Immunitet

Od czasu, kiedy przeczytałam czwarty tom serii o Joannie Chyłce, minęło już trochę czasu. Ale w końcu nadeszła ta chwila, w której chciałabym się z wami podzielić jego recenzją. Proszę tylko o jedno: nie bijcie!

Tytuł: Immunitet
Cykl: Joanna Chyłka (tom 4)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Autor: Remigiusz Mróz

Tym razem dwójka prawników z kancelarii Żelazny & McVay musi stanąć po stronie jednego z sędziów Trybunału Konstytucyjnego, który został oskarżony o morderstwo. Co ciekawe, sędziego nic a nic nie łączy z zamordowanym człowiekiem. Ktoś próbuje zemścić się na mężczyźnie i wrobić go w morderstwo, czy może to on faktycznie jest winny zbrodni? 

Nie wiem, czy jest sens, żebym się tutaj jakoś specjalnie rozpisywała na temat Chyłki oraz Zordona. Ich postacie jak zwykle były genialne, a jeśli chodzi o Joannę, to tutaj Mróz przeszedł samego siebie. Po raz kolejny urzekły mnie jej teksty oraz postawy. 
 
Choć dostrzegłam pewien schemat, którym posługiwał się autor w poprzednich częściach, jest to akurat jeden z tych schematów, które mi nie przeszkadzają. Oczywiście nie jest tak, że w każdym tomie w tym samym momencie występuje nagły zwrot akcji albo w tej samej części książki do akcji wkracza Joanna Chyłka. Ten schemat polega bardziej na tym, że na początku mamy krótkie wprowadzenie do tego, na czym będzie się skupiać dana historia, następnie rozpoczyna się, jak zawsze, ta – powiedzmy – typowo prawna część, czyli gromadzenie wszystkich informacji, przesłuchiwanie świadków, szukanie ewentualnego winnego. Kiedy zbliża się koniec książki, sprawa się wyjaśnia i zaczyna się robić nudnawo, ale Remigiusz Mróz zrzuca na czytelnika prawdziwą bombę, która na jakiś czas go paraliżuje. 
 
Kurcze, wydaje mi się, że jestem naprawdę naiwna. Po przeczytaniu poprzednich trzech części mogłam naprawdę spodziewać się, że ostatnie słowa czwartej zrównają mnie z ziemią, ale moja czujność została uśpiona przez, jak wspomniałam wyżej, nudnawy fragment przy końcówce. I po raz kolejny padł strzał, po którym przez kilka dni zupełnie nie mogłam się pozbierać. Dlatego też boję się sięgnąć po tom piąty, ponieważ nie mam bladego pojęcia, czego mogę się spodziewać. Przez autora już niczego nie jestem pewna…
 
Cóż mogę jeszcze dodać? Po prostu jeśli sięgacie po książki z serii o Joannie Chyłce, musicie się nastawić na mocne trzęsienie ziemi zafundowane przez autora. A lekturę Immunitetu bardzo polecam – i tyle w temacie, o. 

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia