By za wszelką cenę zwalczyć ból

Dreamland. Kraina marzeń, kraina snów. To od tego miejsca w amerykańskim mieście Portsmouth zaczyna się opowieść. Przywołuje ono na myśl jakąś przestrzeń, w której panuje wieczne szczęście, beztroska i spełniają się wszystkie marzenia. To w końcu Ameryka, w której wszystko jest możliwe i na wyciągnięcie ręki. Wszyscy byli o tym święcie przekonani jeszcze w połowie XX wieku, zanim lepkie macki morfiny i pochodnych dosięgły zwykłych, porządnych obywateli. Z czasem ten obraz zaczął się burzyć.

Tytuł: Dreamland. Opiatowa epidemia w USA
Autor: Sam Quinones
Wydawnictwo: Czarne

Bestsellery

Środowisko medyczne i handel narkotykami. Wydawałoby się, że te dwa obszary nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego. A jednak – leki. Tabletki, które sprawiają, że chroniczny ból cudownie zanika. Jednak nie na długo. Potrzebna jest kolejna porcja, później następna, a z czasem coraz większe dawki, byle tylko nie odczuwać bólu. A gdy lekarze niechętnie wypisują kolejne opakowanie lub mają duże kolejki, następnym krokiem oszalałego z bólu pacjenta jest diler narkotyków, który zaoferuje coś mocniejszego.

Reportaż opisuje historię powstania morfiny i jej pochodnej, heroiny, walkę z uzależniającymi właściwościami i z bólem. Zwraca uwagę na rynek leków i sytuację wielu Amerykanów dotkniętych uzależnieniem, które zaczęło się od niewinnych tabletek. Historie zrozpaczonych bliskich przeplatają się z opowieściami o artykułach medycznych, które z tych lub innych powodów stały się rewolucyjne. Pomiędzy wślizguje się też historia młodych mężczyzn z Xalisco, małej miejscowości w Meksyku. To mroczniejsza strona opowieści, choć staje się oswojona i pokazuje, że nawet ci, którzy sprzedawali śmierć, mieli ludzkie twarze.

Nie czytałam kiedyś reportaży, ponieważ wydawało mi się, że są to zwykłe fakty pozbawione pewnego czaru i głębszej refleksji. Jak bardzo się myliłam! Ta książka jest przykładem na to, jaką literaturę non-fiction chciałabym czytać. Opowieści o ludziach brzmią jak wciągające historie fabularne, a przytaczanie dat i wydarzeń jest po prostu przybliżaniem tła i pozwala na ułożenie sobie w głowie szerszego obrazu rzeczywistości, w której to się działo. Wszystko – świat, życie, ludzie – jest tak różnorodne i złożone, że choć minimalne uchwycenie tego w narracji jest godne podziwu. Myślę, że tutaj się to udało, ponadto styl pisania jest bardzo przyjemny i lekki, co jest zasługą tak autora, jak i tłumacza.

Reportaż Quinonesa należy do dzieł z serii amerykańskiej Czarnego. Według mnie tematyka i to, co autor przez nią przekazał, mówi o tym państwie coś bardzo ważnego. Zresztą nie tylko o nim – o bardzo wielu państwach, które wzorem Ameryki przyjęły podobny model życia. Konsumpcja powoli staje się sensem życia wielu ludzi, którzy przyjmują ją zupełnie bezrefleksyjnie. Może oddalać od siebie i od tego, co naprawdę jest w życiu ważne. Jest niebezpieczna – historia opiatów uświadamia, jak blisko jesteśmy do tego, by siebie niszczyć. Tym bardziej więc warto przeczytać tę książkę i wpaść w głębszą refleksję. Polecam.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia