Cieszmy się życiem

Źródło
Zapraszamy na nowy cykl
zapowiedzi literackich, w których przedstawiamy propozycje Wydawnictwa Feeria na nadchodzący czerwiec.
Czekają na nas nietypowe poradniki i polska powieść fantasy.

Źródło

Tytuł: Przez 10 minut

Autor: Chiara Gamberale
Gatunek: powieść kobieca
Liczba stron: 192
Data premiery: 4 czerwca 2014 r.

Chiara wiodła
idealne życie. Do czasu. Gdy w tym samym momencie straciła ukochanego męża i
dającą satysfakcję pracę, załamała się. Świat przybrał dla niej szarawy odcień,
nic nie sprawiało jej już tej dawnej spontanicznej radości. Depresja zaprowadziła
ją na kozetkę psychoanalityczki, która, niczym Jigsaw
ze znanego horroru, zaproponowała Chiarze pewną grę… Nie były to jednak
wyrafinowane tortury, ale proste zadanie: kobieta miała przez 10 minut
wykonywać codziennie dowolną czynność, jakiej wcześniej nie robiła.

Poradników
pragnących zapewnić nam wieczne szczęście jest od groma. To, co wyróżnia Chiarę
Gamberale,
to ciekawy koncept. Wydaje się, że aby wyrwać się z ciemnych macek załamania
psychicznego, trzeba przewrócić swoje życie do góry nogami. Tymczasem autorka
pokazuje, że nawet zwykłe czynności mogą zmusić do innego spojrzenia na świat.
Dziesięć minut dzień w dzień, niczym ziarenko do ziarenka, potrafi zmienić
nasze postrzeganie rzeczywistości. Zmiana jest konieczna, nie należy tylko się
jej bać.
Źródło

Tytuł: Perfekcyjna kobieta to suka. Poradnik przetrwania dla normalnych kobiet

Autorzy: Anne-Sophie Girard, Marie-Aldine Girard
Gatunek: poradnik psychologiczny
Liczba stron: 160
Data premiery: 18 czerwca 2014 r.
Niemal zewsząd
możemy usłyszeć, że powinnyśmy być perfekcyjne: czy to w telewizji, w gazecie,
czy nawet od rodziny czy przyjaciół. Wszędzie tylko idealne matki, żony,
pracowniczki. Książka Perfekcyjna kobieta to suka. Poradnik dla kobiet
normalnych
pokazuje, że jest inaczej Mimo tego, że teraz społeczeństwo wymaga
od nas, żebyśmy były we wszystkim perfekcyjne – od sypialni, przez karierę
zawodową, po styl ubierania i makijaż, czy nie cudownie jest cieszyć się swoją
nieidealnością, spontanicznością, która sprawia, że czujemy się wolni? Czy nie
wtedy będziemy szczęśliwsze niż w momentach, kiedy będziemy bezustannie dążyć
do niemożliwej doskonałości? Jeśli chcecie się dowiedzieć, jak cieszyć się
własną nieperfekcyjnością, koniecznie przeczytajcie Perfekcyjna kobieta to
suka. Poradnik dla kobiet normalnych
.
Źródło

Tytuł: Tatuaż z lilią

Autor: Ewa Seno
Gatunek: powieść młodzieżowa
Liczba stron: 288
Data premiery: 19 czerwca 2014 r.
Kiedy Nina kończy 18 lat, w jej
życiu wydarza się prawdziwa tragedia – w wypadku samochodowym giną jej rodzice.
Pocieszenia nie znajduje w swoim chłopaku, który znacznie bardziej niż dramatem
dziewczyny interesuje się okolicznymi pięknościami. Nina wyjeżdża do ciotki z
USA, ale w rzeczywistości odbywa podróż do Antilii – tajemniczego świata, do
którego dostaje się za pomocą otrzymanego tatuażu.
Tatuaż z lilią to debiut literacki Ewy Seno, a jednocześnie
inauguracja nowego cyklu książek młodzieżowych z elementami paranormalnymi. W
zalewie zagranicznych powieści fantasy miło jest przeczytać produkt od naszych
rodzimych twórców. Wprawdzie opis wydaje się trochę kiczowaty, a świadomość, że
to pierwsza książka autorki, nie napawa optymizmem, lecz nie należy skreślać
tej pozycji. Może się okazać bardzo przyjemną lekturą w sam raz na ciepłe
czerwcowe popołudnia. Trzymajmy kciuki za panią Seno i godny początek nowej
wydawniczej serii.

Etatowi samobójcy

Źródło

Po długiej nieobecności powraca cykl, w którym przedstawiam
wszystkie premiery filmowe obecne na ekranach polskich kin. Komediodramat Nauka spadania próbuje nas wzruszyć i
rozśmieszyć do łez, wykorzystując do tego celu gwiazdorską obsadę. Oprócz tego
jest w czym wybierać: film akcji Need for
Speed
, ekranizacja młodzieżowej sagi Akademia
wampirów
, polski dramat z Erykiem Lubosem Zabić bobra, sequel Muppety:
Poza prawem
, oryginalne Shirley:
Wizje rzeczywistości
, chorwacki Ojciec Szpiler i produkcja o Karolu Wojtyle
Karol, który został świętym.

Need for Speed

Źródło
Kierowca
Tobey Marshall trafia do więzienia, wrobiony przez swojego wspólnika Dino
Brewstera. Po wyjściu na wolność szuka odwetu na dawnym przyjacielu i przy
okazji bierze udział w nielegalnych ulicznych wyścigach. Zostaje jednocześnie
kotem i myszką, kiedy musi uciekać przed zabójcami wynajętymi przez
Dina.
Gry z serii Need
for Speed nie trzeba nikomu przedstawiać – ta motoryzacyjna produkcja od 1994
roku obrosła już w potężny kult, sięgający niemal każdego zakątka świata (w
Polsce ponad milion nabywców). Aż dziw bierze, że dopiero teraz zdecydowano się
na realizację filmu na jej podstawie. To opóźnienie niekorzystnie wpłynęło na
jego odbiór. Need for Speed wydaje się biedniejszym bratem Szybkich i wściekłych. I choć to inna bajka,
porównania z dominującą motoryzacyjny rynek kinowy serią są nieuniknione.
Twórcy
filmu, nie dysponując tak wysokim budżetem co autorzy Szybkich…, skupili się (w zamierzeniu) na nadaniu bohaterom głębi
i udramatyzowaniu ich losów. Problem w tym, iż ich postacie nie wydają się
przez to ani o jotę ciekawsze. Są one do bólu schematyczne, nakreślone w
sposób karykaturalny. Przoduje w tym główny szwarccharakter, zupełnie
pozbawiony charakteru, choć grany przez zdolnego Dominica Coopera. Ta
nieudolność twórców może wynikać ze zwyczajnego braku doświadczenia, wszak to
debiut scenopisarski i drugi film reżysera.

Nauka spadania

Źródło
Na szczycie londyńskiego wieżowca
spotyka się kilku niedoszłych samobójców, którzy akurat na ten sam dzień
zaplanowali zakończenie swojego żywota. Postanawiają zawrzeć pakt – wytrwają z
ostatecznym rozwiązaniem do końca walentynek, czyli najbliższe półtora
miesiąca. Wśród nich są: dostawca pizzy J.J., wredna nastolatka Jess, samotna
matka Maureen oraz prezenter TV Martin, którego sława już dawno minęła.
Naukę spadania można nazwać dziełem straconej szansy. Oparty na
powieści uznanego twórcy Nicka Hornby’ego, którego książki pełne są
inteligentnych dialogów i słodko-gorzkich dylematów; w głównych rolach mniejsze i
większe gwiazdy Hollywood: Pierce Brosnan, Toni Collette, Sam Neill, Aaron
Paul, Imogen Poots. Zabrakło chyba tego najważniejszego: zdolnego reżysera,
który splótłby różnorodne wątki w zgrabną całość. Niestety Pascal Chaumeil to
wyrobnik, który nie tylko kompletnie nie czuje klimatu Hornby’ego, ale także
nie potrafi prowadzić aktorów. Gwiazdy grają tu na znanych wszystkim nutach, bez
skrupułów wykorzystując swoje charakterystyczne emploi.

Akademia wampirów

Źródło
Rose i Lissa to z pozoru
zwyczajne nastolatki, tyle że edukację pobierające w Akademii Wampirów. Ta
niezwykła instytucja grupuje Moroich (śmiertelnych wampirów) i Dhampiry
(opiekunów tych pierwszych, hybrydy wampira oraz człowieka). Dziewczęta szybko
odkrywają, iż Akademia nie jest tak bezpiecznym miejscem, jak sądziły. Będą
musiały poradzić sobie nie tylko z tajemniczym niebezpieczeństwem, ale także z
zakazaną miłością.
Nie ma bata, jesteśmy skazani na
ekranizację niemal każdego młodzieżowego bestselleru. Studia liczą na powtórkę
z rozrywki i ponowny sukces na miarę Harry’ego
Pottera
czy Zmierzchu. Wyniki
finansowe ostatnich filmów skierowanych do young
adult
nie napawają jednak optymizmem: banalne dylematy młodocianych
bohaterów i niezgrabne połączenie ckliwego romansu z horrorowymi elementami już
się przejadły. Aby zaciekawić widzów, potrzeba teraz czegoś oryginalnego,
wyróżniającego się z nijakiej papki reszty. W Igrzyskach
śmierci
było to ciekawe społeczne tło. Akademia
wampirów
idzie po linii najmniejszego oporu, serwując widzom same wytarte
klisze. Fatalny wynik finansowy w kinach nie był tu przypadkiem, ale efektem
znudzenia widzów oglądaniem ciągle tych samych historii.

Zabić bobra

Źródło
Eryk, doświadczony żołnierz
walczący w Afganistanie i Iraku, wraca do rodzinnej miejscowości. Zaszywa się w
swoim mieszkaniu, próbując jednocześnie zapomnieć o koszmarze wojny i przygotować
się do nowego zadania. Nieoczekiwanie poznaje młodą dziewczynę Bezię, z którą
zaczyna łączyć go namiętny romans.
Okazuje się, że problem z
wydaniem swojego filmu mają nie tylko młodzi twórcy, ale także doświadczone
wygi. Uznany reżyser Jan Jakub Kolski zdobył pieniądze na swe następne dzieło
dzięki pomocy znajomych; kręcił go aparatem cyfrowym, a wypuszczenie do kin
zajęło mu dwa lata starań. Szkoda jednak, że wysiłki autora nie przełożyły się
na poziom artystyczny filmu. Zabić bobra
to kino odświeżające względem melancholijnej stylistyki jego wcześniejszych
obrazów, ale na tym zalety się kończą. Scenariusz razi amatorszczyzną
przejawiającą się w sztucznie głębokich dialogach i relacjach pozbawionych grama
subtelności. Bardzo dobrze wypada jedynie Eryk Lubos, który miał tu okazję
pokazać, iż za emploi osiedlowego dresa kryje się spory talent.

Muppety: Poza prawem

Źródło
W czasie swojego tournée Muppety
zostają wmieszane w aferę kryminalną o światowym zasięgu. Okazuje się, że
wszystko jest sprawką Constantina – sobowtóra Kermita parającego się kradzieżą
diamentów.
Fani Muppetów powinni być
zadowoleni: najnowszy film Jamesa Bobina spodoba się fanom pluszowych
zwierzaków, delikatnie tylko odstając od udanej części pierwszej. Twórcy zmienili
tonację na szpiegowsko-kryminalną i dzięki temu wyszli obronną ręką z pomysłu
realizacji sequela. Starzy bohaterowie nie tracą nic ze swojej charyzmy, a
komediowy ton utrzymuje się przez cały czas trwania filmu. To obraz skierowany
głównie do fanów telewizyjnego show sprzed lat i nieco starszych dzieciaków.
Młodsze mogą nie zrozumieć żartów sytuacyjnych osadzonych w świecie korupcji i
agentów.

Shirley – wizje
rzeczywistości

Źródło
Reżyser Gustav
Deutsch próbuje opowiedzieć o Ameryce lat powojennych, ożywiając najsłynniejsze
obrazy Edwarda Hoppera. Pojawiająca się na nich tajemnicza Shirley snuje
monologi o zwykłych mieszkańcach tego kraju, w których życiu splata się
nierozerwalnie polityka, rewolucja społeczna i przemiany obyczajowe.
Za samo wpadnięcie na tak niezwykły
koncept Deutschowi należą się gromkie brawa. Hopper był malarzem ciekawym;
specyficzna plastyczność jego obrazów miała wpływ na wielu późniejszych
twórców, także tych z filmowego kręgu. Jego dzieła przedstawiały sceny-zagadki,
wycięte kadry z sytuacji mających dopiero nadejść lub tych, które się już
wydarzyły. Reżyser próbuje rozwikłać ową wielką tajemnicę, jaka w nich tkwi,
przy okazji dając szerokopanoramiczny obraz Ameryki zmieniającej się pod
wpływem biegu historii. Bardzo łatwo było cały ten wspaniały pomysł zniszczyć,
ale Deutsch pokazał, że jest twórcą świadomym i potrafi inteligentnie, bez
przesadnego hołdu czy szargania klasyka, poprowadzić fabułę. Stworzył film
ciekawy, oryginalny, o pięknych zdjęciach wyjętych niczym wprost z hopporowskich
obrazów.

Ojciec Szpiler

Źródło
Na małej
dalmatyńskiej wyspie pogłębia się niż demograficzny. Przybyły tam ksiądz
przekonuje miejscowego sprzedawcę Petera do dziurawienia kondomów. Do
konspiratorów dołącza wkrótce konserwatywny farmaceuta, który zaczyna mieszać pigułki
antykoncepcyjne z witaminami. Nagły wybuch narodzin przyciąga na wysepkę ekipy
telewizyjne i bezdzietne pary. Jednak kiedy żona Petera odkrywa przekręt, cały
plan wymyka się spod kontroli…
Pierwotnie film ten miał trafić
do polskich kin jako Dzieci księdza, wierne tłumaczenie oryginału. Obawiając
się jednak wybuchu sensacji w katolickim kraju, dystrybutor zmienił tytuł na Ojciec Szpiler. Niepotrzebnie, gdyż komedia Vinko Brešana nie ma w sobie nic
z kontrowersji. Teoretycznie zawiera krytykę klerykalnej obyczajowości i
wyświechtanych zakazów nie mających nic wspólnego z rzeczywistości, jednak jest
to atak bardzo delikatny, mający formę prztyczków w nos, a nie pełnoprawnego
potępienia. Szkoda, że autor zatrzymał się w pół drogi. Być może zabrakło mu
odwagi, być może (chorwacka) kampania reklamowa przekoloryzowała wydźwięk
filmu. Tak czy siak, to wciąż niezła komedia, powodująca bardziej uśmiechy na
twarzy niż zwijanie się na podłodze.

Karol, który został
świętym

Źródło
12-letni
Kacper, miłośnik animacji komputerowych, jest zastraszany przez grupkę
szkolnych chuliganów. Ze swoich problemów zwierza się dziadkowi, który zabiera
go na wycieczkę w Tatry. Tam starszy pan opowiada mu o przyjacielu z
dzieciństwa – Karolu – który swoim niezłomnym zachowaniem udowodnił, że przemoc
można pokonać miłością i siłą ducha. Zafascynowany Karol tworzy animacje, które
składają się na historię życia papieża.
Na koniec perełka. W 2011 roku Włosi nakręcili
animację Karol, wyglądającą jak (to
nie przesada) gra sprzed dwudziestu lat, kupiona na pobliskim bazarze. Genialny
polski dystrybutor Kino Świat wykupił produkcję, nakręcił półgodzinny materiał
aktorski i bez zażenowania sprzedał jako własny produkt. Takie praktyki
tylko u nas.
Każdy
element tego familijnego filmu o Karolu Wojtyle straszy tragicznym
wykonaniem. Począwszy od plakatu prezentującego papieża na haju, chowającego
małe dzieci pod swym habitem, przez nieszczęsną animację, skończywszy na warstwie
aktorskiej. Widać tu, iż twórcy kompletnie nie starali się przyłożyć do swej
pracy, wiedząc, że w obliczu zbliżającej się kanonizacji na film udadzą się zastępy
wycieczek z podstawówek. Efekt finalny jest katastrofalny.

Chce się żyć

źródło

Doczłapał się do naszych kin ostatni już obraz obsypany nominacjami do Oscarów – wzruszający komediodramat Witaj
w klubie
.

Doczekał się dość skromnej konkurencji: opowieści o amerykańskich
żołnierzach (Ocalony), polskiego filmu młodzieżowego (Obietnica)
i rumuńskiego dramatu (Pozycja dziecka).

Witaj w klubie
źródło
Życie Rona to szereg prostych
męskich rozrywek: rodeo, przygodny seks, alkohol oraz zabawa. Wszystko ulega
diametralnej zmianie, kiedy mężczyzna dowiaduje się, że jest nosicielem wirusa
HIV. Nie zamierza czekać bezczynnie na śmierć, i wyrusza do Meksyku, aby stamtąd
szmuglować skuteczne, ale nielegalne w USA leki. Po powrocie niespodziewanie
zdobywa wspólnika w osobie transseksualisty Rayona. Wspólnie zaczynają
prowadzić klub, w którym inni zarażeni szukają wybawienia od choroby.
Złota zasada Hollywoodu mówi:
schudnij kilkanaście kilogramów, a zasłużysz na Oscara. Reguła ta sprawdzała
się w ostatnich latach parokrotnie, dość wymienić Christiana Bale’a (który jest
w tej dziedzinie niezrównanym specjalistą), Natalie Portman czy Anne Hathaway z zeszłego
roku. Tym razem za mozolne gubienie kilogramów zostało nagrodzonych aż dwoje
aktorów z tego samego filmu. Trzeba jednak zaznaczyć, iż Matthew McConaughey i
Jared Leto stworzyli znakomite kreacje, które stanowią o sile tego obrazu. Przypadły
im role tak charakterystyczne, iż bardzo łatwo było o ich przerysowanie. Dzięki
wyczuciu obu aktorów Ron i Rayon to bohaterowie charyzmatyczni, przykuwający
do ekranu, ale cały czas pozostający postaciami z krwi i kości. Na tym barwnym
tle ginie trochę jedyna postać kobieca – Jennifer Garner w roli mającej coraz
większe wątpliwości lekarki wypada blado.
Nie ma wątpliwości, że motywem
AIDS twórcy grają na emocjach widzów, zmuszając ich do bardziej pobłażliwego
tonu. Czynią to jednak w sposób absolutnie profesjonalny. Historia jest zaprezentowana dynamicznie,
a obraz lawiruje pomiędzy ludzkimi dramatami podanymi bez przesadnego lukru a
krzepkim humorem. Witaj w klubie to
dzieło doskonałe pod względem filmowego rzemiosła: montaż, scenariusz,
reżyseria, a przede wszystkim aktorzy, dają tu popis swoich najlepszych
możliwości.
Ocalony
źródło
Czerwiec 2005. W ramach operacji Red Wings czterej amerykańscy komandosi z prestiżowej jednostki Navy SEALs
zostają zrzuceni na granicę między Pakistanem a Afganistanem. Niespodziewanie
trafiają w pułapkę i zostają zaatakowani przez kilkadziesiąt razy liczniejszą
grupę talibów. Żołnierze staczają niezwykle trudną i niebezpieczną walkę z
wrogiem, czasem i wyczerpaniem. Gdy przyjaciele Marcusa Luttrella giną podczas
akcji, ten, choć ranny i zdesperowany, zrobi wszystko, by ujść napastnikom.
Ten film jest taki, na jaki
kreują go zwiastuny – to kolejna opowieść o dzielnych amerykańskich wojakach, których
patetyczne poświęcenie zawsze przynosi szczęśliwe zakończenie. Tym razem jednak
jankeska propaganda nie przeszkadza tak bardzo w oglądaniu. Peter Berg to
rzemieślnik na tyle solidny, iż udało mu się nie zepsuć świetnej historii
opartej na zatrważających faktach. To kolejny dowód na to, że życie pisze
najlepsze, ale też najbardziej dramatyczne scenariusze. Dynamiczna narracja i
dobra strona wizualna sprawiają, że to solidne kino wojenne, którego seansu nie
powinniście żałować.
Obietnica
źródło
Lila i Janek to uczniowie
miejskiego liceum, przedstawiciele pokolenia, które większość czasu spędza na
portalach społecznościowych. Wraz z przyjaciółmi korzystają z życia –  imprezują, zażywają alkohol i marihuanę.
Jednak pewnego dnia Lila niespodziewanie zrywa z chłopakiem, oskarżając go o
zdradę. Janek będzie musiał zapłacić wysoką cenę za niewinny błąd. Jeśli spełni
obietnicę, jaką wymogła na nim dziewczyna, nic już nie będzie takie jak
przedtem.
Jeśli macie jeszcze jakiekolwiek
wątpliwości na temat jakości polskiego kina młodzieżowego, ten film nie zmieni
waszego zdania. Obietnica wypada
nieco lepiej niż Galerianki czy Sala samobójców, ale to wciąż ten sam
rodzaj kiczu. Mimo pozorów odmienności postacie są nadal do bólu oklepane –
film zapełniają rozchwiani emocjonalnie nastolatkowie oraz rodzice-pracoholicy,
których opiekuńcze działania ograniczają się do wypłaty kieszonkowego. Wszelkie
próby dodania oryginalności spełzają na niczym, gdyż są wdrażane z topornością
debiutanta, a nie autorki, bądź co bądź, doświadczonej.
Pozycja dziecka
źródło
Cornelia jest bogatą, zadbaną i
wpływową sześćdziesięciolatką. Ma wiernego męża-pantoflarza, znajomych z rumuńskich
elit towarzyskich, odnosi liczne sukcesy zawodowe. To wszystko nie ma dla niej
znaczenia, jeśli jej ukochany syn, 34-letni Barbu, za wszelką cenę stara od niej uniezależnić. Kiedy Cornelia dowiaduje się, że
mężczyzna uczestniczył w wypadku samochodowym, zaczyna walczyć o niego jak
lwica o swoje młode. Używa wszystkich dostępnych środków, aby uchronić jedynaka
przed więzieniem.
Niedzielnym kinomaniakom może się to
wydawać zaskakujące, ale to właśnie Bułgaria i Rumunia posiadają największą
obecnie pozycję wśród kinematografii krajów Europy Środkowo-Wschodniej,
regularnie święcąc triumfy na największych festiwalach świata. Ostatnim dużym
sukcesem było zwycięstwo Pozycji dziecka
rumuńskiego reżysera Calina Petera Netzera na zeszłorocznym Berlinale.
Nieprzyzwyczajeni do
charakterystycznej stylistyki rumuńskiej fali mogą się na tym filmie bardzo
wynudzić. Obraz dominują długie, przeciągnięte do granic możliwości ujęcia,
powolne tempo, szare barwy zdjęć podkreślające beznadziejność sytuacji, w
jakiej znaleźli się bohaterowie – to odstręczy każdego widza złaknionego
rozrywki. Pozycja dziecka to kino
nieproste, które całkowicie rezygnuje z wszelkich ozdobników na rzecz treści. A
ta jest niebanalna. Netzer bez skrupułów obnaża najgorsze cechy swoich postaci,
reprezentując dzięki temu panoramę rumuńskiej elity. Nie feruje przy tym
wyrokami, ale, niczym najzdolniejszy dokumentalista, stara się przedstawić
różne punkty widzenia.
 

Niebiesko mi

źródło

Na pasjonatów
bezpretensjonalnego kina czeka niezależny amerykański film drogi Blue
Highway
.

Poszukujący w kinie innych wrażeń mogą udać się na: komiksowe
widowisko 300: Początek imperium, adaptację szkolnej lektury Kamienie na
szaniec
, najnowszy film Jima Jarmuscha Tylko kochankowie przeżyją,
izraelskie kino zemsty Duże złe wilki, What the Fuck? z
wygłupami Rémiego Gaillarda, animację Pan Peabody i Sherman i
klasykę kina Cud w Mediolanie.


300: Początek
imperium
źródło
Film na podstawie najnowszej
powieści graficznej Franka Millera pt: Kserkses,
nakręcony w stylu hitu kinowego 300,
to kolejny rozdział sagi opowiadający — tym razem w scenerii bitwy morskiej —
historię greckiego generała Temistoklesa, który próbuje zjednoczyć Grecję, idąc
na bitwę, która zmieni bieg wojny. 300:
Początek imperium
ukazuje losy Temistoklesa stającego przeciwko wielkiej
inwazji wojsk perskich, którymi dowodzą Kserkses,
śmiertelnik obdarowany boskimi siłami, oraz Artemizja, mściwa dowódczyni
perskiej floty morskiej.
Twórcy filmu stanęli przed
trudnym zadaniem: zapewnić przegiętą, specyficzną rozrywkę w stylu 300 bez Zacka Snydera za reżyserskim
stołkiem. Film miał problemy z premierą, która została przesunięta o pół roku, ostatecznie
jednak zarobił więcej, niż się spodziewano. Druga część hitu Snydera to film o
klasę niższy od swojego poprzednika. Nadal z każdego kąta wylewa się CGI, mowy
bohaterów są przepełnione patosem, a męskie torsy i kobiece ciała fetyszyzowane
aż do przesady. Brakuje jednak tej ironii i luzu, które cechowały 300. Mimo wszystko seans drugiej części
można zaliczyć do udanych – akcja trzyma tempo, sceny bitew są widowiskowe, a
pod względem stylistycznym to kopia oryginału.

Kamienie na szaniec
źródło
Alek, Zośka i Rudy to harcerze
oraz maturzyści z liceum, których ambitne plany na przyszłość zostały brutalnie
przerwane przez wybuch II wojny światowej. Wkroczyli w dorosłość w niezwykle trudnych
czasach, które stawiały ich przed dramatycznym wyborem – przetrwać za wszelką
cenę czy przyłączyć się do walczących o wolność ojczyzny, ryzykując własnym
życiem. Chłopcy, kształtowani przez patriotyczne ideały,
postanowili walczyć. Stali się żołnierzami i choć codziennie zaglądali w oczy
śmierci, potrafili żyć pełnią życia.
Robert Gliński stanął przed
niezwykle trudnym zadaniem przeniesienia na ekran sztandarowej pozycji
gimnazjalistów, osiągnięcia nie tylko pewnego sukcesu komercyjnego, ale także
artystycznego, co pozwoliłoby mu na wielki powrót na salony polskiego światka filmowego.
Z zadania wywiązał się połowicznie. Z jednej strony stworzył obraz pod gusta
współczesnej młodej widowni – słynni harcerze wydają się u niego wyjęci wprost
z ery Facebooka i selfie, lecz zarazem zatracają swój historyczny rys. To
świetnie, kiedy można utożsamiać się z bohaterami, jednak nie należy za wszelką
cenę przekonywać widzów, że nastolatkowie sprzed 70 lat są niemal identyczni
jak ci widziani za naszym oknem. Na plus trzeba jednak zaliczyć reżyserowi, iż
udało mu się odbrązowić pomniki Zośki, Rudego i Alka i przedstawić ich przede
wszystkim jako pełnych wątpliwości o słuszność swoich działań młodych ludzi.
Do głównych ról Robert Gliński
zatrudnił świeże, zupełnie nieopatrzone młode twarze. Tomasz Ziętek i Kamil
Szeptycki spisują się nieźle, ale to Marcel Sabat kradnie im cały film. Czyżby urosła nam wielka nadzieja polskiego kina?

Tylko kochankowie
przeżyją
źródło
Adam jest unikającym popularności
i światła słonecznego niezależnym muzykiem. Żyje w zapadłej części Detroit,
kolekcjonuje gitary, słucha winyli i tworzy elektroniczną muzykę pełną
melancholijnych dźwięków. Jego samotność zmienia się po długo oczekiwanym przyjeździe
ukochanej Ewy. Razem jeżdżą nocami po opuszczonym Detroit w hipnotycznym rytmie
muzyki, świętując każdą spędzaną razem chwilę. Jednak ich spokojna egzystencja zostanie wystawiona na próbę, kiedy niespodzianie dołączy do
nich nieprzewidywalna i wygłodniała siostra Ewy – Ava.
Ten film nie
jest przeznaczony dla widzów poszukujących w kinie ciągłych wrażeń. Tempo akcji
jest tu nieśpieszne, reżyser bardziej snuje swoją opowieść, niż posuwa do
przodu. Jednych to wynudzi, drudzy zachwycą się niezwykłą dawką melancholii
wylewającą się z każdego kadru. Wampiry dla Jima Jarmuscha to istoty nad wyraz
uczuciowe, rozmiłowane w sztuce, literaturze, muzyce. Nie mają w sobie nic z
popkulturowej kiczowatej otoczki, jaka przez ostatnie lata wokół nich narosła.
Jeśli chce się użyć tu jakiegokolwiek porównania, to zdecydowanie najbliżej im do wizerunku
zagadkowych wampirów z czarno-białych obrazów o Nosferatu. Film stara się
uchwycić ten dawny, prawie zapomniany wampirzy urok, co udaje mu się poprzez
znakomite budowanie klimatu. Miejsce akcji (opuszczone Detroit) jest
wyśmienite, a aktorzy świetnie odczytują intencje reżysera, trzymając przez
cały czas bardzo wysoki poziom.

Duże złe wilki
źródło
Pewnym zwyczajnym izraelskim
miasteczkiem wstrząsa seria brutalnych morderstw. Głównym podejrzanym zostaje
nieśmiały nauczyciel, jednak nie zostają przeciwko niemu znalezione dowody wystarczające na zatrzymanie. Jeden z policjantów postanawia samemu wymierzyć
sprawiedliwość. Nieoczekiwanie powstrzymuje go ojciec jednej z ofiar. Choć
pragnie odwetu, ma własny plan. Nagle jednak przestaje być oczywiste, kto tutaj
jest mordercą, kto ofiarą, a kto mścicielem.
Obraz reklamuje szumne hasło Najlepszy film 2013 roku. Quentin Tarantino.
Coroczne listy Tarantino słyną z nieprzewidywalności, cudownej mieszanki kina
ambitnego z oczywistym chłamem, tak bardzo charakterystycznej dla tego
reżysera. Dużym złym wilkom bliżej
jest do tej pierwszej grupy, choć wielu widzów zakwalifikuje ją do drugiej. To
dzieło oryginalne, bawiące się konwencjami, lecz we własnym stylu, nie
kopiującym  w żaden sposób reżysera
Bękartów wojny. To izraelskie kino wojny – brutalne, nie bojące się ukazywania
bezwzględności zwykłych obywateli, ale przepełnione rozluźniającym atmosferę
czarnym humorem, dawkowanym w idealnych proporcjach.

Blue Highway
źródło
Dillon przeprowadza się z Alabamy
do Kalifornii, by tam rozpocząć nowe życie. W drodze towarzyszy mu Kerry. Lubią
swoje towarzystwo i zanim będą musieli rozstać się na dłużej, odbywają podróż
szlakiem ulubionych filmów. Szczęśliwi i wolni zatrzymują się po drodze pod
byle pretekstem. Odkrywają Amerykę i przy okazji siebie nawzajem.
Największym osiągnięciem
początkującego reżysera Kyle’a Smitha jest odświeżenie przerabianego na
wszelkie możliwe sposoby kina drogi. W gatunku, w którym powiedziano już
wszystko, pozostaje już tylko skorzystać z dorobku przodków. Smith czyni to w
sposób twórczy – jego bohaterowie ruszają w spontaniczną podróż szlakiem swych
ulubionych filmów, sami stając się bohaterami kolejnego. Jest wiec w ich
wędrówce sporo nostalgii i ciepłego spojrzenia na otaczającą rzeczywistość. To
prosta historia spod znaku kina niezależnego, w niezobowiązującym tonie
opowiadająca o potrzebie bliskości i posiadania kogoś, z kim można dzielić
piękno codziennych spraw.

What the Fuck?
źródło
Rémi Gaillard pod wpływem swojej
narzeczonej postanawia porzucić zajmowanie się byle czym i próbuje zostać na poważnie kimś. Czy powrót na drogę poprawności i norm społecznych stanie się dla Rémiego nowym celem w życiu? Czy
znajdzie w sobie siłę, by dla miłości porzucić cząstkę swojej buntowniczej natury?
Popularny internetowy prowokator
Rémi Gaillard uznał, że to, co bije rekordy oglądalności na YouTubie, tak samo
dobrze sprzeda się w kinie. Nie zrozumiał jednak, że widzowie nie zechcą płacić
za bilet, skoro to samo mogą obejrzeć w domowym zaciszu. Rémi wprowadził
wprawdzie do swojego filmu wątek fikcyjny, ale jest on tak banalny i oklepany,
iż więcej psuje, niż pomaga w zbudowaniu filmowego świata. Francuski
skandalista wykazał się niebywałym lenistwem, sklecił swój obraz z wielu
klipów, które można znaleźć w sieci i dla niepoznaki dodał do niego napisany w
pięć minut na kolanie wątek miłosny. Zdecydowanie nie.

Pan Peabody i Sherman
źródło
Pan Peabody to najmądrzejszy pies
na świecie, naukowiec, który wynalazł wehikuł czasu, laureat nagrody
Nobla i doradca prezydentów. Gdy jego podopieczny, chłopiec o imieniu Sherman,
wyrusza w podróż wehikułem czasu, najsłynniejsze wydarzenia z historii wymykają
się spod kontroli, a efektem jest wielka katastrofa. Niezwykły pies i jego pan muszą załatać dziurę w czasie, zanim nasz
świat zmieni się raz na zawsze.
Postacie Pana Peabody i Shermana
polscy widzowie mogą kojarzyć z nadawanego na stacji RTL7 (dzisiejsze TVN7)
serii Rocky i Łoś Superktoś. Tam
pełnili drugoplanową rolę, teraz dostąpili zaszczytu i otrzymali własny
film. Najnowsze dzieło DreamWorks przypomina typowe obrazy tego studia – jest
kolorowo, ciekawie, banalnie, z licznymi odwołaniami intertekstualnymi. To
animacja skierowana przede wszystkim do dzieci, choć dorośli również mogą
nieźle się na niej zabawić. Pomijając nudny początek, całość trzyma szybkie
tempo, charakterystyczne dla filmów DreamWorks.

Cud w Mediolanie
Stara
Lolotta znajduje w zagonie kapusty… niemowlę. Po jej rychłej śmierci mały Totò
trafia do sierocińca, a później w zimny świat samotnej dorosłości. Obdarzony
łaską czynienia cudów, ratuje swych przyjaciół z tarapatów i sprawia, że ulatują
na miotłach do nieba, zostawiając za sobą pałace możnych, lepianki żebraków i
przepych Duomo.

Cud w Polsce! Czarno-biały film
Vittorio de Sica z 1951 r. można obejrzeć w polskim kinach w odrestaurowanej
wersji. To arcydzieło nie tylko włoskiego kina  jest jedną z najpiękniejszych
baśni wyprodukowanych przez przemysł filmowy. Portret powojennej włoskiej
biedoty utrzymany w baśniowym tonie, która jednak nie pozbawia jej dramaturgii.
Klasę filmu doceniono, przyznając mu Złotą Palmę na festiwalu w Cannes.

Zac Efron i spółka

źródło
W tym tygodniu Zac Efron i wschodzące gwiazdy Hollywoodu (Michael B. Jordan i Miles Tiller, którzy zagrają razem w nowej wersji Fantastycznej Czwórki, oraz Imogen Poots) spróbują nas rozśmieszyć w komedii Ten niezręczny moment.

Oprócz tego cały wysyp różnorodnych premier: najnowszy film braci Coen Co jest grane, Davis?, przygodowo-wojenni Obrońcy skarbów, thriller akcji z Liamem Neesonem Non-Stop, nominowany do Oscara dokument Scena zbrodni, holenderski Borgman, reprezentujący kino artystyczne Nieznajomy nad jeziorem i polskie Nic wielkiego.

 

Co jest grane, Davis?
źródło
Tytułowy Davis to przenoszący się
z jednej kanapy na drugą, z podrzędnego nowojorskiego baru do kolejnego,
intrygujący muzyk. Davis szuka nie tylko swojego miejsca w świecie, ale także
wciąż uciekającego mu kota. Po drodze marzy o zrobieniu wielkiej kariery
muzycznej. Gra co prawda z Justinem Timberlakiem, ale nie da się ukryć, że
muzycy mijają się w doborze repertuaru. Davis na pewno nie jest mistrzem w
podejmowaniu właściwych decyzji. Nieustająco zostawia i zabiera rzeczy od dziewczyny przyjaciela, z którą sam miał romans.
Filmy braci
Coen zawsze były doceniane i nagradzane – zarówno przez krytyków, jak i przez
widzów. Tym bardziej zaskakujący wydaje się fakt, iż ich najnowszy obraz nie otrzymał worka nagród, zdobywając jedynie kilka wyróżnień w drugorzędnych
kategoriach. Niesłusznie, gdyż Inside
Lleywin Davis
utrzymuje poziom ostatnich dzieł słynnego rodzeństwa. Film
zanurzony jest w niezwykłym klimacie sceny folkowej lat 60., a przez to wydawać się
może dość egzotyczny dla polskiego widza. Warto jednak kupić bilet do tego świata.
Coenowie zabierają nas w melancholijną podróż wzbogaconą świetnym aktorstwem
(zupełnie niedoceniony Oscar Isaac w głównej roli) i cudowną muzyką. Dodatkowo
miłośnicy amerykańskiego duetu reżyserskiego przeżyć w kinie mogą niemałą frajdę,
odnajdując kolejne smaczki i odwołania do najsłynniejszych dzieł swoich idoli.

Obrońcy skarbów
źródło
Lata II wojny światowej. Na
polecenie Hitlera naziści grabią największe dzieła sztuki, wśród nich
arcydzieła Michała Anioła i Leonarda da Vinci. Dekretem prezydenta Stanów
Zjednoczonych kilku skromnych historyków musi przekształcić się w grupę agentów
do zadań specjalnych i na własną rękę odnaleźć i ocalić zrabowane skarby
kultury. Porzucają wszystko, czym do tej pory żyli, i trafiają w wir działań
wojennych.
George Clooney wybrał się na
wojnę i zabrał ze sobą plejadę hollywoodzkich gwiazd. Szkoda tylko, że w jego
militarnym ekwipunku nie znalazło się miejsce na dobry scenariusz. Obrońcy skarbów zgłębiają modną ostatnio
tematykę kradzieży dzieł sztuki przez nazistów. Na ten temat wydano ostatnimi
czasy kilka książek, jedną z nich podjął się zekranizować Clooney. Po
ostatnich, dosyć gorzkich w wymowie, filmach zdecydował się obrać zupełnie
przeciwny kierunek. Nie zachował jednak umiaru, przez co jego dzieło stało się lukrowaną
laurką, z wyblakłymi, nudnymi bohaterami. To nie jest obraz zły, ale przede
wszystkim rozczarowujący. Mogło powstać inteligentne dzieło w duchu wojennej przygody,
ale Clooney zabłądził, a wraz z nim reszta obsady.
Non-Stop
źródło
Agent federalny Bill Marks ma za
zadanie bronić bezpieczeństwa pasażerów linii lotniczych. Nie znosi latać, a
swoją pracę traktuje jako zło konieczne. Ale dzisiejszy lot będzie daleki od
rutyny. Chwilę po starcie na jego szyfrowany telefon przychodzi wiadomość z
żądaniem 150 milionów dolarów okupu. W przypadku odmowy co 20 minut ginąć
będzie kolejny pasażer. Wkrótce okaże się jednak, że przestępcom nie chodzi o
pieniądze. Stawka jest znacznie wyższa.
Liam Neeson dał się ostatnio
zaszufladkować jako twardziel kina akcji. Szkolił Batmana, walczył z wilkami i
mroźną zimą (Przetrwanie) ganiał w
poszukiwaniu córki (Uprowadzona) i
żony (Uprowadzona 2). Tym razem jest
jedyną osobą mogącą uratować pasażerów samolotu.
Jako agent Neeson spełnia się
znakomicie, ale to wiemy już od dawna. Jest męski, wszelkie problemy rozwiązuje
starymi sposobami: pięść i broń najlepszym sposobem na przestępców, a kiedy rzuca
one-linerami, wiemy, że mamy przechlapane. Aktor całkowicie przyćmiewa nudny
drugi plan, zapełniony sztandarowymi postaciami stewardess i pasażerów
prezentujących różne typy osobowościowe. Akcyjniaki z Neesonem przyzwyczaiły
nas do prostej, żeby nie powiedzieć prostackiej, fabuły, ale tym razem
scenarzyści przesadzili. Absurdalne i nielogiczne wydarzenia skutecznie niszczą
przyjemność z oglądania filmu, co przecież ma być jego główną zaletą.

Ten niezręczny moment
źródło
Prędzej czy później każda
dziewczyna zada swojemu chłopakowi kłopotliwe pytanie: I co dalej?. Potem jest już tylko gorzej – tak przynajmniej myślą
Jason, Daniel i Mikey – trzech kumpli, którzy na własnej skórze przekonali się,
że związki na dłuższą metę nie są dla nich. Przyjaciele
zawierają pakt: będą imprezować i podrywać laski, ale żaden z nich nie
zaangażuje się na poważnie. Czy uda im się wytrwać?
Zac Efron po krótkim romansie z
kinem nieco ambitniejszym, aczkolwiek przyjętym z mieszanymi uczuciami (Pokusa, Bez względu na cenę, Parkland),
i problemach prywatnych (odwyk) powraca do korzeni. Ten niezręczny moment nie jest, rzecz jasna, kolejną komedią, w
której Efron gra słodkiego chłopca z liceum, ale to wciąż ta sama przynależność
gatunkowa. To jednak skok w górę – gagi są zabawne, aktorzy grają dobrze (Miles
Teller kradnie niemal każdą scenę reszcie obsady), a całość jest przyjemną rozrywką
pomimo zdecydowanie oklepanego motywu (młodzi podrywacze zdają sobie sprawę z
wartości stałego związku, czy już tego gdzieś nie widzieliśmy?)

Scena zbrodni
źródło
Reżyser Joshua Oppenheimer
spędził siedem lat z emerytowanymi
dowódcami brygad śmierci w Indonezji. Gdy proponuje im filmowe odtworzenie
dokonywanych zbrodni, z wigorem załatwiają aktorów, dekoracje, kostiumy i
dyskutują o możliwych scenariuszach rekonstrukcji. Praca przy filmie obiera
jednak nieoczekiwany kierunek…
Wstrząsający dokument
przeznaczony tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Razem z reżyserem na niemal
dwie godziny zagłębiamy się w historię bestialskich mordów dokonywanych
podczas indonezyjskiego puczu w latach 60. Co mają do powiedzenia niegdysiejsi
oprawcy, czy odczuwają wyrzuty sumienia? Scena
zbrodni
szalenie intryguje podjętym tematem i wstrząsa do głębi
zaprezentowanymi historiami członków brygad śmierci. Niezwykłe to przeżycie
wysłuchać, co mają do powiedzenia po pół wieku od tamtych wydarzeń.
Borgman
źródło
Camiel Borgman – mężczyzna,
którego tożsamości nie znamy – ucieka ze swojej dotychczasowej kryjówki (labiryntu
podziemnych korytarzy w lesie) przed pogonią uzbrojonych mężczyzn. Schronienie
znajduje w mieszczańskim domu na przedmieściach. Pojawienie się Borgmana
spowoduje serię niepokojących i zagadkowych wydarzeń i odkryje prawdziwe
oblicze zamożnej, przykładnej rodziny: Mariny i Richarda, trójki ich dzieci
oraz niani…
Takiego kina nam brakuje. Borgman pokazuje, że Europejczycy
potrafią kręcić filmy intrygujące i oryginalne bez uciekania się w
pseudofilozoficzny bełkot. Obraz holenderskiego twórcy Alexa van der
Warmerdama, którego możemy kojarzyć z takich filmów, jak Ostatnie dni Emmy Blank czy Grimm,
operuje tajemnicą i niedopowiedzeniami, które z każdą sekundą coraz bardziej
wciągają widza w fabułę. Tytułowy osobnik z jednej strony fascynuje, a z drugiej
budzi autentyczne przerażenie. Niezwykle ciekawie wypada spotkanie między
tajemniczym lokatorem a bogaczami, ich wzajemne stosunki pełne manipulacji i agresji.
Film nie jest pozbawiony specyficznego czarnego humoru, a więc zdecydowanie nie
spodoba się wszystkim kinomanom.
Borgman pokazywany był na
zeszłorocznym festiwalu w Cannes, został też holenderskim kandydatem do Oscara.

Nieznajomy nad
jeziorem
źródło
Podczas cruisingu po plaży dla
gejów główny bohater zaprzyjaźnia się wprawdzie z brzuchatym outsiderem, ale
jego serce zdobywa charyzmatyczny wąsacz, który okazuje się… Nagrany w jednej
lokacji film wciąż zmienia tonacje: od porno thrillera, przez parodię do
metafory.
Ze wszech miar oryginalne kino
zapierające się rękami i nogami przed zaszufladkowaniem jako typowy film
gejowski ze sztampową historią i bohaterami odczuwającymi niezrozumienie ze
strony całego świata. To przede wszystkim interesujący thriller o
fatalistycznym pożądaniu, który doprowadza bohaterów na skraj życia i śmierci,
tyle że postacie to zupełnie nadzy mężczyźni, a akcja dzieje się nad jeziorem.
Film bawi się konwencjami, gładko przechodząc w kolejne stylistyczne maski. Aż
roi się tu od niecodziennej symboliki, podczas seansu musicie
więc przygotować się na ciągłe łamanie głowy w jej odgadywanie.

Nic wielkiego
źródło
Historia rodzeństwa Zosi i
Stasia, ich wspólnego dzieciństwa, relacji z rodzicami, w końcu wejścia w
pełnoletniość i dorosłość. Okres dojrzewania to ten specyficzny czas, kiedy
podejmujemy różne decyzje, których znaczenie będziemy rozumieć dopiero za kilka
lat. To także, a może przede wszystkim, czas kształtowania charakteru i szukania
siebie. Czasami taka podróż do własnego wnętrza jest, tak jak w przypadku
Stasia, zaskakująca i kręta. Młody chłopak może nie być gotowy na to, co tam
odkryje.
Teoretycznie jest to premiera
kinowa, praktycznie Nic wielkiego nie
było pokazywane prawie nigdzie. Przyczyn takiego stanu rzeczy należy upatrywać
w kilku czynnikach. Po pierwsze – jest to debiut Jana Gazickiego, młodego twórcy,
który zajął się również napisaniem scenariusza i pracą operatorską. Film
dysponował mikrobudżetem, co rzuca się w oczy w każdej jego sekundzie. Aktorzy
albo nie mają zbyt dużego doświadczenia, albo to po prostu zwyczajni
naturszczycy, m.in. uczniowie łodzkiego ogólniaka. Rzecz jasna, nikt nie
oczekuje od młodego debiutanta dzieła na miarę Jamesa Camerona, ale zdaje się,
że całość mogła wypaść zdecydowanie lepiej. Najgorzej sprawdza się scenariusz, pełen sztywnych i niezbyt głębokich dialogów. Fabuła jest chaotyczna, a reżyserowi
nie udaje się zaciekawić widza choćby na minutę. To dosłownie nic wielkiego.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia