Buntowniczka z pustyni

Amani mieszka w osadzie Dustwalk – dziurze zabitej dechami, która z pewnością nie jest zbyt atrakcyjnym miejscem zamieszkania. Wśród ludności krążą pogłoski, że gdzieś istnieją jeszcze obszary, w jakich wszystkie dżiny zajmują się magią. Młoda dziewczyna wierzy, że dzięki umiejętnościom strzelniczym uda jej się wymknąć spod opieki wuja i wyruszyć w świat w poszukiwaniu własnego szczęścia. Ale na jej drodze staje Jin, tajemniczy przystojniak, który może pomóc jej w realizacji planów…

Tytuł: Buntowniczka z pustyni
Cykl: Buntowniczka z pustyni (tom 1)
Autor: Alwyn Hamilton
Wydawnictwo: Czwarta Strona

 

Nie ma chyba osoby, która choć raz nie usłyszałaby tytułu Buntowniczka z pustyni. Trąbiono o tej książce wszędzie: na portalach książkowych, na Facebooku, na Instagramie, na YouTubie, w blogosferze… No wszędzie. Przyznam, że powoli miałam dość tego całego szumu wokół Alwyn Hamilton i jej książki, jednak po upływie pewnego czasu, kiedy wszystko powolutku ucichało, postanowiłam sama się przekonać, o co tyle hałasu.

Główną bohaterką jest Amani, czyli dziewczyna wychowywana przez despotycznego wuja. Kwestia tej postaci to dla mnie dosyć ciężki temat. Nie za bardzo wiem, czy jestem w stosunku do niej nastawiona pozytywnie, czy też negatywnie. Bywały momenty, kiedy trzymałam za nią kciuki i jej kibicowałam w osiągnięciu celów, ale bywały chwile, kiedy… miałam ochotę ją udusić i powyrywać jej wszystkie włosy z głowy. Czasami jej głupota najzwyczajniej w świecie doprowadzała mnie do szału.

Z kolei Jin… Hmm… Powiem szczerze: czytałam tę książkę już jakiś czas temu, więc niespecjalnie pamiętam szczegółów związanych z tym bohaterem. Pamiętam tylko, albo raczej aż tyle, że przy nim Amani była prawdziwym cudem zesłanym z niebios. Pięknie, prawda?

Sama historia została opowiedziana naprawdę ciekawie i myślę, że do tego nie mogę się przyczepić. Książka jest wciągająca, pełna magii, dżinów, spisków, zasadzek i wielu, wielu innych ciekawych tematów. Mimo to Buntowniczka z pustyni nie wydaje się powieścią wywołującą po lekturze efekt WOW – taką, o której mogłabym mówić każdemu, zawsze i wszędzie. Nie wywarła ona na mnie aż takiego wrażenia, jak na innych czytelnikach. Myślę jednak, że jest to naprawdę przyjemna lektura na gorące wieczory albo podczas „leżingu” na plaży, a czyta się ją naprawdę szybciutko.

Czy ją polecam? Raczej tak, chociaż według mnie jakiegoś wielkiego szału tutaj nie było. Mimo wszystko jestem bardzo ciekawa drugiego tomu i już nie mogę się doczekać jego lektury.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia