„Czerwona piramida”

Carter Kane wraz z tatą, który jest archeologiem, co rusz odwiedza różne kraje. Chłopiec nie ma przyjaciół, a jego jedyny towarzysz to ojciec. Jego siostra Sadie mieszka z dziadkami w Londynie. Ich mama nie żyje. I tutaj mogłabym zakończyć cały ten opis, ale jest jeszcze coś więcej. Pewnego dnia rodzeństwo staje się świadkiem śmierci swojego ojca. Aby go odzyskać, muszą pokonać mnóstwo przeszkód oraz jednego z najpotężniejszych władców egipskich, czyli Seta. 

 

Tytuł: Czerwona piramida
Cykl: Kroniki rodu Kane
Autor: Rick Riordan
Wydawnictwo: Galeria Książki

 

Zacznę od tego, że po tej książce spodziewałam się zupełnie czegoś innego. A na pewno czegoś lepszego. 

Bohaterowie

Carter jest inteligentnym 14-latkiem. Chwilami miałam go dosyć, ponieważ zachowywał się jak typowa ciepła kluska, a większość takich bohaterów działa na mnie jak płachta na byka. Poza tymi chwilami był całkiem znośny. 

Natomiast bardzo nie polubiłam się z Sadie. Wydała mi się typową rozkapryszoną dziewuchą, która w dodatku mając te swoje 12 lat myśli, że jest nie wiadomo kim. Bardzo, bardzo nie lubię takich osób, więc nie ma się co dziwić, że i ta dziewczyna nie zyskała mej sympatii. 

Fabuła: 

Nie mam absolutnie zastrzeżeń co do samej fabuły. Mity egipskie, dziwne moce, tajemnicze zniknięcia są naprawdę ciekawe i rzeczywiście można się w nie wciągnąć. Ogólnie mówiąc, ogromnie podziwiam Ricka Riordana za to, że dokonał takiego „researchu” jeśli chodzi właśnie o mitologię egipską, a także zapoznał się z pisownią hieroglifów i ich znaczeniem. Szczerze mówiąc, ja bym nie podjęła się takiego zadania, ponieważ jestem osobą, która bardzo szybko się nudzi, więc po kilku minutach takiego sprawdzania rzuciłabym tym w kąt i zajęła się czymś innym (tak, właśnie napisałam najdłuższe zdanie, jakie mogłam wymyślić).

Jednak czegoś mi zabrakło w tej historii. Może kilku rozdziałów z perspektywy dorosłego? Rozumiem, że taki był zamysł autora, żeby to dzieciaki obserwowały i następnie opowiadały o wszystkich zdarzeniach, ale nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że książka jest po prostu bardzo dziecinna. Być może jestem już za stara na takie pozycje, a szkoda, ponieważ Ricka Riordana polubiłam. 

Tak jak w przypadku Złodzieja pioruna, podczas lektury zgłębiłam wiedzę z zakresu mitologi greckiej (którą swoją drogą uwielbiam), ale ze zdecydowanie mniejszym zapałem. Doszłam również do wniosku, że tajemnice i mity egipskie są totalnie nie dla mnie. Podczas czytania nudziłam się i szczerze mówiąc, cudem zmęczyłam tę książkę do końca. Od chwili, kiedy ją zaczęłam i skończyłam, minęły jakieś dwa tygodnie, a ja w tym czasie przeczytałam chyba pięć innych książek. 

Podsumowanie:

Moim zdaniem jest to powieść skierowana bardziej do dzieci, co można w dużej mierze wywnioskować na podstawie dialogów pomiędzy bohaterami. Na tę chwilę bardzo cieszę się, że ją skończyłam i raczej nie sięgnę po następne tomy. Zdecydowanie bardziej wolę serię o Percy’m Jacksonie. O wiele bardziej. 

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia