To człowiek człowiekowi jest potrzebny do szczęścia

źródło
Czym jest szczęście? Jak je znaleźć? Czy należy go szukać? I dlaczego?
Często słyszymy, że to człowiek człowiekowi jest potrzebny do szczęścia. Jak jest w rzeczywistości? Myślę, że wielu z nas zgodzi się z tym stwierdzeniem. Ja osobiście uważam, iż można je nazwać jedną z definicji szczęścia.
Z chrześcijańskiego punktu widzenia pełnię szczęścia daje nam Bóg, który stworzył ludzi, by byli szczęśliwi. Być może całkowite szczęście Stwórca da zbawionym duszom w niebie, nazywanym przez wielu Krainą Wiecznej Szczęśliwości. Ale już na ziemi pozwolił nam szczęścia zasmakować i właśnie drugiego człowieka możemy nazwać definicją ziemskiego szczęścia. Na potwierdzenie tej tezy można przytoczyć mnóstwo faktów.
Przede wszystkim potrzebujemy innych ludzi. Na naszej drodze często możemy spotkać osoby biedne, opuszczone, samotne, potrzebujące pomocy. Albo też i my możemy znaleźć się w takiej sytuacji. Wtedy nawet najmniejszy gest może wielce uradować zarówno osobę potrzebującą pomocy, jak i tę, która tej pomocy udzieliła. Ludzie pomagają czasem dlatego, że oni sami szukają kogoś, komu mogliby ofiarować swoją miłość, przyjaźń, pomoc.
Czasem jednak sami możemy nie zrozumieć tego, że wokół są ludzie, którzy nas potrzebują i których potrzebujemy my. Ebenezerowi Scrooge’owi dopiero nawiedzające duchy uświadomiły, co w życiu jest najważniejsze i co może przynieść mu prawdziwe szczęście.
Doskonale rozumiała to Matka Teresa z Kalkuty. Bóg dał jej niezwykłą wrażliwość. Bez trudu dostrzegała innych ludzi. I mimo tego, że żyła biednie, myślę, że była szczęśliwa.
W dawaniu szczęścia ważna jest nie tylko pomoc materialna, ale również duchowa. Nie mam tutaj na myśli wyłącznie posługi osób konsekrowanych, ale przede wszystkim prawdziwych przyjaciół, oddanych w każdej sytuacji. Takim przyjacielem był dla małej Nel Staś Tarkowski z Sienkiewiczowskiej powieści W pustyni i w puszczy.
Narażał się dla niej, wspierał ją, kochał jak siostrę. Ktoś mądry kiedyś powiedział Kochać, to troszczyć się o kogoś bardziej niż o siebie. Dotyczy to również przyjaźni, która jest jakby jedną z odmian miłości braterskiej.
źródło
Prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie. Ja osobiście doświadczyłam czegoś takiego. Gdy wszyscy mnie opuścili i było bardzo źle, znalazły się osoby, które pozostały ze mną, dołączyły do mnie i pomogły mi. Wiem, że nigdy nie będę w stanie odwdzięczyć się im za to wsparcie, jednak zdaję sobie sprawę z tego, że oni wcale tego nie oczekują. Bo kochają mnie jak siostrę. Te wydarzenia pomogły mi zrozumieć, jak ważny jest w życiu drugi człowiek. Przyjaciel naprawdę potrafi sprawić, że na twarz wraca uśmiech mimo łez. Dlatego trzeba pamiętać, że nic nie zastąpi przyjaciela. Nic. Ani pieniądze, ani komputer… Ani nawet dobra książka. Nic.
Ważne lekcje przyjaźni i miłości daje nam również Mały Książę: Lotnik piszący swoją opowieść tęskniąc za przyjacielem, Lis pragnący oswojenia, Książe kochający Różę… Tutaj widzimy dowody na to, że przyjaźń i miłość są najważniejszymi wartościami w życiu. A kogo mamy kochać i lubić, jeśli nie innych ludzi?

Wróćmy jeszcze do miłości. Jest wiele jej rodzajów: macierzyńska, małżeńska, młodzieńcza, romantyczna… To właśnie ona daje nam poczucie szczęścia. Myślę, że idealnie oddają ten fakt słowa Jacka Dawsona z TitanicaWygrany w karty bilet przyniósł mi największe szczęście, Ciebie. Powiedział to swojej ukochanej na krótko przed śmiercią. Wiedział, że prawdopodobnie umrze. Mimo to starał się podnieść Rose na duchu, robił wszystko, by ona przeżyła. Myślę, że w chwili śmierci był szczęśliwy. Umarł kochając i będąc kochanym.

Ludzie czasami są samotni i udają szczęśliwych. Ale tylko udają. To tylko pozory, które mylą. Nikt nie może być szczęśliwy, będąc sam. Dla ludzi nie trąd i malaria są najstraszniejszymi chorobami, ale samotność i poczucie, że dla nikogo nie jesteśmy ważni. Tak mawiała Matka Teresa z Kalkuty. Dlatego tak ważne jest, żeby nie zapominać, iż to człowiek człowiekowi jest potrzebny do szczęścia.

Prawdziwej miłości nie można zniszczyć

Ludzie często zastanawiają się, dlaczego związki się rozpadają, a na świecie jest coraz więcej rozwodów. I wątpią w to, że prawdziwej miłości nie można zniszczyć. Jednak po głębszym zastanowieniu się dochodzimy do wniosku, że przecież musi być coś, co sprawia, iż wszystko jest na swoim miejscu. W przeciwnym wypadku ludzkie życie nie miałoby sensu. Jakiś przypadek popycha nas tam, gdzie możemy spotkać kogoś, z kim nawiążemy jakąś nić porozumienia. Przypadek? A może przeznaczenie, które wiąże ludzi i czuwa, by mimo wszystko spotkali się, pokochali i żyli długo i szczęśliwie.

Są ludzie, którzy nie wierzą w szczęśliwą, prawdziwą i wieczną miłość. Prawdopodobnie dlatego, że nigdy jej nie zaznali. Tacy ludzie są z reguły samotni i nieszczęśliwi. Zajęci złoszczeniem się na uczuciowe niepowodzenia nie potrafią dostrzec szansy, którą los im daje. Albo są zbyt tchórzliwi, aby dać miłości szansę, skreślają ją już na starcie. A przecież miłości nie można skreślić. Ona i tak nas dopadnie, jeśli tylko przestaniemy jej szukać, niezależnie od płci, wieku, koloru skóry. Skąd to wiemy? To można poczuć, patrząc na wiele historii napisanych przez życie, pisarzy i poetów.
Jedną z takich historii jest dramat Romeo i Julia. Bohaterowie kochali się tak bardzo, że gotowi byli za swe uczucie zapłacić najwyższą cenę. Ich miłość trwała pomimo wzajemnej nienawiści ich rodzin. Znalazły się osoby, które wsparły uczucie młodych, choć może do końca nie zdawały sobie sprawy z tego, jak ważną pełniły rolę. Miłość Romea i Julii trwała aż do przedwczesnej śmierci i z pewnością trwa nadal.
Nie jest to jedyny przypadek, gdzie śmierć, próbując zniszczyć miłość, umocniła ją i udowodniła, że to niezwykłe uczucie jest silniejsze. Ty skaczesz, ja skaczę. Jack Dawson był gotowy skoczyć za Rose z balustrady Titanica. A ona nie potrafiła odpłynąć i ratować się, wiedząc, że Jack może nie przeżyć. Została z nim na pokładzie tonącego Titanica, a potem do końca trzymała go za rękę. Oboje chcieli się wzajemnie ratować. Jednak siłę ich miłości najbardziej pokazują słowa, które Jack wypowiedział tuż przed śmiercią:
Wygrany w karty bilet przyniósł mi największe szczęście, Ciebie.
Wiedział, że prawdopodobnie za kilka chwil umrze, a mimo to pocieszał Rose. Prosił ją, by mu obiecała, że przeżyje, że się nie podda. Śmierć zabrała Jacka, ale ich miłość pokonała nawet ją. Pokazała, że nic nie może jej zniszczyć.
Miłość, której nie można zniszczyć, pokazali również Abraham i Hiob. Nawet kiedy było bardzo źle, kiedy wszyscy, zwłaszcza ich bliscy, przeklinali Boga za przeciwności, które postawił na ich drodze, oni go kochali, wiernie trwali przy nim i nie poddawali się, nawet jeśli wymagało to poświęcenia i trudnych decyzji. Myślę, że to ta miłość dawała im szczęście i pociechę zdolną uleczyć nawet najdotkliwsze rany w sercu.
Niektórzy mogliby powiedzieć, że tak kocha się tylko w filmach, rzeczywistość jest już inna; że w naszych czasach ludzie nie są zdolni do heroicznych czynów w imię miłości. Ale to nieprawda. Jeszcze są tacy, którzy potrafią poświęcić dla dobra innych wszystko. Przykładem takiego poświęcenia są matki, które z ust lekarzy słyszą: Albo pani, albo dziecko, jak choćby św. Joanna Beretta Molla. Ta matka świadomie poświęciła swoje życie, aby dać je swojemu dziecku.
Bardzo dużo poświęcić muszą też matki, które urodzą chore dziecko i zdecydują się je wychować. Często rezygnują z zabaw i przyjemności, by opiekować się nim i jeśli to możliwe, pomóc mu wyzdrowieć. Chociaż tak właściwie to prawie wszyscy rodzice kochają swoje dzieci, troszczą się o nie i są w stanie poświęcić dla nich wiele.
Warto spojrzeć też na przypowieść o synu marnotrawnym. Równie dobrze można by ją nazwać przypowieścią o miłosiernym, kochającym ojcu, bo ten ojciec przebacza synowi wszystko, nawet największe winy i przyjmuje go z powrotem. Okazuje wielką ojcowską miłość, której nie potrafił zniszczyć grzech.
Miłość zawsze była i będzie uczuciem wartym najpiękniejszych pieśni, bo to właśnie ona nadaje życiu sens, można dla niej zrobić wszystko. Jest najważniejszą wartością w życiu człowieka. Nigdy nie przeminie, nigdy się nie skończy. Nic jej nie zniszczy, nic jej nie zaszkodzi. Bo jest największym darem od Boga dla ludzi.

Czy w dzisiejszych czasach można spotkać prawdziwych rycerzy?

źródło
W dzisiejszych czasach często słyszymy zdanie: „Szkoda, że nie ma już prawdziwych rycerzy”. Ale czy tak jest naprawdę? Jaka jest różnica między ideałem średniowiecznego rycerza, który znamy wszyscy, a tym, jacy oni byli naprawdę? I czy można ich jeszcze spotkać we współczesnym świecie?

Kiedy słyszymy słowo „rycerz”, od razu ukazuje nam się wizerunek przystojnego, utalentowanego młodzieńca o nienagannych manierach, szczerym i czystym sercu, wielkiej odwadze, mądrości i wytrwałości. Uparcie trzymającego się kodeksu oraz przedkładającego dobro innych nad własne. Taki powinien być rycerz, więc wszystkim wydaje się, że taki jest. Ale przecież życie nie może być całkiem czarne ani całkiem białe. Nie ma ludzi zupełnie dobrych ani zupełnie złych. Ten ideał rycerski jest najczęściej przesadzony i pełen nieścisłości. Co prawda zdarzały się chlubne wyjątki, ale w większości przypadków jest to fikcja literacka. Skąd możemy to wiedzieć?

Wszyscy znamy króla Artura i Rycerzy Okrągłego Stołu. Ludzie doszukują się prawdy w sadze arturiańskiej. A co na to historycy? Wskazują oni, że w V w. rzeczywiście żył celtycki władca, który odpierał najazdy Sasów, być może sprzymierzając się z plemionami Piktów. Ale na pewno nie był on władcą chrześcijańskim; z prostego względu – religia ta dotarła na tamtejsze tereny znacznie później. Jakże więc rycerze Artura mogli wyruszyć na poszukiwanie świętego Graala, naczynia, do którego Józef z Arymatei zebrał ponoć krew Jezusa, skoro nie wiedzieli, kto to Jezus? Skąd się wzięła religijność rycerzy, którzy nie mieli pojęcia o wierze?
Sam Artur, zwany Pendragonem, nie był taki święty. Jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie mity arturiańskie, jesteśmy w stanie zobaczyć obraz tego szlachetnego króla, który może nam się nie spodobać. W powieści Marion Zimmer Bradley Mgły Avalonu Artur staje się pantoflarzem fanatycznie religijnej Gwenifer i pod jej wpływem łamie przysięgę złożoną Avalonowi. Wierny rycerz?
A odzwierciedlenie wszelkich cnót, niezwykły Lancelot? Kochał zarówno Artura, jak i Gwenifer. Artur o tym wiedział, ale ukrywał to przez wzgląd na ich przyjaźń. Gdyby Lancelot był dobrym rycerzem, wyjechałby, a nie uwodził królową, poślubioną Arturowi, jego przyjacielowi i suzerenowi, nie dopuściłby się z nią cudzołóstwa. Dobry przyjaciel? Prawy chrześcijanin?
Ważnym rycerzem był również Mordred, syn Artura i jego siostry Morgany, poczęty z kazirodczego związku w pogańskim obyczaju Ogni Beltanu. Prawy rycerz śmiertelnie ranił ojca, by zasiąść na tronie i przywrócić Magię Avalonu. Przykładem rycerzy tylko z nazwy są również Krzyżacy. Walczący za Kościół, rzekomo głoszący dobro Boga, napadali, grabili… Sienkiewicz opisał ogromną tragedię Danusi i Juranda ze Spychowa. To miłosierdzie i sprawiedliwość rycerzy Kościoła?
Gdy rozmyślamy nad tym, jak fałszywy może być obraz człowieka widziany przez innych w porównaniu z jego prawdziwą osobowością, przychodzi nam do głowy postać Balladyny. Nikt tak naprawdę nie zdawał sobie sprawy z jej zbrodni. Tylko udawała dobrą królową, mimo iż była zła. Tak samo właśnie było z rycerzami. Często nie byli oni dobrymi sługami Boga, lecz okrutnymi bezbożnikami. Mimo wyjątków, takich jak Longinus Podbipięta czy Parsifal, to jednak większość nie była taka, jak by się mogło wydawać. 
Wiemy już, kim byli rycerze. Ale czy istnieją oni w dzisiejszym świecie? A jeśli tak, to kim są? 
Ludzie dzielą się na tych dobrych i tych złych. Możemy jednak określić ich tak tylko w przybliżeniu, bo każdy ma na koncie czyny dobre i złe. Natomiast jeśli chodzi o rycerzy, to przede wszystkim możemy mówić o tzw. bractwach rycerskich. Są to organizacje, które starają się odtworzyć tradycję, kulturę, stroje i zwyczaje średniowiecznych rycerzy. Z pewnością głoszą oni ideały rycerskie, starają się żyć według kodeksu… To zasługuje na pochwałę i miano rycerstwa. 

Na to miano zasługują również organizacje dobroczynne, charytatywne, bez względu na rodzaj świadczonej ludziom pomocy, wieku wolontariuszy-rycerzy, zasięgu czy formy pomocy. Ważne jest to, że ich głównym celem jest ochrona biednych, pokrzywdzonych, słabych, samotnych, matek i dzieci, a także walka o pamięć o zmarłych, ważnych wydarzeniach i rocznicach.
Rycerstwem wiele osób nazywa również szacunek, dobre wychowanie, uprzejme zachowanie (zwłaszcza mężczyzn wobec kobiet). Takie zachowanie, spowodowane przeważnie miłością i dobrocią, jest uznawane za rycerskie, być może dlatego, że jest niezwykle rzadkie. 
Niestety, jest również coś, co przeczy wszelkim ideałom rycerskim, choć znane było zarówno rycerzom średniowiecznym, jak i dzisiejszym. Honor, a właściwie jego brak. Część ludzi go posiada, dba o niego, lecz część nie zwraca na niego uwagi. Ma to zastosowanie w wielu dziedzinach życia. Wielu ludzi idzie „po trupach do celu”, stara się osiągnąć sukces mimo wszystko. Są też tacy, których chamstwo, arogancja, egoizm są aż nadto widoczne. Wyrażają się na przykład poprzez bicie i wyzywanie słabszych, obrażanie ich, znęcanie się psychiczne i fizyczne. Honor?
Rycerzy spotykamy również i dziś. Są to zarówno dobrzy rycerze, idealni, jak i ci, którzy naśladują jedynie rycerzy niebędących rycerzami z zachowania, ale jedynie z nazwy. Należy jednak pamiętać, że nie ma ludzi całkiem dobrych ani całkiem złych. Każdy może być rycerzem, wzorem cnót, obrońcą uciśnionych. Wystarczy tylko kierować się dobrem.

Milcząca siostra – Diane Chamberlain

źródło
Co sprawiło, że się załamała? Jakże chciałabym ją przytulić! Mocno uściskać. Chciałabym […] powiedzieć temu delikatnemu młodziutkiemu aniołowi, żeby trzymał się dzielnie. Pewnego dnia, obiecałabym jej, wszystko będzie dobrze.
Często wystarczy jedno słowo, by cię przeistoczyć. Jedno zdanie, by wywrócić twój świat do góry nogami. Jedna chwila, by wszystko się zmieniło. Co byś zrobił, gdyby ci, których kochasz, wcale nie byli tymi, za których ich uważasz? Czy gdybyś odkrył mroczny rodzinny sekret z przeszłości, mogący zmienić twoją przyszłość, chciałbyś poznać prawdę?

Tytuł: Milcząca siostra
Autor: Diane Chamberlain
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Riley MacPherson odkrywa, że jej całe życie zbudowane jest na kłamstwie. Ojciec, którego bardzo kochała, skrywa przed nią wiele tajemnic. Po jego śmierci dziewczyna dowiaduje się czegoś, co burzy jej życiową równowagę.  Jedyną osobą, na którą może liczyć, jest brat Danny, ale niestety, wbrew nadziejom Riley nie jest on pozytywnie nastawiony do pomysłu siostry. Nie chce żyć przeszłością. Po jakimś czasie następuje jednak przełom. Chce wraz z nią odnaleźć Lisę, ich zmarłą siostrę, która wcale nie umarła. Obwinia ją o rozpad rodziny i chce za wszelką cenę ją ukarać. Dlaczego Lisa postanowiła uciec z domu? Co przeszłość oznacza dla Riley? Czy poszukiwanie prawdy jest dobrym pomysłem?
Czas nie leczy ran. Może człowiek już nie płacze dzień w dzień, ale ból pozostaje.

Na początku, gdy myślałam o tej książce, miałam nieco mieszane uczucia. Niechęć do niej prawdopodobnie wzięła się z faktu, iż nie należy ona do gatunku najczęściej wybieranego przeze mnie na co dzień. Jednak zaznajomiłam się z jej treścią i nie żałuję. Początkowo książka była trochę przewidywalna, jednak w pewnym momencie nastąpił przełom. Od tego czasu każda strona powieści była dla mnie zagadką, którą odkrywałam z zapartym tchem. 
Jeśli chodzi o bohaterów, to najbardziej polubiłam Danny’ego. Nieco irytująca postać ze skłonnością do ataków agresji i bagażem ciężkich przeżyć. Myślę, że to właśnie ta jego „nienormalna normalność” spowodowała moją sympatię do niego. Na uznanie jednak zasłużył przede wszystkim dlatego, że potrafił przełamać się, przezwyciężyć uczucia i przebaczyć. Ciekawą osobą jest również Lisa. Z jednej strony zasługująca na współczucie, a z drugiej tchórzliwa uciekinierka. Ciągle się zastanawiam, czy on zadała sobie pytanie „czy warto?”, zanim zostawiła wszystko.
Wartą omówienia sprawą jest wątek homoseksualizmu jednej z bohaterek, a konkretniej – przyjęcie i akceptacja tego faktu przez jej rodzinę. Żyjemy w świecie, w którym wiele osób nie potrafi zrozumieć i tolerować innych, natomiast w tej książce ta wiadomość zostaje przyjęta praktycznie obojętnie. Osobiście żałuję trochę, że osoba, o której mowa, okazała się homoseksualistką, gdyż miałam nadzieję, iż zaiskrzy między nią i pewnym chłopcem.
To nie mój umysł jest chory, tylko moja dusza.

Powieść Diane Chamberlain jest niezwykła. Być może dlatego, iż mogła się wydarzyć naprawdę. Po jej przeczytaniu zastanawiałam się, czy wiem wszystko o swojej rodzinie. Opowieść wciąga i miesza w głowie. Ale to dobrze. Właśnie na tym polega rola książki. W moim przypadku zamąciła bardzo. Wywarła silny wpływ. Mimo to, a może właśnie dlatego, gorąco polecam, zwłaszcza tym, którym dokucza nuda i monotonia w życiu.
Sprawiedliwość ma wiele postaci.

                                       

„Zgoda buduje, niezgoda rujnuje”

Źródło:
Każdy człowiek pragnie szczęścia. I to pragnienie często zmienia się w obsesję. Ta obsesja powoduje, że człowiek zazdrości innym, a jeśli nie może mieć tego samego, stara się uprzykrzyć im życie. Robi to przez zazdrość i czystą złośliwość, czasem może nieświadomie krzywdząc drugiego człowieka. Krzywdzimy, chcąc „przerzucić” ból i zazdrość na innych. Choć to tak naprawdę nie jest możliwe. Tworzymy błędne koło krzywdy i cierpienia, działające na świat destrukcyjnie.

Wzajemne krzywdy stają się często przyczyną długotrwałych konfliktów. Każdy człowiek posiada dumę, która reaguje, gdy zostanie obrażony. Tak więc jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Człowiek odpłaca się drugiemu za to, co zrobił, nawet jeśli był to wypadek. Często konflikty te prowadzą do niszczenia różnych wartości. Stąd wzięło się powiedzenie Zgoda buduje, niezgoda rujnuje. Na potwierdzenie go przytoczę kilka argumentów.

Wszyscy z pewnością znają perypetie rodzin Kargulów i Pawlaków. Ich kłótnie ciągnęły się latami. Poszło o fragment ziemi. Choć powód do kłótni był błahy, to jednak niósł za sobą spore konsekwencje, doszło nawet do rozlewu krwi. Konflikt ten bardzo źle wpływał na relacje sąsiedzkie nie tylko głów rodzin, ale także pozostałych jej członków. Tam jednak wszystko skończyło się dobrze, czego nie można powiedzieć o tragedii Romea i Julii.
Dwa zwaśnione rody, Kapuletów i Montekich, swoimi sporami doprowadziły do dramatu dwojga młodych, zakochanych ludzi, przed którymi życie dopiero otwierało swe wrota. To nie świat był winien śmierci Romea i Julii, ale ich rodziny, które nie potrafiły zrozumieć i wesprzeć miłości młodych, ale swoją niezgodą „zamordowały” parę. Tak właśnie zadziałała niezgoda że swoją destrukcyjną siłą.
Ciekawym przykładem jest również Zemsta Aleksandra Fredry. Tutaj znów widzimy dwóch sąsiadów, między którymi z błahych przyczyn zaistniał spór. Co prawda doprowadził on do zaskakującego i pozytywnego zakończenia, ale momentami bywało groźnie.
Myślę, że istotnym potwierdzeniem tego powiedzenia jest fakt, na który każdy Polak powinien zwrócić szczególną uwagę, a mianowicie: polityka. Politycy, posłowie, ministrowie bardzo często się kłócą. Wypominają sobie różne przewinienia, szukają informacji, które pomogłyby w pogrążeniu innych… A sytuacja w kraju jest coraz gorsza. Gdyby zamiast szukać zaczepki, współpracowaliby dla dobra ogółu, sytuacja w kraju by się poprawiła.
Choć prawdę powiedziawszy tak jest wszędzie, nie tylko w Polsce. Wcześniej z niezgody wybuchały wojny, w których ginęły miliony ludzi. Teraz niestety nikt się tym nie przejmuje, gdyż wszystkim wydaje się, że niebezpieczeństwo minęło, nas już nie dotyczy. Nikt nie rozumie, że jeśli ludzie na całym świecie nie dojdą do porozumienia, to grożą nam gorsze rzeczy niż pełne grozy i koszmarne obozy koncentracyjne czy pełne nienawiści masowe ludobójstwa.
Niezgoda jest matką nienawiści i nieszczęścia. Nawet z pozoru błahe konflikty mogą przerodzić się w dramaty na skalę światową. Potrzeba ludzi, którzy to rozumieją. Ludzi, którzy wyciągną świat znad krawędzi, w którą się stacza. Potrzeba zgody, która zbuduje w świecie szczęście.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia