Co czuję?

Co czuję?

Kiedy jesteś nastolatkiem, wszystko wydaje ci się takie proste… Masz wrażenie, że złożone przez ciebie obietnice prędzej czy później zostaną wypełnione, a ludzie, których utraciłeś, pozostaną przy tobie na zawsze. Kiedy jesteś nastolatkiem, życie płynie nieco inaczej. Co jeśli nie masz wpływu na to, co przyrzekłeś? Jak odwrócić niespodziewany bieg wydarzeń?

Tytuł: Bez tajemnic
Cykl: Bez…
Autor: Mia Sheridan
Wydawnictwo: Otwarte

Książki dla kobiet

Poznali się jako dzieci, w rodzinie zastępczej. Szybko zrozumieli, że nie potrafią bez siebie żyć. Pewnego dnia zostają rozdzieleni. Czy utracona miłość odżyje? A jeśli nie – co z obietnicą…?

Do lektury Bez tajemnic podeszłam podobnie jak do wcześniejszych części serii Bez, o której opowiadałam już przy okazji recenzowania pozostałych historii. Jak zwykle, kiedy dowiedziałam się, że pojawi się jej kolejna część – wręcz nie mogłam się doczekać, kiedy zacznę czytać i znowu wejdę do świata wykreowanego przez Mię Sheridan.

Jestem pewna, że osób, które lekturę poprzednich części mają za sobą, nie trzeba już przekonywać do tego, że Sheridan to mistrzyni grania na czytelniczych emocjach. Tej autorce wystarczyła jedna historia… którą złamała serca milionów czytelniczek i czytelników na całym świecie. Jak ona to robi?

Po pierwsze – kreuje. Niektórym może się to wydać oczywiste, bo przecież każdy autor coś kreuje… W końcu pisze własną książkę, więc musi ją wymyślić. Otóż… nie do końca. Emocje to kwestia pierwszorzędna! „Kreowanie” dla samego faktu robienia tego to po prostu ładne określenie pisania, wymyślania itp. Kreowanie z pełną świadomością wpływania na emocje odbiorców, wywoływania u nich czasami skrajnych uczuć i sterowania ich zachowaniami wymaga ogromnego wyczucia i – rzecz jasna – umiejętności warsztatowych, które pozwalają napisać to samo innymi, lepszymi słowami.

Po drugie – opisuje. Jesteście przekonani, że wszyscy autorzy to robią? Naprawdę? Podajcie mi przykłady tych, którzy dzięki opisom skradli wasze serca. Tak, zdecydowana większość opisuje, ale… jak? Nie uważam, że Sheridan to jedyna najlepsza autorka i inni nie dorastają jej do pięt. Mam na myśli tylko to: jak. Opisywać, tak jak robić wiele innych rzeczy, umie mniej więcej każdy, ale refleksja nad sposobem dotyczy jednak mniejszej części.

Po trzecie, ostatnie w tej recenzji, ale nie ostatnie ogólnie – daje. Co daje? Dobrze, wymieńmy zatem te rzeczy, których jako czytelnicy pragniemy najbardziej: wspaniali bohaterowie, których lubimy i wspieramy albo wręcz przeciwnie; miejsca, do których się przenosimy, by uciec od szarej rzeczywistości; historie, które sprawiają, że się uśmiechamy (albo śmiejemy do rozpuku), płaczemy, boimy… Tak, to kolejna cecha, która nie dotyczy wszystkich autorów i wszystkich książek, które bierzemy do ręki. Niektórzy dają nam to, ale tak, jakby nie dawali… Znacie to uczucie? Podam wam przykład: „Ania i Rafał wybiegli z uczelni ile sił w nogach. Chcieli jak najszybciej dotrzeć do domu, aby zdążyć na samolot. Nie przewidzieli, że tyle czasu zajmie im załatwienie przedwyjazdowych formalności. Ale zajęło. Dlatego teraz w ciągu zaledwie 15 minut muszą się ze wszystkim wyrobić, aby na czas stawić się na miejscu”. Czego się dowiadujemy? Tego, że Ania i Rafał zostali zatrzymani na uczelni, przez co teraz muszą spieszyć się, żeby zdążyć na lotnisko. Emocje? Brak. Historia? Brak. O ile lepszy stałby się ten krótki fragment, gdyby dodać do niego nieco więcej akcji?

Wydaję okrzyk zachwytu, sięgam po telefon i próbuję zrobić zdjęcie, goniąc za ptakiem jak jakaś zwariowana mama nastolatki wybierającej się na bal maturalny…

Czytelnik musi wyobrażać sobie świat przedstawiony. Zwykłe „spóźnianie się” na samolot nie sprawi, że uniesie się na krześle, przeżywając wszystko, co dzieje się z bohaterami. Musi to poczuć.

To wszystko robi Mia Sheridan. I choć zdaję sobie sprawę z tego, że oceniam tłumaczenie, a nie oryginalną powieść – wiem jednocześnie, że słabej książce nie pomoże nawet tłumacz. Przeczytałam już wszystkie książki tej autorki wydane w Polsce i ani razu się nie zawiodłam. Przypadek? Nie sądzę.

 

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia