Wyprawa nie z tej ziemi

źródło
Sukces finansowy filmu Niebo
istnieje… naprawdę
(kosztujący 12 milionów dolarów obraz zarobił w
Stanach 90 milionów) dowodzi, że tematyka chrześcijańska jest ostatnio
niezwykle modna, o czym zresztą wspominałam w poprzednich częściach cyklu
premier. U nas spisała się bardzo dobrze, choć siły były nierówne – produkcja
Randalla Wallace’a miała do pokonania tylko niezależny dramat Pierwszy
wschód słońca
z homoseksualistami w roli głównej.

Niebo istnieje… naprawdę

źródło
Czteroletni Colton Burpo podczas operacji
znajduje się na granicy życia i śmierci. Kiedy przeżywa, opowiada rodzicom o
swej zadziwiającej wędrówce do nieba. Twierdzi, że opuścił swoje ciało, a w
zaświatach spotkał się z ludźmi, o których z racji swojego wieku nie mógł
wiedzieć. Jego opowieść obfituje w wiele szczegółów znanych z Biblii.

Niebo istnieje – próbują przekonać nas z pełną
wiarą twórcy filmu. Problem w tym, że jest to wiara dość dziecinna, oparta na
najprostszych schematach. Nikogo nie przekona taka ugrzeczniona, słodka wizja
świata, gdzie królują papierowe postacie i dialogowe banały. Drażni szczególnie
wizja tytułowego nieba, pełnego śnieżnobiałych chmurek, słodkich aniołków i
zielonej trawy. Takie przerysowane wyobrażenie razi tandetą i traktowaniem
widza niczym małe, głupiutkie dziecko. Ateistów prędzej rozśmieszy do łez, niż
pobudzi do szczerych refleksji. Większości katolików natomiast nie usatysfakcjonuje.
Szkoda tylko Grega Kinneara, diablo zdolnego aktora, którego stać na role w
zdecydowanie lepszych filmach.

Pierwszy wschód słońca

źródło
Paul i Kurt żyją w związku już od dwóch lat.
Odkrywając nocne życie Chicago, cieszą się każdą chwilą spędzoną razem.
Przypadkowo poznany Kevin burzy sielankę i sprawia, że Kurt zrywa z ukochanym.
Korzysta z całych sił z odzyskanej wolności, lecz cały czas rozmyśla o życiu z
Paulem. Spotkanie po kilku miesiącach dwóch mężczyzn doprowadza do wspólnych
wspomnień.
W swoim debiucie reżyserskim i scenopisarskim Chris Michael Birkmeier przygląda się idei wielkiej
fatalnej miłości, ale w nowoczesnym wydaniu, w którym Julia została zastąpiona
przez mężczyznę. Zmiana ta nie wpływa znacznie na całokształt opowieści – to
smutny melodramat, w którym namiętność zostaje zniszczona. Nie przez czynniki
zewnętrzne, nieubłagany los, ale autodestrukcyjne zachowania głównych bohaterów.
Nie ma w tym nic odkrywczego, ale dałoby się bez problemu przełknąć, gdyby
tylko Birkmeier posiadał większe doświadczenie w snuciu historii. Amatorstwo szczególnie widoczne jest w wyświechtanych dialogach, których słucha się z
rosnącą irytacją.

Czym pachnie lipiec…?

źródło

Jak co miesiąc, tak i dziś proponujemy Wam publikacje wydawnictw na wakacyjne popołudnia i wieczory. Wśród nich znajdą się zarówno przyjemne czytadełka, jak i sensacje mrożące krew w żyłach.

źródło

 

Tytuł: Oblężenie

Autor: Sandra Brown
Gatunek: sensacja
Liczba stron: 240
Data premiery: 9 lipca 2014 r.

Wydawnictwo: Świat Książki

Tiel
MCCoy, reporterka telewizyjna, wyrusza na urlop, jednak słysząc w radiu
informacje dotyczące tajemniczego porwania nastoletniej córki pewnego
multimilionera, zmienia trasę w zamiarze zajęcia się tą sprawą. Prawda
jest jednak taka, że Sabra, ofiara rzekomego porwania, ucieka z domu
wraz ze swym chłopakiem. Kochankowie i Tiel spotykają się w sklepie w
miasteczku Rojo Flats w zaskakujących okolicznościach. Reporterka
poznaje odpowiedzi na bardzo istotne pytania, chroniąc tych dwoje
przed… światem.
… I nici z urlopu – tak można by
podsumować tę historię. Jaką tajemnicę skrywają zdesperowani
kochankowie? Kolejna niebanalna pozycja dla fanów dobrej sensacji. Nie
przegapcie tego – atrakcje gwarantowane.
Sandra Brown
znów oczaruje czytelników swoją taktyką wprowadzania wątku kryminalnego
we współczesny romans. Powieści autorki są jednak na tyle zaskakujące,
że nie sposób przejść koło nich obojętnie. Z pewnością i ta nie
pozostanie bez echa wśród zapalonych miłośników sensacji.

źródło

Tytuł: Ostatni pasażer

Autor: Manel Loureiro
Gatunek: thriller
Liczba stron: 480
Data premiery: 9 lipca 2014 r.
Wydawnictwo: Muza

Sierpień, 1939 r. Niemiecki
transatlantyk Valkirie niemal zderza się z angielskim węglowcem. Trzej
marynarze, którzy zapuszczają się na jego pokład, odkrywają ślady obecności
setek pasażerów, ale znajdują tylko jednego – żydowskiego niemowlaka.
Czasy współczesne. Ambitna
dziennikarka dostaje okazję odkrycia tajemnicy Valkirii, kiedy pewien milioner
proponuje jej rejs nowo odbudowanym statkiem.
Fabuła książki brzmi bardzo
intrygująco. Statki-widma obecne są w kulturze od dawna i niezmiennie wzbudzają
dreszczyk emocji swoją tajemniczością. Manel Loureiro znany jest z chwalonego
przez czytelników cyklu o zombie Apokalipsa
Z
, umie więc układać interesujące historie i trzymać w napięciu. Pora
sprawdzić jak wypadł ten hiszpański twórca w dziele opowiadającym o czymś innym
niż o żywych trupach.
źródło

Tytuł: Serce w płomieniach

Autor: Richelle Mead
Gatunek: fantasy
Liczba stron: 416
Data premiery: 9 lipca 2014 r.
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Sydney nie miała pojęcia, czy
zaufać alchemikom czy też własnym uczuciom. Podjęła zdumiewającą decyzję, po
której już nic nie było takie samo. Gdy do dziewczyny przyjeżdża jej siostra,
Zoe, Sydney zaczyna wątpić, czy zdoła utrzymać swoje sprawy w tajemnicy. Czy
uda jej skoncentrować na doskonaleniu magicznych umiejętności, kiedy co rusz
jej życiem rządzi miłość i pragnienie odwetu?
Richelle Mead ma wprawę w
zaspokajaniu pragnień nastoletniego targetu – odniosła w końcu spory sukces Akademią Wampirów, teraz powraca z
czwartą już częścią książkowego cyklu Kroniki
krwi
. To nic innego jak typowe fantasy dla dziewcząt zakochanych w tego
typu historyjkach pełnych nastoletniej namiętności, przystojniaków zakochanych
w głównej bohaterce i popkulturowych wampirów. Zachodnie fanki szykują już się
na premierę piątego tomu, szósty będzie można nabyć już za niecały rok.

źródło

 

Tytuł: Zapach cedru

Autor: Ann-Marie MacDonald
Gatunek: melodramat
Liczba stron: 558
Data premiery: 9 lipca 2014 r.

Wydawnictwo: Świat Książki

Trzynastoletnia
Libanka Materia postanawia uciec z domu ze stroicielem fortepianów,
Jakubem Pipperem. Wtedy to jej rodzice wyklinają ją, a jej najstarsza
siostra wyrusza na studia do Nowego Jorku. Ten fakt pogrąża rodzinę w
mrocznej tajemnicy i staje się przyczyną wstrząsających zdarzeń…

Od pewnego czasu rynek wydawniczy obfituje w autobiografie i sagi rodzinne. Zapach cedru jest
jedną z nich. Intrygi, tajemnice, relacje międzyludzkie – to trzy
wyznaczniki komedii, tragedii i melodramatu w jednym. Przeszłość splata
się z teraźniejszością, a sny stają się jawą. Historia wzruszająca, z
dreszczykiem emocji, poruszająca, ale prawdziwa. Ann-Marie MacDonald
prezentuje przegląd ludzkich charakterów, ale także dramatyczny los
rodziny i aktualne problemy społeczne. Słowem: wykłada życie na
poszczególnych stronach książki. Powieść nieprosta, ale z doskonale
poprowadzoną narracją. Zyskuje urok dzięki wnikliwym opisom i
przesłaniu, które autorka umiejętnie wplata między jej poszczególne
zdania.

źródło

Tytuł: Zaklęte uczucia

Autor: Nora Roberts
Gatunek: romans
Liczba stron: 544
Data premiery: 16 lipca 2014 r.
Wydawnictwo: Mira

Zaklęte uczucia to dwie książki w jednym: Zniewolenie i Urzeczona.
Główny bohater pierwszej, Nash
Kirkland, poszukuje pomysłu na nowy film. Sądzi, że w pisaniu scenariusza
pomoże mu Morgana Donovan, uważana w okolicy za czarownicę. Kobieta szybko
zawróciła mu w głowie, stając się jego obsesją. Kirkland z całych sił próbuje
obronić się przed uczuciem, którego tak naprawdę nie rozumie.
Bohaterem Urzeczonej jest Sebastian Donovan, mężczyzna o nadzwyczajnym
talencie słyszenia myśli innych ludzi i dostrzegania przeszłych oraz przyszłych
zdarzeń. Kiedy poznaje Mel, wie, że związek z nią to tylko kwestia czasu.
Kobieta natomiast jest nastawiona do niego sceptycznie, nawiązuje z nim kontakt
dopiero po prośbie zrozpaczonej przyjaciółki, która czuje, że tylko Donovan
jest w stanie odnaleźć jej dziecko.
Książki Nory Roberts należy traktować
z odpowiednim dystansem. To trochę lepsze harlequiny, z obowiązkowymi
papierowymi postaciami i wielkimi miłościami czającymi się za rogiem. Dla
urozmaicenia autorka dokłada trochę paranormalnych smaczków, w tym przypadku
wątek jasnowidzenia. Całość można traktować jak względnie miły przerywnik
między poważnymi dramatami lub thrillerami. W sam raz na lato.

źródło

Tytuł: Krew Illapa

Autor: Robert Kilen
Gatunek: sensacja
Liczba stron: 404
Data premiery: 17 lipca 2014 r.
Wydawnictwo: Bellona

Andrzej
Benesz, utrzymujący, że jest potomkiem rodu Amaru, wydobywa ze schowka
umieszczonego pod progiem zamku ołowianą rurę, w której znajduje się
istotny dokument. Najprawdopodobniej jest to testament spisany inkaskim
pismem Quipu, jednak żadne inne fakty nie są znane. Najdziwniejsze
jest to, że wynalazca rury ginie w wypadku samochodowym w
niewyjaśnionych okolicznościach.

Początki historii
sięgają wieku XVIII, kiedy to zamek Niedzica zamieszkiwali Indianie z
potężnego rodu Amaru. Niedzica miała być dla nich schronieniem przed
czyhającymi na nich prześladowcami z Ameryki Południowej.

Polski
rynek wydawniczy obfituje w wiele powieści sensacyjnych, jednak jak
dotąd nie stworzono czegoś podobnego. Miłośnicy kryminałów będą mieli co
robić w te wakacje. Robert Kilen
stworzył powieść sensacyjną, w której nie brak zwrotów akcji i krętactw.
Oj, będzie się działo.

 

źródło

Tytuł: Zatoka tajemnic

Autor: Rosanna Ley
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 448
Data premiery: 24 lipca 2014 r.
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Trzy kobiety prowadzą zwyczajne życie, do momentu, aż nie okazuje się, że łączy je wspólna historia.
W
Hiszpanii trwa wojna. Julia szuka schronu w barcelońskim klasztorze.
Podejmuje też pracę jako wolontariuszka w klinice położniczej, żeby nie
stracić kontaktu z otaczającym światem. Julia będzie musiała podjąć
decyzję, jak daleko może posunąć się, chcąc pomóc podopiecznym.
Tymczasem
w Anglii, sześć miesięcy po tragicznej śmierci rodziców, Ruby pakuje
rzeczy i wystawia dom na sprzedaż. Odkrywa też tajemnicę, którą rodzice
ukrywali przed nią przez cały czas.

Różne miejsca, różne osoby, ale historia połączy wszystko w jedną całość. Rosanna Lex po napisaniu swojego bestsellerowego Domu na Sycylii przechodzi
do nieco innej historii, jednak technika pozostaje ta sama – sekrety i
jeszcze raz sekrety. Osobom, które lubują się we wszelkiej maści
powieściach sensacyjnych i obyczajowych ta publikacja może przypaść do
gustu, dostarcza bowiem emocji, przy czym jest lekka i przyjemna w
odbiorze. Z pewnością nie zabraknie w niej ciekawych zdarzeń na tle
pięknego krajobrazu słonecznych Wysp Kanaryjskich.

źródło

Tytuł: Bohaterki Powstańczej Warszawy

Autor: Barbara Wachowicz
Gatunek: literatura faktu
Liczba stron: 704
Data premiery: 30 lipca 2014 r.
Wydawnictwo: Muza

Książka o kobietach i
dziewczętach walczących w powstaniu warszawskim. Każdy rozdział poświęcony jest
innej postaci, a jest ich aż 18. Autorka przybliża losy m.in. Henryki
Dziakowskiej-Zarzyckiej (łączniczki i sanitariuszki batalionu Parasol) czy Danuty Zdanowicz-Rossmanowej (komendantki Wojskowej Służby
Kobiet Batalionu Ostoja), odkrywa
nieznane wojenne losy słynnych aktorek – Danuty Szaflarskiej i Aliny Janowskiej.
O powstaniu warszawskim mówi się
coraz więcej – niedawno temu w kinach mogliśmy oglądać pokolorowany dokument
będący zbiórką zachowanych materiałów z tamtych dni; szerokie dyskusje wywołał także zwiastun
superprodukcji (jak na polskie warunki) Miasto
44
kładący nacisk na efektowną akcję i przekaz trafiający w gusta młodzieży.
Książka Barbary Wachowicz wydaje
się o tyle ciekawa, że przybliża losy nieznanych bohaterek powstania – kobiet.
Wojna to sprawa męska, ale nie zapomnijmy, że wiele młodych dziewcząt
postanowiło w równym stopniu przysłużyć się ojczyźnie, co mężczyźni. W
katorżniczych warunkach starały się nieść pociechę i pomoc. Pora dowiedzieć się,
czego dokonały te uśmiechnięte dziewczęta z okładki.

źródło

Tytuł: Dzieciobójczynie

Autor: Bohdan Lach, Przemysław Słowiński
Gatunek: literatura faktu
Liczba stron: 290
Data premiery: 30 lipca 2014 r.
Wydawnictwo: Videograf

Książka przedstawia morderstwa, na które społeczeństwo jest szczególnie
wrażliwe – te popełnione na dzieciach. Dodać do tego, że wykonane przez ich
własnych rodziców, a otrzymamy jeden z najbardziej przerażających snów. Twórcy
prezentują okoliczności śmierci dzieci, rekonstruują przebieg śledztwa i
procesu, ukazują dalsze losy rodzin ofiar. Każda historia wzbogacona jest o
komentarz profilera policyjnego.
Z doświadczenia wiem, że istnieją ludzie, dla których każda historia o
mordercach jest ciekawa. Dzieciobójczynie
to wprawdzie nie rasowy kryminał, a powieść dokumentalna rejestrująca nagie
fakty, ale fanom gatunku powinna przypaść do gustu. Pozostaje tylko nadzieja,
że autorzy książki nie stworzyli swojego dzieła tylko po to, żeby wpasować się
w medialny szum wokół polskich dzieciobójczyń. W końcu wszyscy mamy już po
dziurki w nosie gorących informacji z pierwszych stron gazet o wiadomej pani z
Sosnowca.
źródło

Tytuł: Podróż na sto stóp

Autor: Richard C. Morais
Gatunek: powieść obyczajowa

Liczba stron: 312
Data premiery: 30 lipca 2014 r.
Wydawnictwo: Bellona

Hasanna Haji jest osobą, dla której smak to coś niezwykle istotnego. Niegdyś w Bombaju prowadził własną restaurację, jednak zmuszony został do emigracji, w wyniku której przeniósł się do francuskiej wsi Lumiere, gdzie również założył restaurację. Jak zakończy się ta historia?

Świetna historia na lato. W sam raz dla tych, którzy w książkach doszukują się smaczkówPodróż na sto stóp to lekka, niezobowiązująca lektura. Autorka zabiera czytelnika w kulinarną podróż, podczas której może on degustować to, co przygotowuje główny bohater, i wraz z nim zachwycać się potrawami. Nie jest to jednak zwykła książka o gotowaniu, których mamy już przesyt; przede wszystkim to historia o dążeniu do celu, o spełnianiu marzeń i przełamywaniu barier.

Na sierpień tego roku zaplanowano ekranizację tej powieści. Fanów kulinarnej kinematografii – choć nie tylko – serdecznie zapraszamy (najlepiej z półmiskiem smakołyków w ręku, coby nie zgłodnieć)!

Namiętności nie stwierdzono

źródło
Nie udał się Brianowi De Palmie powrót do kina, oj, nie udał się. Namiętność nie rozgrzała serca ani krytyków, ani widzów, i tym samym została zdetronizowana przez konkurencję: futurystyczny pociąg pełen podziałów społecznych (Snowpiercer. Arka przyszłości), Toma Hardy’ego zamkniętego w samochodzie (Locke), cynicznych kelnerów (Zaklęte rewiry), mieszkańców amerykańskich prowincji z lat 30. (Kiedy umieram), horrowego śmiałka (13 grzechów) i zagubionego polskiego nastolatka (Gabriel).

Snowpiercer: Arka przyszłości
źródło
Niedaleka przyszłość. Ziemia
uległa zagładzie, zapanowała wieczna zima. Jedynymi, którzy przeżyli, są
pasażerowie Snowpiercera – ultraszybkiego pociągu napędzonego rewolucyjnym
silnikiem. W środku pojazdu panuje określony podział – bogaci żyją na koszt
biednej większości. Wkrótce jednak dojdzie do buntu.
Snowpiercer to pierwsze amerykańskie dziecko koreańskiego twórcy
Joon-ho Bonga. W swoim ojczystym kraju tworzył świetne, ekscentryczne filmy, w
Hollywood przepadł z kretesem. Reżyser nie wyważył odpowiednio dramatu, akcji i
absurdu, przez co jego film składa się z nierównych odcinków. Scenariusz jest
napisany bardzo źle, zapełniony nielogicznymi, absurdalnymi zdarzeniami,
odbierającymi jakąkolwiek przyjemność z oglądania. Nie zawodzi jedynie oprawa
audiowizualna – piękne zdjęcia Kyung-Pyo Honga
porażają szorstką brutalnością i realizmem.
Locke
źródło
Ivan Locke wiedzie szczęśliwe
życie – ma kochającą rodzinę, świetną pracę, a wkrótce ma nastąpić ukoronowanie
jego kariery zawodowej. Jego życie zmienia się w jedną noc z Birmingham
do Londynu, podczas której odbiera telefony od: swojej żony, synów, dawnej
współpracownicy, szefa, który go zwalnia, i pracownika, mającego go zastąpić w
najważniejszym zawodowym wyzwaniu.
One man show to ciężki kawałek chleba. W końcu jeden aktor
zamknięty w ciasnym pomieszczeniu to ogromne wyzwanie dla twórcy i widza
przyzwyczajonego do filmowych podróży międzykontynentalnych. Jeśli Ryanowi Reynoldsowi udała się ta sztuka w Pogrzebanym,
to Tom Hardy zasłużył na najwyższe laury.
Historia jest prosta, ale reżyser
wyciska z niej najwięcej, ile tylko się da. Sprzeczne emocje targane bohaterem
udzielają się widzowi, który przez cały seans siedzi jak na szpilkach. Duża w
tym zasługa Hardy’ego, który posiada tyle charyzmy, aby przykuć do ekranu nawet
na dłużej niż te 85 minut. Kreuje postać zwyczajnego człowieka w ekstremalnej
sytuacji, twardziela ponoszącego konsekwencje swoich czynów, i raz jeszcze
udowadnia, jakim elektryzującym aktorem jest.
Zaklęte rewiry
źródło
Roman Boryczko, młody chłopak ze
wsi, rozpoczyna pracę w restauracji. Początkowo pracuje jako pomywacz, z czasem
przechodzi przez dalsze stopnie hierarchii. Odkrywa, że żeby awansować, musi stać się
pochlebcą i cwaniakiem, z dumą znoszącym upokorzenia podwładnych. Roman próbuje
zachować wrażliwość i nie doprowadzić siebie do moralnej klęski.
Kto by się spodziewał takiego
zdeprawowania po środowisku kelnerów? Janusz Majewski odsłonił niewygodną
prawdę i bez ogródek ukazał to, co kryje się za kurtuazyjnymi uśmiechami i
czystymi obrusami. Stworzył świetny dramat, jeden z najlepszych polskich
obrazów lat 70. Młody wówczas Marek Kondrad i Roman Wilhelmi dają popis
znakomitych kreacji, jakich dzisiaj nie zastaniemy w rodzimej kinematografii. Klasyka,
którą możemy ponownie obejrzeć w kinach, tym razem w wersji odnowionej cyfrowo.
Kiedy umieram
źródło
Południe Ameryki, lata 30. Rodzina
Addie Bundren próbuje spełnić jej ostatnią wolę i pochować jej zwłoki niedaleko
miasta Jefferson. Prości ludzie z oślim uporem dążą do wyznaczonego celu,
broniąc swoich racji oraz familii.
James Franco mierzy wysoko –
zamiast rozwijać reżyserską technikę w komediodramatach, stawia na ekranizacje
prozy Cormaca McCarthy’ego i Williama Faulknera. I wychodzi z tego zadania z połowicznym
sukcesem.
Próbując poradzić sobie z
polifonią dzieła Faulknera, stosuje wizualne sztuczki, dzieli ekran na kilka
części, nakłada na siebie dialogi. To jednak za mało, żeby uchwycić ducha
powieści. W tym natłoku sztuczek ulatuje gdzieś kwintesencja dzieła, jej
finezja i prostota w jednym. Z drugiej strony Franco umiejętnie prowadzi
aktorów, z dbałością i rozmysłem tworzy piękną oprawę audiowizualną. Widać w
nim zalążek talentu i odwagę, które odpowiednio pielęgnowane mogą w przyszłości
przynieść obfite owoce.
Namiętność
źródło
Atrakcyjna Christine za maską
pewności siebie skrywa bezlitosną i manipulatorską osobowość. Nie pozwoli, by
ktokolwiek zagroził jej wysokiej pozycji zawodowej. Kiedy nowa pracownica
Isabelle zbyt szybko wspina się po szczeblach firmowej kariery, Christine
rozpocznie z nią swoją kolejną grę. Próbuje ją oczarować, aby w końcu
skompromitować w oczach wszystkich. Kobieta nie zdaje sobie jednak sprawy, że
trafiła na godną siebie rywalkę.
Polski dystrybutor długo zbierał
się z wpuszczeniem tego filmu do kin – w końcu minęły już dwa lata od jego
powstania, podczas których najnowsze dzieło Briana De Palmy zdążyło pojawić się
w telewizji. Nie było potrzeby się starać, gdyż Namiętność to powrót do kina de Palmy, jakiego nie życzyłby sobie
żaden reżyser.
Fabuła pozostaje wierna
francuskiemu oryginałowi z 2010 r., niestety w złym tego słowa znaczeniu. Film
przypomina telenowelę i kiepskie powieści z dreszczykiem jednocześnie.
Bohaterowie to reprezentanci stereotypowej klasy wyższej, w której erotyka,
władza i bezwzględność nierozerwalnie się ze sobą łączą. Są pretensjonalni,
średnio zagrani, a ich poczynania powodują u widza tylko irytację. De Palma
miesza nieprzystające do siebie stylistyki, jakby sam nie wiedział, jaki film
chciałby nakręcić. W przypadku tak rażących błędów chęć obejrzenia jego
następnego dzieła gwałtownie spada.
13 grzechów
źródło
Elliotowi nie wiedzie się
najlepiej – jest pogrążony w długach, a niedługo bierze ślub z
miłością swojego życia. Pewnego dnia tajemniczy głos z telefonu informuje go,
że bierze udział w grze, a przez cały czas filmują go kamery. Jeżeli mężczyzna
wykona prawidłowo 13 zadań, otrzyma 6,2 miliona dolarów. Pierwsze z nich –
zabicie muchy – jest banalnie proste, ale kolejne zmuszają go do ekstremalnych
zachowań.
Amerykanie rozmiłowali się w
przenoszeniu na własny grunt azjatyckich horrorów. 13 grzechom bliżej jest jednak do Piły czy Telefonu niż The Ring – Krąg i Nieodebranego połączenia. Daniel Stamm powiela klisze jeszcze
większej liczby dreszczowców, co sprawia, że jego produkt jest nieświeży i
bardzo odtwórczy. Reżyser nie proponuje nic ponad to, co możemy oglądać w
pierwszym lepszym horrorze. Wymyślane przez niego twisty są marne i, co zabija
każdy dobry pomysł, przewidywalne. Ot, przeciętniak, niczym poprzedni film
Stamma, Ostatni egzorcyzm.
Gabriel
źródło
12-letni Tomek mieszka z
dziadkami, ale wciąż tęskni do ojca, z którym nie widział się od lat. Jego
pasją są wyścigi samochodowe, a najlepszym przyjacielem mechanik.
Chłopiec wyrusza w pełną niebezpieczeństw wyprawę, aby odnaleźć rodziciela.
Pomaga mu Gabriel, tajemniczy przyjaciel, który roztacza nad nim troskliwą
opiekę. Tomek jest coraz bliżej poznania zarówno sekretu ojca, jak i swojego anioła stróża.
W dziedzinie kina familijnego (i
nie tylko) Polacy muszą się jeszcze sporo nauczyć. Wprawdzie Magiczne drzewo wniosło świeżość do
naszego stęchłego światka i zostało docenione nawet za granicą, jednak od tego czasu
nie udało się nam nakręcić nic godnego uwagi najmłodszych. Twórcy Gabriela nie starają się nawet wypełnić
tej luki. Ich film wydaje się kręcony najmniejszym kosztem: najtańszy
scenariusz, pierwszy lepszy reżyser, budżet niski nawet jak na polskie warunki.
To nie mogło zaowocować dobrym kinem; obraz Mikołaja Haremskiego jest
pozbawiony wszystkiego, co atrakcyjne dla małoletniego widza – ciekawych
bohaterów, uroku i żwawej fabuły.

Jak poprawić niską samoocenę

źródło
Co wydawnictwo Feeria proponuje na słoneczne lipcowe dni? Tylko jedną książkę, ale za to taką, która może całkowicie odmienić Wasze życie.

źródło

Tytuł: 6 filarów poczucia własnej wartości

Autor: Nathaniel Branden
Gatunek: poradnik psychologiczny
Liczba stron: 336

Psychoterapeuta Nathaniel Branden przedstawia sześć filarów poczucia własnej wartości tym, którym niska samoocena przeszkadza w codziennym życiu. Według niego są to praktyki świadomego życia, samoakceptacji, odpowiedzialności za siebie, asertywności, życia celowego i integralności uczuciowej.
Wydaje się, że zewsząd otaczają nas ludzie narcystyczni i zakochani we własnym ego. Znacznie cichsi są jednak ci, którym wypowiedzenie słów Jestem w tym dobry nigdy nie przejdzie przez gardło. Z pomocą przychodzą im twórcy wszelkiej maści poradników, a oto jeden z nich. Zalecenia Brandena nie są może zbyt odkrywcze, pisarz nie ujawnia nieznanych nikomu tajemnic, ale w prosty i pełen konkretów sposób przedstawia przydatne rady na bardzo ważny temat. Autor starał się ze swoją książką dotrzeć do jak największego grona czytelników, dlatego Sześć filarów poczucia własnej wartości może przeczytać zarówno uczeń, student, jak i nauczyciel.

Chrystus wstąpił do kin

źródło
Sezon na Biblię trwa, niedawno mogliśmy oglądać Noego, teraz sam Jezus Chrystus próbuje zamienić wiarę w zielone banknoty. Syn Boży powalczyć musi ze sporą konkurencją: amerykańską buntowniczką (Niezgodna), byłym jeńcem japońskiego obozu (Droga do zapomnienia), polskimi młodymi gniewnymi (Hardkor Disko), ofermowatymi policjantami (Kochanie, chyba cię zabiłem), tancerzami w czasach rozkwitu AIDS (Test na życie) i Eskimosami (Sarila).

Niezgodna

źródło
Rząd próbuje stworzyć idealne
społeczeństwo poprzez selekcję. Każdy nastolatek musi przejść odpowiedni test,
dzięki któremu zostanie wcielony do określonej grupy reprezentującej jedną
cechę charakteru – prawość, altruizm, nieustraszoność lub erudycję. Młoda
Beatrice rzuca wyzwanie bezwzględnemu systemowi i przyłącza się do buntowników
żyjących w podziemnym świecie.

Moda na nastoletnie antyutopie
trwa w najlepsze. Niezgodna próbuje
podpiąć się pod sukces Igrzysk śmierci,
stając się jej klonem. Znów mamy klimat totalitarnej przyszłości i odważną
nastolatkę próbującą pogodzić walkę z systemem z miłością do tajemniczego
przystojniaka. Film Neila Burgera nie wnosi nic nowego do gatunku, stając się
kolejną opowiastką przeznaczoną tylko dla fanów książkowego oryginału. Tych
jest jednak dość sporo, obraz odniósł bowiem w kinach umiarkowany sukces.
Twórcy kują żelazo póki gorące i kręcą już następną część cyklu; w końcu
dojdzie do momentu, gdy ciągłe schematy znudzą się nastoletniej publice.

Nasza recenzja książki tutaj.

Droga do zapomnienia

źródło
Eric Lomax przeżył niegdyś piekło
w japońskim obozie jenieckim. Wyczerpująca praca i bestialskie przesłuchania
doprowadziły go prawie do śmierci. Teraz, wspierany przez swoją nową żonę,
Patti, wyrusza w celu odnalezienia swojego dawnego dręczyciela.
Niezwykła historia Lomaxa stała
się podstawą sukcesu jego książki (nasza recenzja tutaj), który niestety
nie został przełożony na wysoką jakość adaptacji jego wspomnień. Jonathan
Teplitzky obrał sobie za cel jak największe wzruszenie widzów, wykorzystując
przy tym ckliwość i naiwność. Z zajmującej opowieści
stworzył rzewną historyjkę, z bohatera z krwi i kości, figurkę z plakatu. Można
zaakceptować powściągliwą formę, jeśli tylko nie jest przejawem pójścia na
łatwiznę. Niestety o Drodze do
zapomnienia
szybko zapomnicie; to film rażący przeciętnością i zmarnowanym
potencjałem dramaturgicznym.

Hardkor Disko

źródło
Tajemniczy i osamotniony Marcin
po przyjeździe do miasta poznaje młodszą od siebie Olę. Dziewczyna zaprasza go
do swojego świata, w którym panują hedonizm, niekończące się imprezy i
nielegalne narkotyki. Mężczyzna przybył jednak z precyzyjnym planem zemsty, o
którym wie tylko on…
Hardkor Disko miał być świeżym powiewem w polskim kinie. Po części mu
się to udało – debiut reżyserski Krzysztofa Skoniecznego poziomem realizacji
bije większość polskich filmów na głowę, i to pomimo śmiesznie niskiego
budżetu. Z drugiej strony za tymi ciekawymi i pięknie skomponowanymi kadrami
kryje się pustka. Bohaterowie filmu to galeria zepsutych typów, którym używki i
balangi zastępują prawdziwe ludzkie uczucia. Młode społeczeństwo jest
wypaczone, króluje zgnilizna moralna i duchowa. Niezbyt to oryginalne, prawda? Być
może Skoniecznemu brakuje tylko porządnie napisanego skryptu, dzięki któremu
będzie mógł nam powiedzieć coś więcej oprócz oczywistych banałów.

Syn Boży

źródło
Kinowa wersja serialu Biblia prezentuje całokształt życia
Jezusa Chrystusa – od cudownych narodzin, poprzez nauczanie, aż po ukrzyżowanie
i męczeńską śmierć.
Z jakiegoś powodu tematyka
biblijna święci ostatnio triumfy. O ile dla Hollywoodu chrześcijańskie postacie to
tacy sami bohaterowie jak Superman czy Thor, ubrani tylko w starożytne szatki,
kanał History Channel podszedł do nich z konserwatywnym szacunkiem. Dla
leniwych, którym nie w smak oglądanie 10-odcinkowego miniserialu, przygotowano
wersję kinową.
Twórcy nakręcili film po bożemu, nie bawiąc się w wieloznaczne
odczytywanie postaci i kilkubarwne odcienie. Ci, którym spodobało się Ostatnie kuszenie Chrystusa, na tym
wynudzą się na śmierć. Pod względem realizacyjnym całość trzyma poziom,
starając się nie odstawać znacznie od amerykańskich superprodukcji, pod
względem treści to prostu ilustracja Biblii. Ładna, kolorowa, z Jezusem o
długich falowanych włosach i olśniewającym uśmiechu. Wielu to wystarczy.

Kochanie, chyba cię
zabiłem

źródło
Policjant Wierzbowski,
samozwańczy Brudny Harry, zostaje przydzielony przez zniecierpliwionego jego
wybrykami szefa do eksperta od papierkowej roboty, Grasia. Wkrótce duet będzie
musiał rozwiązać sprawę Jana, który przez przypadek stał się zabójcą niewiernej
żony i jej kochanka.
Polscy twórcy z niezwykłą
regularnością i precyzją najlepszego seryjnego mordercy próbują zabić gatunek
zwany komedią. Ich standardową bronią są niemrawy scenariusz pełen oklepanych,
pseudo-śmiesznych zwrotów, banalni, ciosani grubą kreską bohaterzy i aktorzy
dobrani według bardzo nudnego klucza. Jednak w tym filmie rozczarowuje przede
wszystkim postawa Arkadiusza Jakubika, który zdołał odciąć się od emploi
wioskowego głupka i grać świetne, różnorodne role, by znów wrócić do punktu
wyjścia. Tylko duże kłopoty finansowe albo brak szacunku do samego siebie
byłyby w stanie go usprawiedliwić.

Test na życie

źródło
San Francisco, połowa lat 80.,
Frankie ubiega się o rolę w przedstawieniu znanej trupy tanecznej. Pomijany
podczas prób, niepewny własnych możliwości, nawiązuje znajomość z Toddem,
popularnym ziółkiem słynącym ze swobodnego stylu życia. Tymczasem w tle szaleje
wirus AIDS, groźny i o nieznanym pochodzeniu.
Twórcy filmów o AIDS często
umieszczają swoje dzieła w burzliwym początku lat 80., kiedy to z jednej strony
wirus szalał po Ameryce, zbierając coraz większe żniwo, z drugiej wiedza o nim
była niewielka i stereotypowa. Reżyser Testu
na życie
próbuje na nowo spojrzeć na ten problem, tym razem pod bardzo
artystycznym kątem. Mamy tu i młodość, i homoseksualizm, i taniec śmierci,
wszystko mające sprawiać wrażenie głębokiego. Do tego jednak potrzeba ciekawego
ujęcia tematu, skupienia się na emocjach, a nie mnożenia banalnych metafor.
Tematyka, którą podejmuje autor, traci na powadze i staje się tylko pokazem
stereotypów.

Sarila

źródło
Złe zaklęcia sprawiają, że od
plemienia Eskimosów odwraca się szczęście. Jedynym sposobem na pokonanie czarów
jest wyprawa do legendarnej krainy Sarila, w której mieszkają podobno tylko
dobrzy ludzie. Na czele ekspedycji staje odważny syn wodza Putulik, wspierany
przez swoją narzeczoną Apik, czarodzieja Markussiego, niesfornego leminga i
zaprzęg psów husky.
Kto wpadł na pomysł, żeby
wpuszczać do kin animację rozgrywającą się wśród śniegów mroźnej krainy, kiedy
za oknem słoneczna pogoda – nie wnikam. Dystrybutorzy pragnęli chyba uszczknąć
trochę z sukcesu Krainy lodu, i
podobnie jak w przypadku Królowej Śniegu
nie osiągnęli spodziewanego rezultatu. Oprócz braku wyczucia czasu, zabrakło
chyba ciekawej fabuły. Wyraźnie zarysowani bohaterowie to jednak za mało na
coraz bardziej urozmaiconym rynku animacji komputerowych.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia