Milcząca siostra – Diane Chamberlain

źródło
Co sprawiło, że się załamała? Jakże chciałabym ją przytulić! Mocno uściskać. Chciałabym […] powiedzieć temu delikatnemu młodziutkiemu aniołowi, żeby trzymał się dzielnie. Pewnego dnia, obiecałabym jej, wszystko będzie dobrze.
Często wystarczy jedno słowo, by cię przeistoczyć. Jedno zdanie, by wywrócić twój świat do góry nogami. Jedna chwila, by wszystko się zmieniło. Co byś zrobił, gdyby ci, których kochasz, wcale nie byli tymi, za których ich uważasz? Czy gdybyś odkrył mroczny rodzinny sekret z przeszłości, mogący zmienić twoją przyszłość, chciałbyś poznać prawdę?

Tytuł: Milcząca siostra
Autor: Diane Chamberlain
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Riley MacPherson odkrywa, że jej całe życie zbudowane jest na kłamstwie. Ojciec, którego bardzo kochała, skrywa przed nią wiele tajemnic. Po jego śmierci dziewczyna dowiaduje się czegoś, co burzy jej życiową równowagę.  Jedyną osobą, na którą może liczyć, jest brat Danny, ale niestety, wbrew nadziejom Riley nie jest on pozytywnie nastawiony do pomysłu siostry. Nie chce żyć przeszłością. Po jakimś czasie następuje jednak przełom. Chce wraz z nią odnaleźć Lisę, ich zmarłą siostrę, która wcale nie umarła. Obwinia ją o rozpad rodziny i chce za wszelką cenę ją ukarać. Dlaczego Lisa postanowiła uciec z domu? Co przeszłość oznacza dla Riley? Czy poszukiwanie prawdy jest dobrym pomysłem?
Czas nie leczy ran. Może człowiek już nie płacze dzień w dzień, ale ból pozostaje.

Na początku, gdy myślałam o tej książce, miałam nieco mieszane uczucia. Niechęć do niej prawdopodobnie wzięła się z faktu, iż nie należy ona do gatunku najczęściej wybieranego przeze mnie na co dzień. Jednak zaznajomiłam się z jej treścią i nie żałuję. Początkowo książka była trochę przewidywalna, jednak w pewnym momencie nastąpił przełom. Od tego czasu każda strona powieści była dla mnie zagadką, którą odkrywałam z zapartym tchem. 
Jeśli chodzi o bohaterów, to najbardziej polubiłam Danny’ego. Nieco irytująca postać ze skłonnością do ataków agresji i bagażem ciężkich przeżyć. Myślę, że to właśnie ta jego „nienormalna normalność” spowodowała moją sympatię do niego. Na uznanie jednak zasłużył przede wszystkim dlatego, że potrafił przełamać się, przezwyciężyć uczucia i przebaczyć. Ciekawą osobą jest również Lisa. Z jednej strony zasługująca na współczucie, a z drugiej tchórzliwa uciekinierka. Ciągle się zastanawiam, czy on zadała sobie pytanie „czy warto?”, zanim zostawiła wszystko.
Wartą omówienia sprawą jest wątek homoseksualizmu jednej z bohaterek, a konkretniej – przyjęcie i akceptacja tego faktu przez jej rodzinę. Żyjemy w świecie, w którym wiele osób nie potrafi zrozumieć i tolerować innych, natomiast w tej książce ta wiadomość zostaje przyjęta praktycznie obojętnie. Osobiście żałuję trochę, że osoba, o której mowa, okazała się homoseksualistką, gdyż miałam nadzieję, iż zaiskrzy między nią i pewnym chłopcem.
To nie mój umysł jest chory, tylko moja dusza.

Powieść Diane Chamberlain jest niezwykła. Być może dlatego, iż mogła się wydarzyć naprawdę. Po jej przeczytaniu zastanawiałam się, czy wiem wszystko o swojej rodzinie. Opowieść wciąga i miesza w głowie. Ale to dobrze. Właśnie na tym polega rola książki. W moim przypadku zamąciła bardzo. Wywarła silny wpływ. Mimo to, a może właśnie dlatego, gorąco polecam, zwłaszcza tym, którym dokucza nuda i monotonia w życiu.
Sprawiedliwość ma wiele postaci.

                                       

„Zgoda buduje, niezgoda rujnuje”

Źródło:
Każdy człowiek pragnie szczęścia. I to pragnienie często zmienia się w obsesję. Ta obsesja powoduje, że człowiek zazdrości innym, a jeśli nie może mieć tego samego, stara się uprzykrzyć im życie. Robi to przez zazdrość i czystą złośliwość, czasem może nieświadomie krzywdząc drugiego człowieka. Krzywdzimy, chcąc „przerzucić” ból i zazdrość na innych. Choć to tak naprawdę nie jest możliwe. Tworzymy błędne koło krzywdy i cierpienia, działające na świat destrukcyjnie.

Wzajemne krzywdy stają się często przyczyną długotrwałych konfliktów. Każdy człowiek posiada dumę, która reaguje, gdy zostanie obrażony. Tak więc jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Człowiek odpłaca się drugiemu za to, co zrobił, nawet jeśli był to wypadek. Często konflikty te prowadzą do niszczenia różnych wartości. Stąd wzięło się powiedzenie Zgoda buduje, niezgoda rujnuje. Na potwierdzenie go przytoczę kilka argumentów.

Wszyscy z pewnością znają perypetie rodzin Kargulów i Pawlaków. Ich kłótnie ciągnęły się latami. Poszło o fragment ziemi. Choć powód do kłótni był błahy, to jednak niósł za sobą spore konsekwencje, doszło nawet do rozlewu krwi. Konflikt ten bardzo źle wpływał na relacje sąsiedzkie nie tylko głów rodzin, ale także pozostałych jej członków. Tam jednak wszystko skończyło się dobrze, czego nie można powiedzieć o tragedii Romea i Julii.
Dwa zwaśnione rody, Kapuletów i Montekich, swoimi sporami doprowadziły do dramatu dwojga młodych, zakochanych ludzi, przed którymi życie dopiero otwierało swe wrota. To nie świat był winien śmierci Romea i Julii, ale ich rodziny, które nie potrafiły zrozumieć i wesprzeć miłości młodych, ale swoją niezgodą „zamordowały” parę. Tak właśnie zadziałała niezgoda że swoją destrukcyjną siłą.
Ciekawym przykładem jest również Zemsta Aleksandra Fredry. Tutaj znów widzimy dwóch sąsiadów, między którymi z błahych przyczyn zaistniał spór. Co prawda doprowadził on do zaskakującego i pozytywnego zakończenia, ale momentami bywało groźnie.
Myślę, że istotnym potwierdzeniem tego powiedzenia jest fakt, na który każdy Polak powinien zwrócić szczególną uwagę, a mianowicie: polityka. Politycy, posłowie, ministrowie bardzo często się kłócą. Wypominają sobie różne przewinienia, szukają informacji, które pomogłyby w pogrążeniu innych… A sytuacja w kraju jest coraz gorsza. Gdyby zamiast szukać zaczepki, współpracowaliby dla dobra ogółu, sytuacja w kraju by się poprawiła.
Choć prawdę powiedziawszy tak jest wszędzie, nie tylko w Polsce. Wcześniej z niezgody wybuchały wojny, w których ginęły miliony ludzi. Teraz niestety nikt się tym nie przejmuje, gdyż wszystkim wydaje się, że niebezpieczeństwo minęło, nas już nie dotyczy. Nikt nie rozumie, że jeśli ludzie na całym świecie nie dojdą do porozumienia, to grożą nam gorsze rzeczy niż pełne grozy i koszmarne obozy koncentracyjne czy pełne nienawiści masowe ludobójstwa.
Niezgoda jest matką nienawiści i nieszczęścia. Nawet z pozoru błahe konflikty mogą przerodzić się w dramaty na skalę światową. Potrzeba ludzi, którzy to rozumieją. Ludzi, którzy wyciągną świat znad krawędzi, w którą się stacza. Potrzeba zgody, która zbuduje w świecie szczęście.

Poszukiwanie

źródło

W dzisiejszych czasach niewielu ludzi zwraca uwagę na świat duchowy. Większość goni za pieniądzem, szuka szczęścia tam, gdzie go nie ma. Nie mają czasu, by choć na chwilę się zatrzymać, spojrzeć na uczucia swoje i innych. Inni, do których ja się zaliczam, biegną. Chcą uciec przed uczuciami, które gonią za nimi. W ich głowach kryją się najrozmaitsze emocje, czekające na coś, co je uaktywni. Problem w tym, że tylko nieliczni to dostrzegają i umieją na to zareagować.

Najlepszym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest poezja. Dzięki niej możemy się wyciszyć. Sięgnijmy więc po wiersze autorów znanych lub mniej znanych, a także zwykłych ludzi, którzy uczucia wyrażają właśnie w ten sposób. Poniżej znajduje się mój wiersz, który napisałam jadąc na rowerze, a który jest, myślę, ciekawy, ale i trudny do interpretacji. Jak go rozumiecie?

Poszukiwanie 



Jadę bez celu
Szukając szczęścia tam, gdzie go nie ma.
Szukając radości tam, gdzie rozpacz.
Miłości – tam, gdzie nienawiść… 

Rozmyślając o przeznaczeniu,
Powołaniu do szczęścia
I nieodłącznym jego elemencie –
Cierpieniu 

O dwóch drogach,
Które się wiecznie ze sobą przeplatają.
Toczę walkę ze sobą
Choć wiem, że i tak przegram.

Dążenie do sukcesu

źródło
Każdy człowiek chce być szczęśliwy, jednak szczęście jest uczuciem odbieranym przez każdą jednostkę osobno. Jednym ludziom szczęście daje miłość, przyjaźń, a innym praca, kariera, dom czy rodzina. Analizując to dochodzimy do wniosku, iż nie ma jednoznacznie utartego wzoru szczęścia.
Dla wielu ludzi szczęście pokrywa się, a właściwie jest skutkiem spełniania jakiegoś marzenia, osiągnięcia wymarzonego celu. Sukces sam w sobie jest dobry, o ile nie krzywdzi nikogo.
Do sukcesu należy dążyć, starać i walczyć. Nie należy przejmować się niepowodzeniami, upadkami, ale podnosić się i iść dalej ku szczęściu. Trzeba pamiętać, że aby cel osiągnąć, nie powinniśmy kierować się stereotypami, utartymi drogami, ale słuchać WŁASNEGO serca i rozumu. Określony punkt, do którego zmierzamy winien być odzwierciedleniem naszych pragnień, marzeń, naszej osobowości.
Wyobraźmy sobie sytuację, w której marzymy, np. o karierze adwokata, ale ktoś zmusza nas do podjęcie zupełnie innego zawodu, np. lekarza. Nawet jeśli osiągniemy cel, to czy będziemy szczęśliwi? Nie! To nie było odzwierciedlenie nas, a jedynie czyjaś wola. W dążeniu do sukcesu chodzi o spełnianie swoich własnych parzeń. Jeżeli mamy już jakiś określony cel, czeka nas długa i męcząca droga na szczyt. Pojawiać się na niej będą zarówno pomoce, jak i przeszkody, dlatego należy umiejętnie je przebyć. Jedną z pierwszych i najważniejszych pomocy na tej drodze jest szkoła. To właśnie ona w dużej mierze pomaga ukształtować naszą osobowość, a potem uczy jak ją rozwijać. Tu jednak pojawia się problem. System Edukacji Narodowej jest skonstruowany tak, jakby każdy uczeń musiał opanować wszystko. A jeśli naszym ostatecznym celem jest zostanie kucharzem, to po co jest nam znać budowę żaby? Ani nas to nie interesuje, ani też nie będzie zbytnio przydatne w przyszłym zawodzie!
Ogromną pomocą w dążeniu do sukcesu są również znajomi, rodzina, przyjaciele. Nie sposób wyrazić słowami ogromnej roli, jaką odgrywają oni w życiu człowieka. To właśnie oni pomagają nam w osiągnięciu szczytu marzeń. To dzięki nim każdy z nas żyje i jest tym, kim jest. Mówiąc pomoc może mamy na myśli wsparcie materialne, ale nie tylko. Najważniejsza jest pomoc duchowa w trudnym momencie, radość w chwili uniesienia… Dłoń przy dłoni, serce przy sercu… Skłania nas to do refleksji nad tym jakich mamy przyjaciół: dobrych, wiernych i oddanych, czy złych i fałszywych. Jakimi my jesteśmy przyjaciółmi? Czy MIMO WSZYSTKO potrafimy być dla drugiego człowieka twierdzą i ostoją w cierpieniu? A może zaliczamy się do tych drugich, fałszywych i podłych?


Ten kto przestał być przyjacielem, nigdy nim nie był.
Kiedy zastanawiamy się nad tymi złymi przyjaciółmi, przychodzi nam na myśl główna przeciwność działająca ku szkodzie zwycięstwa, a mianowicie: żyjemy w środowisku, w którym nietolerancja i nienawiść są jakby chlebem powszednim. Otóż wielu ludzi ma kompleks niższości względem innych. Dlatego też zazdrości i stara się jak najbardziej ukryć wady swoje, a wpuklić wady tego, o którego jest zazdrosny. Wymyśla rozmaite przezwiska, rzuca kłody pod stopy, w perfidny sposób oddziałuje na jego psychikę bliźniego, aby go poniżyć. Stara się na wszelkie możliwe sposoby uprzykrzyć mu życie. Myśli może: Skoro jest ładniejszy, to niech cierpi albo jest mądrzejsza, ale jeśli uda mi się wmówić innym, że jest głupia, to wezmą mnie za lepszą. Tutaj też należy się zastanowić jacy my jesteśmy: okrutnymi dręczycielami z kompleksem niższości, czy ofiarami stręczycielstwa wywołanymi często niesłuszną krytyką innych? Jeżeli podpadamy pod tę drugą kategorię, warto się zastanowić czy musimy przyjmować ten terror, czy też możemy coś zmienić? 
Na początek powinniśmy „utrzeć nosa” oprawcy, spełnić swoje marzenie mimo wszystko. Po prostu być szczęśliwym. Poza tym musimy pamiętać, że jeśli krytyka nabierze charakteru obraźliwego, wręcz podłego, jest spowodowana głównie zazdrością. Zazdrość rodzi strach. Strach rodzi niechęć. Niechęć rodzi pogardę, a ona nienawiść. Trzeba mimo wszystko być szczęśliwym. Jeżeli jednak to my jesteśmy oprawcami, wiedzmy, że prędzej czy później karta się odwróci. Każdy kij ma dwa końce. Jednym uderzysz, a drugim dostaniesz ze zdwojoną siłą i precyzją.
Tylko dzięki spełnianiu marzeń osiągniemy szczęście!

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia