„Prezent pod choinkę”. Zapomniany film świąteczny

„Prezent po choinkę”. Zapomniany film świąteczny

Co roku w okresie świąt Bożego Narodzenia stacje telewizyjne raczą nas zestawem tych samych filmów świątecznych, które znamy już na pamięć. Szkoda, że wśród nich nie znajdziemy Prezentu pod choinkę, zapomnianego w Polsce obrazu Boba Clarka.

 

Akcja Prezentu pod choinkę (oryginalny tytuł to Christmas Story) rozgrywa się w latach 40. w Stanach Zjednoczonych. 9-letniego Ralpha poznajemy, kiedy z zafascynowaniem ogląda sklepową wystawę, wśród innych dzieci z nosami przyklejonymi do szyby. Są lata powojenne, a więc nie dziwne, że na wystawie możemy zobaczyć zabawki militarystyczne. Wśród nich znajduje się wiatrówka marki Red Rider, która odtąd staje się marzeniem chłopca. Jednak wszystkie osoby z otoczenia Ralphiego nie zgadzają się na kupno broni, twierdząc zgodnie, że „wybije sobie on oko”.

 

 

W rodzimych Stanach Zjednoczonych film powtarzany jest regularnie w telewizji kablowej, w Europie niestety nie cieszy się taką popularnością. Szkoda, bo to produkcja pełna uroku, nie odstająca poziomem od innych świątecznych obrazów. Prezent pod choinkę ma strukturę epizodyczną, więc składa się z dość luźno powiązanych ze sobą scen. Ot, raz oglądamy sceny rodzinne, później lekcję w szkole, by po chwili przenieść się do centrum handlowego. Jest w tym zachowana fabularna ciągłość, ale mimo wszystko narracja przypomina opowieść snutą przez osobę dorosłą, która powraca do czasu swojego dzieciństwa. I tak w rzeczywistości jest, bo losy 9-letniego Ralpha komentowane są przez głos narratora, czyli dorosłego bohatera. Stwarza to zabawny kontrast między elegancką narracją dorosłego, patrzącego na przeszłość z nostalgią, a słowami dziecka.

 

 

Jest to jedna z licznych komicznych chwil w tym filmie. Urocze są sceny rodzinne, w szczególności spory między rodzicami Ralphiego o… lampę w kształcie kobiecej nogi. Choć każdy z członków rodziny ma jakąś wadę, a niektóre ich cechy zostały wyolbrzymione, to twórcy produkcji podchodzą do bohaterów z miłością i prawdziwym ciepłem. Jak w życiu, gdzie nie zawsze panuje sielanka, ale koniec końców akceptujemy siebie nawzajem.

To, co najlepsze w Prezencie pod choinkę, to uchwycenie emocji i logiki dzieciństwa. W pewnym momencie filmu Ralphie zostaje ukarany za użycie wulgaryzmów poprzez trzymanie w ustach kostki mydła. Następnie we wspaniałej scenie chłopiec wyobraża sobie, jak to powraca po latach do domu w okropnym stanie, tłumacząc niepełnosprawność ową „straszną” karą z dzieciństwa. W tej niepozornej scenie znajduje się mnóstwo życiowej prawdy. Chyba każdy widz po jej obejrzeniu odetchnie z ulgą, stwierdzając, że nie tylko on fantazjował w ten sposób o rodzicach, mających odczuwać winę za niesprawiedliwie zadaną karę.

 

 

Równie ciekawe są inne marzenia na jawie wytwarzane w umyśle małego bohatera, np. scena napadu na dom. Wykorzystana została w niej konwencja westernu i splastickowej komedii, by w charakterystycznej dla fantazji przesadzie przedstawić bohaterstwo głównego bohatera. Bohaterstwo wyimaginowane, bo, jak pokazują inne sceny, Ralphie nie jest zbyt odważnym chłopcem. Paczkę jego kolegów przez długi czas nęka osiłek jakby wyjęty żywcem z kina lat 80. (akcja filmu rozgrywa się, jak wspomniałam, w latach 40.) Ich starcia to najsłabszy element filmu, nie obniżającego jednak drastycznie jego jakości. Prezent pod choinkę to w końcu pełne uroku kino familijne, a więc oglądane z przyjemnością zarówno przez dzieci, jak i przez ich rodziców.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia