Straciłem grunt pod nogami, czyli „Życie psa na balkonie”

Straciłem grunt pod nogami, czyli „Życie psa na balkonie”

Zdarzają się książki, po przeczytaniu których świat na chwilę staje w miejscu. Nie wiesz, co masz zrobić, co myśleć. Przez kilka sekund wydaje ci się, że nie wiesz nic. Taka właśnie jest książka Tomasza Górskiego Życie psa na balkonie.

Tytuł: Życie psa na balkonie
Autor: Tomasz Górski
Wydawnictwo: Novae Res

 

Autor w swojej powieści porusza temat alkoholizmu, który jest chorobą bardzo trudną, o niezwykłej sile destrukcyjnej, rujnującej wszystko, co napotka po drodze, o często nieodwracalnych skutkach. W ostrym stadium tej choroby powstaje narkomania alkoholowa, która przejawia się niepohamowaną potrzebą picia i niekontrolowanym spożywaniem ogromnej ilości alkoholu. W organizmie wzrasta wówczas tolerancja na alkohol, picie staje się systematyczne, a alkoholik powoli traci szacunek do samego siebie. Warto zaznaczyć, że alkoholizm nie jest problemem tylko ludzi z marginesu społecznego. Często pojawia się również u przedstawicieli wyższych sfer, tylko na początku problem ten jest zdecydowanie lepiej maskowany.

Życie psa na balkonie to dialog Ojca a Synem. Ojciec to właśnie alkoholik z wyższych sfer społecznych, profesor, który zna się na literaturze, potrafi docenić kunszt sztuki, człowiek o trudnym usposobieniu, cholerycznym temperamencie. Syn z kolei jest absolwentem liceum, który dorabia sobie roznoszeniem ulotek reklamowych. W dialogu tym nie ma oszustwa i upiększania. Pojawią się wulgaryzmy, prosty język, głośne pretensje, wzajemne obarczanie się winą, nienawiść. W pewnym momencie mężczyźni zdają sobie jednak sprawę z dotychczasowego przebiegu rozmowy i postanawiają chociaż spróbować dyskutować na innym poziomie. Czy Edward im w tym pomoże? Na ile, jeśli w ogóle, im się to uda? Do czego doprowadzi rozmowa Ojca – alkoholika i profesora – z Synem o ciężkim bagażu doświadczeń wyniesionych z dzieciństwa?

Czytając tę książkę, czułam się trochę tak, jakby podczas listopadowego spaceru po cmentarzu towarzyszyły mi myśli o narodzeniu. Brzmi to nieco paradoksalnie, ale właśnie w takich okolicznościach bohaterowie książki podejmują ze sobą dialog. Matka umarła, ale niebawem urodzi się wnuk. Nie było czasu na przeżycie żałoby, odpowiedzenie sobie na pytanie: „dlaczego?”, a już trzeba nauczyć się cieszyć – „z czego?”. Jak? Kiedy nie ma znikąd przykładu… Kogo naśladować?

W Życiu psa na balkonie Tomasza Górskiego na pewno nie zetkniemy się z malowniczymi krajobrazami i delikatnością. To zdecydowanie brutalny obraz trudnej i skomplikowanej rzeczywistości, w której brud i zwłoki śmierdzą, a nie tylko brzydką pachną. Najbardziej wstrząsnęło mną, gdy podczas lektury odkryłam, co oznacza tytułowy „pies na balkonie”. A co znaczy kochać, co nienawidzić? Czy kiedykolwiek można być pewnym kochania albo niekochania? Jak wiele można dla kogoś zrobić i jak łatwo, żyjąc obok siebie, tylko wzajemnie się niszczyć? Jaką moc ma destrukcja? Jak iść dalej, kiedy przygniata nas bagaż cierpień i doświadczeń trudniejszych, niż wydaje się, że można udźwignąć? Świat czasem stawia przed nami zadania niemożliwe do wykonania.

Życie psa na balkonie to książka, którą zaliczyłabym do literatury trudnej i psychologicznej. Na pewno zadowoli ambitnych czytelników, którzy cenią niedopowiedzenia i lubią, gdy literatura czasem pozbawia czytelnika gruntu pod nogami. Tomasz Górski wykreował niezwykle interesujące pod względem psychologicznym postacie. A alkoholizm, urojenia, kryzys, śmierć i rodzenie – ujął w niecałych 200 stronach, które liczy sobie ta książka.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia