PWN świętuje!

Warszawa,
26.05.2014

 

Informacja prasowa – Jubileusz Poradni Językowej PWN

10 000
pytań językowych

 

 

PWN
świętuje J Poradnia Językowa
PWN odpowiedziała już na 15 000 pytań językowych, z czego niemal
10 000 ukazało się na publicznych stronach WWW. Dużo to czy mało? Poradnia
działa 15. rok, czyli odpowiada na tysiąc pytań rocznie.

O co ludzie pytają
ekspertów językowych? Prowadzący poradnię prof. Mirosław Bańko mówi: „Właściwie
o wszystko. Najczęściej o pisownię i budowę zdania, ale stosunkowo często też o nazwiska (jak odmieniać) oraz o
pochodzenie wyrazów. Dużo trudnych pytań przychodzi od osób fachowo zajmujących
się językiem, redagujących teksty, są też pytania z urzędów i firm, pytania od
rodziców zaniepokojonych, że nauczyciel coś poprawił w zeszycie ich dziecka, i od uczniów (czasem chcą,
żeby odrobić za nich lekcję, ale tego poradnia nie robi). Widać sezonowość
pytań: w maju i czerwcu ludzie zaczynają się interesować odmianą nazw par
małżeńskich, widać, że przygotowują zaproszenia ślubne”.

Z okazji publikacji
dziesięciotysięcznej odpowiedzi Wydawnictwo Naukowe PWN przygotowało e-book „18
najczęściej zadawanych pytań w internetowej poradni językowej PWN
”.
Wystarczy wejść na
http://i.pwn.pl/jubileusz/ i wpisać adres e-mail, na który zostanie
wysłany bezpłatny e-book 🙂

 

Kontakt prasowy: Malwina
Szewczyk

Informacja przesłana przez Wydawnictwo Naukowe PWN.

 

Poznaj tajniki języka ojczystego

Poznaj tajniki języka ojczystego to nowy cykl stworzony przez redaktorki Redakcji Essentia. Jego idea oparta jest na zgłębianiu tajników języka polskiego, który w dobie postępującej amerykanizacji utracił swój tradycyjny wizerunek.
Pomysłodawczyniami owego cyklu są Klaudia Raflik, Ewelina Artwik oraz Marta Tabakow, które w Redakcji zajmują się korektą tekstów.
Cykl ruszy w lipcu i potrwa aż do końca sierpnia. Teksty będą dodawane raz w tygodniu.
Dziewczyny poruszą w swoich artykułach takie problemy językowe, jak
  • rodzaje błędów oraz ich przykłady
  • pułapki językowe,
a do każdego artykułu dołączą pytanie związane z tematyką kolejnego, na które czytelnicy będą mogli odpowiadać pod konkretnymi postami.
Mamy nadzieję, że wśród Was znajdują się miłośnicy zarówno kultury polskiej, jak i samego ojczystego języka.
Serdecznie Was zapraszamy!

Dołączcie także do naszego wydarzenia na Facebooku! 🙂

Śmieszne, ale prawdziwe!

Kochani czytelnicy!
Tym razem przygotowaliśmy dla Was konkurs, w którym główną nagrodą
jest jeden egzemplarz Babskich fanaberii.

Jak wskazuje sam tytuł książki, w zabawie mogą brać udział dziewczęta i kobiety.

Fundatorem nagrody dla zwycięzcy jest Wydawnictwo Feeria, któremu z tego miejsca pragniemy serdecznie podziękować.
Zadanie konkursowe
Napisz opowiadanie na temat „Śmieszna prawda”, w którym
przedstawisz prawdziwą historię w  sposób humorystyczny.  

Praca powinna być
napisana w programie Microsoft Office Word czcionką Times New Roman 12 i zajmować co najmniej dwie strony. Wymagania te służą dokonaniu sprawiedliwej oceny każdego z
opowiadań.

Konkurs rozpoczyna się dziś, a zakończy – 17 czerwca br.

Opowiadania należy przesyłać na adres mailowy Redakcji: essentia_redakcja@op.pl

Wyniki zostaną ogłoszone 20 czerwca br.

Wszystkim uczestnikom życzymy powodzenia!

Z życia korektora

fot. Natalie Rosa
Ilekroć słyszymy słowo „korektor”, kojarzy nam się ono z białym płynem w długopisie bądź tzw. „myszką”. Słowo to posiada jednak niejedno znaczenie. Przede wszystkim jest to „poprawiacz” tekstu, czyli osoba, która zajmuje się poprawianiem tekstu, który ma przed sobą. Jednak czy tylko tak należy postrzegać tę pracę? Co skrywa się w stosie korekt, masie przecinków i błędów składniowo-językowo-stylistycznych? Czy jest to tylko przesiadywanie godzinami przed komputerem i przeglądanie tekstu po tekście bez przerwy?
Przecinek nie tylko przed „że”!
Wydawać by się mogło, że korektor to ktoś, kto potrafi skrzyczeć za brak przecinka, tymczasem okazuje się, że wcale tak nie jest. W dobie stereotypowych opinii i poglądów zapominamy o tym, co najistotniejsze. Ślepe podążanie za polską gramatyką czy interpunkcyjnymi zasadami to tylko pozór. Wewnątrz skrywa się prawda – najprawdziwsza prawda – i sedno sprawy. Bowiem korektorska praca nie polega na nieustannym siedzeniu nad słownikami i poradnikami. Jesteśmy sami dla siebie ekspertami. Wystarczy pomyśleć, przeczytać zdanie z 10 razy i przy tym niesamowicie się skupić. To wszystko. A przecinki wstawią się same. Twój umysł nimi pokieruje. 
Wydaje się, że błędy to błahostka – każdy je popełnia. Ale od czego jest korektor? No właśnie, tutaj radzę czytelnikowi, by zagłębił się w lekturze – jeśli chce poznać sekrety pracy w tej profesji, oczywiście. 
Każdy błąd ma w sobie zalążek poprawności. Pisząc: cofnij się do tyłu (bardziej elokwentnie: wstecz), masz na myśli „cofnij się”, „do tyłu” to wpływ czasu i środowiska, w którym przebywasz. Zmieszanie dwóch form, równie poprawnych, co oznacza, że jakaś skryta poprawność istnieje nawet w błędzie. Wystarczy powiedzieć: cofnij się, idź do tyłu – i już błąd zredukowany. Tak naprawdę dodano tu przecinek i „idź”. Widzisz więc, jak mało potrzeba, by uszczęśliwić język polski? Przecież on… też ma uczucia? A kto jak kto, ale my Polacy to jedyna nadzieja dla przyszłości „Polish language” – właśnie, angielskie zwroty wystarczająco zdominowały polskie i przychodzi nam walczyć o to, byśmy za jakiś czas nie mówili do siebie „good morning”, bo spolszczone „hey” już mamy. 

Kulturka – otóż to
Korektorzy nie poprawiają tylko przecinków i błędów językowych, ale także nawiązania, nazwy itp. Czy wyobrażacie sobie, że tekst napisany przez redaktora, bez korekty wędruje na portal, a w nim: Britney Spers? Tak, brakuje „a” w nazwisku – niby taka tam literówka, ale wizerunek tekstu i – co za tym idzie – portalu spada. 
Pomóż, korektorze
Wielokrotnie bywa i tak, że na poprawianiu tekstów nasza działalność się nie kończy. Korektor to przede wszystkim pomocnik. Owszem, poprawia, ale również sprowadza redaktora na dobrą drogę, uczy, jak eliminować błędy, co robić, by tekst wydał się lepszy, tak by można było go przeczytać i nie przysnąć. Tak więc – nie ograniczamy się, wykonujemy naszą pracę sumiennie, jesteśmy na każde zawołanie tych, którzy potrzebują pomocy… nie tylko w kwestii języka.
Za kulisami
Oczywiście życie korektora nie skupia się wyłącznie na tekstach. Mamy własne hobby, obowiązki – te niekorektorskie – rodzinę, przyjaciół i czas wolny. Praca to „wypełniacz czasu”. Niektórym mogłoby się wydawać, że owszem – korektor ma czas wolny, ale jego myśli kręcą się wokół tekstów, które poprawia i które przyjdzie mu poprawić niebawem. To prawda, nasi przyjaciele niejednokrotnie usłyszeli z naszych ust „korekta”, „przecinek”, „redaktor”, „praca”, „teksty” – ale co z tego? Przecież wszystkie elementy naszego życia przeplatają się – w szkole myśl o korekcie, przy korekcie myśl nawet o przyjemnościach. Nigdy nie jest tak, że myśli skupiają się tylko na jednym. I my odczuwamy to samo. Nie jesteśmy pracoholikami, ale pasjonatami słowa pisanego – i żywego również. 
Twarde spacje w życiu
Tak jak przy poprawianiu tekstów, w życiu też mamy swoje „twarde spacje”. Przechodzimy z linijki w linijkę. Mamy swoje lepsze i gorsze dni, czasami potrafimy nawet skrzyczeć w myślach siebie. Za co? Za to, że piąty dzień z rzędu nie zajrzało się do podręcznika, tylko w tekst redaktora. Bywają takie chwile, że mamy serdecznie dosyć całej tej pracy, przeklinamy każdą recenzję, artykuł, bo po prostu NAM SIĘ NIE CHCE.
To normalne, nie trzeba być korektorem, by wyczuwać niechęć do – przypuśćmy – czytania. Wtedy naszym marzeniem jest położyć się na łóżku i patrzeć w jeden punkt sufitu, nie robić nic, tylko odpoczywać od wszystkiego. Korektor to przede wszystkim człowiek – może odrobinę mądrzejszy, ale taki sam jak i inni, przechadzający się po ulicach czy też siedzący w domach.
Jak cię widzą, tak cię piszą
Jak postrzegają nas przyjaciele, znajomi? Postanowiłam skorzystać z okazji i poprosić kilku moich życiowych powierników o opinię. 
Jest świetną korektorką – potrafi wyhaczyć każdy błąd – ale też jedyną w swoim rodzaju przyjaciółką, która wesprze, wygada się, pomarudzi – jak każdy – a przede wszystkim poświęci tyle czasu, ile nikt inny, z kim widujemy się jeszcze częściej.
Jest ambitna ponad miarę, wszystko chciałaby zrobić, wszystkim pomóc. Nic nie stanowi dla niej problemu, jest w stanie drążyć temat tak długo, aż nie osiągnie zamierzonego celu.
Co do celów, marzeń – każdy je ma, ale nie każdy potrafi umiejętnie je spełniać. Ważne, by nie poddawać się biegowi zdarzeń, ale biec razem z nim.  Nieodłącznym przyjacielem człowieka jest nie tylko osoba, ale też rzecz, a nawet kilka rzeczy, które składają się na jedną – wielką. Mowa o hobby. Na jakie przyjemności oczekuje korektor po pracy? 
Kawa, ciasteczko i wygodny fotel – dla niej to najlepszy sposób na odprężenie, wyzwolenie się. 
Czy tylko w taki sposób można odpocząć? Niektórzy marzą o jak najszybszym położeniu się do łóżka i śnie. Wydawałoby się, że korektorzy również – lecz nie wszyscy… 
Jest młodą, ambitną pisarką. Pisząc, popuszcza swoim emocjom, po prostu daje z siebie 100%. Angażuje się w pisanie opowiadań i wlewa w nie pozytywne emocje, które czytelnik odczuwa, czytając tekst.
Pisze, a wenę czerpie znikąd. Po prostu pisze, kiedy wie, że może. Kiedy coś ciągnie ją do papieru i kładzie długopis w jej rękę. Może robić to wszędzie, nawet podczas jazdy pociągiem. 
Kilka wypowiedzi, a daje tak naprawdę wgląd w życie korektora. Wynika z nich, że nawet „poprawiacz” tekstów może znaleźć ucieczkę we własnym życiu. Wniosek: na wszystko można znaleźć czas, jeśli się tego bardzo, ale to bardzo chce. I wcale nie jest też tak, że sprawy korekty urastają do rangi priorytetów, najważniejsza jest rodzina, przyjaciele i to, co wkłada się w tekst – emocje.
A może… satysfakcja?
Co osiągamy, poprawiając teksty redaktorów? Przede wszystkim cieszy świadomość tego, że można komuś pomóc, naprowadzić – w przypadku portalu – redaktora, by miał szansę zwrócić uwagę na własne błędy i w przyszłości ich nie popełniać. Ćwiczenie czyni mistrza – ze zwykłego pisania do szuflady może wyniknąć coś, od czego się nie uwolnisz.
Tak było ze mną – i zapewne nie tylko. 
Poprawiając czyjś tekst, korektor odczuwa także satysfakcję, że tekst posiada cząstkę niego. Nawet najmniejszy przecinek sprawia, że tekst nie jest już własnością tylko redaktora, ale też korektora. Nie jestem jedyną korektorską duszą, która w nagrodę za korektę otrzymuje satysfakcję płynącą wprost z możliwości ukwiecenia tekstu i odzwierciedleniu częściowo własnych uczuć. 
Korektorska ekipa nadzieją…
Edytorstwo to praca, która wraz z sobą niesie nadzieję – nadzieję na poprawę sytuacji. Już coraz rzadziej dostrzegamy młodzież, która posługuje się językiem polskim tak, jak powinna. Od zawsze bowiem w młodzieży dopatrywano się cech, które mogłyby pozwolić swobodnie spojrzeć w przyszłość z nadzieją. 
Nikt nie jest doskonały
Nigdy nie sądziłam, że jestem wybitna w tym, co robię, mimo że wszyscy dokoła mnie o tym przekonywali. Cóż, w końcu samouwielbienie nie jest cechą, którą zyskuje się podziw w oczach przeciętnych osób. Twierdzę również, że człowiek uczy się przez całe życie. Matematyk nigdy nie będzie w pełni matematykiem, analogicznie – humanista nigdy nie będzie w stanie powiedzieć o sobie, że jest nieskazitelny. 
Morał tej treści o taki, że nikt nie jest wybitny z natury, lecz czerpiąc z bogactwa kultury, nie skończymy jak człowiek NIJAKI.:D

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia