Perełki

Perełki

Sierpień to chyba kwintesencja lata. Upały, wakacje, wyjazdy nad morze czy w góry… Nieważne dokąd, ważne, by mieć ze sobą dobrą książkę. Wydawnictwa nie próżnowały. Przedstawiamy kilka sierpniowych perełek, które z pewnością was zainteresują. 

 

Kryminał

 

Tytuł: Drugie dno
Autor: Jolanta Kosowska
Wydawnictwo: Novae Res
Data premiery: 30 sierpnia 2017 r.

Karolina postanawia pozostać w Toskanii. Na przekór złym wspomnieniom, niezadowoleniu Wojtka, a nawet własnym przeczuciom, decyduje się nie wracać do Polski. I ponownie trafia w sam środek kryminalnej zagadki. Tym razem za sprawą tajemniczego listu Enrica wpada na trop niewyjaśnionej tajemnicy. Jednak czy po traumatycznych wydarzeniach z przeszłości jest w stanie spojrzeć na wszystko obiektywnie? Stalowe nerwy i zdrowy rozsądek będą niezbędne, zwłaszcza gdy w grę wchodzą namiętności, sekrety i prawda, która ma nie tylko drugie, ale też trzecie, czwarte, a może nawet… piąte dno?

Drugie dno to następny tom W labiryncie obłędu. Tak jak w poprzednim, możecie się spodziewać malowniczych krajobrazów, pięknych widoków i… szemranego towarzystwa. Autorka wciąż buduje przed nami nowe tajemnice, podejrzane sekrety i niejasne powiązania. I tym razem nie zabraknie silnych emocji targających bohaterami oraz działań nie tylko na granicy, ale też daleko poza zasięgiem jakiegokolwiek prawa.

Książka Drugie dno dostarczy czytelnikowi najróżniejszych wrażeń. Będzie o miłości, nienawiści i namiętności. A do tego sporo kryminalnych wątków, trzymających w napięciu nie mniej, niż porywy serca. I to wszystko w pozornie banalnym krajobrazie Toskanii. Nie wierzycie? Sprawdźcie!

 

Literatura obyczajowa

 

 

 

Tytuł: Maska Arlekina
Cykl: Zawrociu
Autor: Hanna Kowalewska
Wydawnictwo: Literackie
Data premiery: 16 sierpnia 2017 r.

 

Hanna Kowalewska powraca! Maska Arlekina to kontynuacja powieści Tego lata, w Zawrociu oraz Góra śpiących węży, które zostały niedawno wznowione. Fani niezwykłej serii o Zawrociu poczują się oczarowani i z największą przyjemnością będą gładzić kartki odświeżonego wydania.

Filip Just, nazywany Świrem, był jedną z najważniejszych osób w życiu Matyldy. Kobieta, dzięki babce nauczona mierzenia się z przeszłością – jakkolwiek byłaby ona trudna i skomplikowana – zaczyna zgłębiać również tajemnicę swojego męża, który dziesięć lat temu wypadł z okna na czwartym piętrze akademika? Co kryło się pod maską kochającego mężczyzny? Czy to, co wie i czuje Matylda, jest prawdziwe, czy może Filip skrywał tajemnice, o których ta nie chciałaby się dowiedzieć? 

Maska Arlekina to opowieść o miłości aż po grób, o tajemnicach, które niejednokrotnie sprawiają, że nasze życie wywraca się do góry nogami, oraz o sile drzemiącej w każdym z nas. No i o… Arlekinie.

 

Literatura popularnonaukowa

 

 

Tytuł: Życie pszczół

Autor: Maurice Maeterlinck
Wydawnictwo: MG
Data premiery: 30 sierpnia 2017 r.

 

Przez pszczoły dochodzimy do zrozumienia szczęśliwych chwil, jakie daje nam przyroda…

Pszczoła odwiedza kwiat… Jest zajęta… Zobaczmy więc, jak wygląda życie pszczół od kuchni. Kiedy obserwujemy zachowania pszczół, wydaje nam się, że wszystko, co robią, jest proste. Maurice Maeterlinck uświadamia nam, że wystarczy przyjrzeć się tym owadom z bliska, aby dostrzec ich inteligencję, przeznaczenie i cel. Fascynacja organizacją ich przestrzeni sięga zenitu! Koniecznie trzeba poznać ich mrówczą pracę.

Poetycki styl oraz wyjątkowość przekazu zaciekawi każdego czytelnika, nawet tego bardziej wymagającego. To nie jest podręcznik do biologii – to afirmacja życia pszczół. Nie dowiesz się jak zacząć pracę pszczelarza, ale zapragniesz nim zostać (lub tylko mu potowarzyszyć).

Jeśli jesteś ciekawy świata – to właśnie lektura dla Ciebie. Przepiękne wydanie wraz z bogatymi ilustracjami zachęca do odwiedzenia świata pszczół i nie tylko.

 

Erotyka

 

 

Tytuł: Absolwentka
Autor:
SJ Hooks
Wydawnictwo:
HarperCollins
Data premiery: 16 sierpnia 2017

Absolwentka to kontynuacja powieści Debiutant. W pierwszej części mogliśmy się przyglądać, jak powoli rodziła się chemia między wykładowcą a studentką. Stephen Worthington to człowiek, który nie jest raczej doświadczony w kontaktach z kobietami. To Julia Wilde nauczyła go wszystkiego od początku do końca. Tymczasem powoli zbliża się koniec roku akademickiego, a Julia ze studentki przemieni się w końcu w absolwentkę. Czy kochankowie będą mogli wreszcie przestać się ukrywać?

Stephen odkrywa, że jego stosunek do dziewczyny zaczyna przybierać bardziej poważny charakter. Jej uśmiech, dotyk miękkiej skóry… To wszystko sprawia, że coraz bardziej się w niej zakochuje. Seks z dziewczyną to tylko wisienka na torcie. Chciałby móc się nią zaopiekować, robić jej pyszne śniadania i przytulać się do niej przed snem. Ale wydaje się, że dziewczyna nie jest gotowa na ten związek. Boi się zaufać mężczyźnie. Czy jej demony z przeszłości pozwolą jej stworzyć normalny związek?

 

Fantastyka

 

Tytuł: Toy Wars
Autor: Andrzej Ziemiański
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data premiery: 13 sierpnia 2017 r.

 

Toy, dziewczyna zwana Zabaweczką, wychowanka domu dziecka, była prostytutka Triad w najgorszej dzielnicy Hollywood, narkomanka po odwyku i… Prywatny detektyw. Została odebrana mafii przez Paula Iceberga. Po jakimś czasie jej mentor odchodzi i zostawia Toy sześć milionów dolarów, jednak aby dziewczyna mogła je dostać musi dziesięć lat przeżyć pracując tylko i wyłącznie w swoim nowym fachu.

Toy Wars najprościej można nazwać filmem akcji na papierze. W książce pełno jest strzelanin, wybuchów, przemocy, wulgaryzmów, pościgów i wielu innych rzeczy tak typowych dla – choćby – Niezniszczalnych. Trzeba jednak przyznać, że mimo prostego pomysłu książka jest bardzo satysfakcjonująca i przyjemna. Wiąże się z tym to, że ma ona jedynie zapewnić dużą dozę rozrywki. Wszystko jest podane jak na tacy i spełnia swoje zadanie bardzo dobrze.

Dla kogo jest ta książka? Jeżeli oczekujecie jedynie prostej rozrywki, bez większego zaangażowania, to trafiliście pod właściwy adres. Jeśli jesteście kanapowymi fanami filmów akcji, to też znajdziecie tu coś dla siebie. Toy Wars nada się również wtedy, gdy szukacie przerwy od skomplikowanych powieści.

Blisko Ciebie

Sam na sam w bibliotece

Chyba każdy książkoholik chociaż przez chwilę marzył o tym, żeby „przypadkiem” dać się zamknąć w jakiejś wyjątkowo imponującej bibliotece. Najlepiej na całą noc! Czytanie do białego rana, tysiące książek i… seksowny towarzysz. Czyż nie jest to połączenie idealne?

Chłopak z innej bajki

Bajka o pewnym chłopaku

Ile razy słyszeliście, że życie… to nie bajka? Pewnie całe mnóstwo. I coś w tym jest. Ale czasem, raz na jakiś czas, dzieje się coś zupełnie niezwykłego i bardzo nieżyciowego. I do tej krainy zaprasza nas Chłopak z innej bajki.

Tytuł: Chłopak z innej bajki
Autor: Kasie West
Wydawnictwo: Feeria

Fajnie być bogatym. Nie bać się o pieniądze, praktycznie o nich nie myśleć. Taka sytuacja jednak nie zdarza się często. I akurat… nie przydarzyła Caymen. Dziewczyna ma 17 lat i pomaga matce prowadzić sklep z lalkami. Z miesiąca na miesiąc jest coraz ciężej. Kobieta jest jednak zbyt dumna, żeby prosić o wsparcie finansowe nawet najbliższe osoby. Kiedy więc wokół Caymen zaczyna się kręcić bogaty wnuk klienta… nie jest zachwycona. A dziewczyna sama nie wie, co o nim myśleć. Może powinna zgodzić się na zaloty chłopaka z jej klasy społecznej. Takiego, który z pewnością przypadłby do gustu mamie. Tylko… czego w tym wszystkim tak naprawdę chce Caymen? Czy ktokolwiek ją o to zapyta?

To była moja druga z rzędu książka West, przeczytana krótko przed Bez ciebie. Z jednej strony podobna, a z drugiej… zupełnie inna. Nadal jest lekko, młodzieżowo i romantycznie, wciąż pojawiają się tematy trudniejsze, jednak uwaga czytelnika skupiona jest na zupełnie innych szczegółach życia. Tym razem większy nacisk położono na relacje z rodzicami i stosunki z mamą. Dodatkowo, wraz z rozwojem akcji, pojawia się coraz silniej sygnalizowana tajemnica. Sekret ukryty w zachowaniu mamy i jej przeszłość to chyba najlepszy wątek Chłopaka z innej bajki.

Nie mniej ciekawy, a nawet pod pewnymi względami ważniejszy, jest temat odszukiwania własnego powołania. Wiele osób zapisuje się na kolejne etapy edukacji… praktycznie bezrefleksyjnie. Nikt nie zachęca nas do rozwijania swoich pasji. Bo w końcu to tylko hobby. Czy tak musi być? To jest pytanie otwarte, jednak powieść West zachęca, by młody czytelnik samodzielnie udzielił sobie odpowiedzi i przy podejmowaniu tak ważnych decyzji jak studia czy staż; kierował się własnymi preferencjami, a nie presją otoczenia.

Dużą zaletą tej powieści jest główna bohaterka. Jest zabawna, zadziorna, trochę aspołeczna i sypie absurdami jak z rękawa. Wykapana ja! Uwielbiałam czytać jej teksty, balansujące niebezpiecznie na granicy sarkazmu i złośliwości. Nie przypadł mi za to do gustu główny chłopak tej historii. Był zbyt słodki, taki… aż nadto bajkowy.

I tak lekkim, młodzieżowym stylem jawi się przed oczami czytelnika bardzo przyjemna w odbiorze opowieść. Pełna wyczekiwanych zwrotów akcji, słodkich scen i romantycznych ujęć. Tym razem w fabule sporo się dzieje, a finałowe rozwiązanie, chociaż może nie było wielkim zaskoczeniem, wprawiło mnie w bardzo pozytywny nastrój.

Jeśli zastanawiacie się, czy możecie sięgnąć po Chłopaka z innej bajki bez znajomości innych… chłopaków (tj. Chłopaka z sąsiedztwa czy Chłopaka na zastępstwo), to muszę rozwiać wasze wątpliwości. Jak najbardziej! Mimo że seria tych książek utrzymana jest w podobnej wizualnie stylistyce, są to w pełni niezależne opowieści.

Podsumowując, uważam że Chłopak z innej bajki to przyjemna odskocznia od codzienności. Na złą pogodę, na zbyt dobrą, na upały, chłody czy chandrę. Taki kawaler… zawsze poprawi humor 🙂

Feeria

4

„W życiu nie wszystko kończy się dobrze”, czyli wywiad z Magdaleną Majcher

Autorka, która nie boi się trudnych tematów i, jak sama podkreśla, nie pisze bajek dla dzieci. Uwielbia wystawiać swoich bohaterów na próbę, a jej powieści to książki, które sama z chęcią by przeczytała. Do tej pory spod jej pióra wyszły Jeden wieczór w Paradise, Stan nie! błogosławiony i Matka mojej córki. Zapraszamy na rozmowę z Magdaleną Majcher.

W swoich książkach porusza Pani trudne tematy. Czy nie boi się Pani, że czytelnikom może się to nie spodobać, gdyż wolą lżejsze wątki?

Moja droga do pisania i wydawania była długa i wyboista. Pierwsza napisana przeze mnie powieść nie została wydana. To była historia rozpadu małżeństwa po śmierci ich kilkutygodniowej córeczki. Dostałam sporo odpowiedzi w stylu: „To się nie sprzeda, ma pani dobry styl, proszę spróbować z czymś lżejszym”. No i spróbowałam, ale Jeden wieczór w Paradise to nie do końca było TO, co chciałam pisać. Dopiero pisząc Stan nie! błogosławiony i Matkę mojej córki, czułam się w pełni usatysfakcjonowana. Nie umiem i nie lubię lekko, cóż począć? Nie zrezygnuję z trudnych tematów, mogę jedynie podać je w lekki sposób, aby czytelnik nie czuł się przytłoczony. Dostaję mnóstw sygnałów, że mi się to udaje, że mimo iż podejmuję w powieściach trudne tematy, te książki czytają się same.

Fabuła zarówno Matki mojej córki, jak i Stanu nie! błogosławionego skupia się głównie na temacie macierzyństwa. Dlaczego zdecydowała się Pani właśnie na taką tematykę? Czy z jakichś względów te relacje są Pani najbliższe?

Miłość macierzyńska jest według mnie najpiękniejszym, ale i wymagającym najwięcej wyrzeczeń rodzajem miłości. To temat rzeka. Sama lubię czytać książki o takiej tematyce, ostatnio zachwyciła mnie powieść Trzy i pół sekundy Amandy Prowse. Kieruję się prostą zasadą: piszę to, co sama chciałabym przeczytać. Czy wątki związane z macierzyństwem są mi bliskie? Na pewno. Mam dwóch synów, w pewnym stopniu mogę identyfikować się z moimi bohaterkami.

Skąd czerpie Pani inspiracje? Odpowiedź na to pytanie szczególnie interesuje mnie w kontekście Pani ostatniej książki. Główny wątek Matki mojej córki to naprawdę niełatwy temat.

To nie jest tak, że konkretna osoba, dzieło czy miejsce mnie inspirują. Pomysły przychodzą znienacka. Myję zęby, jestem z dziećmi na placu zabaw, spacerze, gotuję obiad, a tu nagle… bam! Jest zamysł i już wiem, że to jest historia warta opisania. Czasem zainspiruje mnie zasłyszana historia, dramat, który toczy się gdzieś w sąsiedztwie, ale nigdy nie jest tak, że opisuję życie innych ludzi. Nie piszę o znanych mi osobach, wszystkie moje postacie są fikcyjne, tak jak i opisywane przeze mnie wydarzenia.

Bohaterkami Pani książek targają bardzo silne emocje, każe im Pani mierzyć się z trudnymi doświadczeniami. To, że uczucia udzielają się czytelnikowi, sama wiem najlepiej, a co się dzieje z pisarzem? Czy również tak przeżywa to, o czym pisze?

Bywało tak, że płakałam, pisząc ostatnie sceny, ale to nie tak, że mierzę się z doświadczeniami moich postaci. Obserwuję je całkiem z boku, ale czasem rodzą się we mnie wspomnienia, przypominam sobie podobne sytuacje z mojego życia. Wtedy zdarzy mi się wzruszyć. Na co dzień jednak przypatruję się chłodno moim bohaterom. Uwielbiam wystawić ich na próbę, sprawdzać w ekstremalnych sytuacjach, ale nie czuję się po tym skonana. Ja to nie oni, oni to nie ja, chociaż, proszę mi wierzyć, to są ludzie z krwi i kości, a nie tylko papierowe postacie, czego najlepszym dowodem jest to, że często dochodzą do głosu i całkowicie mieszają mi w fabule…

A wracając do tych traumatycznych przeżyć… Czy nie kusiło Pani, żeby nagle wszystko odkręcić? Zaskoczyć wszystkich bardzo szczęśliwym zakończeniem?

Mnie nie kusi. W życiu nie wszystko kończy się dobrze, a ja tworzę realistyczne fabuły, a nie bajki dla dorosłych. Ale wiem, że czytelniczki chciałyby szczęśliwego zakończenia, więc może w końcu im je dam? Oczywiście nie stuprocentowo szczęśliwe, bo nie byłabym sobą, ale może chociaż w osiemdziesięciu procentach? 🙂

Czy myślała Pani o tym, żeby spróbować swoich sił w zupełnie innym gatunku? Na przykład… erotycznym kryminale? To teraz bardzo modne.

Mam w planach flirt międzygatunkowy, chociaż na stałe pozostanę wierna obyczajom. Erotyczny kryminał? O ile ta druga część nie brzmi najgorzej, o tyle erotyki w ogóle mnie nie kręcą.

Czy ma Pani w planach spotkania autorskie? Czy w najbliższym czasie Pani wierni czytelnicy będą mogli spotkać Panią osobiście?

Oczywiście! Proszę obserwować moją stronę internetową i fanpage’a. Uwielbiam spotkania z czytelnikami. Już 20 lipca spotkam się z nimi w Ustroniu Morskim. 3 sierpnia w Bielsku-Białej, 27 września – w Czeladzi, 12 października – w Sosnowcu, a 19 października – w Kędzierzynie-Koźlu. Szykuje się więcej spotkań, ale ich daty będę mogła podać po potwierdzeniu.

Czy mogłaby Pani zdradzić coś na temat swojej kolejnej książki? Są już plany? A może nawet cała powieść? I przede wszystkim… kiedy. I dlaczego tak długo musimy czekać? 🙂

Kolejna książka jest już ukończona, a do księgarni trafi jesienią, więc myślę, że nie każę moim czytelnikom długo czekać. Już pracuję nad kolejnymi projektami. Nie umiem nie pisać.

Serdecznie dziękuję za rozmowę!

Ja również dziękuję!

Recenzje książek Magdaleny Majcher znajdziecie tutaj 🙂

 

matka mojej córki

Jeden błąd…

Błądzić jest rzeczą ludzką, jednak czasem jedna zła decyzja może zmienić całe nasze życie. Chwila nieuwagi, podszepty nieprzyjaciół czy po prostu moment słabości – to wystarczy, by podjąć niewłaściwą decyzję. A potem w myślach odtwarzać ten dzień, wciąż od nowa, i wyobrażać sobie, że postąpiło się inaczej. Ale czy nasze błędy… to wyłącznie nasza wina? Może nawet złe decyzje mogą nieść za sobą coś dobrego?

Tytuł: Matka mojej córki
Autor: Magdalena Majcher
Wydawnictwo: Pascal

Nina jest młodą kobietą odnoszącą ogromne sukcesy w życiu zawodowym. Czas wolny, którego ma przecież tak niewiele, spędza w swoim luksusowym apartamencie. Brak jej tylko jednego: szczęścia. Wiele lat temu, jako nastolatka, była w ciąży i podjęła złą decyzję. Do tej pory nie jest w stanie sobie tego wybaczyć. Tymczasem jeden telefon z rodzinnego domu zmuszą ją do skonfrontowania się z demonami przeszłości. Czy jednak Nina znajdzie w sobie dość siły?

Uwielbiam Magdalenę Majcher za to, że nie boi się podejmować trudnych tematów. W Matce mojej córki jest ich naprawdę dużo, a wzruszenie nieraz ściskało mi gardło. Tematy codzienne, niezwykłe, błahe, a zaraz potem bardzo poważne… To opowieść o życiu, ze wszystkimi jego blaskami i cieniami. Szczera, pełna intensywnych emocji i niesamowicie poruszająca. Nie należę do osób, które łatwo się wzruszają, jednak tym razem nie potrafiłam opanować wzruszenia. Te tematy były momentami tak bliskie moim osobistym doświadczeniom, że całą sobą przeżywałam opisywaną historię.

Również sama opowieść składa się z nieszablonowych wątków: od głównego po poboczne. Nie znalazłam w nich wiele elementów, o których czytałabym już wcześniej. Literatura lubuje się w prostych rozwiązaniach, typowych tematach, zagadnieniach wałkowanych tysiąc razy przez inne osoby. To już druga powieść tej autorki, którą przeczytałam, dlatego uważam, że ona nie decyduje się na „zgrane tematy” czy rozwiązania „pod publikę”. Doświadczenia jej bohaterów bliższe są życiowym doświadczeniom niż innym powieściom.

1

Ta książka zawróciła też moją uwagę na to, jak łatwo osądzamy innych ludzi. Po przeczytaniu opisu fabuły sama miałam w głowie pewien schemat, oceniałam, robiłam to automatycznie. Tymczasem okazało się, że zupełnie nie mam racji. I chociaż bohaterowie powieści z pewnością nie poczuli się urażeni, zaczęłam zastanawiać się, jak często robię to w prawdziwym życiu. Matka mojej córki to powieść, którą czyta się na jednym wdechu, w moim przypadku był to jeden wieczór. Ale to tylko pozorna łatwość. Bo poruszane problemy zostają w czytelniku na dłużej, zmuszają do refleksji, zastanowienia. Powieść jest prosta w odbiorze, ale nie w przekazie.

Po przeczytaniu książki zwykle klasyfikowałam bohaterów. Wiedziałam, czy ich lubię, czy nie, czy potępiam ich zachowaniem, a może w zupełności popieram wszystko, co zrobili. I w tym zakresie było inaczej. Nie jestem w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na te pytania. Dlatego, że w tej opowieści nic nie jest czarno-białe. To historia złożona z odcieni szarości, z różnych perspektyw, z okoliczności łagodzących i obciążających.

Nie brak też łamiących serce zwrotów akcji i emocji poruszających ukryte w zakamarkach duszy problemy czy kompleksy. To chyba dla czytelnika idealne połączenie: intensywne uczucia plus dynamiczny bieg wydarzeń. Ten miks gwarantuje udaną lekturę.

Na uwagę zasługuje też piękna, jasna okładka. Wybrana grafika idealne pasuje do poruszanych tematów. Z mniejszym optymizmem odebrałam za to sam tytuł powieści. Owszem, jest zachęcający i intrygujący, jednak moim zdaniem za dużo zdradza. Tak samo zabrakło mi „kropki nad i” w wątku ojca. Chyba do samego końca spodziewałam się dokładniejszego wyjaśnienia, może nawet intrygi?

Matka mojej córki to bardzo dobra powieść obyczajowa. Poruszająca, refleksyjna i przemyślana. To książka, która odciśnie piętno na czytelniku, zmusi go do chwili zastanowienia, złamie serce, a potem poskleja je na nowo. I właśnie dlatego naprawdę warto po nią sięgnąć.

pascal

A już wkrótce… wywiad z autorką 🙂 Obserwujcie nas!

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia