Idiota Fiodora Dostojewskiego

źródło
Jak wielkim trzeba być pisarzem, żeby stworzyć idiotę, którego większość z nas chciałaby poznać albo przynajmniej odnaleźć współczesnego w dzisiejszym świecie?

Tytuł: Idiota 
Autor: Fiodor Dostojewski
Wydawnictwo: Wydawnictwo MG
Fiodor Dostojewski to pisarz, którego twórczość z pewnością wszyscy znamy ze szkoły. Uważany jest za mistrza psychologizmu i zaliczamy go do najbardziej wybitnych prozaików świata. Książka pod tytułem Idiota zaiste wymaga od czytelnika pewnego rodzaju dojrzałości, porusza różnorodne kwestie nie zawsze wprost i przede wszystkim nie podaje mu jasnych odpowiedzi na najważniejsze pytania, ale zmusza do refleksji, często do autorefleksji.

Akcja powieści rozgrywa się w XIX wieku. Do Rosji, po wielu latach leczenia w Szwajcarii, powraca książę Myszkin – główny bohater. Jego losy splatają się z rodziną Jepanczynów, Iwołginów i wielu innych Rosjan, a nade wszystko z dwiema kobietami – Agłają Iwanowną i Nastazją Filipowną. Mamy tu do czynienia z obrazem miłości, która nie zawsze oznacza szczęście, która nie zawsze prowadzi do radosnego zakończenia, która może unicestwiać.

Główny bohater – książę Myszkin, czyli tytułowy idiota – jest odbierany przez innych jako naiwny, niezdolny do intryg, czasem ufny jak dziecko. On sam opowiada wszystkim o swojej chorobie, o atakach, o tym, że miewał „paroksyzmy”, ale jak sam twierdzi, jest to już przeszłość, został wyleczony. Cechuje go także specyficzny rodzaj wrażliwości. Jego opowieści porywają czytelnika do innego świata, ma niesamowity dar krasomówstwa, charakteryzuje się zdolnością dostrzegania piękna w otaczającym świecie. Czasem ma się wrażenie, że rozumie więcej niż wszyscy inni dookoła, że dostrzega i czuje więcej. Ludzie, którzy znali Myszkina, myśleli o nim jak o naiwniaku podatnym na manewry i manipulacje. Na czytelniku zaś tytułowy bohater wywiera wrażenie prostolinijnego, dobrego człowieka, który potrafi w świecie pełnym nierówności, wrogości i namiętności trwać przy własnych poglądach, moralnych zasadach, kierować się sercem. Być może autor zdecydował się na taki, a nie inny tytuł dla podkreślenia ironii, paradoksu tego wrażenia. Prawdopodobnie Dostojewski stworzył tę postać na wzór Chrystusa (jako osoby doskonałej).

Powieść napisana jest pięknym językiem. Od pierwszych stron czytelnik tylko upewnia się, iż ma do czynienia z prawdziwie szlachetnym literackim dziełem. Zaryzykowałabym twierdzenie, że w tej książce nic nie jest przypadkowe, a wszystko dokładnie zaplanowane – dokładne opisy pobocznych bohaterów, dialogi, niesamowite monologi dotyczące poważnych kwestii, takich jak kara śmierci, piękno, chrześcijaństwo. Dostojewski w genialny sposób zarysowuje psychologiczne portrety postaci i zmusza czytelnika do refleksji.

Uważam, że ta książka wymaga pewnego rodzaju dojrzałości, ponieważ tylko przeczytanie jej w pełnym skupieniu i z uwagą umożliwia uchwycenie najważniejszych wątków i idei, które porusza autor.

Reasumując, powieść Idiota to światowe dzieło odznaczające się wyjątkowym kunsztem. Dostojewski opisał świat w taki sposób, że od pierwszych stron zabiera czytelnika na wycieczkę do Rosji. Zachwyca językiem, porusza tematyką, ciekawi swoim psychologizmem i niezwykłym portretem księcia Myszkina. Jest to książka, po którą warto sięgnąć w każdym wieku, gdyż, moim zdaniem, za każdym razem można z niej wynieść coś dla siebie, w każdym wieku coś innego, coś ważnego. Na początku napisałam, że chciałabym spotkać takiego idiotę w dzisiejszym świecie, ba, jeżeli tak wygląda idiotyzm, to chyba sama chciałabym zapaść na tę chorobę.

Muzyczne inspiracje

źródło

Ten głos, czar i niesamowity wdzięk Beaty Kozidrak! Czy jest w Polsce ktoś, kto nie potrafi zanucić Józek, nie daruję Ci ten nocy albo Myśli i słowa, by znowu budować nowy dzień? Nie sądzę.
Bajm to polski zespół pop-rockowy, który został założy w 1978 roku w Lublinie, a zasłynął dzięki występowi na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu utworem Piechotą do lata. Nazwa pochodzi od pierwszych liter imion jego założycieli: Beaty Kozidrak (wokalistki), Andrzeja Pietrasa, Jarosława Kozidraka i Marka Winiarskieo. Zespół przeszedł metamorfozę na przełomie lat 70. i 80., i od tego czasu gra już kawałki typowo rockowe. W 1983 roku ukazał się debiutancki album, który rozszedł się w ponad półmilionowym nakładzie. Bajm ma na swoim koncie wiele nagród, m.in. Grand Prix na niemieckim festiwalu Ost-West Rocktreff i tytuł najlepszej wokalistki roku w prestiżowym plebiscycie magazynu muzycznego „Non Stop” 1989. W 2005 roku na międzynarodowym festiwalu piosenki Sopot Festival zespół został uhonorowany statuetką Złotego Słowika za całokształt twórczości. To polski zespół, który koncertował również za granicami naszego kraju, m.in. w Niemczech, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie. 
O Tobie
Może wszystko już wiesz
Może wszystko już masz
Jesteś pewny, że to szczęście
Nie masz czasu na sen
Nie masz czasu na seks 
Wciąż od życia chcąc więcej 
Zachłanna jest ta gwiazda, 
Dla której gubisz radość chwil 
Liczy się wciąż niepewność, 
Którą przynoszą dni

Nie uciekaj od słów
Najprostszych tych – wiesz,
Które płyną, lecz nie z Tobą 
Nie uciekaj od miejsc 
Najpiękniejszych tych – wiesz, 
Które zawsze są gdzieś obok 
Zachłanna jest ta gwiazda, 
Dla której gubisz radość chwil 
Liczy się wciąż niepewność, 
Którą przynoszą dni


Ile jesteś wart?
Kto Twoją cenę zna?
Ile jesteś wart? 
Z kim o swe życie grasz?

Zapamiętaj ten sen,
Który przyśni się dziś
Nim odpłynie gdzieś swą drogą 
Musisz wiedzieć, że nic 
Nie powtórzy się już 
Otwórz oczy i patrz 
Każdy dzień jest jak cud 
Może wszystko już wiesz
Może wszystko już masz
Może to właśnie jest szczęście
O Tobie to piosenka ponadczasowa. Człowiek XXI wieku żyje w ciągłym biegu, pędzie, nie ma czasu na sen, na seks, wciąż od życia chce więcej. Czy szczęście można zdefiniować prostymi słowami? Szczęście to stan czy chwila, ułamek sekundy? Do czego w życiu dążymy? Człowieku, wiesz, ile jesteś wart? Sam o swoje życie grasz, sam kreujesz rzeczywistość i choć codzienności czasem przynosi niepewność, to pamiętaj, ile jesteś wart.

Kącik poetycki – alergia

Czasem wstajesz rano po bezsennej nocy i nie masz siły żyć, iść dalej… Nie ciekawi cię jutro, nie interesuje, co jest za rogiem, co czeka, jaki będzie następny życiowy przystanek… Jesteś przekonany, że świat skutecznie wyrwał ci ostatni fragment optymizmu, który skrywałeś w najciemniejszym zakamarku serca. Człowiek człowiekowi wilkiem. To brzmi jak apokalipsa, która staje się dziś. Powtarzając za siwym staruszkiem (który może jest prorokiem – zastanawiam się  nad tym coraz częściej) z wiersza Czesława Miłosza: innego końca świata nie będzie. 

 
alergia

choruję okropnie.
majaczę.
lunatykuję

pomiędzy niewłaściwymi ludźmi.
nocami gorączkuję.
mam dreszcze.
wypluwam
zgniłe od nieszczerości słowa.
oblewają mnie zimne poty.
tatuuję sobie żyletką ciało
na wzór waszych kwaśnych min.

przewracam się o leżącą
na podłodze niepogodę,
o zamiecione pod dywan problemy.

wypijam szklankę aspiryny
wymieszaną z fałszywymi spojrzeniami.
omdlała z bólu padam.

obudzę się jutro.

katar sienny – pomyślisz.
roztocza kurzu
codzienności.
alergia z powodu antygenu.
nadwrażliwość.
na świat.

alergiczna hipochondryczka.

 
 
 
Świat się zmienił i ewoluował. Moim zdaniem – w złym kierunku, ale świat to przecież ludzie. To my się zmieniliśmy. Przyszło nam żyć w czasach, w których zobowiązanie oznacza termin oddania projektu w  pracy, spotkanie – lunch biznesowy, odpocząć – podjąć ciekawą aktywność, na którą przecież zawsze mamy czas i siłę, wspomnieć – obejrzeć zdjęcia na Facebooku, świętować – złożyć SMS-owe życzenia… Nie umiemy już żyć bez emotikonów, bo bez nich wiadomość wydaje się niepełna. Ale umiemy żyć bez… uśmiechów, zdziwień, smutku, krzyku na co dzień i życie nie wydaje się niepełne. Coś chyba poszło nie tak, gdzieś zrobiliśmy błąd. Weźmy za to odpowiedzialność! Bo świat to nie zaprogramowana maszyna. To miejsce, które sami możemy urządzić, wedle własnego gustu. Tymczasem żyjemy w miejscu, które wydaje się… zaminowane. Z każdym kolejnym krokiem trafić możemy na bombę rozczarowania, płaczu, bólu. Niektórzy – ci sprytniejsi – pozwalają iść przodem tym słabszym, udając ich przyjaciół po to, by uciec najszybciej jak tylko się da, gdy bomba wybuchnie, by uchronić samych siebie. Okropny egocentryzm! Skąd to się bierze? Boimy się razem przeżywać trudniejsze chwile. Boimy się, że zaczniemy być od siebie zależni, że człowiek stanie zbyt blisko człowieka, że pocałunek odmieni życie, że otarta łza wywoła dług wdzięczności. Wreszcie boimy się okazać naszą słabość, powiedzieć głośno i otwarcie, że zostaliśmy stworzeni do życia z innymi ludźmi. Przelotny romans, namiętny seks, alkohol, praca. To nasze lekarstwa na zepsute człowieczeństwo. Tylko zegar ciągle tyka – czas nie szczędzi nikogo… Bomby wybuchają, czy tego chcemy, czy nie. Najgorsze jest to, że człowiek po wybuchu takiej bomby jest sparaliżowany do końca życia, bo nie ma już szpitali dla dusz, ramion dla złamanych serc, chusteczek dla cieknących łez i człowiek nie ma gdzie i kiedy wyzdrowieć. I za każdym razem, gdy choroba doskwiera za bardzo i jest gotowy wspomnieć o bólu, to pseudolekarze tłumaczą wszystko zbyt wysoką temperaturą. Nienaturalną, bo temperatura świata ma tendencję spadkową. Sporo wśród nas alergików, nadwrażliwców… Może czas znaleźć antidotum? Jeżeli temperatura spadnie zbyt mocno – wszyscy pomrzemy. Recepta? 

Człowiek człowiekowi
człowiekiem
.

Trawa bardziej zielona

źródło
Masz uporządkowane życie, ułożone od A do Z? A może jest pełne przygód i coś nie pozwala ci się ustatkować? Pragniesz czegoś innego – świadomie lub nie. Zmiany nadchodzą w najmniej oczekiwanym momencie, wpraszają się niezapowiedziane i wszystko zniekształcają, nagle pozwalają ci stać się bardziej sobą. Można być bardziej sobą? Trawa może być bardziej zielona? Jak odnaleźć zagubioną część siebie? Warto ryzykować? Może szczęście czyha za rogiem?

Tytuł: Trawa bardziej zielona
Autor: Magdalena Kołosowska



Wydawnictwo: Feeria


W książce Magdaleny Kołosowskiej Trawa bardziej zielona poznajemy dwie
kobiety. Jedna z nich to Majka, która wyszła za mąż w wyniku zakładu, przez co ma na pozór ułożone życie, ale w jej związku brakuje
miłości. Monika natomiast nie potrafi być w stałym związku, właściwie trudno
określić – nie chce czy nie umie. Gdy mąż Majki wyjeżdża, razem z Moniką
wybiera się na wycieczkę na Mazury. To miejsce okazuje się kolebką zmian.
Kobiety niespodziewanie poznają dwóch mężczyzn, dzięki którym i przez
których życie zaczyna biec nieco inaczej. Przelotne – wydawać by się pomogło – znajomości odcisną na nich piętno. Czego może brakować do pełni szczęścia dwóm
pięknym kobietom? Jak potoczą się dalej losy bohaterek? Wezmą udział w podróży
do szczęścia czy wrócą do dawnego, rutynowego życia? 

Nowo poznani mężczyźni mają
w sobie coś, co sprawia, że kobiety na chwilę zapominają o codzienności. Pozwalają sobie na chwile upojenia i wytchnienia w ramionach innych, niż
dotychczas. Nie nazwałabym jednak tych relacji „zwyczajnymi romansami”. Jest w
nich coś więcej, coś niewidocznego na pierwszy rzut oka. Jednak pewne
wydarzenie sprawia, że mężczyźni na jakiś czas znikają. Figlarny los stawia ich
jednak później na drogach naszych bohaterek. Czy znajdą z nimi prawdziwe
szczęście? A może tylko sprawią kłopoty? 

Po powrocie z pobytu na Mazurach,
kobiety wracają do dawnego życia. Majka nie może jednak zapomnieć o poznanym
mężczyźnie. Okazuje się także, że mąż ma dla niej pewnego rodzaju
niespodziankę, która zmieni jej życie już na zawsze.

Co jest w tej książce najcenniejszego? Przede wszystkim
pokazuje piękną przyjaźń pomiędzy kobietami, które są dla siebie oparciem, zawsze mogą na siebie liczyć i troszczą się o siebie. Warto zwrócić też uwagę na język, którym została napisana – jest on łatwy w odbiorze i czyni lekturę przyjemną. Ponadto jest to powieść, która udowadnia, że życie pisze
nieprzewidywalne scenariusze. Łatwo można popaść w rutynę, aż z czasem stajemy
się więźniami własnego losu, nieprzemyślanych decyzji… Ale do zmiany wystarczy
impuls. Szczęście czyha za rogiem i czasem wystarczy tylko wyciągnąć po nie
rękę, odrobina odwagi. Warto ryzykować, bo życie jest tylko
jedno. Wydaje mi się, że mamy do czynienia z 
pewnego rodzaju paradoksem: z jednej strony sami kreujemy swoje życie, z
drugiej jednak wisi nad nami pewnego rodzaju przeznaczenie. Na pewne
sprawy nie mamy wpływu, dzieją się, wprowadzając nieraz zamęt i nieład. Każde
jednak doświadczenie czegoś nas uczy, każda chwila coś niesie ze sobą. Pewnych
ludzi zapamiętujemy na zawsze, są twarze, których nie zapominamy, są
ludzie, którzy pozwalają nam rozwinąć w pełni skrzydła.

Uważam, że jest to powieść, po którą warto sięgnąć, by ukoić nerwy po całym
dniu zmagań z rzeczywistością, by dodać sobie odwagi do pokonywania codziennych
trudności, aby uwierzyć, że warto zatroszczyć się o siebie. Może to właśnie
miłość jest tym, czego potrzebujemy najbardziej do życia, tym „czymś”, co jest
niezbędne, żeby oddychać pełną piersią? Jednakże pragnę zaznaczyć, że nie jest
to zwyczajne romansidło. Moim zdaniem opisane romanse to tylko pewnego rodzaju
metafora, która w jasny sposób pokazuje, że aby rozwinąć skrzydła, potrzebujemy
przede wszystkim czuć się doceniani i kochani. Trawa może być bardziej zielona,
życie może być piękniejsze, człowiek może być bardziej sobą, jeżeli tylko
znajdzie klucz do szczęścia, do spełnienia. 

Świąteczne Muzyczne inspiracje

Jest jeden taki dzień w roku, kiedy niebo jest jakby bliżej. Jest jeden taki dzień w roku, kiedy przy stole jest przygotowane dodatkowe nakrycie. Jest jeden taki dzień, inny od innych, gdy chciałoby się przytulić sercem do serca.







Kolęda dla nieobecnych





A nadzieja znów wstąpi w nas. 
Nieobecnych pojawią się cienie.
Uwierzymy kolejny raz,
W jeszcze jedno Boże Narodzenie.

I choć przygasł świąteczny gwar, 
Bo zabrakło znów czyjegoś głosu, 
Przyjdź tu do nas i z nami trwaj, 
Wbrew tak zwanej ironii losu. 

Daj nam wiarę, że to ma sens. 
Że nie trzeba żałować przyjaciół. 
Że gdziekolwiek są – dobrze im jest, 
Bo są z nami choć w innej postaci. 

I przekonaj, że tak ma być, 
Że po głosach tych wciąż drży powietrze. 
Że odeszli po to by żyć, 
I tym razem będą żyć wiecznie. 
Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat, 
Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole. 
Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas, 
I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole. 
A nadzieja znów wstąpi w nas. 
Nieobecnych pojawią się cienie. 
Uwierzymy kolejny raz, 
W jeszcze jedno Boże Narodzenie. 

I choć przygasł świąteczny gwar, 
Bo zabrakło znów czyjegoś głosu, 
Przyjdź tu do nas i z nami trwaj, 
Wbrew tak zwanej ironii losu. 
Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat, 
Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole. 
Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas, 
I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole…
Zdarza się, że któregoś roku nagle brakuje kogoś przy wigilijnym stole, że ten stół jest jakby inny, choć ten sam. I choć święta wydają się inne, jakby bardziej ciche, jakby bardziej spokojne, to Bóg i tak przychodzi na świat, zajmuje puste miejsce przy stole. Wlewa w nasze serca miłość, nadzieję i wiarę, że to ma sens. Uwierzmy jeszcze raz w Boże Narodzenie. Nie jest ważna pogoda, krajobraz, który ze śnieżnego zmienił się na deszczowy, nie jest ważna temperatura, która z mroźnej stała się wręcz ciepła, nie są istotne lampki, choinki, karpie. Istotne jest serce, które najsilniej mówi do nas. Pan przychodzi na świat, zajmuje puste miejsce w stajence i przekonuje, że będziemy żyć wiecznie. Niech nieobecnych pojawią się cienie… Niech przytulą serca.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia