Niebezpieczna wyprawa w głąb ludzkości

Tropikalna dżungla, bardzo wysoka temperatura, gęsta roślinność i śmiertelnie niebezpieczne zwierzęta. Obszar ziemi nietknięty ludzką ręką przez stulecia. To właśnie w samym sercu tych lasów równikowych podobno mieści się Miasto Boga Małp – zaginione, przeklęte, ale skrywające wiele sekretów przeszłości oraz bogactw, dla których niejeden jest w stanie wyruszyć na niebezpieczne poszukiwania.

Tytuł: Zaginione Miasto Boga Małp
Autor: Douglas Preston
Wydawnictwo: Agora

Legenda o zaginionym mieście w dżungli krąży wśród ludzi od bardzo dawna, staje się inspiracją dla powieściopisarzy i filmowców. Chociaż ulega przekształceniom, jej stałym elementem pozostaje nieprzebrane bogactwo, którego strzeże niebezpieczna okolica. Wielu było ludzi, którzy odważyli się wyruszyć na poszukiwania, niektórzy z pobudek wyłącznie materialnych, inni chcieli przede wszystkim odkryć tajemnicę miasta, a nawet stać się sławnym. Książka Prestona opisuje jedną z takich wypraw, w której sam brał udział.

Żeby jednak dojść do serca dżungli, powinno się poznać historie, które narosły wokół tego miejsca. W krótkich, za to licznych rozdziałach autor przybliża czytelnikowi anegdoty, opowiada o ludziach, którzy próbowali odnaleźć miasto, a także podaje zupełnie nowe informacje i ujawnia tajemnice, które sam odkrył.

Honduras. Lasy tropikalne na tym obszarze uznawane są za jedne z najniebezpieczniejszych ze względu na nagromadzenie jadowitych i groźnych zwierząt. Jest to miejsce dzikie i pierwotne, od bardzo dawna nietknięte ludzką stopą – podróż w samo serce to wyprawa w nieznane i nieprzebyte. Mimo wszystko, gdy lasery wskazały na mapie dokładne położenie miejsca, które kiedyś mogło być zasiedlone przez człowieka, nikt z całej ekipy nie wahał się ani chwili.

Książka jest dokumentalnym zapisem z całej podróży – autor nie żałuje faktów i szczegółów na jej temat, a mimo tego nie czyta się tego opornie i ze znużeniem. Wręcz przeciwnie, jest w tym pewna lekkość bajarza snującego swoją opowieść. Czytając ten reportaż, można się poczuć trochę tak, jakby się tam było. W namiocie, w niesamowicie ciemną noc, podczas gdy dookoła przechodzą i głośno krzyczą zwierzęta. Nie zabrakło też zapierających dech chwil konfrontacji z jadowitym wężem, na szczęście jednak wszystko skończyło się dobrze.

Widać w tej książce, że Preston starał się ukazać te wydarzenia z wielu perspektyw. Najważniejszą oczywiście była ta, która śledziła poczynania podróżników, jednak i wśród nich zdarzały się spory. Przedstawione też zostały głosy, które pojawiły się po opublikowaniu wiadomości o odnalezieniu zaginionego miasta.

To, co mnie w tej książce najbardziej zaskoczyło, jest drugą częścią całości – tuż obok zapisu wspomnień i faktów z wyprawy. Cała historia nie skończyła się na tym, że odnaleziono dowody na to, że w tym miejscu była kiedyś cywilizacja; autor opisuje późniejsze zmagania się grupy z chorobą tropikalną, opowiada o ludzie, snuje opowieść o ludzie, który mógł zamieszkiwać te tereny oraz stosuje analogię, żeby wyjaśnić, dlaczego cywilizacje upadają.

Ta refleksja nad działaniami człowieka na środowisko i schematami istnienia ludów jest dla mnie w tej książce najbardziej wartościowa. Pokazuje, jak wiele (czy nawet wszystko) zależy od tego, co robi człowiek i w jaki sposób może się to dla nas skończyć. Schyłek, koniec świata takiego, jaki znamy, nasz upadek – to tematy, które obecnie nie są nam obce i nie dzieje się to bez powodu. Myślę, że ludzkość przeczuwa, że znajdujemy się na krawędzi, z której lada moment możemy spaść, jeśli dalej będziemy dążyć do przodu z taką prędkością.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia