Cimelia w świecie

Fascynują was historyczne opowieści z wątkami biograficznymi w tle? A może potrzebujecie oddechu między dręczącymi was kryminalnymi zagadkami a dystopijnymi historiami nie z tej ziemi? Ukryty rękopis okaże się lekturą idealną zarówno dla szukającym odpoczynku od ciężkich tomiszczy, jak i dla tych, którzy liczą na prawdziwą literacką podróż… w czasie.

Tytuł: Ukryty rękopis
Autor: Lauren Belfer
Wydawnictwo: Kobiece

Bestsellery

 

Nie przepadam za opowieściami natchnionymi historią, choć samą historię uwielbiam. Nie wiem dlaczego, ale kiedy opis fabuły rozpoczyna się słowami: „W roku…”, coś każe mi odłożyć książkę z powrotem na miejsce, nawet jeśli okładka już mnie „kupiła”. Mimo że doskonale wiem, że powieści obyczajowe niczym nie różnią się od tych historycznych (pod względem gatunkowym), to jednak zawsze wybieram te pierwsze – być może z obawy o swoją świadomość historyczną, która zdecydowanie wymyka się spod kontroli. 

W przypadku Ukrytego rękopisu rzecz miała się nieco inaczej. Niedawno czytałam Złodziejów książek Matthew Pearla, czyli swego rodzaju sprawozdanie z bukinierskiej podróży po rękopis. I właśnie w słowie rękopis kryje się magia, która niezmiennie mnie fascynuje i sprawia, że staję się zahipnotyzowana. Lauren Belfer stworzyła historię pełną życia, niemal bohaterskich wyzwań i tajemnic, które mogą zachwiać stałymi fundamentami obecnego świata. To powieść ambitna i ukazująca dążenie do celu, który zdaje się odpowiedzią na długo zadawane pytania. Pytania, które wcześniej nie doczekały się żadnego wyjaśnienia. 

Ukryty rękopis naprawdę jest ukryty. Ukryta jest też cała „otoczka”, włącznie z historią ludzi, dla których ów rękopis stanowił cel życia. Poznajemy trzy godne uwagi historie tworzące spójną całość. Obserwujemy losy postaci, krążymy wokół niewiadomych do rozwiązania i dumamy nad jedyną właściwą układanką z pojedynczych znaków i wskazówek. Jako czytelnicy stajemy się drugimi autorami, gdyż choć śledzimy wersję napisaną przez Belfer, ostatecznie staje się ona wyłącznie punktem wyjścia do stworzenia własnych. 

Lauren Belfer sprawiła, że zapragnęłam więcej. Nie jest to książka najwybitniejsza, ale niewątpliwie należy do czytelniczego kanonu tych, którzy uważają tego typu powieści za materialną muzę. Historia jedna z wielu? Bynajmniej. Wiele historii splecionych w niekończący się ciąg wydarzeń. Wydarzeń nieprzewidywalnych, intrygujących i mogących zaważyć na losach ludzi. Bo to ludzie odgrywają w niej największą, najbardziej wymagającą warsztatowo rolę – a rękopis… Przeczytajcie sami! 

 

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia