Daj mi siłę. Proszę

Daj mi siłę. Proszę

Każdy z nas doskonale wie, że w życiu poza momentami wzbudzającymi w nas radość i poczucie, że wszystko jest w porządku, istnieją też takie momenty, które nieco rujnują nasze wyobrażenie o stateczności i szczęśliwej codzienności. Wydawać by się mogło, że to kwestia osobowości… Ale nie – niezależnie od tego, jakim typem człowieka jesteśmy i do której kategorii kwalifikują nas tzw. psychotesty, jedno zawsze będzie nas łączyć: pragnienie bezpieczeństwa i życia w zgodzie z własnym sumieniem.

Tytuł: Nie wiem, gdzie jestem
Autor: Gayle Forman
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

 

W najmniej spodziewanych chwilach wydarza się coś, co mąci nam w głowach i sprawia, że wizja „ideału” nieco podupada. Domek z kart może runąć w każdym momencie – wystarczy delikatnie poruszyć je opuszkiem palca. W takiej sytuacji znaleźli się Freya, Nathaniel i Harun, których połączyło przeczucie, że niewiele mają już do stracenia, bo wszystko, co mogli stracić – właśnie stracili… Każdy z nich znalazł się w innym położeniu, ale tak naprawdę okazali się bardziej podobni niż różni. Wszyscy chcieli żyć.

Gayle Forman na jakiś czas odłożyła pisanie na bok. A przynajmniej zdaje się, że odłożyła, dlatego że polski rynek książki o niej trochę zapomniał. Na szczęście stali, wierni czytelnicy nie zapomnieli, wręcz przeciwnie – co jakiś czas z uwagą przeglądali zapowiedzi wydawnicze w obawie, że coś przeoczą. I tak… nareszcie jest! Nowa-stara Forman powraca w nowym-starym stylu. Dlaczego używam antonimów? Ano dlatego, że to nie jest już ta sama autorka, którą była jeszcze kilka lat temu. Choć nie pisała o błahostkach, można było wyczuć w jej twórczości nutkę pisarskiego szaleństwa – no bo czymże jest na przykład spontaniczna wyprawa z zupełnie nieznajomym chłopakiem, w ciemno, ot tak? Czyż nie szaleństwem? 

Ale czytelnicy też dorastają i dojrzewają. Z 18-letniej jeszcze kilka lat temu licealistki szukającej w literaturze spontanu trochę już wyrosłam. Owszem, lubię jeszcze czasami poczytać o czymś, co nie mieści się w głowie (mam na myśli wyłącznie to „coś” w obyczajówkach, nie, broń Boże, w fantasy, gdzie (nie) normalność jest… normą), ale zdecydowanie częściej poszukuję elementu wiarygodności, jakiejś nauki i płynącego z tekstu poczucia, że „obserwuję” historię, która może zdarzyć się każdemu. Szukam… namiastki prawdy, która nie istnieje, ale mogłaby zaistnieć. 

Gayle Forman mi to zapewniła. Wraz z moją dojrzałością do życia jako takiego nastąpił też przełom w moim doświadczeniu czytelniczym, który ogromnie cenię – w końcu poczułam, że książki naprawdę jeszcze coś znaczą, mają wartość, którą poza mną dostrzegają też inni – ci, którzy je tworzą. Nie dla siebie, tylko właśnie dla innych. Ta autorka, „przerzuciwszy się” na powieści dla dorosłych, dojrzałych emocjonalnie i intelektualnie czytelników, jednocześnie odnalazła swoją pisarską opokę. W tym czuje się świetnie – i oby tak dalej!

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia