Tak się po prostu mówi!

źródło
W latach 1996-2000 Telewizja Polonia emitowała program  zatytułowany Mówi się… Na jego podstawie stworzono poradnik poruszający często sporne kwestie i wątpliwości językowe.

 

Jerzy Bralczyk jest językoznawcą, specjalistą w zakresie języka mediów, polityki i reklamy. Aktualnie wykłada w Instytucie Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego oraz w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej. * Jak sam pisze o sobie, oprócz językoznawstwa interesuje się… życiem. 

Poradnik Mówi się zredagowała i opracowała Irena Sroczyńska-Niwicz w porozumieniu z profesor Hanną Jadacką oraz doktorem Mirosławem Bańko. Zawiera on niektóre pytania i odpowiedzi, które pojawiły się w programie. Pani Sroczyńska-Niwicz tłumaczy, że nie zamieściła w książce większości pytań czysto gramatycznych oraz dotyczących pisowni, gdyż odpowiedź na nie można znaleźć w każdym słowniku poprawnej polszczyzny czy ortograficznym. Skupiła się jednak na zagadnieniach stylistycznych, etykietach językowych, przesunięciach znaczeniowych i innych, z racji tego, że omówienie tych tematów – zwłaszcza w przystępny, dowcipny sposób, charakterystyczny dla profesora Bralczyka – trudno znaleźć w jakimkolwiek słowniku.
Profesor Bralczyk ma swój styl – całkowicie nie do podrobienia. I dzięki temu stał się tak popularny wśród językoznawców. Do dziś wiele osób łaknących wyczerpujących odpowiedzi pisze do niego z pytaniami dotyczącymi różnych zagadnień z dziedziny języka polskiego. W Przedmowie pani Irena Sroczyńska-Niwicz wskazuje, że autorytet profesora Bralczyka sprawił, że warto było dzwonić i pisać do Polski nawet z Kanady czy Izraela. Teraz również tak jest. Profesor prowadzi własny blog Co na języku to w głowie, na którym publikuje tzw. WGAD-y, czyli krótkie nagrania, w których rozwiewa wątpliwości dotyczące języka polskiego.
Poradnik został zredagowany niezwykle dokładnie. Jest on przystępny dla każdego. Profesor Bralczyk zadbał o to, by czytelnicy zrozumieli, co chce im przekazać, dlatego też każda porada została napisana językiem prostym, z odpowiednimi wyróżnieniami, które ułatwiają czytelnikowi dokonanie indywidualnej analizy poruszanej kwestii językowej. W odpowiedziach zawarto konkretne przykłady, dzięki którym rozstrzygnięcie wątpliwości staje się prostsze. 
Porady zawarte w tej publikacji nie są w żaden sposób lakoniczne. Wręcz przeciwnie – profesor wskazuje konteksty, w których należy rozpatrywać daną kwestię, wyjaśnia wątpliwości, posługując się tym, w jaki sposób on sam wypowiada się w niektórych sytuacjach. Trudno się dziwić – w końcu czytelnicy chcą poznać jego spojrzenie na język polski. 
Warto dodać, że językoznawca językoznawcy nierówny – i to można wywnioskować również z tego poradnika. Profesor Bralczyk jest niezwykle tolerancyjny. Zdarza się, że niektórzy nie dopuszczają pewnych kwestii, uznając je za niepoprawne, tymczasem Profesor stara się znaleźć argumenty za i bardziej otworzyć się na ludzi. Dla niego język polski nie jest kompozycją zamkniętą, ograniczoną. Jak go nie rozumieć, skoro wyrażenie tylko i wyłącznie  kiedyś było uważane za pleonazm, a teraz jest już poprawne… Cenię sobie profesora Jerzego Bralczyka właśnie z tego powodu, że nie zamyka Polaków w klatce. Owszem, niektóre stwierdzenia wyraźnie neguje (jakim byłby językoznawcą, gdyby dopuszczał chociażby w każdym bądź razie), ale nie jest językowym terrorystą. Niektórzy twierdzą, że odpowiada na pytania ironicznie. Nic bardziej mylnego. Należy przeczytać jego poradniki bardzo dokładnie, by móc zrozumieć cel, do którego dąży. Ja zrozumiałam i na swój sposób pokochałam ów styl. 
Uważam, że Mówi się to publikacja przydatna dla wszystkich. Polecam ją uczniom, którzy pragną poznać język polski lepiej niż na lekcjach w szkole, ale także osobom, które chcą po prostu poczytać coś mądrego i przy okazji dokształcić się. 
Nie bójcie się poradników – one nie gryzą! 

Szczęścia nie można odłożyć na później…

źródło

Czym jest szczęście? 
Czym jest miłość?
Czym jest przyjaźń? 
I w końcu – jak połączyć wszystko w jedną całość?

Niki i Alex wciąż wspólnie cieszą się każdą małą rzeczą w swoim życiu. Dziewczyna rozpoczyna studia humanistyczne, a mężczyzna kontynuuje swoją pracę jako dyrektor kreatywny. W końcu przychodzi dzień, który zmienia ich życie o całe 180 stopni. Najpierw prywatny helikopter i łzy szczęścia, następnie kręgielnia, wreszcie list… i sielanka zmienia się w monotonię.

Moccia po raz kolejny dał popis swojej fantazji i stworzył powieść niemal idealną. Niestety chyba aż za bardzo idealną, gdyż nie sądzę, by opisana przez niego historia miała szansę wydarzyć się w normalnych, rzeczywistych warunkach, chociaż mogę się mylić. Pomimo wszystko fabuła przykuwa uwagę, a dalsze losy nie są przewidywalne, co stanowi niezwykłą wartość książki.

Styl autora, jak wspomniałam w recenzji pierwszej części, Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie, jest lekki, dlatego też powieść czyta się swobodnie, i właśnie jej prostota tak naprawdę urzeka czytelnika, który zagłębia się w opisywaną historię z niezwykłą ciekawością, łaknąc kolejnych wspaniałych wrażeń, które autor gwarantuje każdemu, kto przekłada poszczególne kartki książki i poznaje losy bohaterów.

Autor posługuje się językiem prostym, bez zbędnych wyróżników. Cytaty zostały umiejętnie wplecione w treść powieści, dzięki czemu wzbogacają ją, a przede wszystkim świadczą o doświadczeniu pisarza. Ponadto książka ukazuje wartości, które warto pielęgnować we własnym życiu. Niezłomna przyjaźń (Fale ponad wszystko), miłość, która łamie wszelkie stereotypy, oraz rodzina, dzięki istnieniu której można osiągnąć pełnię szczęścia oraz wsparcie zarówno w trudnych, jak i przyjemnych chwilach w życiu.

Kocham Cię, kiedy się śmiejesz. Kocham Cię, kiedy się wzruszasz. Kocham
Cię, kiedy jesz. Kocham Cię w soboty wieczorem, kiedy idziemy do pubu.
Kocham Cię w poniedziałki rano, kiedy jesteś jeszcze śpiąca. Kocham Cię,
kiedy śpiewasz do zdarcia gardła na koncertach. Kocham Cię rankiem,
kiedy po wspólnie przespanej nocy nie możesz znaleźć swoich kapci, żeby
iść do łazienki. Kocham Cię pod prysznicem. Kocham Cię nad morzem.
Kocham Cię w nocy. Kocham Cię o zachodzie słońca. Kocham Cię w południe.
Kocham Cię teraz…
Na poszczególnych kartach powieści nie śledzimy jedynie losów Niki i Alexa, ale również przyjaciółek kobiety Fal znajomych z pracy oraz przyjaciół mężczyzny oraz rodzin tych dwojga. Zachowanie Niki czyni sentencję Kobieta zmienną jest jak najbardziej prawdziwą i aktualną. Czytelnik może utożsamić się z konkretnym bohaterem i wraz z nim przeżywać chwile smutku i radości. 

Powieść przesycona jest różnorodnymi emocjami od radości, przez namiętność, aż po lęk i  rozczarowanie. Federico Moccia ubiera rzeczywistość w niecodzienny kostium. Fabuła nie obfituje jedynie w opisy pięknej miłości dwojga ludziautor prezentuje przede wszystkim typowe zachowania ludzi XXI w.: zdrady, romanse, przygody, które napotykamy na każdym kroku. Dopełnieniem jest oczywiście humor, który stosuje pisarz dla urozmaicenia treści, ale w książce nie brakuje chwil smutku, które przeżywają bohaterowie.

Niesamowite jest przeplatanie wątków raz autor opisuje spotkanie Niki z Alexem, w kolejnym rozdziale przyglądamy się już losom przyjaciół Alexa czy przyjaciółek Niki. Taki zabieg zdecydowanie sprawia, że czytelnik nie nudzi się, czytając powieść, i przygląda się bohaterom bardzo dokładnie, poznając ich sytuacje i zachowania.

Okładka książki przykuwa uwagę. Barwy kontrastują ze sobą, sprawiając, że całość zwraca uwagę czytelników.

Ogromnym minusem powieści jest podobnie jak w przypadku pierwszej części – ciągłe przeplatanie zwykłych spotkań bohaterów chwilami miłosnych uniesień. Mogę się jedynie domyślać, że miało to służyć wyjaskrawieniu codzienności i miłosnych potyczek, ale moim zdaniem pojawiały się one zbyt często i stawały się finałem każdego wątku miłosnego.

Muszę przyznać, że powieść ta była dla mnie jedną wielką tajemnicą. Raz zaskakiwała, a raz sprawiała, że miałam ochotę ominąć kilkanaście stron, by dowiedzieć się, jak potoczy się historia, jednak dopiero po przeczytaniu jej zrozumiałam, że popełniłabym ogromny błąd.

Może i cała opowieść jest nierealna i słodka, wręcz cukierkowa, ale nie mam tego za złe autorowi. Książka doskonale odstresuje. Ponadto zawiera wyraźny przekaz, który trafi do każdego czytelnika, nawet tego najmniej zorientowanego. Nie jest to książka przeznaczona jedynie dla młodzieży, choć uważam, że właśnie ona zrozumie ją najlepiej. Nie ukrywam, że Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić momentami trzyma w napięciu, mimo że jest to lekka powieść, idealna na długie upalne popołudnia

A’la wakacyjna praktyka

Wszystkich chętnych do „pokorekcenia” w ramach praktyki serdecznie zapraszam pod moje skrzydła.
Ci, którzy zgłoszą się mailowo od dziś do 31 lipca, będą mieli okazję sprawdzić się w korekcie i poznać podstawowe zasady edycji tekstów.
Praktyka trwa tydzień (1–8 sierpnia br.).
Adres e-mail: klaudiar953@wp.pl.
Program
– poznanie podstawowych zasad ortografii i interpunkcji;
– wyszukiwanie błędów językowych w tekstach;
– pisanie tekstów użytkowych;
– rozróżnianie znaków typograficznych.
Służę pomocą w przypadku jakichkolwiek wątpliwości językowych.

Z ortografią i interpunkcją na ty

źródło
Pisownia i interpunkcja to najpowszechniejsze problemy Polaków i osób uczących się języka polskiego. Dotychczas na rynku wydawniczym pojawiło się gros słowników ortograficznych i interpunkcyjnych, jednak nie usatysfakcjonowały one w pełni tych odbiorców, którzy upatrują w nich źródła wiedzy wyłożonej językiem takim, jakim sami się posługują. Poradnik językowy Piszemy poprawnie to publikacja odpowiednia dla osób pragnących wzbogacić swoją wiedzę oraz łaknących przystępnego i łatwego w odbiorze tekstu.


Jestem pod ogromnym wrażeniem bogactwa, które kryje w sobie ten – wydawałoby się zwykły – poradnik językowy, których na rynku wydawniczym od groma. Nie chcę się powtarzać, zapewne już kilka razy w recenzjach zawierałam słowa niebanalny, nietypowy itp., być może nie wprost, ale na pewno wynikało to z treści. Po prostu moim zdaniem cała seria poradników językowych wydawanych przez Wydawnictwo Naukowe PWN ma w sobie coś, co mnie do nich przyciąga. Być może wpływa na to ich niesamowita zawartość – wielość zagadnień, o których nie mamy pojęcia, bo nie znajdziemy tego w Internecie, a po słownik nie chce nam się sięgać, bo to kobyła, a język, którym wyjaśniane są pewne ważne kwestie, jest nadto naukowy i niezrozumiały dla zwyczajnego czytelnika, nie polonisty i językoznawcy.
Jako recenzentka współpracująca z Wydawnictwem Naukowym PWN posiadam całą serię poradników językowych PWN, a ich recenzje pojawiają się na stronie sukcesywnie, jak tylko jestem w stanie skupić myśli i stworzyć coś nadającego się do publikacji. Każdy z tych poradników jest niezwykły, choć porusza zwykłe zasady językowe. Jednak ja nigdy nie patrzyłam na słowniki i poradniki jak na intruzy, które kurzą się na półce i czekają na odpowiedniego odbiorcę. Treść zawarta w nich nie jest mi obca, przywykłam do partykuł, zaimków przysłownych czy do okoliczników jednorodnych, od których aż roi się na każdej stronie. Nie są mi obce słowa w nich użyte, bo wszystkich już zdążyłam się nauczyć, dlatego słownik mogę czytać jako normalną książkę. Muszę jednak przyznać, że seria poradników została stworzona doskonale. 
Bogaty spis treści, wielość wyróżników, podział na części to niesamowite ułatwienie dla czytelnika, który sięga po Piszemy poprawnie w celu znalezienia konkretnych zagadnień. Ponadto, jak w każdym poradniku z serii, jedną z części są porady językowe zaczerpnięte z internetowej Poradni Językowej PWN. Językoznawcy odpowiadają na pytania czytelników niezwykle wnikliwie, ujmując w poradach cytaty, przykłady i powołując się na inne publikacje, w których szczegółowo objaśniono dany problem. 
Treść poradnika jest bardzo przejrzysta, zastosowano różne typy wyróżników – przykładowo pogrubienia i kursywy – które czynią publikację dopracowaną pod każdym względem. Za to pokłon należy się samemu Wydawnictwu, które wydało książkę przyjazną odbiorcy, nieprzepełnioną niejasnymi zasadami i regułami z odnośnikami, którą czytelnik od razu odłożyłby na półkę i skorzystał z lepszego źródła, czyli standardowo – Internetu. 
Podsumowując, polecam tę publikację zarówno osobom, które chcą poszerzać horyzonty, jak i tym, którzy poszukują źródła wiedzy o pisowni i interpunkcji w jednym, dodatkowo z poradami dotyczącymi konkretnych pytań nurtujących użytkowników języka polskiego. Naprawdę warto się z nią zapoznać!

Zwierzątka uczą

źródło
Świat dźwięczy i brzęczy, i szumi, a jeśli potrafisz się w niego wsłuchać i chcesz go zrozumieć, opowie Ci niejedną wspaniałą historię.
Czyli zwierzątka uczą alfabetu, a przy okazji stają się przyjaciółmi maluchów dopiero co poznających otaczający je świat.

Iza Skabek po raz kolejny wychodzi dzieciom naprzeciw z książeczką Zooalfabet, której zadaniem jest przybliżenie im sylwetek zwierząt oraz – przede wszystkim – wyglądu literek. 

  
Barwy, barwy i jeszcze raz barwy – niezwykle przykuwają wzrok i sprawiają, że dzieci lgną do tej książeczki jak mucha do miodu. 
Ciekawie przedstawione postacie zwierząt w zabawny sposób uczą dzieci świata od A do… Ż.
Autorka z niebywałą lekkością posługuje się słowem, sprawiając, że książeczkę czyta się w mgnieniu oka. Tym, co ubogaca treść, są oczywiście obrazki, w które obfituje ta niewielka książeczka. Znajdziemy je na niemal każdej stronie. Niemal każdej, ponieważ dwóch zabrakło – zwierzak na M gdzieś zwiał, a yeti zawieruszyło się w śnieżnej zamieci. Ciekawe, prawda? 

Iza Skabek nie oszczędziła książeczce humoru, który wywoła uśmiech na ślicznych dziecięcych buźkach i sprawi, że dzieci zaprzyjaźnią się ze zwierzątkami. A te, które w tajemniczy sposób wymknęły się spod kontroli i zniknęły, wymyślą na poczekaniu, mając do dyspozycji kartki i kredki. 

Nauka literek przez zabawę. Trzeba przyznać, że autorka spisała się na medal, tak dobierając słowa i wykorzystując literki, żeby stworzyć krótkie, ale za to bardzo oryginalne wierszyki, takie, jakie dzieci lubią najbardziej – przyjemne dla ucha, rytmiczne, zupełnie jak piosenki. 

Książeczka powstała poprzez zabawę słowem. Iza Skabek puściła wodze fantazji i pokazała świat z zupełnie innej perspektywy. Z takiej, z jakiej dzieci same go widzą. Niesamowity przekaz książeczki trafia do dzieci, i te uwielbiają rekina, mimo że ma bardzo ostre zęby. Magia? Nie, świat widziany oczami dziecka, które dostrzega znacznie więcej niż wszyscy dorośli razem wzięci; kieruje się fantazją, a świat postrzega jako bajkę, coś niezwykłego – odkrywa go samodzielnie, nadaje mu takie barwy, jakie mu się podobają.

Uważam, że każdy rodzic, który chciałby uczyć dziecko od małego, powinien kupić swojej pociesze tę książeczkę i wraz z nią przenieść się do magicznego świata, gdzie nosorożec wcale nie jest zielony czy fioletowy, jest po prostu szary, prawdziwy, a jednak uroczy i pomysłowy.

Przyciągające oko ilustracje, za które ukłon należy się Markowi Regnerowi, sprawią, że dziecko będzie chichotało wraz z hipopotamem oraz współczuło owieczce, która złamała nóżkę. 

Dzieci, poznajcie anakondę, biedronkę, jeża, gąskę i inne interesujące zwierzątka – i bawcie się razem z nimi.  

Za możliwość poznania na nowo fantastycznego świata
zwierząt i literek dziękuję autorce, Izie Skabek.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia