Bez słów

Już jakiś czas temu miałam okazję przeczytać po raz pierwszy książkę z dorobku Mii Sheridan. Zostałam do tego zachęcona licznymi rekomendacjami na blogach oraz na Instagramie. Czy mi się podobało, tego dowiecie się już za chwilę. 

 
Tytuł: Bez słów
Autor: Mia Sheridan
Wydawnictwo: Otwarte
 

Czy są takie rany, których miłość nie zdoła uleczyć?

Archer, obarczony niewypowiedzianym cierpieniem, mieszka w swojej samotni blisko lasu. Jest przekonany, że tylko tyle mu zostało.
Do pobliskiego sennego miasteczka przybywa Bree. Dziewczyna liczy na to, że w końcu odnajdzie rozpaczliwie poszukiwany spokój. Gdy spotyka Archera, jej początkowa nieufność zamienia się w rosnącą fascynację outsiderem. Próbując przedrzeć się przez warstwy niedostępności i dzikości, jakimi Archer przez lata zasłaniał się przed innymi, Bree powoli rozbiera go z kolejnych tajemnic.
Czy budzące się w ciszy uczucie uwolni ich od bolesnej przeszłości?

Archer był pierwszym spotkanym przeze mnie bohaterem, który w aż tak dużym stopniu wycofał się z życia społecznego. Mimo jego nieporadności w kontaktach z ludźmi, to postać na swój sposób sympatyczna. Umówmy się: dorosły mężczyzna, który jest cholernie nieśmiały, może być również uroczy. 
 
Bree to kobieta, której udało się w jakiś sposób dotrzeć do Archera. Podziwiam jej cierpliwość i odwagę. Jej wszystko. Ponadto jestem ogromną fanką tych dwojga i pozwolę sobie na takie dosyć młodzieżowe sformułowanie (jejciu, brzmię jak stara ciotka) i powiem, że bardzo shipuję tę parę. 
 
Lektura Bez słów była moim pierwszym spotkaniem z Mią Sheridan. Pierwszym, ale bardzo udanym. Bałam się, że tematyka może mi jednak nie pasować lub będzie mnie irytował styl pisania autorki, ale na szczęście nic takiego nie nastąpiło. 
 
Choć podobne historie już czytałam, to jednak w tej było coś nowego i odświeżającego. To coś to postać Archera i jego (jak już wyżej wspomniałam) wycofanie się z kontaktów z ludźmi oraz dzikość. 
 
Odwołując się teraz do stylu pisana autorki – miałam również obawy przed tym, jak zostaną opisane wszelkie sceny seksu. Myślałam, że będą albo przedstawione aż zbyt szczegółowo albo potraktowane po macoszemu. Autorka uplasowała się akurat pomiędzy, co poskutkowało naprawdę dobrze opisanymi scenami łóżkowymi (ale nie tylko!). 
 
Z pewnością jest to powieść dla kobiet, które lubią romanse, ale nie takie typowo cukierkowe. Odrobina dramatu oraz zwroty akcji podziałały zdecydowanie na korzyść książki. 

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia