Człowiek człowiekowi użytkownikiem

Dzisiejszy post jest nieco inny niż zwykle. Przyzwyczaiłam was, najdrożsi czytelnicy, do recenzji powieści obyczajowych (w tym głównie New Adult) i felietonów. Tym razem chciałabym wam opowiedzieć o moim kolejnym hobby (mam ich całą masę, więc i opowieści mogę stworzyć tyle, że nigdy nie zabraknie wam oferowanych przeze mnie felietonistycznych wrażeń). Proszę wsiadać, drzwi zamykać! 

Jeśli znaleźliście się w tym miejscu posta, to znaczy, że naprawdę lubicie moje teksty i chcecie je czytać. Bardzo się z tego powodu cieszę i dziękuję każdemu, kto choć raz kliknąć tajemnicze „czytaj dalej”, aby dowiedzieć się, cóż to znowu naskrobałam. 

Tym razem naskrobałam wyniki badania medialnego, które przeprowadziłam od początku do końca sama, gdyż jestem na tyle kompetentna, żeby móc przeanalizować daną kwestię. Być może część z was właśnie westchnęła i skierowała kursor myszy wprost na krzyżyk zamykający zakładkę strony. Nie dziwię się. Pewnie gdybym była na waszym miejscu, też bym to zrobiła. Mimo to mam nadzieję, że ktoś pozostał mi wierny (a właściwie mojemu zmysłowi felietonistki) i nie wziął sobie słów „wyniki badania medialnego…” aż tak bardzo do serca. Wyniki, które przedstawię, są bowiem zaledwie nieco rozwlekłą refleksją, która mnie naszła pewnego majowego dnia, kiedy to postanowiłam wyłączyć Facebooka z Messengerem i zniknąć ze światka lajków, naklejek i GIF-ów.

Było to, jak już wspomniałam, pewnego majowego dnia. Wracałam wówczas z zajęć na uczelni i rozmyślałam nad pewną nurtującą mnie sprawą. Właśnie wtedy pokłóciłam się ze znajomą i (jak to ja) kombinowałam, jak załagodzić sytuację i sprowadzić naszą znajomość na właściwy tor. Chociaż mi się to nie udało, do głowy przyszedł mi o wiele lepszy pomysł – i tak zrodziła się idea łącząca hobby i życie prywatne z wiedzą naukową dotyczącą kultury mediów cyfrowych (z tego miejsca serdecznie pozdrawiam panią profesor, która zainspirowała mnie do napisania tego artykułu, i bardzo dziękuję!). 

OK, skoro już napisałam, o co chodzi, przejdę teraz do krótkiej metryczki, omówienia tezy i właściwych wyników (w formie felietonu, rzecz jasna!). 

METRYCZKA

liczba osób, które wzięły udział w badaniu: 10 
czas trwania badania: miesiąc (czerwiec) 
medium, którego dotyczyło badanie: Facebook, głównie Messenger
założenie wstępne badania: analiza zachowań osób korzystających z Messengera w innym środowisku medialnym (Google Hangouts)
uzasadnienie założenia wstępnego badania: Google Hangouts jest jednym z podstawowych aplikacji służących do komunikacji wirtualnej, jednak znacznie mniej popularnym niż Facebook Messenger; celem badania było zweryfikowanie, czy korzystanie z innego medium zmienia zachowania i przyzwyczajenia wirtualne użytkowników
ogólna ocena badania: zgodne z założeniem wstępnym, wynik pozytywny (na korzyść badającego)

TEZA

Tezą, którą sformułowałam do celów przeprowadzania badania, jest uznanie Messengera za medium dominujące i wykształcające w korzystających z niego osobach określone wirtualne nawyki, tzn.: stosowanie emotikonów, sposób wyrażania opinii o czasie, brak potrzeby sprawdzania korespondencji, silnie nacechowany emocjonalnie sposób komunikowania się i in.

PODSUMOWANIE I WYNIKI

Na początku chciałabym oczywiście najmocniej przeprosić moich znajomych za „wykorzystanie ich” do celów… marketingowych i świadomą manipulację – taka postawa okazała się jednak konieczna do uwiarygodnienia wyników. A teraz… ciąg dalszy nastąpi! Wściekli czy pełni napięcia? Nie martwcie się, za kilka dni wasza ciekawość zostanie zaspokojona!

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia