Teraz albo nigdy

Teraz albo nigdy

Żyjemy w świecie, w którym ryzyko jest jedną z lepszych dróg do osiągnięcia zamierzonego celu. Bywa, że pragnąc z całych sił uniknąć rozczarowań, jeszcze bardziej napędzamy pędzącą już machinę i wpadamy w pułapkę niczym bohater antycznej tragedii. Bywa także, że coś (co najczęściej jest tzw. wewnętrznym głosem) każe nam zaryzykować i żyć pełnią życia. W końcu: you only live once!

Tytuł: Maybe now. Maybe not
Seria: Maybe… 
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte

Nowość

 

Stajemy wówczas przed wyborem: teraz czy później. A może jednak wcale? Wielu wybiera „później”, sądząc, że przygotowanie się do podjęcia ryzyka pomoże im wyjść zwycięsko z trudnej sytuacji. Inni rzucają się na głęboką wodę i decydują się na działanie niezwłocznie, aby przekonać się, czy osiągną cel. Jedno jest pewne: w obu przypadkach istotna jest motywacja – to ona nas napędza i pozwala nam działać nawet mimo niechęci.

Podobnie jest w przypadku bohaterów książki (a właściwie serii) Colleen Hoover, czyli mojej ulubionej autorki. Są różnorodni, ale łączy ich cel – wiedzą, czego chcą i do czego dążą. 

Maybe now (wraz z opowiadaniem Maybe not) są nowościami, mimo że w oryginale zostały wydane dużo wcześniej. Polscy czytelnicy musieli jednak sporo czekać na rodzimą wersję od momentu wydania Maybe someday – czyli pierwszej częsci serii.

Tutaj historia nabiera tempa i staje się potężnym emocjonalnym rollercoasterem, który zabiera nas w podróż po najskrytszych ludzkich sekretach i instynktach. Właśnie w Maybe now poznajemy dalsze losy niezapomnianych Sydney i Ridge’a oraz wielu innych bohaterów, których perypetie stają się dla nas doskonałą przygodą. Zwłaszcza Maggie, która nie doczekała się własnego „zakończenia” w poprzedniej części.

Miłość przeplata się tu z przyjaźnią, a odpowiedzi na wcześniejsze pytania rodzą kolejne, na które będziemy musieli odpowiedzieć sobie sami. Niespokojne morze „może kiedyś”, które spędzało sen z powiek głównym postaciom z Maybe someday, po wielu kolejnych przerodziło się w „może teraz” albo „może nigdy” i namieszało w całej historii jeszcze bardziej. Do tego stopnia, że kiedy już zaczęłam lekturę, nie mogłam jej tak po prostu przerwać. Miałam bowiem świadomość, że jej przerwanie groziłoby utknięciem w martwym punkcie.

Każdy fragment („rozdział”) jest tak naprawdę ciągiem dalszym poprzedniego, co sprawia, że akcja trwa w nieskończoność od samego początku. Czytelnicy, którzy przeczytali pierwsze zdanie – choć jeszcze nie do końca o tym wiedzą – podpisali już pakt z diabłem i nawet gdyby bardzo chcieli, nie byliby w stanie przejść obojętnie obok tej książki. 

Powtarzałam to już wielokrotnie, ale Colleen Hoover jest mistrzynią emocji, napięcia i… prostoty jednocześnie. Jej warsztat pisarski sprawdza się w każdej sytuacji i poza drobnymi niepamiętnymi wyjątkami ani razu mnie nie zawiódł. Powieści Colleen są subtelne, a zarazem tętniące emocjonalnością. Najprostsze sytuacje i zdarzenia opisywane są z taka precyzją i wyczuciem, że trudno doszukać się w nich jakichkolwiek niespójności. Wszystko jest na właściwym miejscu i w odpowiedniej „tonacji”. Przypadek? Nie sądzę. Niewielu autorów umie TAK prowadzić narrację i dialogi, żeby wpuszczać czytelnika w maliny i „zmuszać” do brnięcia w skomplikowane perypetie bohaterów, którzy nagle stają się jego wirtualnymi przyjaciółmi. 

Jeśli są wśród was osoby, które nie zdążyły poznać Ridge’a i Sydney z Maybe someday, gorąco polecam wam tę wspaniałą lekturę. Tym bardziej że kontynuację macie na wyciągnięcie ręki. 

 

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia