsja naprawdę warto sięgnąć. Tak na wszelki wypadek.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia