Syndrom Alicji – wymyśl sobie przyjaciela

Przyjaciel… Przy-ja-ciel… Takie piękne słowo, wiele odcieni i symboli. Jedno jest jednak pewne: przyjaciele są nam potrzebni, abyśmy mogli żyć i się spełniać. Kim tak naprawdę jest przyjaciel, jak być całkiem dobrym w byciu przyjacielem i co właściwie oznacza bycie czyimś przyjacielem…?

 

Alicja była samotna. Nie do końca wiedziała, jak odnaleźć się wśród tylu nowych rzeczy, które napotkała. Jej rodzice znaleźli fantastyczną pracę w Holandii, całe 1000 km od starej dobrej Warmii, którą przejechali już wzdłuż i wszerz i w której czuli się jak ryba w wodzie. Niestety, życie pisze własne (nierzadko zgoła inne od naszych) scenariusze. I tak życiowa podróż państwa Rogackich rozpoczęła się w rodzinnym Działdowie, a zakończyła w nieznanym, ale – trzeba to przyznać – jednym z piękniejszych niderlandzkich miast, czyli Utrechcie. Początki zdecydowanie nie należały do łatwych i przyjemnych. Dom wydawał się opuszczony i zanim cała rodzina odczuła w nim choć namiastkę familijnego klimatu, minęły niemal trzy miesiące zrzędzenia taty, wzdychania mamy i kopania w ścianę sfrustrowanej Alicji niemogącej znaleźć swojego kąta w tej wszechogarniającej pustce. I po co to wszystko? Po to, żeby móc pojechać na luksusowe wakacje do Grecji? Czy tego chcieli Rogaccy…?

Alicja bynajmniej nie miała zamiaru leżeć na łóżku i patrzeć w śnieżnobiały sufit. Wyobrażała sobie więc, że jest najszczęśliwszą dziewczynką na świecie i wcale nie musi mierzyć się z tą trudną sytuacją, jaką niewątpliwie była przeprowadzka do Holandii. Wyobrażała sobie piękny dom z pełnym kolorowych kwiatów ogródkiem, szkołę, w której miałaby wielu kolegów i ciekawe przedmioty oraz… przyjaciółkę. Wymyśliła sobie przyjaciółkę imieniem Zosia, która już na zawsze pozostała w jej pamięci i sercu, nawet gdy Alicja wkroczyła w dorosłe życie. 

Wymyślona przyjaciółka… Brzmi infantylnie i nieco absurdalnie, prawda? O ile wyobrażanie sobie różnych sytuacji i osób w dzieciństwie można uznać za przejaw kreatywności, o tyle w dorosłym życiu zakrawa już ono na zaburzenia postrzegania. Z pewnością wielu z nas tak właśnie by to zjawisko określiło, prawda? 

Prawda jest jednak zaskakująca, ale na wyjaśnienie „syndromu Alicji” będziecie musieli jeszcze trochę (tylko troszkę) poczekać. Zaciekawieni? Zapraszam więc już za tydzień!

 

* Tekst stanowi wstęp do cyklu felietonów o życiu, przyjaźni i „byciu w świecie”.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia