Hans Christian Andersen

Tropem ojca „Dziewczynki z zapałkami”

Właśnie z rzeczywistości rodzi się najdziwniejsza baśń w świecie.

Hans Christian Andersen

Duński poeta i pisarz Hans Christian Andersen zyskał sławę na całym świecie poprzez swoje baśniowe opowiadania dla dzieci. Jak sam nieraz podkreślał, te poważne utwory pisał także dla dorosłych, a morał z nich płynący uczy po dziś dzień kolejne pokolenia dużych i małych. Poniżej prezentujemy Wam kilka ciekawostek na temat tego ciekawego mężczyzny.

I Do pisania utworów dla dzieci zainspirowała go babcia;

II Również babcia twierdziła, że uboga rodzina Andersena pochodziła z królewskiego rodu – jednak do dziś nikt nie potwierdził tej informacji;

III Hans był bardzo trudnym człowiekiem i niełatwo nawiązywał przyjaźnie. Często miewał stany depresyjne, popadał w melancholię i bardzo bał się, że oszaleje tak jak jego dziadek;

IV Spędzając noce w hotelach, zabierał ze sobą linę – na wypadek pożaru, a pod łóżkiem umieszczał kartkę ze słowami „ja tylko wyglądam jak umarły” – nie chciał, żeby przypadkiem pochowano go żywcem;

V Prawdopodobnie był biseksualistą;

VI Bał się włośnicy, dlatego nigdy nie spróbował wieprzowiny.

Hrabia-Monte-Christo-cz.2-1

Hrabia Monte Christo. Część II

Nienawiść to uczucie tak silne, gwałtowne i wyniszczające, że tylko człowiek o niezwykle odpornej psychice jest w stanie odeprzeć jego zgubne skutki. Natomiast jeśli w parze z nią idzie zemsta, tylko jej spełnienie może wyzwolić takiego osobnika z trwania w bolesnej przeszłości. Ale czy na pewno owa zemsta będzie w stanie zapewnić spokój duszy nieszczęśnika?

Tytuł: Hrabia Monte Christo (tom II)
Autor: Aleksander Dumas
Wydawnictwo: MG

Edmund nie przebierał w środkach, by doprowadzić do końca to, co z takim rozmysłem zaplanował. Był jak wąż – skuteczny i zarazem niebezpieczny. Wślizgiwał się niepostrzeżenie w życie swoich nieprzyjaciół i rozpoczynał swoisty „taniec śmierci”. Hrabia potrafił czarować i to w dosłownym znaczeniu tego słowa. Każde spotkanie z tym niezwykłym mężczyzną uruchamiało ciąg wydarzeń, które pociągały za sobą kolejne i tak do końca – pytanie tylko, czyjego? Czy Monte Christo dopełni złożonej sobie przysięgi i doprowadzi do upadku wszystkich tych, którzy przyczynili się do jego dramatu?

Druga część przygód Edmunda Dantesa w niczym nie odstaje od pierwszej, pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że jest lepsza, ponieważ właśnie tutaj czytelnik ma czytelny obraz tego, kim naprawdę stał się niewinny marynarz z pierwszej części. Ta swoista wędrówka po umyśle Monte Christa sprawia, że człowiek zaczyna dostrzegać kunszt pisarski Aleksandra Dumasa, który stworzył tak niesamowitą i złożoną postać – z jednej strony człowieka troskliwego i szlachetnego, a z drugiej anioła śmierci.

Bardzo podobało mi się rozwinięcie historii Maksymiliana i Valentine, którzy pomimo piętrzących się na ich drodze przeszkód postawili wszystko na jedną kartę i zdecydowali sprzeniewierzyć się świętemu słowu pana de Villefort. Ciekawe było też ukazanie w wyraźniejszym świetle pana Noitiere, który okazał się – mimo paraliżu całego ciała – niezwykle dziarskim staruszkiem. Z niemałą przyjemnością obserwowałam, jak ten pokonany przez własne ciało mężczyzna staje do walki z własnym synem o szczęście wnuczki.

Samo zakończenie powieści było po prostu idealne i dokładnie takie, jakiego się spodziewałam – oczywiście nic nie powstrzymuje odbiorców przed dopowiedzeniem sobie tego, co nie zostało zapisane.

Po raz kolejny nie mogę nie zachwycić się okładką, która jest po prostu cudowna i jak nic innego wprowadza w świat „płaszcza i szpady”.

Dzięki przeczytaniu całości dostrzegłam też, jak bardzo różni się wersja filmowa od książkowej (umiem rozróżnić ekranizację od adaptacji, spokojnie). Najbardziej urzekła mnie ta z Jimem Caviezelem w roli głównej (z roku 2002) i chociaż wiem, jak naprawdę przedstawia się cała historia, to adaptacja ta nie straci ani trochę w moich oczach, a Edmund i Fernand na zawsze będą mieli twarze Caviezela i Guy’a Pearce’a.

MG

Łowczyni z Ciernistego Lasu

Łowczyni z Ciernistego Lasu

Książki można podzielić na trzy kategorie: takie, które się pamięta i do których się chętnie wraca przy każdej możliwej okazji; lekkie „odmóżdżacze” niewymagające zbyt wielkiego skupienia, ale będące lekturą lekką i nieskomplikowaną; i na końcu te zaliczane na pierwszy rzut oka do pozycji „może być dobre”, a w efekcie okazujące się tworami nudnymi oraz przewidywalnymi. Niestety do tej ostatniej grupy muszę zaliczyć powieść Melanie Dickerson Łowczyni z Ciernistego Lasu, po której spodziewałam się prawdziwego efektu wow, a dostałam drętwą miłostkę, która chyba tylko stała obok książek przygodowych.

 Tytuł: Łowczyni z Ciernistego Lasu
Cykl: Średniowieczne legendy (tom 1)
Autor: Melanie Dickerson
Wydawnictwo: Dreams

Odette Menkels jest z pozoru normalną dwudziestoletnią dziewczyną, której jedynym obowiązkiem (a przynajmniej tak się z początku wydaje) winno być znalezienie sobie męża o określonej pozycji społecznej, który uzyskałby aprobatę jej wuja. Jednak stan majątkowy w żadnym razie nie sprawia, że staje się ona pustą i nastawioną tylko na branie pannicą. Dowodem tego jest fakt, że w ciągu dnia udziela ona lekcji ubogim dzieciom, a pod osłoną nocy przywdziewa męski strój myśliwski i zmienia się w kłusownika, przy którym żadna zwierzyna nie jest bezpieczna. Działanie to podyktowane jest wyłącznie chęcią niesienia pomocy najuboższym, na których cierpienia Odette jest wyczulona. Traf chce, że podczas jednej z dorocznych imprez odbywających się w margrabstwie Thornbeck poznaje Jorgena Hartmana – urodziwego i szlachetnego młodzieńca, z którym od razu znajduje wspólny język. Jest tylko jeden drobny szczegół, który może rzutować na ich dalszą znajomość – mężczyzna jest leśnikiem, który prowadzi prywatną wendettę przeciwko kłusownikom. Czy dane będzie im zaznać szczęścia mimo piętrzących się na ich drodze przeszkód?

Łowczyni z Ciernistego Lasu mimo niezwykle trafnego tytułu i okładki, która od razu skojarzyła mi się z damską wersją szlachetnego zawadiaki Robin Hooda, nie zrobiła na mnie najmniejszego wrażenia. Szczerze przyznam, że książkę czytałam tylko po to, żeby ją przeczytać, i nie znajdowałam w tym żadnej przyjemności. I chociaż autorka miała naprawdę dobry pomysł na historię, to samo jej przedstawienie sprawiło, że straciła w moich oczach.

Główni bohaterowie – Odette i Jorgen – byli wręcz krystalicznymi postaciami: nieskalanymi złą myślą, szlachetnymi do bólu, dobrotliwymi w każdym calu i niemającymi żadnych wad. Zdecydowanie wolę, jak postacie mają bardziej rzeczywiste cechy charakteru i nie są tak przerysowane.

Mniej więcej w połowie książki już wiedziałam, kto tak naprawdę jest tym złym, a wierzcie mi – nie należę do „Sherlocków” z górnej półki i w większości przypadków źle obstawiam złoczyńcę. Samo to świadczy o tym, że w książce brakuje nawet najmniejszego efektu zaskoczenia.

Niesamowicie denerwowały mnie również wstawki niemieckich słów do tekstu – nie mam pojęcia, dlaczego nie można było napisać „rynek”, tylko trzeba było użyć niemieckiego terminu marktplatz – stanowi to dla mnie niemałą zagadkę.

Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, że to, co nie podoba się jednym, może zachwycać innych. W tej powieści będzie to przede wszystkim średniowieczny klimat oddający zarówno rzeczy tak nastrojowe jak pełen przepychu bal, charakteryzujące epokę tańce, rodzące się między dwojgiem młodych ludzi uczucie, które mimo dzielących ich różnic postanowiło wykiełkować, jak i głęboką przepaść między bardzo bogatymi i bardzo biednymi, a co za tym idzie – wzajemnie wykluczające się przekonania oraz nawyki, które w niezwykły sposób obrazują oba te stany.

Z pewnością książka znajdzie swoich odbiorców, którzy pozwolą sobie na zatracenie się w opisywanej historii. Niestety, ja do nich nie należę. 

dreams

agatha

Tropem pierwszej damy kryminału

Za jedną z najbardziej intrygujących rzeczy w życiu uważam to, że bierzemy udział w czymś, czego zupełnie nie rozumiemy.

Agatha Christie

Życie Agathy Christie pełne było niezwykłych i kontrowersyjnych wydarzeń, które zwykła opisywać we własnych powieściach. Chociaż od jej śmierci minęło dobrych 41 lat, do teraz wzbudza słuszną ciekawość. Poniżej prezentujemy Wam kilka ciekawostek na temat tej nadzwyczajnej kobiety.

I Pierwszą powieść Agatha napisała dzięki temu, że posprzeczała się z siostrą-pisarką, która zarzuciła jej wprost, że robi coś bardziej wartościowego niż siostra;

II Może Was zaskoczymy, ale autorka cierpiała na dysgrafię – jej prace były zazwyczaj dyktowane;

III W trakcie trwania pierwszej wojny światowej Agatha Christie pracowała jako pielęgniarka w szpitalu wojskowym, a następnie w aptece, stąd też jej bezbłędna znajomość substancji trujących;

IV  Agatha Christie jest jedynym pisarzem kryminalnym, który stworzył dwóch równie znanych bohaterów: Herculesa Poirot i pannę Jane Marple.

V Autorka ma za sobą również tajemnicze zniknięcie – w roku 1926 przez jedenaście dni szukało jej ponad 15 tysięcy wolontariuszy, gdy w końcu odnaleziono ją w niewielkim sanatoryjnym miasteczku Harrogate (gdzie przedstawiała się nazwiskiem kochanki męża) cierpiała na zanik pamięci;

VI Bardzo ciekawą rzecz – zdradzającą metody jej pracy – wyjawił znajomy pisarki Brian Aldiss

Kończyła ostatni rozdział książki, a następnie wybierała najmniej prawdopodobnego podejrzanego i wracając do początku, zmieniała niektóre fragmenty, aby go wrobić.

Opowieści z Akademii Nocnych Łowców

Opowieści z Akademii Nocnych Łowców

Z książkami jest jak ze wspomnieniami – niektóre są bardzo wyraziste i wpisane w naszą osobę, inne ulotne jak chwila, nad którą nie warto się rozwodzić. Tę „wyrazistość” zachowałam zarówno jeśli chodzi o Harry’ego Pottera, jak i Dary Anioła. Obie serie mają w sobie coś, do czego lubię wracać, co sprawia, że historie tyle razy odświeżane nadal są aktualne, a co dostrzegłam na samym początku obu lektur: nawet zwykły człowiek może stać się kimś niezwykłym – pod warunkiem, że ma obok siebie prawdziwych przyjaciół.

Tytuł: Opowieści z Akademii Nocnych Łowców
Autorzy: Cassandra Clare, Maureen Johnson, Robin Wasserman, Sarah Rees Brennan
Wydawnictwo: MAG
Bestsellery

Simon Lewis w swoim życiu przeżył już chyba właściwie wszystko – i to w pełnym tego słowa znaczeniu – zrozumiał, że wampiry i demony nie są wytworem ludzkiej wyobraźni, umarł, zmartwychwstał jako krwiopijca, dzięki znakom Nefilim został Chodzącym za Dnia, przyzwał anioła, zszedł do piekła, a na końcu powrócił do swojej śmiertelnej postaci, jednak pozbawiony najważniejszych wspomnień. Zmęczony tym, że wszyscy wszystko o nim wiedzą, a on może poszczycić się tylko szczątkami czegoś, co kiedyś było jego wspomnieniami, postanawia przejść przez szkolenie Nocnego Łowcy i odzyskać to, co zostało mu odebrane. Jednak nim dostąpi zaszczytu Wstąpienia, musi przetrwać dwa lata w miejscu, które wieki temu utraciło swoją świetność. Czy Si będzie w stanie poradzić sobie bez parasola ochronnego, jaki roztoczyli nad nim jego przyjaciele?

Opowieści z Akademii Nocnych Łowców to historia opowiedziana z perspektywy Simona, ale nie znaczy to, że skupiająca się tylko i wyłącznie na nim. To właśnie w tej książce czytelnicy dowiadują się, jak właściwie wyglądało szkolenie tych, Nefilim, którzy zdecydowali się uczyć w Akademii, a nie Instytutach, jaki był ich stosunek do Przyziemnych, jak wyniszczające były stereotypy przekazywane z pokolenia na pokolenie i jak trudno z nimi walczyć.

Moim zdaniem uhonorowanie postaci Chodzącego za Dnia osobną książką było bardzo dobrym posunięciem ze strony autorki i mimo że bohater ten jest bardzo dobrze znany, to w dalszym ciągu potrafi zaskakiwać. Odbiorca ma okazję obserwować jego wewnętrzną walkę z przeszłością, której nie pamiętał, z oczekiwaniami, których nie udawało mu się spełnić (tak przynajmniej myślał) oraz z szukaniem jego własnego „ja”, i chociaż czasem Si był naprawdę irytujący w tym swoim przekonaniu o własnej beznadziejności, to i tak można mu wybaczyć dosłownie wszystko.

Oczywiście starzy bohaterowie również się pojawiają – bo czym byłyby Opowieści bez Clary, Jace’a, Isabelle, Aleca i Magnusa? Mimo że starsi i bardziej doświadczeni, cały czas ci sami – uparci (Clary, Isabelle), prowokacyjni (zdecydowanie Jace), uroczy w swojej prostocie i oddaniu (Alec) czy ekstrawaganccy, ale przez to nie mniej czarujący (Magnus).

Ciekawe również było dopowiedzenie historii kilku postaci, które pojawiwszy się w głównej opowieści, narobiły dość sporego zamieszania (w pozytywnym tego słowa znaczeniu), m.in. Jema Carstairsa czy Tessy Gray – oboje można poznać dzięki trylogii Diabelskie maszyny, ale ci, którzy jej nie czytali, będą zadowoleni tymi wzmiankami.

Podobało mi się również to, że na początku każdego rozdziału umieszczono komiksowy rysunek przedstawiający główną scenkę opowiadania – dzięki takim wstawkom książki naprawdę nabierają swoistego charakteru.

Należy dodać jeszcze jedną rzecz, a mianowicie to, że książka nie jest przeznaczona dla wszystkich czytelników. Niestety ci, którzy nie czytali Darów Anioła, będą musieli szybko nadrobić zaległości, ponieważ jeśli tego nie zrobią, zgubią się nie tylko w natłoku postaci, ale również wydarzeń z przeszłości, które cały czas towarzyszą Simonowi. 

Jedno jest pewne – do Opowieści z Akademii Nocnych Łowców będę wracać tak samo często jak do Darów Anioła – w końcu przyjaciół się nie porzuca, prawda?

tania_ksiazka_kod_rabatowy_logo_kupon

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia