Psychologia Junga

źródło

Myśli, uczucia, zachowanie – w tych kwestiach wiele do
powiedzenia ma jedna z najnowszych nauk społecznych – psychologia, a pośród psychologów
jeden z najbardziej znanych – Carl Gustav Jung. Czy można zbadać coś, co jest
nie tylko niewidoczne, ale nawet nieświadome? Śmiało odpowiada, że tak. Podróż po ludzkim umyśle zaskakuje
chyba każdego podróżnika, zatem pozwalam sobie zaprosić państwa na dość nietypową
wycieczkę. 

Jolande Jacobi, wieloletnia uczennica Junga, na kartach książki Psychologia C.G. Junga przedstawia główne myśli i teorie tytułowego mistrza. Jung to autor koncepcji
psychoanalitycznej, która poniekąd stanowi krytykę dla psychoanalizy. Książka
zawiera mnóstwo pojęć, które zakorzeniły się na dobre w  psychologii, przedstawionych w sposób dość
niezwykły, Jacobi udało się bowiem ująć definicje za pomocą obrazowego
i całkiem przystępnego języka. Praca została podzielona na dwie części:
teoretyczną oraz opisującą praktyczne zastosowanie, i trzeba przyznać, że ten zabieg
pozwala najpierw zaznajomić się z siatką pojęciową, niezwykle ważną w tej
dziedzinie, a kolejno umożliwia wgląd w tajniki niektórych procesów
psychicznych.  

źródło

Na szczególną aprobatę
zasługują przede wszystkim umieszczone na kartach książki fotografie i
schematy, które zdecydowanie ułatwiają precyzyjniejsze zrozumienie myśli Junga.
 Z nieco technicznego punktu widzenia
istotnym walorem wydaje się także zamieszczenie (na końcu dzieła) biografii Junga i
zbioru pojęć. Co zwróciło moją szczególną uwagę? Fragmenty poświęcone marzeniom sennym. Sen
to odwieczna zagadka dla niemal wszystkich ludzi. Budzimy się nieraz dręczeni
koszmarami, a nieraz żałujemy, że coś wyrwało nas ze snu, który moglibyśmy śnić
godzinami. Jung w charakterystyczny dla siebie sposób prezentuje ciekawą teorię,
pewnego rodzaju klucz do zrozumienia istoty snu. Ponadto muszę przyznać, że
zainteresowanie wzbudziło pojawiające się słowo ‘dusza’, co wynika z
moich subiektywnych doświadczeń, gdyż jako studentka drugiego roku psychologii,
z tym określeniem spotykam się niezwykle rzadko. Być może psychologowie
rezygnują z niego z powodu trudu związanego ze zdefiniowaniem słowa
lub w dzisiejszym świecie stało się ono po prostu passe, jednakże Jung odważnie
wielokrotnie się do niego odwołuje.

Komu polecam? Przede wszystkim studentom psychologii, wszystkim zainteresowanym
tematyką ludzkiego umysłu, psychoanalitycznym podejściem do pacjenta. Książka
zdecydowanie zachęca do dalszej lektury dotyczącej tej dziedziny. Mimo doskonałego języka, którym posługuje się autorka, w trakcie czytania trzeba obowiązkowo wykazać się zapałem do zrozumienia
podstaw teorii Junga i nie można pozwolić sobie na chwile mniejszego skupienia,
gdyż istotny wydaje się każdy (każdy!) fragment. To lektura zdecydowanie dla
pasjonatów tematu. 

Miłosna gra

   

źródło

Czyż to nie miłość od zawsze
pobudza nasze zmysły najsilniej, uwrażliwia najmocniej i staje się przyczyną scalania naszych roztopionych komórek w jeden organizm, jedno upojenie….?
Podejrzyjmy oczyma niezwykle dociekliwych detektywów, jak zdobywają się nawzajem
młodzi kochankowie, pochłonięci swą miłosną grą.

W pokoju Y siedzi mężczyzna,
zwyczajny mężczyzna, a może niezwyczajny, od kiedy się zakochał. Trzyma w dłoniach zdjęcie ukochanej
i już od wczoraj zastanawia się, cóż umieścić na bileciku znajdującym się przy
bukiecie róż, które pośle ot tak, bez okazji. I teraz zatrzymajmy na chwilę
kamerę. Spróbujmy odgadnąć, czy podąży śladami Gałczyńskiego, deklarując:
Kocham Cię w słońcu. I przy blasku świec. Kocham Cię w kapeluszu i berecie. W wielkim wietrze, na szosie i na koncercie. W bzach i brzozach, w
malinach, i w klonach. 
I gdy śpisz, i gdy pracujesz skupiona. A może jako nowoczesny człek w
podartych dżinsach, za które zapłacił tysiące, ot, przecież podarcia są modne,
porwie serce pannie, pisując twierdzisz, żeś w szachy nigdy przedtem nie
grywała, a przecie byś rada ich czasem zażywała. Prędka tedy nauka, sposób
łatwy prawie: Ty otwórz szachownicę, ja rocha postawię

Przenieśmy się do
pokoju X, gdzie pośród różowych ścian przed niewielkim lustrem kochanka
dokładnie szczotkuje swe włosy, by przy kolejnym spotkaniu móc nimi kochanka
uwodzić. Wtem do drzwi puka kurier i wręcza całkiem romantycznym gestem bukiet
czerwonych – niezwykle pachnących, będących symbolem chyba już wszystkiego –
róż. Kobieta niezwykle zaskoczona najpierw powoli pozwala sobie smakować
zapachu namiętności, potem dostrzega maleńki bilecik… A my znów, chcąc
wyłapać wszelkie szczegóły, zatrzymujemy kamerę. Pozostaje nam, jako
detektywom, zadać sobie pytanie, cóż za treści przesyła przedstawiony wcześniej
mężczyzna z pokoju Y. Nie znajdziemy odpowiedzi od razu, choć panna, widać
zadowolona, śle sms-a, by spotkali się jeszcze tego samego wieczoru i znów wraca
szczotkować swe włosy. Następnie, długo przed lustrem tańcując, wybiera najkrótszą
i najbardziej obcisłą, każdy kształt młodego ciała podkreślającą, można by rzec – najbardziej zmysły pobudzającą, sukienkę z modnym cekinowym pasem w talii. Dba
o każdy szczegół: makijaż naturalny, choć paradoksalnie to naturalny wymaga
najdroższych kosmetyków; perfumy trwałe, acz delikatne, biżuteria gustowna,
choć całkiem skromna, buty koniecznie wysokie (!), by podkreślić wysmukłość
sprężystych łydek, i wreszcie uśmiech nakłada niczym maskę (wybiera starannie
taki całkiem nieśmiały, choć uwodzący). Zadowolona z siebie wychodzi z mieszkania do czekającego już na nią mężczyzny. Witają się
słodkim buziakiem, ot tak, w policzek! Spędzają kolejne dwie godziny w teatrze,
a wychodząc, mężczyzna, choć całkiem speszony, pozwala sobie chwycić jej dłoń. 

Teraz już bardziej pewni, krokami miłości, wędrują ulicami małego miasteczka.
Co jakiś czas zatrzymują się, by móc nacieszyć serca smakiem swych warg. I tak
uśmiechnięci od ucha do ucha, nieświadomi nawet upływającego czasu, wracają do pokoju, który teraz możemy śmiało nazwać XY. Wciąż się śmieją, niby
to droczą, ach flirtują. I znów złośliwy detektyw pozwala sobie zatrzymać
kamerę… Przypomnijmy, że nie wiemy, cóż mężczyzna, który za dżinsy płaci
tysiące, napisał na bileciku. Brak tej wiedzy zmusza nas do snucia kolejnych
domysłów, dopasowując odpowiednio rozwój wydarzeń do kilku tych słów napisanych
wcześniej, choć nam nieznanych. W trakcie śledztwa udało się ustalić, że ich
serca biją szybciej, dłonie są splecione, oddechy coraz to głośniejsze, twarze
płoną od rumieńców, a wargi delikatnie drżą. I teraz niech każdy z nas
zadecyduje sam, według własnego życzenia: czy młody kochanek podążył śladami
Gałczyńskiego, czy pozostał nowoczesny nawet w miłości krainie? Jeżeli wybrał
cytat A, to zaiste – za chwilę spłoną razem w narzędziach rozkoszy, a on szepnie
jej rano do ucha, że lubi ten wstyd, co kobiecie zabrania przyznać się, że
czuje rozkosz, że moc pożądania zwalcza ją, a sycenie żądzy oszalenia, gdy
szuka ust, a lęka się słów i spojrzenia
. Jeżeli jednak wybrał wariant B, to
kochanka przeczyta rano kartkę z napisem: było miło. zadzwonię. A ty, cóż byś
napisał? Nie mów głośno… Zabaw się, proszę, w detektywa własnego serca i znajdź
odpowiedź, czy potrafisz jeszcze przeciwstawić się często trującej modzie? 

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia